Dlaczego jednoosobowe firmy w Polsce wpadają w coraz większe długi?

Coraz mniej jednoosobowych działalności gospodarczych figuruje w rejestrach dłużników, ale przeciętne zadłużenie każdej z nich rośnie. Najnowsze dane Krajowego Rejestru Długów pokazują, że problem nie obejmuje już większej liczby przedsiębiorców, lecz staje się coraz głębszy. Wyjaśniamy, skąd bierze się to zjawisko i co mówi ono o kondycji polskiej gospodarki.
Mniej zadłużonych firm, ale większe długi
.Jednoosobowa działalność gospodarcza od lat pozostaje symbolem polskiej przedsiębiorczości. To właśnie mikroprzedsiębiorcy budują znaczną część krajowej gospodarki, tworzą miejsca pracy, świadczą usługi dla większych przedsiębiorstw i zapewniają elastyczność całego rynku. Najnowsze dane Krajowego Rejestru Długów pokazują jednak zjawisko, które na pierwszy rzut oka może wydawać się paradoksalne. Zadłużonych przedsiębiorców jest mniej niż przed rokiem, ale ci, którzy pozostali w gronie dłużników, są zadłużeni znacznie bardziej niż wcześniej. To sygnał, że problem nie rozszerza się na kolejne firmy, lecz pogłębia wśród tych, które znalazły się w najtrudniejszej sytuacji.
Jednoosobowe działalności gospodarcze są fundamentem polskiej gospodarki. Według danych GUS działa ich około 1,8 miliona, a cały sektor mikroprzedsiębiorstw odpowiada za blisko jedną trzecią krajowego produktu krajowego brutto. Są obecne niemal w każdej branży – od handlu i transportu, przez budownictwo, po usługi specjalistyczne. Ich kondycja finansowa jest więc jednym z najlepszych wskaźników pokazujących rzeczywisty stan gospodarki, często bardziej czułym niż zagregowane dane makroekonomiczne.
Mniej dłużników nie oznacza lepszej sytuacji
Najnowszy raport Krajowego Rejestru Długów pokazuje, że zaległe zobowiązania jednoosobowych działalności gospodarczych osiągnęły 5,55 miliarda złotych. Sama wartość długu wzrosła w ciągu roku jedynie nieznacznie, jednak znacznie ciekawsze są zmiany zachodzące wewnątrz tych danych. Liczba zadłużonych przedsiębiorców spadła o ponad siedem tysięcy, podczas gdy przeciętne zadłużenie przypadające na jedną firmę wzrosło o ponad pięć procent, osiągając prawie 36 tysięcy złotych. Oznacza to, że problem zadłużenia koncentruje się dziś w coraz mniejszej grupie przedsiębiorców, ale jednocześnie staje się dla nich coraz poważniejszy.
Na pierwszy rzut oka spadek liczby zadłużonych przedsiębiorców można byłoby uznać za oznakę poprawy sytuacji gospodarczej. W rzeczywistości dane sugerują coś znacznie bardziej złożonego. Część firm mogła zakończyć działalność, część spłaciła zobowiązania, inne zostały wykreślone z rejestru z powodów formalnych. W efekcie w grupie pozostali przedsiębiorcy z największymi problemami finansowymi, których zadłużenie systematycznie rośnie.
To zjawisko ekonomiści określają często mianem koncentracji ryzyka. Nie oznacza ono, że gospodarka przestaje mieć problemy z płynnością. Przeciwnie – trudności finansowe przestają być rozproszone i coraz silniej skupiają się w części przedsiębiorstw, które mają coraz mniejsze możliwości wyjścia z zadłużenia. W dłuższej perspektywie właśnie taki proces może być bardziej niebezpieczny niż równomierny wzrost liczby zadłużonych podmiotów.
Dlaczego handel, transport i budownictwo są najbardziej zagrożone
Raport KRD pokazuje wyraźnie, że największe zaległości koncentrują się w handlu, transporcie i budownictwie. Nie jest to przypadek. Wszystkie trzy branże należą do sektorów najbardziej wrażliwych na zmiany kosztów prowadzenia działalności oraz na opóźnienia w regulowaniu należności przez kontrahentów.
Handel odczuwa zmiany nastrojów konsumentów oraz spadki popytu. Transport pozostaje uzależniony od cen paliw, kosztów pracy oraz wielotygodniowych terminów płatności. Budownictwo z kolei funkcjonuje w warunkach wysokich kosztów materiałów, dużej kapitałochłonności inwestycji i często bardzo długiego oczekiwania na zapłatę za wykonane prace. W przypadku jednoosobowych działalności gospodarczych nawet niewielkie opóźnienie w otrzymaniu należności może oznaczać problemy z opłaceniem składek, podatków czy zakupem materiałów potrzebnych do realizacji kolejnych zleceń.
Jak powstają zatory płatnicze w gospodarce
Jednym z najważniejszych wniosków płynących z raportu jest pokazanie mechanizmu zatorów płatniczych. Zadłużenie mikroprzedsiębiorców nie jest wyłącznie skutkiem ich własnych problemów finansowych. Bardzo często wynika z tego, że sami od miesięcy czekają na pieniądze od swoich kontrahentów. Łączna wartość należności, których nie otrzymały jednoosobowe działalności gospodarcze, sięga blisko 700 milionów złotych. Najczęściej dłużnikami są spółki prawa handlowego, a więc podmioty znacznie większe od mikrofirm.
Mechanizm ten przypomina efekt domina. Jeżeli duża firma opóźnia płatność podwykonawcy, ten nie reguluje własnych zobowiązań wobec dostawców, leasingodawców czy instytucji finansowych. W rezultacie problemy jednej firmy rozchodzą się po całym łańcuchu gospodarczym, najmocniej uderzając właśnie w najmniejszych przedsiębiorców, którzy dysponują najmniejszymi rezerwami finansowymi.
Dlaczego instytucje finansowe przejmują większość wierzytelności
Na szczególną uwagę zasługuje również struktura wierzycieli. Blisko trzy czwarte zadłużenia jednoosobowych działalności gospodarczych znajduje się już w rękach instytucji finansowych, firm leasingowych, ubezpieczycieli oraz podmiotów zajmujących się zarządzaniem wierzytelnościami. Oznacza to, że znaczna część pierwotnych zobowiązań została sprzedana lub przeniesiona na wyspecjalizowane podmioty finansowe.
Zmienia to charakter całego problemu. Zadłużenie przestaje być wyłącznie relacją pomiędzy przedsiębiorcami, a staje się elementem rynku finansowego. Oceniając kondycję sektora mikroprzedsiębiorstw, trzeba więc uwzględniać nie tylko sytuację samych firm, lecz również sposób funkcjonowania rynku wierzytelności oraz kosztów finansowania działalności gospodarczej.
Co zadłużenie JDG mówi o stanie polskiej gospodarki
Raport KRD nie pokazuje obrazu gwałtownego załamania polskiej przedsiębiorczości. Nie daje jednak również podstaw do stwierdzenia, że problemy sektora mikrofirm zostały rozwiązane. Znacznie bardziej prawdopodobny jest scenariusz stopniowej selekcji przedsiębiorstw. Najsłabsze firmy znikają z rynku, natomiast te, które nadal prowadzą działalność mimo narastających zaległości, funkcjonują pod coraz większą presją finansową.
To charakterystyczna sytuacja dla gospodarki rozwijającej się wolniej niż w poprzednich latach, zmagającej się z wysokimi kosztami prowadzenia działalności oraz ostrożniejszą polityką kredytową instytucji finansowych. Mikroprzedsiębiorstwa pozostają niezwykle odporne, ale jednocześnie to właśnie one jako pierwsze odczuwają skutki pogorszenia płynności finansowej i zmian koniunktury.
Dane o zadłużeniu jednoosobowych działalności gospodarczych warto więc odczytywać nie tylko jako informację o wysokości zaległych zobowiązań. Znacznie ważniejsza jest zmiana ich struktury. Coraz mniej przedsiębiorców znajduje się w rejestrach dłużników, ale ci, którzy tam pozostają, są zadłużeni coraz bardziej. To sygnał, że problemy płynnościowe nie znikają z polskiej gospodarki, lecz koncentrują się w grupie przedsiębiorstw najbardziej narażonych na skutki spowolnienia gospodarczego.
Sebastian Nizio





