Kazimierz POPŁAWSKI: "Kertu - miłość jest ślepa" Kazimierz POPŁAWSKI: "Kertu - miłość jest ślepa"

"Kertu - miłość jest ślepa"

Photo of Kazimierz POPŁAWSKI

Kazimierz POPŁAWSKI

Zajmuje się Europą Środkową, Wschodnia i Północną. Twórca portalu estońskiego Eesti.pl. oraz portalu Przegląd Bałtycki poświęconego regionowi Morza Bałtyckiego.

zobacz inne teksty Autora

Polski tytuł filmu „Kertu” Ilmara Raaga kategorycznie mówi, że „miłość jest ślepa”. Historia w nim przedstawiona raczej stawia pytanie „czy miłość jest ślepa, głupia?”. I to każda – romantyczna, rodzicielska. Jeśli chcielibyśmy tytułowe uczucie rozpatrywać w kategoriach absolutnych należałoby powiedzieć, że film podpowiada, że „miłość jest lekiem na całe zło”.

Każdy film z „miłością” w tytule nieco trąci banałem. W przypadku filmu Ilmara Raaga miłość wcale nie jest ślepa, a produkcja z banałem nie ma nic wspólnego. Filmowa miłość łączy tych, którzy znaleźli się na marginesie życia i staje się dla nich bezpieczną przystanią, schronieniem przed złem losu i wrogim otoczeniem. A tego zła jest wiele i główni bohaterowie filmu są nim, paradoksalnie, obdzieleni sprawiedliwie, bo po równo.

Ilmar Raag, znany polskiej widowni z filmu „Klasa” (polski skomercjalizowany, niefortunny tytuł to „Nasza klasa”, 2010 r.), przyznał w rozmowie, że zasiadając do spisania scenariusza nie planował historii „Kertu” a kryminał. Zainspirowany trzema dramatami wyjętymi z życia prowincji oraz z prywatnej potrzeby mówienia o miłości stworzył historię Kertu i Villu.

Tytułowa Kertu (Ursula Ratasepp, znana przede wszystkim z ról w estońskich teatrach) jest młodą dziewczyną, która ze względu na swoją zamkniętą osobowość uznawana jest we wsi za dziwaczkę. Kertu przemierza gminne bezdroża roznosząc, bez „dzień dobry” i „do widzenia”, listy. To, czego nie wie wieś to powód jej pozornego autyzmu, zamknięcia we własnym świecie (motyw pojawiający się również w ścieżce dźwiękowej) i zupełnie prawdziwego strachu przed otoczeniem. Ojciec (Peeter Tammearu) wmawia społeczności, że dziewczyna jest chora, jest opóźniona, a samej dziewczynie, że nie poradziłaby sobie w życiu bez niego. By dopełnić swój skomplikowany portret, dziewczyna zakochuje się w parobku-alkoholiku Villu (świetny Mait Malmsten znany z estońskich filmów m.in. Nóż, Grudniowa gorączka, Malev), który znany jest nie tylko ze swojego zamiłowania do butelki, ale również i do kobiet.

Kertu jak przystało na nieśmiałą listonoszkę wyznaje Villu swoją miłość wierszem zapisanym na kartce pocztowej. W noc świętojańską, najważniejsze święto w estońskim kalendarzu, przy dźwiękach tradycyjnego festynu, w pobliżu rozbujanych wysokich, trapezowych huśtawek spotykają się wiejscy życiowi rozbitkowie. Dopiero w dalszej części filmu, kiedy na oboje spada gniew przepełnionej hipokryzją prowincjonalnej społeczności i zaborczego ojca, ujawniane są sceny-odskocznie, w których w bohaterowie wspominają moment zbliżenia. W najkrótszą noc roku, rozświetloną leniwie zachodzącym słońcem i blaskiem wysokich płomieni tradycyjnych ognisk, Kertu i Villu kochają się, a przy tym ujawniają swoje szczere, wrażliwe i przede wszystkim zdolne do zmiany oblicza, a więc zupełnie inne niż widzi ich otoczenie.

To ten moment przełomu jest punktem wyjścia, który z jednej strony pokazuje, że tytułowa miłość wcale nie jest ślepa, a jest lekiem i azylem dla bohaterów, jest momentem, w którym poznajemy prawdziwe osobowości Kertu i Villu. Tak jak w piosence Wendy Rene – „after laughter comes tears”, tak i w filmie Raaga na bohaterów spadają kolejne nieszczęścia. Na Kertu niepohamowana, wręcz psychopatyczna przemoc ojca oraz sprzeciw rodziny dla ścieżki życia (miłości i macierzyństwa), którą wybrała sobie dziewczyna. Villu dowiaduje się, że ma raka krtani, a lokalna społeczność piętnuje jego romantyczne spotkanie z dziewczyną wypychając wręcz poza margines społeczeństwa.

Film ukazuje i sugeruje tak wiele sytuacji negatywnych, że oglądając go trudno pozostać emocjonalnie obojętnym. Choć akcja rozgrywa się na estońskiej prowincji, co z polskiej perspektywy może być odbierane jako prowincja końca świata, to trudno traktować ukazaną historię z obojętnością. Przemoc domowa, a nawet skłonności pedofilskie ojca Kertu oraz hipokryzja lokalnej społeczności, która jest bierna, nie widzi i ignoruje problemy jeśli nie są one wystarczająco głośno wypowiedziane są zagadnieniami przekraczającymi granice i różnice kulturowe.

tmpMOVjAfPoprzez nagromadzenie tak wielu patologii i negatywnych zjawisk film wznieca w widzu emocje i budzi liczne pytania, ale jednocześnie łagodzi je prostotą, subtelnością i poetyckością krajobrazów wyspy Sarema, przepiękną ścieżką dźwiękową (z utworem „Kord Saan” Mari Pokinen), czy postacią matki Villu (w tej roli Leila Säälik; postać ponoć ma odpowiedniczkę w rzeczywistości) – traktorzystki, która katalizuje akcję w filmie, jest sumieniem i opacznością głównych bohaterów, a nawet uciemiężonej rodziny Jüriego (ojca Kertu). Jednak tym, co zrzuca kamień z serca widza jest historia miłosna głównych bohaterów. Choć przeżywają oni przełom, zmieniają się „po estońsku” – powoli i spokojnie. Dzięki takiemu zbalansowaniu i dawkowaniu złych i dobrych impulsów, film sprawia wrażenie wyważonego, a przedstawiona historia zdaje się pomimo wszystko zmierzać ku pozytywnemu zakończeniu.

Kazimierz Popławski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 czerwca 2014

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam