Giorgia Meloni zmienia ordynację. Włoska prawica przygotowuje się do wyborów

Premia mandatowa dla zwycięskiej koalicji, która przekroczy 42 proc. głosów, ma ułatwić tworzenie większości parlamentarnej we Włoszech. Giorgia Meloni przedstawia reformę jako sposób na zapewnienie stabilnych rządów. Opozycja zarzuca jej podporządkowanie reguł wyborczych interesom prawicy.
.Włoska Izba Deputowanych 8 października 2026 r. ostatecznie zatwierdziła reformę ordynacji wyborczej popieraną przez premier Giorgię Meloni. Za przyjęciem przepisów głosowało 227 parlamentarzystów, przeciw było 164. Wynik daje szefowej rządu ważne zwycięstwo przed wyborami parlamentarnymi, które mają odbyć się w 2027 roku. Nowe zasady przewidują zastąpienie dotychczasowego systemu mieszanego ordynacją proporcjonalną z premią większościową. Zwycięska koalicja, która przekroczy próg 42 proc. głosów, otrzyma dodatkowe mandaty pozwalające jej uzyskać większość parlamentarną. Jeżeli próg przekroczą dwa bloki, premię otrzyma ten z większym poparciem.
Nowy mechanizm
.Mechanizm przewiduje do 70 dodatkowych miejsc w Izbie Deputowanych i 35 w Senacie, z ograniczeniem łącznej liczby mandatów zwycięskiego bloku do odpowiednio 220 i 113. Z konstrukcji tej wynika, że o zdolności do samodzielnego rządzenia może przesądzić kilka punktów procentowych oraz umiejętność zawarcia porozumienia jeszcze przed wyborami. Rządząca prawica uzasadnia zmianę potrzebą stabilności. W debacie parlamentarnej Stefano Benigni z Forza Italia przekonywał, że gabinety lewicy utrzymują się przy władzy równie długo jak „kot na obwodnicy” – relacjonuje rzymska korespondentka POLITICO Hannah Roberts. Za polemicznym porównaniem stoi argument obozu Meloni: zwycięstwo wyborcze powinno zapewniać możliwość sprawowania skutecznych rządów.
Opozycja widzi w reformie próbę zwiększenia szans obecnej premier na kolejną kadencję. Chiara Braga, przewodnicząca klubu Partii Demokratycznej w Izbie Deputowanych, zarzuciła Meloni, że jej najważniejszą troską jest pozostanie na czele rządu, nawet za cenę naginania reguł gry. Spór dotyczy więc także tego, jak pogodzić trwałość większości parlamentarnej z reprezentacją politycznych preferencji wyborców. Przyjęcie ustawy ponownie otwiera pytanie o termin wyborów. Według POLITICO jednym z rozważanych scenariuszy jest wiosna 2027 r. Meloni deklaruje wprawdzie zamiar doprowadzenia kadencji do końca, ale wcześniejsze głosowanie mogłoby pozwolić jej wykorzystać nowe przepisy, zanim konkurenci zakończą przygotowania do kampanii. Decyzja o przyspieszeniu wyborów nie została jednak ogłoszona.
Kwestia pieniędzy
.Hannah Roberts wskazuje również na gospodarczy wymiar tej kalkulacji. Słaby wzrost, rosnące koszty zadłużenia, inflacja i kurcząca się pula funduszy unijnych ograniczają możliwości finansowania przedwyborczych obietnic. Z punktu widzenia rządzących oczekiwanie na późniejszy termin może zatem oznaczać konieczność prowadzenia kampanii w trudniejszych warunkach. Dla centrolewicy wcześniejsze wybory oznaczałyby presję na szybkie uzgodnienie wspólnej kandydatury na premiera. Nowe przepisy wymagają bowiem, aby koalicje oraz partie startujące samodzielnie wskazały swojego kandydata przed głosowaniem. Rywalizacja między Partią Demokratyczną a Ruchem Pięciu Gwiazd o przywództwo w obozie opozycji może utrudniać zawarcie takiego porozumienia.
Meloni musi jednocześnie rozstrzygnąć problem na prawym skrzydle. Roberto Vannacci, radykalny konkurent obecnego obozu rządzącego, buduje własne zaplecze polityczne. Jak zauważa POLITICO, wcześniejsze wybory pozostawiłyby mu mniej czasu na organizację. Premier musi jednak ocenić, czy skuteczniejsze będzie konkurowanie z nim, czy poszukiwanie porozumienia pozwalającego przekroczyć próg uprawniający do premii mandatowej. Nowa ordynacja nie zapewnia Meloni zwycięstwa. Ten sam mechanizm może dać większość zjednoczonej opozycji, jeśli to ona zdobędzie większe poparcie i przekroczy wymagany próg. Reforma zwiększa więc znaczenie przedwyborczych sojuszy. Włoska kampania zaczyna się od walki o to, kto zdoła zbudować koalicję wystarczająco szeroką, aby zamienić poparcie wyborców w trwałą większość.
Michał Kłosowski




