Jak ochronić drony przed przejęciem?

Cyberbezpieczeństwo dronów staje się kluczowe, a nowy system chroniący bezzałogowce przed atakami ma ograniczyć ryzyko przejęcia, sterowania, sabotażu i wycieku danych.
.Współczesne drony to w praktyce latające komputery, które zbierają ogromne ilości danych, przetwarzają je na pokładzie i stale komunikują się z operatorem lub chmurą. Są używane w wojsku, ratownictwie, inspekcjach infrastruktury, rolnictwie, monitoringu środowiska, logistyce i medycynie, co czyni je niezwykle wszechstronnymi, ale też mocno narażonymi na cyberataki.
Badania nad bezpieczeństwem popularnych modeli DJI wykazały w nich m.in. 16 luk, w tym takie, które pozwalały zdalnie zawiesić drona w locie, zmienić jego numer seryjny czy obejść strefy zakazu lotów, a także podsłuchiwać niezaszyfrowane dane o położeniu operatora. To pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie hipotetycznych scenariuszy, ale realnego ryzyka dla bezpieczeństwa, prywatności i infrastruktury krytycznej.
.Zespół z Uniwersytetu w Adelaidzie opracował pierwszą na świecie architekturę bezpieczeństwa dla dronów opartą na technologii Software‑Defined Wide Area Networking (SD‑WAN), dotąd kojarzonej głównie z dużymi sieciami korporacyjnymi. SD‑WAN działa jak inteligentny kontroler ruchu. Zamiast jednego kanału łączności dron może równolegle korzystać z kilku ścieżek (np. sieci komórkowej, Wi‑Fi, innych łączy radiowych) i automatycznie przełączać się między nimi, jeśli jedna zostanie zakłócona lub zaatakowana. Dzięki temu atak typu zakłócenie sygnału czy przejęcie pojedynczego linku nie powoduje od razu utraty kontroli nad maszyną, bo system potrafi utrzymać komunikację alternatywną trasą. Co ważne, całe rozwiązanie działa lokalnie na pokładzie drona, a nie polega wyłącznie na zdalnych mechanizmach w chmurze, które same mogą stać się celem ataku lub przestać działać.
Nowy system cyberbezpieczeństwa dronów nie ogranicza się tylko do zarządzania łącznością. Badacze zaimplementowali na pokładzie zaporę nowej generacji (next‑generation firewall), która w czasie rzeczywistym monitoruje cały ruch przychodzący i wychodzący, filtruje podejrzane pakiety i wpuszcza tylko autoryzowaną komunikację. Dodatkowo zastosowano sandboxing złośliwego oprogramowania, technikę znaną z dużych sieci firmowych, która pozwala „otwierać” podejrzane pliki w odizolowanym środowisku i obserwować ich zachowanie bez ryzyka uszkodzenia systemu. Jeśli sandbox wykryje działania typowe dla malware (np. próby zmiany konfiguracji lotu, przejęcia kanałów komunikacji czy wykradania danych), zagrożenie jest natychmiast blokowane. Cała architektura została przetestowana na rzeczywistym dronie z onboardowym komputerem i sterowaniem przez chmurę, co potwierdziło, że rozwiązanie jest możliwe do wdrożenia w praktycznych zastosowaniach.
.Badacze podkreślają, że cyberatak na drona to nie tylko „błąd w oprogramowaniu”, ale potencjalnie realny wypadek, od utraty panowania nad lotem, przez ucieczkę drona z dozwolonej strefy, po upadek na ludzi lub infrastrukturę. Wraz z tym, jak bezzałogowce coraz mocniej wchodzą do codziennego życia, ich bezpieczeństwo cyfrowe staje się równie istotne jak bezpieczeństwo mechaniczne. Nowa architektura SD‑WAN z wbudowaną zaporą i sandboxem może stać się jednym z fundamentów bezpieczniejszych systemów UAS w zastosowaniach komercyjnych, ratunkowych i rządowych.
Zespół planuje kolejne testy w warunkach zbliżonych do rzeczywistych misji, co ma ułatwić komercjalizację i włączenie takich rozwiązań do standardów branżowych. Celem jest to, aby drony były nie tylko inteligentne i autonomiczne, ale przede wszystkim bezpieczne, odporne i godne zaufania.
Szymon Ślubowski







