Historycy wybrali najlepsze filmy historyczne. Kto zwyciężył? [„Le Figaro”]

„Barry Lyndon”, „Armia cieni” i „Lawrence z Arabii” otwierają zestawienie ulubionych filmów historycznych przygotowane przez francuski dziennik „Le Figaro” na podstawie wskazań 85 osób zajmujących się historią. Wśród wyróżnionych znalazł się „Danton” Andrzeja Wajdy, który otrzymał tyle samo głosów co „Amadeusz” Miloša Formana i „Ostatni cesarz” Bernarda Bertolucciego. Wybory uczestników pokazują, jak silną pozycję zachowują wielkie dzieła kina lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.
.Autorzy książek historycznych, badacze, wykładowcy, wydawcy i szefowie czasopism otrzymali od francuskiej redakcji proste zadanie: wskazać pięć ulubionych filmów rozgrywających się w przeszłości. Każdy mógł kierować się własnymi kryteriami, od wiarygodności scenografii i dialogów po siłę przeżycia, aktorstwo czy piękno obrazu. W rezultacie ankiety, którą na łamach „Le Figaro” przedstawilło 29 października 2026 r., wymieniono 183 tytuły.
Tak powstał ranking łączący wiedzę o przeszłości z osobistą pamięcią kinową jego uczestników. Wśród wybieranych filmów szczególnie mocno zaznaczyły się opowieści o XX wieku, przede wszystkim o obu wojnach światowych. Redakcja zwraca również uwagę na przewagę starszych produkcji, niewielką obecność komedii i dobre wyniki kina francuskiego.
Najlepsze filmy historyczne według uczestników ankiety „Le Figaro”
Pierwsze miejsce zajął „Barry Lyndon” Stanleya Kubricka z 20 wskazaniami. Ekranizacja powieści Williama Makepeace’a Thackeraya prowadzi widza przez osiemnastowieczną Europę śladem irlandzkiego awanturnika, który próbuje zdobyć majątek i pozycję w świecie arystokracji. Wojna siedmioletnia, służba wojskowa, pojedynki i małżeństwo stają się kolejnymi etapami jego społecznego awansu. Buisson podkreśla precyzję inscenizacji, pracę z aktorami i wizualny kunszt reżysera.
Film z 1975 r. zasłynął między innymi scenami oświetlanymi świecami i kompozycjami przywołującymi malarstwo epoki. Kubrick pokazuje zarazem reguły świata, w którym urodzenie, pieniądze i reputacja wyznaczają granice osobistych ambicji. Sukces bohatera pozostaje zależny od hierarchii, do której pragnie on przeniknąć. Na szczycie zestawienia znalazło się więc dzieło pozwalające oglądać przeszłość poprzez obyczaj, społeczną pozycję i codzienne rytuały.
Zaledwie o jeden głos mniej otrzymała „Armia cieni” Jeana-Pierre’a Melville’a z 1969 r. Film oparty na powieści Josepha Kessela przedstawia francuski ruch oporu przez doświadczenie konspiracji, zagrożenia i decyzji podejmowanych bez pewności, komu można zaufać. W interpretacji „Le Figaro” jego siła tkwi w powadze, z jaką traktuje strach, lojalność i gotowość do poświęcenia. Lino Ventura, Simone Signoret i Paul Meurisse tworzą portrety ludzi, dla których opór oznacza również oczekiwanie, samotność i świadomość możliwej zdrady.
Trzeci „Lawrence z Arabii” Davida Leana z 1962 r. uzyskał 18 wskazań. Rozmach pustynnych krajobrazów łączy się w nim z opowieścią o ambicjach Thomasa Edwarda Lawrence’a, arabskim powstaniu i brytyjskiej polityce imperialnej. Jak zaznacza francuski dziennik, Lean zachowuje zainteresowanie sprzecznościami swojego bohatera, unikając prostego portretu heroicznego. To zarazem jeden z filmów, w których los jednostki zostaje wpisany w konflikt między nadziejami narodów a interesami mocarstw.
Kolejne miejsca przypadły „Lampartowi” Luchina Viscontiego z 12 głosami, „Królowej Margot” Patrice’a Chéreau z 11 oraz „Upadkowi” Olivera Hirschbiegela z 10. Te trzy dzieła przenoszą widza kolejno w czas zjednoczenia Włoch, francuskich wojen religijnych i ostatnich dni III Rzeszy. W omówieniu „Le Figaro” powracają przy nich pytania o schyłek dawnego porządku, polityczną przemoc i sposób przedstawiania sprawców historycznych katastrof. Każdy z reżyserów szuka odpowiedzi za pomocą innego języka filmowego.
Siódme miejsce z dziewięcioma wskazaniami zajął „Najdłuższy dzień”, ukazujący alianckie lądowanie w Normandii. Po osiem głosów otrzymały „Czy Paryż płonie?” René Clémenta, „Imię róży” Jean-Jacques’a Annauda i niemy „Napoleon” Abla Gance’a z 1927 r. Pierwszą dziesiątkę zamykają zatem filmy o wyzwoleniu francuskiej stolicy, średniowiecznej wspólnocie klasztornej i młodości przyszłego cesarza Francuzów. Obecność niemal stuletniego dzieła Gance’a należy do najbardziej charakterystycznych wyników ankiety.
„Danton” Andrzeja Wajdy obok „Amadeusza” i „Ostatniego cesarza”
Polskim akcentem zestawienia jest „Danton” Andrzeja Wajdy, który otrzymał sześć wskazań. Tyle samo głosów zebrali „Amadeusz” Miloša Formana i „Ostatni cesarz” Bernarda Bertolucciego. O jeden głos wyżej znalazły się „Powrót Martina Guerre’a” Daniela Vigne’a oraz „Pojedynek” Ridleya Scotta. Pięć wskazań uzyskały między innymi „Misja”, „Gladiator”, „Kleopatra”, „Lista Schindlera” i „Oppenheimer”.
„Danton”, którego premiera odbyła się w 1983 r., przedstawia konflikt Georges’a Dantona z Maximilienem Robespierre’em w okresie rewolucyjnego terroru. Gérard Depardieu i Wojciech Pszoniak nadają temu starciu wymiar polityczny i osobisty. Jak przypomina oficjalna strona poświęcona twórczości Wajdy, film powstał we Francji w czasie stanu wojennego, a doświadczenie polskiej „Solidarności” stanowiło ważny kontekst pracy reżysera. Wajda opowiadał, że jeszcze przed zdjęciami Depardieu przyjechał do Warszawy i obserwował środowisko przywódców związku.
O znaczeniu kina Wajdy jako uczestnika debaty publicznej pisał na łamach Wszystko co Najważniejsze Marek Kacprzak w tekście „Andrzej Wajda — człowiek z przekonań”. Autor akcentował przekonanie reżysera o społecznej odpowiedzialności sztuki oraz jego dążenie do pobudzania widza do samodzielnego myślenia. Wybór „Dantona” przez uczestników francuskiej ankiety przypomina o międzynarodowej obecności tego nurtu twórczości polskiego reżysera.
Od antyku po XX wiek
Poza pierwszą dziesiątką znalazły się dzieła przedstawiające niemal wszystkie wielkie epoki europejskiej historii. Antyk reprezentują między innymi „Gladiator”, „Kleopatra” i „Spartakus”, natomiast średniowiecze przywołują „Aleksander Newski”, filmy o Joannie d’Arc oraz „Siódma pieczęć”. Wśród opowieści osadzonych w epoce nowożytnej uczestnicy wymieniali „Misję”, „Aguirre, gniew boży”, „Śmieszność” i „Przejęcie władzy przez Ludwika XIV”. Obok historii dworów i państw pojawia się więc doświadczenie wiary, podboju i życia wspólnoty.
Silną grupę tworzą filmy wojenne, w tym „Towarzysze broni”, „Ścieżki chwały”, „Czas apokalipsy”, „Szeregowiec Ryan”, „Cienka czerwona linia” i „Idź i patrz”. W zestawieniu są również „Pan Klein”, „Lacombe Lucien”, „Syn Szawła” oraz „Strefa interesów”. Rozmaitość tych tytułów pokazuje szerokość przyjętej przez uczestników kategorii kina historycznego. Obejmuje ona zarówno panoramiczne opowieści o konfliktach, jak i kameralne historie ludzi poddanych presji wojny, okupacji czy totalitarnego państwa.
Nowsze kino zaznacza swoją obecność przede wszystkim „Oppenheimerem” Christophera Nolana i „Strefą interesów” Jonathana Glazera, oboma z 2023 r. Każdy otrzymał jednak mniej wskazań od dzieł otwierających ranking. Jak zauważają autorzy zestawienia, w pamięci zaproszonych uczestników szczególnie mocno utrwaliły się filmy powstałe kilka dekad temu. „Barry Lyndon”, „Armia cieni” i „Lawrence z Arabii” pozostają dla nich najważniejszymi punktami odniesienia w ekranowym obrazie przeszłości.
Karolina Jaszowiecka



