Europa bezpieczniejsza od Ameryki? Nowe dane komplikują obraz [The Economist]

Europa jest zdecydowanie bezpieczniejsza od Stanów Zjednoczonych, jeśli mierzyć bezpieczeństwo liczbą zabójstw. Gdy jednak spojrzeć na rozboje, kradzieże samochodów czy włamania do mieszkań, prosty podział na bezpieczną Europę i niebezpieczną Amerykę znika. Nowy zbiór danych przygotowany przez kryminologa Matta Ashby’ego i jego współpracowników pozwala porównać wielkie miasta po obu stronach Atlantyku znacznie dokładniej niż dotychczas. Najważniejszy wniosek jest jednak jeszcze inny: zarówno miasta europejskie, jak i amerykańskie są dziś pod wieloma względami bezpieczniejsze niż jedno pokolenie temu – pisze „The Economist”.

Debata o bezpieczeństwie w Europie i Stanach Zjednoczonych często opiera się na obrazach znacznie bardziej sugestywnych niż statystycznie prawdziwych. Europejskie miasta mają być przestrzenią rozbojów z użyciem noża, podczas gdy Ameryka przedstawiana jest jako kontynent broni palnej, gangów i przemocy. Problem polega na tym, że porównywanie poziomu przestępczości między państwami jest wyjątkowo trudne. Nie wszędzie ludzie równie często zgłaszają przestępstwa. Policja nie wszędzie posługuje się tymi samymi definicjami. Różny może być nawet sposób wyznaczania granic miasta: w jednym przypadku statystyka obejmie przede wszystkim gęsto zabudowane centrum, w innym również znacznie spokojniejsze przedmieścia. Dlatego liczby, które wyglądają na porównywalne, często w rzeczywistości opisują coś nieco innego.

Nowy sposób porównywania przestępczości

.Matt Ashby, kryminolog z University College London, wraz ze współpracownikami stworzył zbiór danych, który ma ograniczyć część tych problemów. Badacze wybrali 20 dużych miast bogatego świata, każde liczące co najmniej 2,5 mln mieszkańców i publikujące coroczne statystyki przestępczości. Następnie ujednolicili obszary, które ze sobą porównywano, tak aby różnice w gęstości zaludnienia nie wypaczały wyników. Dlatego na przykład Paryż oznacza w zestawieniu nie wyłącznie administracyjne centrum miasta, lecz cały region Île-de-France. Ujednolicono również definicje poszczególnych przestępstw, tak aby odpowiadały w przybliżeniu kategoriom stosowanym w Wielkiej Brytanii. Sam Ashby nazywa przygotowane statystyki „najmniej złą próbą” uzyskania porównywalnych danych. To ważne zastrzeżenie: zestawienie nie eliminuje wszystkich różnic między krajami, ale pozwala zadawać znacznie bardziej precyzyjne pytania. A odpowiedzi nie potwierdzają prostych stereotypów.

W przypadku zabójstw różnica jest ogromna

.Najbardziej jednoznaczny obraz pojawia się przy zabójstwach. Nie jest to idealna miara bezpieczeństwa na ulicach, ponieważ ofiarą zabójstwa najczęściej pada się z rąk osoby znanej. Jest to jednak kategoria znacznie łatwiejsza do porównywania międzynarodowego niż kradzież, napaść czy przemoc seksualna. Jak zauważa „The Economist”, zabójstwo pozostawia znacznie mniej miejsca na różnice w sposobie zgłaszania i klasyfikowania przestępstw. W tej kategorii przepaść między częścią wielkich miast amerykańskich i europejskich jest bardzo wyraźna. W Chicago w 2024 r. odnotowano 587 zabójstw, czyli 22 na każde 100 tys. mieszkańców. To najwyższy wynik w analizowanym zbiorze i aż 2,7 raza więcej niż w drugim pod tym względem Los Angeles. Tymczasem średnia dla dziesięciu analizowanych miast europejskich wynosiła zaledwie 1,7 zabójstwa na 100 tys. mieszkańców. Jeżeli więc pytanie „czy Europa jest bezpieczniejsza od Ameryki?” rozumieć jako pytanie o ryzyko najbardziej skrajnej formy przemocy, odpowiedź wynikająca z danych jest stosunkowo jasna. Wielkie europejskie miasta mają znacznie niższe wskaźniki zabójstw.

Rozboje burzą prosty obraz

.Znacznie mniej wyraźna jest różnica w innych rodzajach przestępczości. Rozboje na osobach z użyciem przemocy występują po obu stronach Atlantyku na zbliżonym poziomie. Co więcej, szczególnie źle wypadają pod tym względem dwa największe miasta europejskie. W Londynie i Paryżu wskaźnik takich rozbojów przekracza 300 przypadków na 100 tys. mieszkańców rocznie.

Oznacza to, że niska liczba zabójstw nie musi iść w parze z równie niskim poziomem wszystkich form przemocy czy przestępczości ulicznej. Podobnie wygląda sytuacja z kradzieżami samochodów. Są one częste w Chicago i Los Angeles, ale Nowy Jork wypada pod tym względem lepiej niż większość analizowanych miast europejskich. Z kolei włamania do mieszkań okazują się częstsze w Europie niż w Stanach Zjednoczonych. Nie istnieje więc jedna skala, na której można ustawić po jednej stronie „bezpieczną Europę”, a po drugiej „niebezpieczną Amerykę”. Rodzaj zagrożenia ma znaczenie.

Bezpieczeństwo nie jest jedną liczbą

.To jeden z najciekawszych wniosków płynących z danych przedstawionych przez „The Economist”.

Miasto może mieć bardzo niski wskaźnik zabójstw i jednocześnie wysoki poziom rozbojów. Może dobrze wypadać w kwestii kradzieży samochodów, a źle pod względem włamań. Pytanie „gdzie jest bezpieczniej?” wymaga więc dopowiedzenia: bezpieczniej przed czym? Autorzy wskazują również na możliwe różnice instytucjonalne pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi. Rozbudowany europejski system zabezpieczeń społecznych może ograniczać część ekonomicznych motywacji do popełniania przestępstw. Z drugiej strony Stany Zjednoczone mają znacznie bardziej rozbudowany aparat policyjny i wielokrotnie wyższy poziom uwięzienia, co również może wpływać na niektóre kategorie przestępczości. „The Economist” przedstawia jednak te czynniki jako możliwe wyjaśnienia, a nie jako prosty związek przyczynowy.

Problemem pozostaje to, co właściwie mierzymy

.Największą ostrożność należy zachować przy przestępstwach, których pojawienie się w oficjalnych statystykach zależy od decyzji ofiary o zgłoszeniu ich policji. Dobrym przykładem jest gwałt. W Anglii i Walii liczba oficjalnie rejestrowanych gwałtów podwoiła się w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Gdyby ograniczyć się wyłącznie do policyjnych statystyk, można byłoby uznać, że nastąpił dramatyczny wzrost tego rodzaju przemocy. Poufne badania ankietowe wskazują jednak, że rzeczywista liczba przypadków pozostawała w tym czasie względnie stabilna. Wzrost statystyczny może więc wynikać przede wszystkim z tego, że więcej ofiar zgłasza przestępstwa, a system policyjny skuteczniej je rejestruje.

Podobny mechanizm może dotyczyć włamań do firm w Londynie. Według Ashby’ego wzrost odnotowanych przypadków może częściowo wynikać z ułatwienia przedsiębiorcom sposobu zgłaszania tego rodzaju zdarzeń. Paradoksalnie więc wzrost oficjalnej przestępczości może czasami świadczyć również o poprawie działania instytucji, a nie wyłącznie o pogorszeniu bezpieczeństwa.

Najważniejszy trend jest pozytywny

.Najbardziej interesujący wniosek z całego zestawienia nie dotyczy jednak rywalizacji Europa–Ameryka. Dotyczy czasu. Zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie Atlantyku można znaleźć poważne powody do optymizmu. Liczba zabójstw w Londynie i Nowym Jorku znajduje się na najniższym poziomie od czasu rozpoczęcia prowadzenia odpowiednich statystyk.

Paryż nadal ma wysoki wskaźnik rozbojów na osobach, ale w ciągu ostatniej dekady ich liczba spadła niemal o połowę. W tym sensie porównywanie Europy z Ameryką może zasłaniać zmianę ważniejszą od samej różnicy między nimi. Wielkie miasta po obu stronach Atlantyku stają się bezpieczniejsze. Nie w każdej kategorii, nie w takim samym tempie i nie wszędzie jednakowo. Dane nie pozwalają również sprowadzić bezpieczeństwa do jednego wskaźnika.

Pokazują jednak coś, czego nie widać w krążących w mediach społecznościowych obrazach miast opanowanych przez przemoc: dzisiejszy Londyn, Paryż czy Nowy Jork są pod wieloma względami bezpieczniejszymi miejscami niż jeszcze pokolenie temu. Dlatego odpowiedź na pytanie postawione przez „The Economist” brzmi: Europa jest wyraźnie bezpieczniejsza, jeśli chodzi o ryzyko zabójstwa, ale w wielu innych rodzajach przestępczości granica między dwoma brzegami Atlantyku jest znacznie mniej widoczna. Najważniejsza wiadomość jest jeszcze inna. Mimo politycznych sporów i obrazów dominujących w mediach społecznościowych, ogólny kierunek zmian w wielkich miastach Europy i Ameryki jest kierunkiem poprawy bezpieczeństwa.

Jarosław Kowalski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 17 sierpnia 2026