Agenci AI zalewają rynek rozwijając podstawowe funkcje LLMów
Agenci AI zalewają rynek rozwijając podstawowe funkcje LLM‑ów, przejmując coraz więcej zadań dotychczas wykonywanych przez programistów i konsultantów.
.Era prostych chatbotów odpowiadających na pojedyncze prompt’y ustępuje miejsca agentom AI, którzy samodzielnie realizują złożone zadania, które są podzielone na poszczególne etapy: od pisania kodu, przez budowę prostych aplikacji, po przygotowywanie analiz podatkowych.
Najwięksi gracze rynku LLMów w kolejnych wersjach modeli dodają coraz to bardziej zaawansowane propozycje swoich agentów, które pozwalają: planować, wywoływać narzędzia, wykonywać akcje w systemach i iteracyjnie poprawiać wyniki.
Obecnie zbliżamy się do punktu, w którym wiele rutynowych czynności od dziesiątek lat wykonywane przez ludzi, znajdą wykonawcę wśród Agenta AI. Wzmocnieniem tego trendu był listopadowy debiut OpenClaw – autonomicznego agenta działającego lokalnie na komputerze użytkownika, porównywanego do fikcyjnego Jarvisa z „Iron Mana”. Fakt, że OpenAI szybko zatrudniło twórcę OpenClaw, Petera Steinbergera, i powierzyło mu rozwój „next generation of personal agents”, pokazuje, że agentowy kierunek jest dla firmy strategicznym punktem.
.Sektor enterprise software mocno odczuł narrację, że agenci AI mogą zastąpić część dotychczasowych narzędzi. W ostatnich tygodniach takie firmy jak Monday.com, czy Salesforce zanotowały spadki kursów sięgające 20–30% i więcej, co analitycy wiążą z obawą, że klienci zamiast licencji na złożone pakiety wybiorą tańsze, elastyczne agentowe rozwiązania.
Na zapleczu agentowego boomu trwa rekordowy wyścig zbrojeń w infrastrukturze AI, który dostawcą modeli LLM. Firmy tworzące swoje modele wydają setki miliardów dolarów na GPU, centra danych i sieci, by utrzymać przewagę lub konkurować w danym segmencie. Anthropic, OpenAI, Google i xAI prześcigają się w ogłaszaniu kolejnych modeli o lepszej wydajności, kontekście i możliwościach agentowych, co budzi obawy części inwestorów o bańkę wydatkową. Wiele z obecnych modeli nie jest rentownych, a inwestycje wiążą się z prognozami ogromnych wdrożeń obecnych rozwiązań na masową skalę do wielu sektorów gospodarki.
Niepokój związany z agentami AI wykracza daleko poza branżę technologiczną. W szeroko komentowanym wpisie „Something Big Is Happening” przedsiębiorca Matt Shumer prognozuje, że agenci będą wkraczać w zawody takie jak prawo, finanse, księgowość, konsulting czy medycyna, powielając doświadczenie programistów, którzy zobaczyli, jak AI przeszła od „pomocnego narzędzia” do „robi to lepiej ode mnie”.
.Rynek kapitałowy jest ostatecznie mechanizmem, który z wyprzedzeniem stara się prognozować sytuacje jednak, czy będzie tak samo w obecnej sytuacji narażonej na bańkę z czasów początku internetu? W obecnym czasie firmy i inwestorzy muszą nauczyć się odróżniać agentowe mody od rozwiązań, które faktycznie dostarczają wartość i mają trwały model biznesowy.
Szymon Ślubowski




