Donald TRUMP porządkuje pomoc zagraniczną. Ma służyć „organizacjom odpowiedzialnym” i ochronie życia

Pomoc zagraniczna Donalda Trumpa ma służyć ochronie życia, wspieraniu rodzin i rozwojowi opieki zdrowotnej. Administracja USA rozszerza warunki dotyczące wykonywania i promowania aborcji przez beneficjentów amerykańskich środków, a równolegle zapowiada blisko 2 mld dolarów na współpracę z organizacjami wyznaniowymi i społecznymi. Z konserwatywnej perspektywy to uzasadniona próba powiązania solidarności międzynarodowej z odpowiedzialnością za pieniądze podatników.
.Francuski dziennik „Le Monde” opisał w tonie alarmistycznym 3 października rozwój amerykańskiej dyplomacji na rzecz ochrony życia oraz zmiany w systemie pomocy zagranicznej. Liberalno-lewicowa gazeta przedstawia tę politykę jako ofensywę przeciwko prawu do aborcji, podczas gdy jej zwolennicy wskazują na ochronę dzieci przed narodzeniem, zdrowie kobiet i znaczenie rodziny. Spór dotyczy zatem rozumienia celu pomocy międzynarodowej oraz wartości, którym powinna ona służyć.
Jak donosi „Le Monde”, po demontażu USAID w 2025 roku dotychczasowy model amerykańskiej pomocy jest zastępowany porozumieniami dwustronnymi, odpowiadającymi priorytetom administracji Donalda Trumpa. Jednym z ich założeń jest wyłączenie finansowania działań promujących lub obejmujących wykonywanie aborcji, a równolegle Waszyngton zabiega o poparcie Deklaracji Konsensusu Genewskiego. W sierpniu 2026 roku promocję dokumentu powierzono biuru spraw międzynarodowych amerykańskiego Departamentu Zdrowia, którym kieruje Bethany Kozma. Według francuskiego dziennika odwiedziła ona między innymi Argentynę i Honduras, które kilka tygodni później przystąpiły do inicjatywy, a celem tych działań jest także wzmocnienie głosu państw opowiadających się za ochroną życia na forum organizacji międzynarodowych.
Pomoc zagraniczna Trumpa i zasady ochrony życia
Podstawę zmian stanowi między innymi opublikowane 27 stycznia 2026 roku rozporządzenie „Protecting Life in Foreign Assistance”, rozszerzające politykę znaną jako Mexico City Policy. Zagraniczne organizacje pozarządowe objęte jego warunkami mają zobowiązać się do niewykonywania ani niepromowania aborcji jako metody planowania rodziny również za środki z innych źródeł. W przypadku rządów państw otrzymujących wsparcie zasady są węższe i dotyczą wykorzystania amerykańskich środków w ramach danego programu. To istotne rozróżnienie, ponieważ warunki finansowania nie są tożsame z powszechnym wymogiem wprowadzenia zakazu aborcji w kraju korzystającym z pomocy.
Za tym rozwiązaniem przemawia czytelny argument dotyczący pieniędzy podatników. Państwo powinno określać, jakie działania wspiera za granicą, i wymagać od swoich partnerów przestrzegania uzgodnionych zasad. Z perspektywy ochrony życia uzasadnione jest przeznaczanie tych środków na opiekę nad matkami i dziećmi, przy równoczesnym wyłączeniu finansowania działalności aborcyjnej. Takie podejście nadaje pomocy wyraźny cel i pozwala rozliczać jej beneficjentów z podjętych zobowiązań.
Polityka Trumpa znalazła poparcie w amerykańskim ruchu obrony życia. Marjorie Dannenfelser, prezes Susan B. Anthony Pro-Life America, pozytywnie oceniła zapowiedziane rozszerzenie Mexico City Policy, obejmujące również amerykańskie organizacje pozarządowe działające za granicą. Jej wypowiedź jest głosem organizacji zaangażowanej w ochronę dzieci przed narodzeniem, dla której ograniczenie publicznego wsparcia działalności aborcyjnej stanowi ważny postulat. Pokazuje zarazem, że reforma odpowiada konkretnemu oczekiwaniu środowisk konserwatywnych wobec administracji.
Deklaracja Konsensusu Genewskiego bez Polski
Drugim filarem amerykańskiej inicjatywy jest Deklaracja Konsensusu Genewskiego o promowaniu zdrowia kobiet i wzmacnianiu rodziny. Dokument wskazuje na potrzebę poprawy dostępu kobiet do opieki zdrowotnej, wspierania rodzin oraz rozbudowy systemów ochrony zdrowia służących kobietom i dzieciom znajdującym się w trudnej sytuacji. Sygnatariusze deklarują również, że nie istnieje międzynarodowe prawo do aborcji ani obowiązek państw jej finansowania lub ułatwiania. Jest to stanowisko polityczne zawarte w deklaracji, która sama nie ustanawia wiążącego prawa międzynarodowego.
Według danych przytoczonych przez „Le Monde” Deklarację Konsensusu Genewskiego, zainicjowaną podczas pierwszej kadencji Trumpa w 2020 roku, początkowo popierały 22 państwa, a obecnie grupa ta liczy 46 krajów. Wśród nich francuski dziennik wymienia Rosję, Arabię Saudyjską i Burkina Faso, wskazując również, że do deklaracji przystąpiła już ponad połowa państw afrykańskich. Polska należała do pierwszych sygnatariuszy dokumentu, jednak w kwietniu 2025 roku wycofała się z tej inicjatywy. W Afryce jednym z przedsięwzięć inspirowanych deklaracją jest Afrykańska Karta Rodziny, Suwerenności i Wartości Afrykańskich, której promotorzy zabiegają o zmiany w ustawodawstwach krajowych. Ich celem jest przyjęcie karty przez Unię Afrykańską w lutym 2027 roku.
Zwolennicy tego podejścia podkreślają znaczenie suwerenności państw w sprawach zdrowia i rodziny. Pomoc rozwojowa powinna uwzględniać lokalne potrzeby oraz przekonania społeczeństw, zamiast służyć finansowaniu nacisków na zmianę ich ustawodawstwa aborcyjnego. W takim ujęciu inicjatywa Waszyngtonu daje polityczne oparcie państwom, które chcą rozwijać opiekę nad kobietami i dziećmi, zachowując własne zasady ochrony życia. To argument szczególnie zrozumiały dla konserwatywnych odbiorców, ceniących zarówno solidarność międzynarodową, jak i odpowiedzialność wspólnot narodowych.
Pakiet wsparcia dla „organizacji odpowiedzialnych ”oraz struktur wyznaniowych
Zmianom zasad towarzyszy zapowiedź blisko 2 mld dolarów na współpracę z organizacjami wyznaniowymi i społecznymi. Pakiet ogłoszony w sierpniu obejmuje około 1,4 mld dolarów na usługi zdrowotne świadczone przez szpitale i przychodnie w ponad 20 państwach oraz 538 mln dolarów na działania humanitarne. Wśród partnerów wymieniono World Vision, Compassion International i Samaritan’s Purse. Zakres inicjatywy jest więc szerszy niż pomoc w strefach konfliktów.
Przychylne uzasadnienie tego modelu przedstawił również serwis komentarzy Voice of America, publikujący stanowisko rządu USA. Wskazano w nim na możliwość skrócenia drogi między darczyńcą a placówkami działającymi bezpośrednio wśród potrzebujących oraz ograniczenia kosztów pośrednictwa. Według przedstawionych założeń co najmniej 80 procent środków ma trafiać na bezpośrednie świadczenia zdrowotne. Jest to cel nowego modelu, którego realizacja będzie wymagała sprawdzenia w praktyce, ale sam kierunek zasługuje na uwagę.
.Najmocniejszym argumentem na rzecz rozwiązania proponowanego przez Donalda Trumpa jest połączenie ochrony życia z konkretną pomocą dla rodzin. Konserwatywna polityka pomocowa powinna zapewniać wsparcie kobietom w ciąży, dostęp do leczenia i opiekę nad dziećmi, a zarazem jasno określać granice finansowania. Administracja USA wybrała kierunek, który nadaje solidarności międzynarodowej wyraźny wymiar odpowiedzialności za życie.
Karolina Jaszowiecka




