Marco RUBIO: Nowa era kontroli zbrojeń nuklearnych

Nowa era kontroli zbrojeń nuklearnych

Photo of Marco RUBIO

Marco RUBIO

Amerykański prawnik, dyplomata i polityk Partii Republikańskiej, 72. sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych.

Kontrola zbrojeń musi obejmować nie jeden, lecz dwa równorzędne arsenały nuklearne. Nasze wezwanie do wielostronnych rozmów na temat kontroli zbrojeń jądrowych i stabilności strategicznej, przedstawione w Genewie, odzwierciedla zasady wyłożone przez prezydenta Donalda Trumpa – pisze Marco RUBIO

.W czasach zimnej wojny niewiele negocjacji było równie złożonych jak te prowadzone między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckim w sprawie ograniczenia i redukcji ogromnych arsenałów jądrowych obu państw. Rozmowy te wymagały zaufania między przeciwnikami, którzy nie mieli niemal żadnych powodów, by wierzyć sobie nawzajem, a powodzenie negocjacji opierało się na skomplikowanych mechanizmach weryfikacji przestrzegania ustaleń. Amerykańscy mężowie stanu wytrwali jednak w wysiłkach i doprowadzili do zawarcia serii porozumień. Najpierw ze Związkiem Sowieckim, a potem z Federacją Rosyjską, które zwiększyły bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych.

Jednak wszystko się kiedyś kończy. Obowiązujący dotychczas układ New START wygasł. Zwolennicy kontroli zbrojeń oraz liczni komentatorzy próbują przedstawiać ten fakt jako dowód, że Stany Zjednoczone rozpoczynają nowy wyścig nuklearny. Wydaje się, że ludzie ci zapominają, że Rosja zaprzestała realizacji postanowień traktatu już w 2023 roku, po wielu latach ich naruszania. Aby jakikolwiek traktat mógł funkcjonować, potrzebne są co najmniej dwie strony. Tymczasem Stany Zjednoczone stanęły przed wyborem: czy podjąć jednostronne zobowiązanie, czy też uznać, że nowa era wymaga nowego podejścia. A to oznacza nie tyle powrót do modelu START, ile zawarcie porozumienia, które uwzględni fakt, że Stany Zjednoczone mogą wkrótce mierzyć się nie z jednym, lecz z dwoma równorzędnymi mocarstwami nuklearnymi, Rosją i Chinami.

Gwałtowna i nietransparentna rozbudowa chińskiego arsenału jądrowego od czasu wejścia w życie New START sprawiła, że dawne modele kontroli zbrojeń, oparte na dwustronnych porozumieniach między Stanami Zjednoczonymi a Rosją, stały się przestarzałe. Od 2020 roku Chiny zwiększyły swój arsenał nuklearny z nieco ponad dwustu do ponad sześciuset głowic, a według prognoz do 2030 roku mogą mieć ich ponad tysiąc. Każdy system kontroli zbrojeń, który nie uwzględnia tej rozbudowy – wspieranej zresztą przez Rosję – zmniejszy bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych i naszych sojuszników.

.Prezydent Donald Trump jasno i konsekwentnie podkreśla, że kontrola zbrojeń musi obejmować nie jeden, lecz dwa równorzędne arsenały nuklearne. Nasze wezwanie do wielostronnych rozmów na temat kontroli zbrojeń jądrowych i stabilności strategicznej, przedstawione w Genewie, odzwierciedla zasady wyłożone przez prezydenta.

Po pierwsze, kontrola zbrojeń nie może już być sprawą wyłącznie między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. Jak powiedział prezydent Donald Trump, inne państwa, w szczególności Chiny, są współodpowiedzialne za stabilność strategiczną i powinny się z tego obowiązku wywiązywać. Po drugie, Stany Zjednoczone nie zaakceptują warunków, które szkodziłyby naszym interesom – albo ignorowały naruszenia zobowiązań – tylko po to, by doprowadzić do zawarcia porozumienia. Nasze standardy są jasne i nie zamierzamy ich rozmywać. Po trzecie zaś, zawsze będziemy negocjować z pozycji siły. Rosja i Chiny nie powinny oczekiwać, że Stany Zjednoczone pozostaną bierne, podczas gdy one uchylają się od zobowiązań i rozbudowują swoje siły nuklearne. Utrzymamy silny, wiarygodny i nowoczesny potencjał odstraszania jądrowego. Będziemy jednak robić to równolegle z wykorzystywaniem wszystkich dostępnych dróg prowadzących do realizacji autentycznego celu prezydenta Donalda Trumpa, czyli świata z mniejszym arsenałem tej straszliwej broni.

Rozumiemy, że ten proces może potrwać. Poprzednie porozumienia, w tym New START, były negocjowane latami i opierały się na dekadach wcześniejszych doświadczeń. Dotyczyły też relacji między dwoma mocarstwami, a nie trzema czy większą ich liczbą. To jednak, że coś jest trudne, nie oznacza, że nie warto do tego dążyć ani że należy zadowolić się rozwiązaniem połowicznym.

.Nikt nie rozumie lepiej niż prezydent Donald Trump, że najtrudniejsze porozumienia bywają właśnie tymi, które najbardziej opłaca się zawrzeć. To on wielokrotnie przypominał o ogromnej sile broni jądrowej oraz o swojej determinacji, by ograniczyć globalne zagrożenia nuklearne. Dziś w Genewie stawiamy pierwsze kroki ku przyszłości, w której światowe zagrożenie nuklearne będzie mniejsze – realnie, a nie tylko na papierze. Mamy nadzieję, że inni do nas dołączą.

Marco Rubio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 kwietnia 2026