Prof. Wojciech POLAK: Żubr. Król puszczy

Żubr. Król puszczy

Photo of Prof. Wojciech POLAK

Prof. Wojciech POLAK

Profesor nauk humanistycznych związany z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu, historyk, nauczyciel akademicki oraz polityk. Członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

Dzisiaj największym ssakiem europejskim jest żubr, należący do rodzaju Bison. A rodzaj Bison obejmuje obecnie dwa gatunki. Jeden to bizon, żyjący w USA i w Kanadzie, znany nam z książek i filmów o Dzikim Zachodzie. Drugi to właśnie żubr. Jeszcze na początku dwudziestego wieku istniały dwa podgatunki tego zwierzęcia – pisze prof. Wojciech POLAK

Mamuty i słonie leśne

.Największym ssakiem, który żył na ziemiach polskich w czasach prehistorycznych, wcale nie był mamut, jak się potocznie uważa, ale słoń leśny (Elephas antiquus). To prawdziwy olbrzym. Samiec osiągał ponad cztery metry wysokości i mógł ważyć nawet 10 ton! Słoń leśny występował prawie w całej Europie. Najdłużej przetrwał na Półwyspie Iberyjskim, gdzie wymarł około 34 tys. lat temu. Potem żyły jeszcze jego skarłowaciałe formy na wyspach Morza Śródziemnego. Zostały wytępione przez osiedlających się na nich ludzi, już w czasach historycznych.

W Muzeum Okręgowym w Koninie eksponowane są kości słonia leśnego z odkrywki „Jóźwin” w Kopalni Węgla Brunatnego „Konin”. Odnaleziono je podczas robót górniczych w lutym 1984 r. To najbardziej kompletny szkielet tego zwierzęcia spośród istniejących. Konserwacji i naukowego opracowania znaleziska dokonał dr Gwidon Jakubowski z Muzeum Ziemi PAN w Warszawie. W ostatnich latach, począwszy od 2018 r., prace konserwatorskie nad ogromnymi szczątkami kostnymi są prowadzone ponownie przez specjalistów z Katedry Konserwacji-Restauracji Architektury i Rzeźby UMK w Toruniu, pracującymi pod kierownictwem dr Aleksandry Gralińskiej-Grubeckiej i Katarzyny Polak.

Oczywiście mamuty także były ogromne. Żyjące na ziemiach polskich mamuty włochate dochodziły nawet do 3,4 m wysokości i sześciu ton masy. W Europie wymarły one około 11 tys. lat przed Chrystusem, a na Syberii około 10 tys. lat temu. Miniaturowe mamuty włochate z Wyspy Wrangla żyły jeszcze około czterech tysięcy lat temu. W Polsce największe ilości szczątków mamuta włochatego odnaleziono w 1967 r. na wzgórzu św. Bronisławy w Krakowie. Wykopano tam blisko 6 tysięcy kości i zębów 86 mamutów, zapewne zabitych, a następnie pociętych przez ludzi. Wiek kości wynosi 23–24 tys. lat. Nie ma co ukrywać, że nasi przodkowie, polując na te zwierzęta, w sposób decydujący przyczynili się do ich wytępienia.

Król europejskich lasów

.Dzisiaj największym ssakiem europejskim jest żubr, należący do rodzaju Bison. A rodzaj Bison obejmuje obecnie dwa gatunki. Jeden to bizon, żyjący w USA i w Kanadzie, znany nam z książek i filmów o Dzikim Zachodzie. Drugi to właśnie żubr. Jeszcze na początku dwudziestego wieku istniały dwa podgatunki tego zwierzęcia – żubr nizinny (białowieski) i żubr kaukaski. Ten ostatni wymarł ostatecznie w 1927 r. Żyją jednak mieszańce żubrów nizinnych i kaukaskich. W Polsce mamy ich stado w Bieszczadach.

Masa samców żubra wynosi średnio około 700 kg, ale może dochodzić do 900 kg. Wysokość w kłębie to średnio 172 cm. Samice są mniejsze – średnio 420–460 kg wagi, wysokość ok. 152 cm

Podstawą wyżywienia żubrów są rośliny zielne i trawy znajdowane w lesie oraz rośliny występujące na polanach śródleśnych. Chętnie jedzone są też pędy drzew i krzewów, a także kora, w zimie zaś żołędzie. Dorosły żubr zjada codziennie 40–50 kg masy zielonej.

Żubry tworzą stada, jednak część samców żyje samotnie. Na stronie internetowej Białowieskiego Parku Narodowego czytamy: „Grupy samców są znacznie mniejsze, najczęściej spotyka się grupy małe liczące 2–3 osobniki, rzadziej większe, liczące maksymalnie 9–10 osobników. Około 60% samców bytuje samotnie. Grupy żubrów nie są związkami rodzinnymi, a ich skład i wielkość ulegają częstym zmianom. Część zmian jest sezonowa (urodzenia cieląt, dołączanie byków do grup mieszanych w sezonie rujowym), inne wynikają z łączenia się kilku stad i następnie ich rozpadu, czemu towarzyszy tworzenie nowych układów międzyosobniczych (hierarchicznych). Przewodniczką grupy mieszanej jest na ogół starsza krowa prowadząca cielę”.

Liczebność żubra na świecie wynosi obecnie około 10 tys. sztuk, z których ¼ żyje w Polsce. W naszym kraju funkcjonuje osiem populacji wolno żyjących. Ich siedziby to: Puszcza Białowieska, Puszcza Knyszyńska, Puszcza Borecka, Bieszczady, obszary w zachodniej Polsce, Lasy Janowskie, Puszcza Augustowska i Puszcza Romincka. Obecnie obie części Puszczy Białowieskiej (polską i białoruską) zamieszkuje około 1500 żubrów

Żubry są w Polsce chronione od dawna, już od czasów średniowiecznych. Polować na nie mogli tylko monarchowie; za nielegalne zabicie żubra groziła nawet kara śmierci. Po wybuchu I wojny światowej i zajęciu w 1915 r. Puszczy Białowieskiej przez Niemców żubrów było tam 785 sztuk. Wojska kajzerowskie szybko dokonały masowego wyniszczenia tego stada. W 1916 r. pozostało już tylko 120 sztuk. Potem, po klęsce Niemiec i rewolucji w tym kraju, nastąpiło zupełne rozprzężenie. Do żubrów strzelali i żołnierze niemieccy, i okoliczni chłopi. Za krótkich rządów litewskich na przełomie 1918 i 1919 r. kłusownictwo jeszcze się wzmogło. W rezultacie w kwietniu 1919 r. żubrów w Puszczy Białowieskiej już nie było. Pod koniec 1924 r. na całym świecie naliczono zaledwie 54 żubry! W dodatku w nie najlepszej kondycji.

Działania w celu odtworzenia żubrów (w Puszczy Białowieskiej) podjęto w 1929 r. Do ogrodzonego grubym płotem zwierzyńca wprowadzono żubra czystej krwi nizinnej Borusse, a potem dwie żubrzyce (także czystej krwi) – Bisertę i Biskayę. W 1939 r. w zwierzyńcu żyło już 16 osobników, w tym 7 linii nizinnej i 9 linii nizinno-kaukaskiej. Zawieruchę wojenną żubry przeżyły w niezłej kondycji w liczbie 17 sztuk, w tym cztery linii nizinnej. Do 1950 r. wywieziono ze zwierzyńca wszystkie mieszańce, a pozostawione żubry nizinne zaczęto od 1952 r. wypuszczać na wolność. Od 1957 r. białowieskie żubry zaczęły rozmnażać się na wolności.

Liczebność białowieskich żubrów po stronie polskiej znacznie przewyższa wydolność puszczańskich zasobów. Potrzebne jest dokarmianie, zwłaszcza zimą. Od miejscowych rolników kupuje się duże ilości siana, sianokiszonek, owsa, buraków pastewnych. Sporządza się też lizawki solne. Wszystko to chroni pola uprawne i łąki należące do rolników przed wtargnięciem „nieproszonych gości”, a także powstrzymuje żubry przed wędrowaniem na grunty rolne, co może doprowadzać do wypadków komunikacyjnych. Na stronie Białowieskiego Parku Narodowego czytamy: „Dokarmianie zimowe kopytnych w Puszczy Białowieskiej jest stosowane od dawna. W XIX wieku w Puszczy zbudowano sieć paśników, gdzie dokarmiano sianem żubry i inne kopytne. Współcześnie żubry bytujące w Puszczy Białowieskiej są dokarmiane sianem w stałych miejscach. Zależnie od warunków zimowych żubry gromadzą się wokół tych miejsc na okres 4–5 miesięcy. Stały dostęp do dobrego gatunkowo siana ogranicza rozmiar naturalnej śmiertelności żubrów w czasie zimy, ale jednocześnie prowadzi do kilkumiesięcznej koncentracji, co może ujemnie wpływać na zdrowotność tych zwierząt. Dokarmianie zimowe wywiera znaczny wpływ na zachowanie, strukturę socjalną, rozprzestrzenienie, zagęszczenie, zimową dietę, a nawet rozród żubrów. W Puszczy Białowieskiej, podczas mroźnych i śnieżnych zim, żubry pobierają najwięcej siana w okresie od grudnia do marca i wtedy stanowi ono blisko 100% ich diety […]. Żubry preferują pokarm naturalny, którego w okresie zimowym brak w dostatecznej ilości w Puszczy”.

Trzeba też wspomnieć o żubroniu. To krzyżówka byka żubra z krowami bydła domowego. Pierwszego żubronia wyhodował Polak Leopold Walicki w 1847 r. Potem kontynuowano badania nad tą krzyżówką w Rosji, w Związku Sowieckim i w Polsce (od lat sześćdziesiątych XX w.). Polska nazwa mieszańca: „żubroń” została ustalona w wyniku plebiscytu przeprowadzonego przez tygodnik „Przekrój” w 1969 r.

W wyniku krzyżowania otrzymuje się, bezpłodne w pierwszym pokoleniu (był wyjątek!), byki. Natomiast krowy żubronia krzyżują się bez problemu z samcami gatunków wyjściowych. Żubronie charakteryzują się dużą masą ciała (samce do 1000–1200 kg, a samice do 880 kg), szybkim przyrostem owej masy, wielką siłą i odpornością na choroby i warunki klimatyczne. W zasadzie nie wymagają żadnej infrastruktury hodowlanej, poza solidnie ogrodzonym pastwiskiem. Dodajmy, że ich mięso jest delikatne i smaczne.

W latach siedemdziesiątych podejmowano szereg prób hodowli żubroni w Polsce, w kierunku wyłącznie mięsnym. Co ciekawe, wśród hodowców żubroni byli także rolnicy indywidualni, którzy skorzystali z możliwości zapłodnienia krów nasieniem żubra (metodą inseminacji). Mięso żubronia pojawiło się nawet w niektórych restauracjach w Polsce, podawane pod nazwą potraw „z żubra”. Jednak hodowle żubroni zostały zlikwidowane. Zadecydował o tym temperament tych zwierząt, które nie były w stanie występować w roli posłusznego zwierzęcia gospodarskiego. A kontrola nad stadem wypuszczonym na pastwisko była niezmiernie trudna. Dzisiaj w Polsce żyje zaledwie kilka sztuk żubroni.

Polski żubr? Zastrzelić!

.Wszystkie polskie żubry nizinne wywodzą się zaledwie od siedmiu sztuk. Brak różnorodności genetycznej (dotyczy to także nizinno-kaukaskiego stada bieszczadzkiego) powoduje zmniejszoną odporność tych wspaniałych zwierząt na choroby. Żubry bieszczadzkie atakowane są przez telazjozę, chorobę wywołaną przez gatunek nicieni z rodzaju Thelasia. Atakując oczy, choroba ta doprowadza zwierzęta do ślepoty, a w rezultacie do śmierci. Leczenie osobników żyjących na wolności jest bardzo trudne. Czasami konieczny jest odstrzał chorych żubrów, żeby chronić pozostałe. Śmiertelną chorobą królów naszych puszcz jest także gruźlica. Zdarzają się niestety przypadki kłusownictwa. W ostatnim czasie zanotowano szereg takich przypadków na Pomorzu Zachodnim. W dodatku kary za kłusownictwo nie są dotkliwe, a dochodzenia często nie przynoszą efektów.

Żubry nie uznają istnienia granic państwowych, co może kończyć się dla nich tragicznie, zwłaszcza jeżeli przejdą do Niemiec. Zdarzają się w Polsce żubry, które podejmują wędrówkę po kraju. Taki osobnik, niebojący się ludzi, dotarł do województwa lubuskiego. Budził on duże zainteresowanie, był obserwowany przez wiele osób, o jego obecności mówiono nawet w miejscowych programach informacyjnych. Żubr stał się wręcz ulubieńcem mieszkańców okolicznych miast i wsi. Niestety – król puszczy popełnił duży błąd, przepłynął Odrę i wkroczył na terytorium Niemiec. Na portalu internetowym „wPolityce.pl” czytamy: „Do zdarzenia doszło w środę po południu w okolicach miejscowości Lubusz (niem. Lebus) nad Odrą, na północ od Frankfurtu. Zwierzę zastrzelili niemieccy myśliwi, ponieważ rzekomo ‘było niebezpieczne dla mieszkańców oraz ruchu na drogach’. Teraz głowa zwierzęcia ma trafić… do lokalnego muzeum”.

Polscy internauci, ale oczywiście nie tylko oni, byli niezwykle poruszeni oraz oburzeni z powodu zabicia żubra. Polskiego żubra, który był wielokrotnie widziany po polskiej stronie i jakoś nie zagrażał. Można dodać, że przez całą Austrię i kawał Niemiec w 2025 r. wędrowało sobie inne wielkie zwierzę, a mianowicie łoś. Był obserwowany, pokazywany w mediach, pojony, dokarmiany, ostrzegano przed nim kierowców, gdy był w pobliżu autostrady – aż doszedł sobie do terenów, które uznał za swoje. No, ale nie pochodził z Polski.

Niemcy chlubią się rzekomo wzorową praworządnością panującą w ich kraju. Jednak w przypadku polskiego żubra, mimo ewidentnego złamania prawa, śledztwo nie zostało podjęte. Mięso żubra zostało zjedzone przez Niemców na miejscowym festynie grillowym. Dodajmy, że po polskiej stronie granicy, na wale przeciwpowodziowym nad Odrą, został przez tamtejszych mieszkańców umieszczony wielki transparent z napisem (po niemiecku): „Żubr jest zwierzęciem objętym ochroną. Mordercy”.

Żałosny incydent z zastrzeleniem żubra przez Niemców jest tym bardziej bulwersujący, że od wielu lat realizowane są polsko-niemieckie projekty związane z ochroną przyrody na terenach pogranicznych nad Odrą i Nysą Łużycką. Poza tym nieskonsultowanie sprawy żubra ze stroną polską jest przykładem lekceważenia i wrogości niemieckiej administracji wobec naszego państwa.

.To dzięki Polakom żubr jako gatunek ocalał i dzisiaj jego istnienie nie wydaje się zagrożone. Polska łoży nadal duże pieniądze na ochronę i dokarmianie żubrów. Utrzymuje też wysoką populację tych wspaniałych zwierząt. Równocześnie jednak chętnie przekazuje egzemplarze żubrów do innych krajów, które chcą je introdukować u siebie. W ostatnich latach dużą partię polskich żubrów sprowadziła Hiszpania, w ramach projektu restytucji tego gatunku na Półwyspie Iberyjskim. Ponad 100 żubrów żyje tam pod ochroną, półwolno na kilkunastu zagrodzonych obszarach.

Wojciech Polak

Fragment książki „Polski my naród”. Wyd. Biały Kruk, 2026. Polecamy: [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 marca 2026