Założyciel Telegramu zarzucił Emmanuelowi Macronowi wpychanie Europy w ”cyfrowy gułag”

Założyciel komunikatora Telegram, Paweł Durow, ostro skrytykował prezydenta Emmanuela Macrona, zarzucając mu, że popycha Unię Europejską w stronę tego, co sam określa mianem „cyfrowego gułagu”. „Cyfrowy gułag” to pojęcie, które jest obciążone silnymi historycznymi konotacjami. Ma odnosić się wprost do głębokiej przebudowy ram cyfrowych w Unii Europejskiej, dokonywanej kosztem wolności jednostki.
„Cyfrowy gułag” w Unii Europejskiej
.Na Twitterze/X założyciel Telegramu Paweł Durow stwierdził, że Emmanuel Macron, mierząc się ze spadającą popularnością, dąży do maksymalnego zduszenia krytycznych głosów w internecie. Paweł Durów wskazuje przy tym bezpośrednio na dwie europejskie inicjatywy polityczne — Digital Services Act (DSA) oraz projekt określany mianem „Chat Control” — które uznawane są przez coraz większą część ekspertów za narzędzia cenzury i masowej inwigilacji.
„W obliczu skrajnie niskich wskaźników popularności Macron próbuje uciszyć krytykę w sieci, przekształcając całą Unię Europejską w cyfrowy gułag, za pomocą cenzury (DSA) i masowej kontroli (Chat Control)” — napisał założyciel Telegramu
Paweł Durow uderzył także w Thierry’ego Bretona, byłego komisarza europejskiego ds. rynku wewnętrznego i bliskiego współpracownika Emmanuela Macrona, którego określił mianem „ukaranego architekta europejskiej ustawy o cenzurze”. Tuż przed Bożym Narodzeniem 2025 r. Stany Zjednoczone nałożyły ograniczenia wizowe na Thierry’ego Bretona oraz kilku innych wysokich rangą europejskich urzędników zaangażowanych w regulację treści w internecie, którzy nie mogą wjechać odtąd do USA. W ocenie Waszyngtonu prowadzone przez nich w Unii Europejskiej działania w tej dziedzinie są nadmierne.
Założyciel Telegramu przypomniał również wypowiedź Emmanuela Macrona, który stwierdził, że Europejczycy „zupełnie się mylą, korzystając z mediów społecznościowych jako źródła informacji”, i że powinni raczej ufać dziennikarzom oraz tradycyjnym mediom. Zdaniem przedsiębiorcy stanowisko to umocniło przekonanie, iż wprowadzane regulacje służą bardziej kontrolowaniu debaty publicznej niż ochronie użytkowników.
W świecie pomieszanych pojęć
„W świecie kompletnej dezorientacji, gdzie wieją potężne wiatry historii, dobrze jest zadać sobie pytanie – o co właściwie walczymy? I czy w ogóle warto walczyć o cokolwiek?” – pisze Jan ŚLIWA
„Po pierwsze – jacy my? My, normalni, dawniej radykalne centrum, obecnie nazywani ekstremalną prawicą. O co walczymy? Przede wszystkim o arytmetykę (2+2=4), zasadę zachowania energii (nie ma perpetuum mobile), elementarną biologię (są 2 płci) i logikę (otwarcie granic zwiększa napływ migrantów). To dziś idee rewolucyjne. Cenimy ludzkie życie, stabilne rodziny, naturalne wspólnoty. By zasługiwać na miano obywatela, należy w sobie wyrobić rozum obywatelski – ratio civilis. Dążąc do postępu, nie zapominamy o tradycji i etyce. Wierzymy, że źródłem dobrobytu jest praca, a do rozwoju umysłowego potrzebny jest wysiłek intelektualny. Szukamy prawdy, choć wiemy, jak trudno do niej dojść.
Z takimi poglądami jesteśmy nieco zagubieni we współczesnym świecie. Ścierają się w nim potęgi polityczne, ekonomiczne, militarne i ekonomiczne. A większość tego, co się opowiada, to nie prawda, ale narracja, do tego niemiłosiernie zakłamana. Dlatego trudno jest prowadzić racjonalną dyskusję, jeżeli wczorajszy paranoiczny rusofob dziś jest oskarżany o bycie agentem Kremla. I to nie w pokątnie sprzedawanych broszurkach, lecz we wiodących mediach na poziomie europejskim.
Nastąpiło pomieszanie i odwrócenie pojęć. Niegdyś lewicowiec walczył o ośmiogodzinny dzień pracy dla robotników, dziś zajmuje się życiem seksualnym wielkomiejskich elit. Prawicowiec twierdził, że każdy jest kowalem swojego losu, a jak nie daje rady, to trudno. Dziś prawicowiec wyrównuje nierówności społeczne. Ale inny lewicowiec edukował społeczeństwo strzałem w tył głowy, a inny prawicowiec wyrzucał oponentów z helikoptera do rzeki. Co więc znaczą słowa „prawica” i „lewica”? Niewiele. Używa się bezsensownych korelacji typu „dba o rodziny jak Mussolini” albo „wprowadził wczasy pracownicze i pomoc zimową jak Hitler”. Najbardziej zużytym słowem jest „faszysta”, dogania go „prawicowy populista”.
Mamy jeszcze demokrację, otaczaną prawdziwym kultem. Stawia się jej ołtarzyki, zapominając o istocie. Demokracja jest przywracana, gdy to nasi wygrywają, a utrwalana, gdy nikt już nie ma szansy naszym odebrać władzy. Można spytać, jak demokratyczna jest ich legitymacja, jeżeli demokratycznie wygrali wybory przy braku demokracji, ale nadmiar logiki jest tu szkodliwy. Liberalizm etymologicznie wywodzi się od „libertas”, wolności. Jednak realnie istniejący liberalizm oznacza rządy certyfikowanych liberałów i bezwzględne zwalczanie wszystkich innych. Jest tak odległy od ideału, jak niegdyś realnie istniejący socjalizm. Wolność słowa, „prawdziwą” wolność, zabezpieczamy cenzurą, pluralizm – rządami jednej partii i jej sklonowanych wersji, a różnorodność – zrównaniem kroku, znanym jako Gleichschaltung, w marszu do wspólnego celu. Różnorodność jest pełna, gdy wszędzie widzimy tęczowe flagi.
Fetyszem jest też „Europa”. Słychać wołanie „więcej Europy!”. Ale jaka to Europa? Nie klasyczne filary: Ateny, Rzym i Jerozolima, bez przesady, ale jakaś mieszanka jakobinizmu, marksizmu, spinellizmu, LGBT i woke. Nie należy za wiele analizować, każda analiza może doprowadzić do zwątpienia, wystarczy powtarzać hasła i rozpoznawać wroga. Każde odstępstwo będzie karane. Próba porównania (spadającej) produkcji energii i jej (rosnącego) zużycia godzi w sojusze i podstawy liberalizmu. Galileusz, kierując lunetę na księżyce Jowisza, ponoć powiedział do papieża: „Popatrz, jeżeli mi nie wierzysz”. Nie wiem, co zaszło potem, ale wiem, że dziś eksperyment nie ma szans z wiarą. „Trzeba wierzyć nauce”, tak – wierzyć, a sceptyków wyślemy na Campo de’ Fiori.
Nie należy przeprowadzać gorszących analiz, kto tak naprawdę w tej Europie rządzi, i nie wolno dostrzegać, że jak by nie liczyć, będą to Niemcy” – pisze Jan Śliwa.
Całość teksty Jana ŚLIWY: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-jak-zyc-posrod-klamstwa/
AJ



