Sztuczna inteligencja odbierze lekarzom umiejętność samodzielnego myślenia? Ostrzeżenie Philippe’a Pouletty’ego

Doktor Philippe Pouletty ostrzega w rozmowie z „Le Figaro”, że rutynowe poleganie na sztucznej inteligencji może osłabiać kompetencje lekarzy.
.Najbardziej niepokojące zdanie w rozmowie doktora Philippe’a Pouletty’ego z „Le Figaro” nie dotyczy zastąpienia lekarzy przez komputery. Francuski lekarz, badacz i przedsiębiorca uważa, że korzystanie z modeli językowych może stopniowo osłabiać zdolność medyków do samodzielnego rozpoznawania problemów. Kiedy mówi, że zagrożone są kompetencje „98 proc. lekarzy”, przedstawia własną ocenę skali ryzyka, a nie wynik badania obejmującego taką część środowiska. Jego prowokacyjna liczba prowadzi jednak do pytania, którego nie da się zbyć: jak zachować biegłość kliniczną, gdy odpowiedź jest zawsze o jedno polecenie od nas?
Pouletty zna zarówno medycynę szpitalną, jak i świat nowych technologii: pracował między Francją a Doliną Krzemową, opatentował liczne rozwiązania i współtworzył Truffle Capital. Nie należy do osób, które odrzucają technikę z zasady. Przypomina, że tomografia, rezonans, postępy biologii molekularnej i cyfryzacja już wielokrotnie miały uczynić lekarzy zbędnymi, lecz w praktyce zmieniały sposób ich pracy. Obecna fala automatyzacji stawia trudniejsze pytanie o to, które czynności można oddać maszynie, nie tracąc zdolności do samodzielnego osądu.
Gdy wygoda zaczyna zastępować namysł
W opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze” eseju „Sztuczna Inteligencja w ochronie zdrowia – korzyści i ryzyka” prof. Michał Kleiber opisywał zarazem możliwości analizy wielkich zbiorów danych i etyczny koszt pochopnego powierzania systemom decyzji o zdrowiu. W wywiadzie „Sztuczna Inteligencja szansą dla medycyny” prof. Paweł Łęgosz podkreślał z kolei wagę badania pacjenta i uczenia myślenia klinicznego, choć dostrzegał użyteczność AI w obrazowaniu. Pouletty przesuwa akcent jeszcze dalej: ostrzega przed nawykiem zwracania się do modelu zanim lekarz sformułuje własną hipotezę. Taki nawyk może ograniczać okazje do ćwiczenia umiejętności, od których zależy zachowanie trzeźwości w nietypowej sytuacji.
W jego opowieści granicę możliwości algorytmu wyznacza nagły krwotok u dwuletniego dziecka chorego na białaczkę. Nie chodzi o dowód, że każdy system AI zawiedzie w każdym stanie nagłym, lecz o przykład decyzji wymagającej połączenia badania, doświadczenia, kontekstu i odpowiedzialności w konkretnym momencie. Modele mogą podsunąć dane, prawdopodobne rozpoznania lub możliwe działania, jednak pacjent nie jest tylko rekordem w zbiorze przypadków. Dla lekarza kluczowe pozostaje rozpoznanie chwili, w której typowa podpowiedź przestaje pasować do chorego przed nim.
To ostrzeżenie warto czytać obok tekstu „Sztuczna inteligencja sprawia, że przestajemy samodzielnie myśleć [Tomasz WESOŁOWSKI]”, poświęconego ryzyku rezygnacji z własnego wysiłku intelektualnego, oraz analizy „Boty śmierci” prof. Piotra Czauderny, dotyczącej odpowiedzialności za zastosowania AI wobec pacjentów. Oba głosy pokazują, że skutki użycia narzędzia zależą także od tego, kto i w jakich okolicznościach bierze jego odpowiedź za rozstrzygającą. Pouletty dodaje do tej debaty problem szkolenia: młody lekarz, któremu stale podaje się gotowe rozwiązanie, może mieć mniej sposobności, by nauczyć się rozwiązywać przypadki trudne.
Specjalizacja nie zastąpi spojrzenia na całego pacjenta
Francuski rozmówca „Le Figaro” obawia się również zbyt wczesnego zamykania lekarzy w wąskich specjalnościach. Szczególnie ceni klinicystów o rozległej wiedzy internistycznej, zdolnych powiązać pozornie odległe objawy, uwzględnić choroby współistniejące i zdecydować mimo niepełnych danych. Tę umiejętność buduje się przy łóżku chorego i w rozmowie z bardziej doświadczonymi lekarzami; sam dostęp do coraz lepszych odpowiedzi jej nie gwarantuje. Właśnie dlatego jego wypowiedź dotyczy przyszłego kształcenia medyków równie mocno, jak parametrów kolejnej generacji modeli.
Pouletty dostrzega przy tym obietnicę nowych narzędzi, choćby połączenia obrazowania, mikrorobotyki i AI przy złożonych zabiegach. Spór nie sprowadza się więc do prostego wyboru między medycyną cyfrową a dawną praktyką. Chodzi o taki sposób wdrażania technologii, który daje lekarzowi lepsze informacje, a jednocześnie pozostawia mu przestrzeń do badania, wątpienia i uzasadnienia decyzji. W szerszym kontekście zastosowań AI w ochronie zdrowia pisaliśmy o tym także w materiale „Medycyna jest najważniejszym testem dla AI”; nowy głos Pouletty’ego wnosi do tej debaty pytanie o trwałość umiejętności klinicznych.
Karolina Jaszowiecka



