Prof. Kazimierz DADAK: Trudne wybory w USA

Trudne wybory w USA

Photo of Prof. Kazimierz DADAK

Prof. Kazimierz DADAK

Profesor ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia w USA.

Za niecały miesiąc Amerykanie wypowiedzą się na temat drugiej kadencji Donalda Trumpa. A wybory połówkowe są na ogół trudne dla każdego mieszkańca Białego Domu – pisze prof. Kazimierz DADAK

.Zmiany wcielone w życie na początku kadencji rzadko kiedy szybko przynoszą oczekiwane skutki, a w jej połowie ujemne strony już się ujawniają. Tym razem ten obrót spraw został spotęgowany przez nierozważną decyzję o ataku na Iran. To wydarzenie spowodowało poważne zakłócenia w gospodarce i tym samym spadek popularności prezydenta i Republikanów. Ostatnie badania opinii publicznej pokazały, że aż 71 proc. wyborców źle ocenia sposób, w jaki Donald Trump prowadzi tę wojnę, a 69 proc. uważa, że nie warto było jej rozpoczynać.

Kupieckie tradycje

.W ramach arystokratycznych i ziemiańskich obyczajów nie przywiązuje się wielkiej wagi do gospodarki, ale w narodach z przewagą tradycji mieszczańskich – a Amerykanie należą do tej grupy – sprawy ekonomiczne odgrywają pierwszorzędną rolę. Napad na Iran spowodował poważny wzrost cen paliw, a w USA ogromne rzesze dojeżdżają do pracy samochodami. Obywatele na bieżąco prowadzą dokładne bilanse finansów rodzinnych i zauważają, że mają mniej pieniędzy do wydania na inne towary i usługi. Tym samym wzrost cen nośników energii szybko przekłada się na gorsze nastroje społeczne.

W kwietniu zeszłego roku administracja Trumpa gwałtownie podwyższyła cła na wwożone towary i zgodnie z teorią ekonomii ten krok przełożył się na wyższe ceny. Zatem mamy do czynienia ze zbiegiem dwu czynników: wyższe cła i wyższe ceny energii, które wywołują presję inflacyjną. Ten ujemny bodziec nie jest kompensowany przez żadne korzystne zjawiska gospodarcze. Zwyżka ceł ma doprowadzić do odrodzenia się produkcji przemysłowej w USA i dobrze płatnych miejsc pracy, ale do tego jeszcze daleko, jeśli w ogóle kiedykolwiek dojdzie. Automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych „pożarła” wiele z tych miejsc pracy i nawet w Chinach, gdzie koszty siły roboczej są nadal wielokrotnie niższe niż w USA, w halach produkcyjnych przemysłu samochodowego królują maszyny, ludzi zaś jest jak na lekarstwo. Wielkie nadzieje łączone z postępem w zakresie sztucznej inteligencji – a Trump jest wielkim jej zwolennikiem – raczej nie poprawiają nastrojów wśród przeciętnych obywateli, którzy AI kojarzą raczej z perspektywą utraty pracy niż z manną z nieba.

Te wieści przekładają się na nadzwyczaj niskie notowania Trumpa i jego stronnictwa. Ostatnie badanie opinii publicznej dokonane przez „The Wall Street Journal”, który to dziennik trudno uznać za wrogi Republikanom i prezydentowi, wykazało, że jedynie 27 proc. wyborców postrzega korzystnie kierunek, w którym zmierza kraj, a aż 68 proc. widzi przyszłość w czarnych barwach.

Samobójstwo Demokratów?

.Na szczęście dla Republikanów ich przeciwnicy obierają kurs zdecydowanie na lewo. Demokratyczni Socjaliści Ameryki uzyskują coraz wyższe poparcie w ramach Partii Demokratycznej (patrz „Idziemy” nr 34/2026) i ten zwrot ratuje notowania prawicy. W badaniach opinii publicznej Demokraci wypadają korzystniej tylko w stosunku 51:42. Niemniej nawet ta nieduża różnica prawdopodobnie przełoży się na poważny sukces lewicy w nadchodzących wyborach – prognozy mówią o podziale miejsc w Kongresie w stosunku 238:197, czyli 20 głosów ponad zwykłą większość parlamentarną. W izbie wyższej, senacie, Demokraci na razie mogą myśleć o większości zaledwie jednego głosu (51:49 – w przypadku sytuacji patowej 50:50 rozstrzygający głos ma wiceprezydent, czyli republikanin), najbardziej zaś dla nich optymistyczne prognozy głoszą większość 53:47.

Nawet te ograniczone sukcesy Demokratów stanowiłyby rewolucję na politycznej scenie. W Teksasie, w którym od ponad trzech dekad demokrata nie wygrał wyborów do senatu w badaniach opinii publicznej, James Talarico wygrywa z republikaninem Kenem Paxtonem. Przewaga tego pierwszego nie jest duża, ale wszystkie badania, nawet to ostatnio robione przez prawicowe Fox News, przyznają zwycięstwo demokracie. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w stanie Michigan. Co prawda tam Demokraci nieraz zwyciężali, ale tym razem kandydatem jest muzułmanin Abdul El-Sayed. Zarówno w przypadku Teksasu, jak i Michigan mamy do czynienia z rywalizacją młodych Demokratów i doświadczonych Republikanów, a w obecnych warunkach młodość daje sporą przewagę.

Prezydent na ratunek

.Pierwotnie Trump głosił, że w tych połówkowych wyborach on nie kandyduje i większego udziału w kampanii wyborczej nie weźmie, ale w obliczu możliwej porażki swej partii zmienił zdanie. Cały czas do 3 listopada ma jeździć po kraju i orędować za swoimi stronnikami. Biorąc pod uwagę jego niskie notowania, nie jest oczywiste, że uda mu się powtórzyć poprzednie sukcesy. Zapewne zdoła zmobilizować swój żelazny elektorat, członków ruchu MAGA, ale – tak jak i w poprzednich zmaganiach – decydujące będzie stanowisko wyborców niezrzeszonych. W 2024 r. niezależni wyborcy w niemałym stopniu opowiedzieli się za nim i to utorowało Republikanom drogę do zwycięstwa. W chwili obecnej wahadło zapewne przesunie się w drugą stronę – kluczowym pytaniem jest, w jakim stopniu.

Zjazdy stronnictw zwykle odbywają się co cztery lata, bo podczas nich oficjalnie mianuje się kandydata do wyborów prezydenckich, ale z powodu słabnącego poparcia Republikanie postanowili zorganizować „połówkową” konwencję partyjną. Ta wyjątkowa konwencja miała zelektryzować konserwatywny elektorat i uchronić Republikanów przed porażką, ale wszystko wskazuje na to, że zamierzonego skutku nie odniosła. Niezależni wyborcy raczej odnieśli wrażenie, że był to rozpaczliwy krok mający na celu poprawę wizerunku stronnictwa, które nieuchronnie zmierza ku porażce.

Sytuacji nie poprawia taktyka przyjęta przez Trumpa. Głosi on, że sytuacja gospodarcza jest znakomita, tylko że jego stronnictwo nie jest sprawne w przekazywaniu tego obrazu rzeczy, a media nie są obiektywne. Niedawno nawet doszło do bezprecedensowego kroku: wycofania akredytacji przy Białym Domu dla trzech koncernów medialnych, które zdaniem administracji miały wykazywać skrajne uprzedzenia. Trudno to uznać za oznakę pewności siebie i słuszności prowadzonej polityki.

Spadek po Trumpie

.Analitycy wieszczą, że zwycięstwo Demokratów przyniesie kolejną próbę usunięcia Trumpa z urzędu. Jednak wydaje się, że obecna niekorzystna sytuacja może mieć poważne konsekwencje daleko wykraczające poza losy prezydenta Trumpa – w grę wchodzi przyszłość wielkiego oddolnego ruchu MAGA. Była to, i w pewnym stopniu nadal jest, polityczna rewolucja przeciwko istniejącemu stanowi rzeczy, w wyniku którego znaczna część społeczeństwa nie ma udziału we wzroście gospodarczym. Amerykański PKB rośnie, ale jego podział jest skrzywiony na rzecz najbogatszej części. Statystycznie rzecz biorąc, przeciętna stopa życiowa rośnie, ale masy tego nie odczuwają.

Dla zwykłych ludzi szczególnie niekorzystny jest wzrost cen energii i żywności, bo te elementy stanowią poważną część wydatków w budżetach domowych. Ponadto inflacja powoduje wzrost stopy procentowej, co pogarsza poziom życia wielu rodzin, bo amerykańskie społeczeństwo szeroko korzysta z kredytu, czy to hipotecznego, czy to na zakup samochodów i mebli, i wraz ze wzrostem oprocentowania obsługa tego zadłużenia staje się coraz bardziej kosztowna. Ponieważ ruch MAGA nadal popiera politykę Trumpa, włącznie z wojną z Iranem, to niebawem będzie on kojarzony ze spadkiem stopy życiowej. Wyborcy będą szukać jakiejś alternatywy, a skrajna lewica tylko na to czeka.

W sumie jeden wielki błąd – atak na Iran, może przynieść porażkę ideologii MAGA. Wielu zapomni o sukcesach pierwszych miesięcy drugiej kadencji Trumpa, gdy postawiono tamę masowej nielegalnej imigracji, czyli podcięto skrzydła wielkiemu projektowi inżynierii społecznej, przerwano szaleństwa Zielonego Ładu, ukrócono ideologię gender i przestano faworyzować środowisko LGBTQ+. Zamiast tego mogą pozostać wspomnienia o nadzwyczaj wysokich cenach energii i żywności, kłopotach ze zbilansowaniem budżetów domowych i o rozpoczęciu kolejnej „wojny bez końca”.

Kazimierz Dadak

Tekst pierwotnie ukazał się w 1087 numerze tygodnika „Idziemy” [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 października 2026