Dominika BYCHAWSKA-SINIARSKA: "Dziś dyktatura przejmuje przewodnictwo Rady Europy"

"Dziś dyktatura przejmuje przewodnictwo Rady Europy"

Photo of Dominika BYCHAWSKA-SINIARSKA

Dominika BYCHAWSKA-SINIARSKA

Prawniczka, absolwentka Kolegium Europejskiego w Natolinie, pracowała w kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, od 2008 r. szefowa „Obserwatorium wolności mediów w Polsce” Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, członek Panelu Doradczego Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej, odznaczona dziennikarską nagrodą „Artykułu 54 Konstytucji RP” za zasługi na rzecz wolności słowa w Polsce.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

14 maja Azerbejdżan obejmuje przewodnictwo w Komitecie Ministrów Rady Europy. Przez 6 miesięcy będzie przewodniczył klubowi europejskich demokracji, będąc samemu wyrodnym dzieckiem systemu. Zapewne media krajowe nie odnotują tego faktu, a zdaje się on być ważki, szczególnie w zderzeniu z nieograniczonymi wręcz środkami jakie posiada Azerbejdżan na budowanie pozytywnego, międzynarodowego wizerunku.

Rada Europy nie ma się co szczycić przejęciem przewodnictwa przez Azerbejdżan, jest to niewątpliwie najgorsza, obok Białorusi dyktatura w granicach Europy.

Azerbejdżan jest członkiem Rady Europy od 2001 r., podlegając jurysdykcji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Proces demokratyzacji i przejmowanie europejskich standardów nie wychodzą mu najlepiej. Sama Rada Europy nie ma się co szczycić przejęciem przewodnictwa przez Azerbejdżan, jest to niewątpliwie najgorsza, obok Białorusi dyktatura w granicach Europy. Pod koniec 2012 r. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przeanalizowało dotychczasowe osiągnięcia Azerbejdżanu w zakresie demokratyzacji i przestrzegania praw człowieka. W raporcie wskazano m.in. na potrzebę daleko idących reform systemu sądownictwa, w tym walkę z korupcją w wymiarze sprawiedliwości, brak poszanowania wolności słowa oraz zbyt daleko idące sankcje w związku z organizowaniem pokojowych demonstracji. Społeczeństwo obywatelskie, ze względu na restrykcyjne prawo dotyczące stowarzyszania się, praktycznie nie istnieje.

Azerskie organizacje pozarządowe szacują, iż w więzieniach przebywa obecnie ponad 100 więźniów politycznych. Trudno wyobrazić sobie sytuację, aby zostali oni skazani przez niezależnych i niezawisłych sędziów. Ostatnie głośne wyroki zapadły 17 marca b.r. wobec opozycyjnego polityka Ilgara Mammadova oraz dziennikarza Tofiga Yagublu. Polityk został skazany na karę 7 lat pozbawienia wolności, dziennikarz zaś na karę 5 lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Zostali skazani za nawoływanie do zamieszek, podlegające odpowiedzialności karnej na gruncie prawa azerskiego. Podstawą faktyczną skazania był ich udział w demonstracjach w mieście Ismayili w dniach 23-24 stycznia 2013 r. W tych dniach ludzie wyszli na ulicę sprzeciwiając się nierównościom społecznym i nadużyciom władzy.

Anar Mammadli jest kolejnym przykładem więźnia politycznego, jego proces dopiero co się rozpoczął. A. Mammadli, jest prezesem Election Monitoring and Democracy Studies Centre (EMDS), organizacji monitorującej wybory, która odważyła się opisać nieprawidłowości podczas wyborów prezydenckich, które odbyły się 9 października 2013 r. Został on aresztowany zaraz po wyborach prezydenckich. Oficjalnie, sprawa przeciwko Mammadliemu jest prowadzona w związku z postępowaniem o przestępstwa podatkowe wobec EMDS, związana jest z europejskimi i amerykańskimi grantami przyznanymi na obserwację wyborów. Nie ma jednak wątpliwości, iż prawdziwym powodem represji jest opisanie przez niego nieprawidłowości wyborczych.

Azerbejdżan prowadzi w Zgromadzeniu Parlamentarnym ostrą politykę lobbingową, ofiarując posłom astrachański kawior i wycieczki all inclusive w zamian za pozytywne głosy podczas głosowań nas stanem przestrzegania praw człowieka w tym kraju.

Środki pochodzące z ropy naftowej, w zasadzie nieograniczone, umożliwiają Azerbejdżanowi prowadzenie pozytywnej polityki PRowej. Stać go było na m.in. wykupywanie miejsca na koszulkach Atletico Madrid. Jak wskazano w raporcie „Caviar Diplomacy – How Azerbaijan silenced the Council of Europe” opublikowanym w 2012 r., Azerbejdżan prowadzi w Zgromadzeniu Parlamentarnym ostrą politykę lobbingową, ofiarując posłom astrachański kawior i wycieczki “all inclusive” w zamian za pozytywne głosy podczas głosowań nas stanem przestrzegania praw człowieka w tym kraju.

Azerbejdżan niewątpliwie wykorzysta przewodnictwo w Radzie Europy, żeby zagłuszyć negatywne głosy na swój temat i przyćmić Europę blaskiem monet pochodzących z handlu ropą. Nie dajmy się omamić blichtrem nowego Baku, pamiętajmy o realnym wizerunku tego kraju i obywateli, którzy na co dzień zmagają się z dyktaturą I. Aliyeva. Szczególnie w momencie, kiedy staje on na czele klubu przyjaciół praw człowieka i demokracji jakim jest Rada Europy.

Dominika Bychawska-Siniarska

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 maja 2014