Gladiatorzy w Nowej Słupi. Dymarki Świętokrzyskie [Program]

Dymarki Świętokrzyskie

W Nowej Słupi trwają 58. Dymarki Świętokrzyskie. Najważniejszym punktem programu są pokazy wytopu żelaza metodą sprzed dwóch tysięcy lat. Prof. Szymon Orzechowski przybliża historię „żelaznej odysei” i unikalną metodę dymarską, która uczyniła ten region jednym z największych centrów hutniczych.

Jedna z najważniejszych imprez historyczno-archeologicznych w Polsce

W Nowej Słupi rozpoczęła się jedna z najważniejszych imprez historyczno-archeologicznych w Polsce – 58. Dymarki Świętokrzyskie. Wydarzenie, które potrwa do 16 sierpnia, zainaugurował barwny korowód z pochodniami. Głównym magnesem dla turystów pozostaje niezmiennie program „Ludzie ognia i żelaza”, skupiony wokół unikalnych pokazów starożytnego hutnictwa.

Jak podkreślił prof. Szymon Orzechowski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, dyrektor Muzeum Starożytnego Hutnictwa w Nowej Słupi, region ten był świadkiem niezwykłego przedsięwzięcia logistycznego i społecznego. – Uważamy, że w pierwszym lub na przełomie pierwszego i drugiego wieku przed Chrystusem w Górach Świętokrzyskich rozpoczęła się ta wielka odyseja żelazna polegająca na tak dużej skali produkcji hutniczej – podkreślił historyk.

Skala tej produkcji do dziś budzi podziw archeologów. Szacuje się, że w regionie zbudowano ponad 600 tysięcy pieców, które wyprodukowały łącznie ponad 10 tysięcy ton żelaza. Mimo to, powody lokalizacji tak masowej produkcji właśnie tutaj pozostają zagadką.

– Zachodzimy w głowę, dlaczego akurat w Górach Świętokrzyskich powstał taki duży rejon hutniczy, ponieważ nie ma tutaj wyjątkowo sprzyjających warunków, zarówno pod względem surowcowym, jak i osadniczym. To jest wielka tajemnica – przyznał prof. Orzechowski.

Wielka odyseja żelazna

Główną atrakcją Dymarek jest prezentacja starożytnej metody otrzymywania żelaza, która zasadniczo różni się od współczesnych procesów wielkopiecowych. W starożytności żelazo nie przechodziło przez fazę ciekłą, co oznacza, że nie otrzymywano płynnej surówki. Proces odbywa się w jednorazowych piecach zbudowanych z gliny, składających się z dwóch części: nadziemnego szybu oraz niewielkiego zagłębienia w ziemi, zwanego kotlinką.

– Cały proces polegał na tym, że umieszczano w tych piecach na przemian warstwy rudy i węgla drzewnego. Proces mógł trwać około doby, może troszeczkę dłużej – wyjaśnił prof. Szymon Orzechowski. Do jednego wytopu zużywano od 100 do 150 kg rudy oraz ponad 200 kg węgla drzewnego.

Efektem wielogodzinnego procesu nie jest płynny metal, lecz tzw. gąbka żelazna – skupisko miliardów drobinek wyredukowanego żelaza, które osadzają się na ściankach szybu. Najbardziej widowiskowym momentem jest rozbicie pieca dymarskiego.

Po rozbiórce szybu wydobywa się gorącą łupkę zanieczyszczoną żużlem i popiołem. – Te łupki musiały być obtapiane, przekuwane, kompaktowane aż do uzyskania jakiejś formy żelaza w postaci „kęsa, który mógł być komercjalizowany gdzieś na dalsze tereny – opisywał cały proces profesor. Co ciekawe, region świętokrzyski nie był ośrodkiem kowalskim, lecz produkcyjnym – wytworzone tu żelazo trafiało jako półprodukt do kowali na rozległych terenach Barbaricum, służąc prawdopodobnie do produkcji broni i narzędzi używanych w konfliktach z Rzymem.

Walki gladiatorów

Walki gladiatorów z barbarzyńcami to jeden z najbardziej ikonicznych i wyczekiwanych punktów programu 58. Dymarek Świętokrzyskich, które zainaugurował barwny korowód z pochodniami w Nowej Słupi. Choć dzisiaj starcia te kojarzą się głównie z rozrywką, ich obecność w historycznym kontekście regionu ma głębokie uzasadnienie w rzymskiej polityce i kulturze.

Jak wyjaśniał prof. Dariusz Słapek z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, postać gladiatora była w świecie rzymskim wszechobecna. Dowodem na tę popularność na terenach dzisiejszej Polski jest unikatowe znalezisko z 1986 roku z powiatu staszowskiego – w miejscowości Grzybów odnaleziono kościaną rękojeść nożyka przedstawiającą postać gladiatora. Świadczy to o tym, jak mocno rzymskie wzorce przenikały do tzw. Barbaricum.

Profesor Dariusz Słapek zwracił uwagę na religijne korzenie tych krwawych widowisk, które pierwotnie nie służyły jedynie zabawie. – Warto to podkreślać, bo często w literaturze i nie tylko pojawiają się opinie, że to jakiś akt dehumanizacji, jakiś akt dowodzący wielkiego okrucieństwa Rzymian. Ale jeśli próbować zrozumieć te obrzędy religijne, to patrzymy nieco inaczej na walki gladiatorów” – zauważył naukowiec. Pierwotnie walki te były częścią kultu pogrzebowego. Wierzono, że krew przelana na grobie wielkiego wojownika dostarcza mu sił witalnych, pozwalając duszy zmarłego na symboliczny powrót do świata żywych.

Zasada „chleba i igrzysk”

W okresie cesarstwa, szczególnie za panowania Nerona, igrzyska stały się narzędziem politycznym, znanym jako zasada „chleba i igrzysk” (Panem et Circenses). Prof. Dariusz Słapek podkreślił, że Neron był tak zafascynowany egzotyką, że podczas zorganizowanych przez siebie igrzysk kazał wypełnić arenę nie piaskiem, lecz pyłem bursztynowym sprowadzonym z wybrzeży Bałtyku przez rzymskie ekspedycje zwiadowcze.

Pokazy w Nowej Słupi to dzieło profesjonalnych rekonstruktorów, wywodzących się głównie z koła naukowego „Amatorzy Antyku” przy Instytucie Historii UMCS w Lublinie. Są to wyszkoleni szermierze, którzy dbają o to, by widowisko było nie tylko atrakcyjne, ale i pouczające.

– Nie pokazujemy śmierci, nie propagujemy śmierci i zabijania. (…) Tutaj jest komentarz. Mamy pewność, że ci, którzy się potykają ze sobą, to ludzie do tego przygotowani – zaznaczył prof. Dariusz Słapek. Dzięki ich pasji, gladiatorzy stają się łącznikiem między współczesnością a cywilizacją antyczną.

„Ludzie ognia i żelaza”

Choć gladiatorzy przyciągają tłumy, sercem imprezy pozostaje starożytne hutnictwo. Pod hasłem „Ludzie ognia i żelaza” odbywają się pokazy wytopu żelaza w piecach ziemnych metodą sprzed dwóch tysięcy lat. Jest to nawiązanie do potężnego centrum hutniczego, które działało w Górach Świętokrzyskich na przełomie er, produkując tysiące ton surowca.

Odwiedzający mogą również podziwiać pokazy starożytnych rzemiosł, rewie mody antycznej oraz bitwy barbarzyńców z legionami rzymskimi. Najważniejszym punktem archeologicznym jest „wielki finał”, czyli rozbicie pieca dymarskiego (godz. 16.00 w weekend 15-16 sierpnia). Wydarzeniu towarzyszy Świętokrzyski Festiwal Kultury Ludowej oraz występy gwiazd estrady – na scenie „Pod Lasem” zaplanowano koncerty m.in. Agnieszki Chylińskiej, zespołu Róże Europy oraz Zenka Martyniuka. Nowością tegorocznej edycji jest obecność gości z Sardynii, którzy prezentują włoskie specjały, w tym oliwę z oliwek i lokalne wina.

PAP/NZ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 sierpnia 2026