Lewica z Amnesty International stawia Trumpa, Putina i Netanjahu na jednej linii

Amnesty International Trump Putin Netanjahu raport

W raporcie za 2025 r. Amnesty International proponuje wizję świata, w której trzej przywódcy – Donald Trump, Władimir Putin i Benjamin Netanjahu – zostają wpisani w jedną kategorię polityczną. Nie widzi wielkich różnic, które znikają pod ideologicznym filtrem.

Trzej przywódcy, jedna fałszywa rama interpretacyjna

Lewicowa Amnesty International nie ogranicza się do dokumentowania naruszeń praw człowieka. Raport układa globalną scenę polityczną w spójny schemat, w którym przemoc staje się podstawowym kryterium oceny państw i ich przywódców. W tym schemacie różnice między Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Izraelem zostają zredukowane. Liczy się wspólny mianownik: użycie siły jako narzędzia polityki.

W ujęciu przedstawionym przez Amnesty International Donald Trump, Władimir Putin i Benjamin Netanjahu funkcjonują w tej samej logice działania.

Rosja odpowiada za zbrodnie przeciwko ludzkości w Ukrainie. Izrael za działania w Strefie Gazy określone jako „ludobójstwo Palestyńczyków”. Stany Zjednoczone za eksterytorialne operacje militarne, oraz „bezprawne ataki w Wenezueli i Iranie„, a także za „groźbę przejęcia Grenlandii”.

Zestawienie tych przykładów nie jest przypadkowe. Tworzy jednolitą narrację, w której różne konflikty i decyzje polityczne zostają wpisane w jeden oskarżający i medialny wzorzec.

„Prawa reprodukcyjne kobiet” i agenda ideologiczna

Sekretarz generalna organizacji Agnes Callamard pisze o świecie, w którym „rządzi wojna, a nie dyplomacja”. To zdanie staje się osią całego raportu.

Lewicowa Amnesty International rozciąga tę diagnozę szerzej, wskazując także na działania Chin oraz konflikty w Demokratycznej Republice Konga, Mjanmie i Sudanie. Wszystkie te zjawiska wpisane zostają w obraz „świata bez moralnego kompasu”.

Jeśli raport zawiera jakieś przykłady działań uznanych za pozytywne, to są to inicjatywy Rady Europy i ONZ oraz decyzje państw ograniczających handel bronią z Izraelem czy – zgodnie z lewicową agendą – „rozszerzających prawa reprodukcyjne kobiet.

Ten dobór przykładów pokazuje, że Amnesty International nie tyle opisuje naruszenia, co wskazuje kierunek zmian zgodny ze swoją ideologiczną agendą.

Polska w tej samej szkodliwej dla nas logice

W rozdziale poświęconym Polsce organizacja stosuje ten sam sposób oceny – przesycony ideologią. Jako przykłady działań, które się jej nie podobają, wskazuje na zawieszenie prawa do składania wniosków o ochronę międzynarodową, ograniczenia dla mediów oraz zmiany w polityce deportacyjnej.

Działania polskich władz, uzasadniane walką z wojną hybrydową prowadzoną przez Białoruś i Rosję, zostały wpisane w szerszą narrację o ograniczaniu praw.

Podobnie ocenione zostają kwestie społeczne, w tym rozwiązania dotyczące tzw. renty wdowiej oraz sytuacji osób LGBT+.

Opowieść o świecie spod jednej sztancy

Ostatecznie raport Amnesty International nie jest wyłącznie zestawieniem faktów. To uporządkowana opowieść o świecie, w której różne państwa, konflikty i decyzje polityczne zostają podporządkowane jednej, przesyconej ideologią, logice interpretacyjnej.

W tej opowieści Donald Trump, Władimir Putin i Benjamin Netanjahu pojawiają się obok siebie nie dlatego, że działają w identycznych warunkach, lecz dlatego, że zostali osadzeni w tej samej roli złoczyńców.

Raport lewicowej Amnesty International pokazuje, jak poprzez dobór przykładów i języka można stworzyć spójną wizję globalnej polityki. W tej wizji granice między odmiennymi systemami politycznymi i kontekstami zostają zatarte, a świat zostaje opisany jako łatwa interpretacyjnie przestrzeń walki ze złem. Tak, jak my to zło rozumiemy.

PAP/AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 kwietnia 2026