
Non Possumus!
Zamach stanu w Polsce? Prof. Piotr CZAUDERNA ostrzega przed narastającym autorytaryzmem, eskalacją konfliktu politycznego i podporządkowaniem dobra wspólnego walce o władzę. Przypomina słowa „Non possumus” i apeluje o naprawę państwa.
.W życiu pojedynczych ludzi czy całych narodów przychodzi moment, kiedy trzeba powiedzieć „Non possumus” („Nie możemy”), zwłaszcza wtedy, kiedy Rubikon został przekroczony, a kości zostały rzucone. Warto w tym kontekście przypomnieć słynne słowa prymasa Stefana kardynała Wyszyńskiego — „Non possumus” — zawarte w memoriale Episkopatu Polski przyjętym 8 maja 1953 roku w Krakowie, a następnie wysłanym do ówczesnych władz komunistycznych. Publicznie jego treść ogłoszono 4 czerwca 1953 roku podczas procesji Bożego Ciała w Warszawie. Kluczowe zdanie memoriału brzmiało: „Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus!”.
Zamach stanu w Polsce? Spór o granice władzy
Dziś wydaje się, że zabrnęliśmy w sporze prawnym i konstytucyjnym tak daleko, że pewnie wiele osób zupełnie już nie rozumie, o co chodzi i po czyjej stronie jest racja. Być może jedyną realną szansą naprawy naszego wymiaru sprawiedliwości jest opcja zerowa oraz wycofanie polityki i polityków z tego obszaru. Wybór sędziów będących uznanymi autorytetami do najwyższych gremiów wymiaru sprawiedliwości należałoby powierzyć całemu społeczeństwu w wyborach powszechnych, podobnie jak w przypadku wyboru prezydenta.
Oby nie stało się tak, że toczący się obecnie w Polsce konflikt polityczny rozstrzygnie „ulica”, bo wówczas może polać się krew. Wszak listopad ma szczególne miejsce w naszej pamięci narodowej i historycznej. Oby zatem znowu nie polała się krew, jak niegdyś w 1831 roku czy we Lwowie w 1918 roku, choć może taka danina okaże się niezbędna, by odnowić nasz kraj i uzdrowić Polskę. Obym się tutaj mylił. Zobaczymy jednak, co przyniesie nam 11 listopada.
Na czym opiera się autorytarna władza
Każda władza, która staje się autorytarna, a z taką w coraz większym stopniu mamy obecnie w Polsce do czynienia (choć oczywiście nadal jest to raczej „miękki” autorytaryzm), musi się opierać nie tylko na ideologii, manipulacji czy wyborach, lecz także na zastraszaniu oponentów politycznych, do czego konieczna jest współpraca urzędników, policji, żołnierzy, sądów, mediów oraz elit prawniczych i biznesowych.
Historia uczy, że jeśli wystarczająco wielu przedstawicieli tych „filarów wsparcia” przestanie realizować oczekiwania władzy i wykonywać jej rozkazy — odmawiając dostarczania sformatowanych argumentów i opinii, nie godząc się na nagonki, areszty, bicie czy wreszcie strzelanie do protestujących (w krańcowych przypadkach) — każdy reżim może bardzo szybko, wręcz nieoczekiwanie, upaść. Zjawisko to określa się mianem zmiany lojalności (z ang. loyalty shift) lub dezercji sił bezpieczeństwa. Współczesna historia dostarcza wielu takich przykładów. Należą do nich wydarzenia w Tunezji i Egipcie podczas arabskiej wiosny w 2011 roku, w Sudanie w 2019 roku, w Syrii w 2024 roku, w Serbii za czasów Miloševicia, a także w NRD i Czechosłowacji w 1989 roku.
Dobro wspólne ponad walką o władzę
Wiele zależy też od tego, czy koalicjanci obecnej władzy będą potrafili wznieść się ponad partykularyzm i postawić na Polskę i jej interes. Czy ich politycy będą potrafili postawić wspólne dobro ponad ministerialne teki, osobiste przywileje i apanaże? Nie jest jeszcze za późno, by dokonać takiego wyboru. Czy wreszcie politycy wszystkich opcji dostrzegą, że są sprawy ważniejsze i większe niż bieżący spór i bezwzględna walka o władzę i wpływy? Jeśli to zrozumiecie, Historia Wam za to kiedyś podziękuje, Panowie i Panie.
Wreszcie, moi Rodacy, niezależnie od tego, jakich wyborów politycznych w przeszłości dokonaliście i po której stronie bariery obecnie stoicie, zadajcie sobie wszyscy, proszę, pytania: „Czy to nie jest najwyższy czas, byśmy wszyscy zaczęli naprawiać nasz kraj, póki nie jest jeszcze za późno? Czy nie pora przestać popierać w polityce ludzi, którzy publicznie kłamią, budując wielopiętrowe konstrukcje fałszu, a przyłapani na oczywistym kłamstwie zaprzeczają, że skłamali? Czy nie pora przestać głosować na tych, którzy manipulują faktami, kierując się niecnymi intencjami?”.
Fala niezadowolenia przetacza się właśnie przez polskie samorządy, a kolejni włodarze miast i radni są odwoływani w referendach. Teraz pora, by ta fala dotarła na szczebel polityki krajowej. Polityka musi stać się, zgodnie ze swoją pierwotną definicją, sztuką działania na rzecz dobra wspólnego. Wszyscy musimy zdobyć się na to, by powiedzieć: „Stop! Non possumus! TAK DALEJ BYĆ NIE MOŻE! DOBRA OJCZYZNY NA OŁTARZACH POLITYKI SKŁADAĆ NIE WOLNO!”.
Piotr Czauderna

