Amerykanie boją się autonomicznych aut

amerykanie boją się

Badania pokazują, że Amerykanie boją się autonomicznych aut (AV) nie tylko z powodu bezpieczeństwa, ale głównie ze względu na wizję masowych zwolnień i rosnących nierówności.

.Dotychczasowa debata o samochodach bez kierowców koncentrowała się w dużej mierze na bezpieczeństwie, czyli na tym, jak sztuczna inteligencja zinterpretuje zachowania pieszych, rowerzystów i innych kierowców w ułamku sekundy, by nie spowodować wypadku.

Najnowsze badanie przeprowadzone przez zespół z University of California San Diego (UCSD) udowadnia, że dla większości Amerykanów jest to równie duży problem społeczno-gospodarczy. Analizując odpowiedzi ponad 4 600 dorosłych obywateli USA zebranych w ramach Pew Research Center’s American Trends Panel, naukowcy zauważyli, że obawy o uderzenie w rynek pracy są równie silne, a czasem silniejsze niż strach przed awarią algorytmu. Główny autor badania, profesor Behram Wali, podkreśla, że wdrożenie AV należy traktować jako głęboką „transformację socjotechniczną”, a nie tylko innowację produktową. Użytkownicy oceniają bowiem nie tylko to, czy technologia zadziała, ale też to, kto na niej zyska, a kto poniesie koszty.

Liczby płynące z badania są jednoznaczne. Aż 85% ankietowanych uważa, że masowe wprowadzenie autonomicznych pojazdów doprowadzi do utraty pracy przez kierowców zawodowych, czyli zwykłych taksówkarzy jak Uber czy w Stanach też Lyft oraz dostawców i kurierów. Co więcej, ponad 46% respondentów jest zdania, że rozwój tej technologii zwiększy przepaść dochodową między najbogatszymi, a najbiedniejszymi Amerykanami, podczas gdy tylko ok. 6% wierzy w scenariusz odwrotny. Te obawy przekładają się wprost na chęć korzystania z nowej technologii. Ponad 62% badanych zadeklarowało, że „prawdopodobnie” lub „zdecydowanie” nie wsiadłoby do pojazdu pozbawionego ludzkiego kierowcy. To wyraźny sygnał dla branży technologicznej, że pojazdy autonomiczne stały się jednym z najbardziej namacalnych, realnych testów na zaufanie społeczne do sztucznej inteligencji.

W społeczeństwie jest bardzo duże zróżnicowanie pod względem otwartości na autonomiczne samochody Z jednej strony są osoby o wyższych dochodach i wyższym wykształceniu, dobrze zorientowane w nowych technologiach i aktywnie korzystające z internetu. To one najchętniej deklarują gotowość do jazdy pojazdami bez kierowcy, ale paradoksalnie to w tej grupie równie mocno rezonuje świadomość, że AV zlikwidują tysiące miejsc pracy i mogą uderzyć w uboższych obywateli. Z drugiej strony barykady stoją osoby o niższych dochodach oraz mieszkańcy obszarów wiejskich i mniejszych miejscowości, dla których autonomiczne auta są nie tylko technologiczną abstrakcją, ale realnym zagrożeniem gospodarczym, przed którym czują niechęć i silny sceptycyzm. To pokazuje, że poparcie dla innowacji mocno różni się w zależności od tego, czy dana grupa społeczna widzi w niej dla siebie korzyści, czy ryzyko utraty statusu.

.Wnioski płynące z raportu UCSD są jasne. Samo udoskonalanie czujników i algorytmów czy kampanie edukacyjne przekonujące o tym, że komputery jeżdżą bezpieczniej niż ludzie, nie wystarczą, by zbudować zaufanie publiczne. Profesor Wali i jego zespół argumentują, że w kwestii wdrożenia AV nie można pozwolić na podejście w stylu „laissez-faire” ze strony regulatorów. Niezbędne stają się proaktywne polityki publiczne, obejmujące m.in. programy przekwalifikowywania obecnych kierowców na zawody przyszłości, wzmocnienie siatek bezpieczeństwa socjalnego oraz zapewnienie, że dostęp do dobrodziejstw nowej mobilności nie będzie zarezerwowany tylko dla najbogatszych i żyjących w wielkich metropoliach. Jeśli relacja między innowacją, a rynkiem pracy nie zostanie odpowiednio zarządzona, lęki ekonomiczne i opór społeczny mogą zahamować transformację transportową znacznie skuteczniej niż jakiekolwiek przeszkody inżynieryjne i podane argumenty nie będą niczym nadzwyczajnym.

Szymon Ślubowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 marca 2026