Maria ROSENFELD: „Brueghelowie. Protoplaści Instagramu”. Maria ROSENFELD: „Brueghelowie. Protoplaści Instagramu”.

„Brueghelowie. Protoplaści Instagramu”.

Photo of Maria ROSENFELD

Maria ROSENFELD

Historyk sztuki. Polka mieszkająca od ponad 30 lat we Francji. Niezmiennie zakochana w Paryżu i Prowansji.

zobacz inne teksty Autora

„Przyspieszenie technologiczne, jakiemu zostaliśmy poddani sprawia, że zapominamy o roli przypisanej artyście jeszcze wiek temu. Dziś każdy z nas każdy opowiada światu swoje historie. Wyjmuje smartfona z kieszeni, publikuje słowa i zdjęcia. Publikuje natychmiast i natychmiast te słowa i zdjęcia stają się nieśmiertelne. Nie potrzebuje artysty. Nie potrzebuje kogoś, kto nas unieśmiertelni i naszą postać, sprawę, ideę rozpowszechni” – pisze Marc Restellini w katalogu wystawy „Dynastia Brueghel’ów” w paryskiej Pinakotece.

Pójdę dalej: ród Brueghel’ów to dla mnie protoplaści współczesnego nam Instagramu, serwisu społecznościowego umożliwiającego nie tyle oddawanie świata, zatrzymywanie, przenoszenie do sieci obrazu otaczającej nas rzeczywistości, co jej podkoloryzowywanie z wykorzystaniem kilkunastu, a wkrótce kilkudziesięciu wzorców predefiniowanej regulacji obrazu: filtrów. Wyostrzenia. Podkoloryzowania, także podkoloryzowania do granic możliwości; aż do nadnaturalnej “saturacji” kolorów.

Obraz z Instagramu nie jest obrazem “prawdziwym”. Jest – najczęściej – obrazem “udziwnionym”, przetworzonym, zniekształconym świadomie przez twórcę zaproponowanej wizji świata.

Rzecz jasna, dla wielu zabrzmi jak zniewaga a co najmniej jak nieposzanowanie, brak należnych hołdów składanych sztuce przełomu XVI i XVII wieku; oddawania w tak doskonały sposób barw, akcentowania tego, co ważne, rozmywania tła, wyostrzania kolorów, aż do granic przyzwoitości. Poza granice przyzwoitości.

Tak, zarówno Brueghelowie i pozostający pod wpływem ich stylu twórcy (Hieronymus Cock czy Marten van Cleve), jak i Instagram są nieprzyzwoici. Nieprzyzwoici w możliwości modyfikacji obrazu świata. I w wykorzystaniu tych możliwości. Nieprzyzwoici w manipulacji obrazem. Nieprzyzwoici w wyostrzaniu tych elementów, które dla twórcy wydają się być najważniejsze – i pomijaniu innych. Bawią się naszym wzrokiem wskazując: to ważne, to najważniejsze, to zaś zupełnie nieistotne. Acz może taka jest – i była także w czasach Brueghlów – rola twórcy?

“Miasteczko i pałac nad rzeką” Jana Brueghela Starszego to dzieło, dla którego warto wybrać się do Pinakoteki. Podobnie jak seria grafik piórkiem, z pobytu w Rzymie 1592-1595. Jak “Nabrzeże” z 1605 r. Jak wreszcie, z późniejszego okresu (1630 r.) “Widok na miasto” z plamami słońca na wodzie i prześwietleniami, “przepalonym słońcem”. Dzieła szczególne, reprezentacyjne dla stylu “dynastii Brueghelów”. Jakże bliskie temu, co dziś dokumentujemy w swoich smartfonach, sposobowi obcowania z obrazem, potrzebą dokumentacji chwili, modyfikacji, przekazania dalej… Tak, ma rację Marc Restellini.

Rozmawiając z socjonautami, pokoleniem osadzonym w sieci, mam wrażenie, że nie odniosą oni sukcesu w tym, co robią, jeśli nie otworzą się na świat sprzed epoki cyfrowej. Namawiam: jeśli wasze drogi będą wiodły w najbliższym czasie przez Paryż, znajdźcie chwilę na wizytę w Pinakotece. Odwiedzicie protoplastów tego spojrzenia na świat, jakim dziś tak bardzo się fascynujecie. Spójrzcie na to, co robicie z szerszej perspektywy.

Maria Rosenfeld

Ilustr.: Pieter Breughel “Wiejski dom”. Ekspozycja „La dynastie Brueghel” potrwa w Pinacotheque de Paris (28, Place de la Madeleine) do 16 marca 2014 r. 

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 29 grudnia 2013

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam