Czym jest Discombobulator - nowa tajna broń Amerykanów

Discombobulator

Prezydent USA Donald Trump ujawnił, że podczas operacji schwytania Nicolasa Maduro w Caracas kluczowe było wykorzystanie nowej tajnej broni o nazwie Discombobulator – napisał w dniu 24 stycznia „New York Post”.

Discombobulator – nowa tajna broń Amerykanów

.Donald Trump chwalił się, że tajna broń sprawiła, iż sprzęt przeciwnika przestał działać, gdy amerykańskie śmigłowce wleciały do Caracas. Zaznaczył, że chciałby, lecz nie może opowiedzieć o tym nowym typie uzbrojenia. – Nie odpalili rakiet. Mieli rosyjskie i chińskie rakiety i ani jednej nie odpalili. Przylecieliśmy, nacisnęli przyciski i nic nie zadziałało. Wszystko było przygotowane na nas – dodał.

Prezydent Donald Trump powiedział dziennikowi o tej broni, gdy został zapytany o doniesienia mediów, dotyczące zakupienia przez administrację byłego prezydenta Joe Bidena energetycznej broni pulsacyjnej. Może być to ten sam rodzaj uzbrojenia, który wywoływał tzw. syndrom hawański. Syndrom hawański – to zespół dolegliwości, głównie o charakterze neurologicznym, takich jak migreny, problemy ze słuchem, zawroty głowy i zaburzenia snu oraz pamięci. W 2016 roku na tę przypadłość zaczęli się skarżyć amerykańscy dyplomaci pracujący w stolicy Kuby, stąd nazwa syndromu.

Potężna broń soniczna

.Dziennik zaznaczył, że nie ma zbyt wielu informacji na temat nowej broni. Podkreślono, że świadkowie zdarzeń z Wenezueli opisywali, że ochroniarze Nicolasa Maduro zostali powaleni na kolana, krwawili z nosa i wymiotowali krwią. Jeden ze strażników opowiadał, że „nagle wszystkie systemy radarowe wyłączyły się bez wyjaśnienia”. – Następnie zobaczyliśmy drony, wiele dronów przelatujących nad naszymi pozycjami. Nie wiedzieliśmy, jak reagować – relacjonował. Później – według niego – przyleciały śmigłowce z ok. 20 amerykańskimi żołnierzami.

W następnej kolejności Discombobulator miał być bezpośrednio wycelowany w obrońców Nicolasa Maduro – napisał „New York Post”. – W pewnej chwili coś zastosowali, nie wiem jak to opisać. To było jak bardzo intensywna fala dźwiękowa. Nagle poczułem, jakby moja głowa miała wybuchnąć od środka – opowiadał świadek. – Wszyscy zaczęliśmy krwawić z nosa. Niektórzy wymiotowali krwią. Padliśmy na ziemię, nie mogliśmy się ruszyć. Nie mogliśmy nawet wstać po tej broni sonicznej, czy czymkolwiek to było – dodał.

Dryf strategiczny amerykańskiej polityki

.Politykę zagraniczną USA cechuje brak strategicznej wizji, określenia nadrzędnych celów. Waszyngton głównie reaguje na pojawiające się międzynarodowe wyzwania, które są drugorzędne z punktu widzenia rywalizacji z Chinami. W zakresie stosunków międzynarodowych polityka amerykańska dryfuje – pisze prof. Kazimierz DADAK

Narodowa Strategia Obronna Stanów Zjednoczonych (National Defense Strategy – NDS) ze stycznia 2012 r. określiła obszar Indo-Pacyfiku jako kluczowe pole zmagań o utrzymanie przez USA przewodniej roli w świecie. Stąd prezydent Obama ogłosił „zwrot ku Azji”. Amerykańskie zaangażowanie w Europie i na Bliskim Wschodzie miało się zmniejszyć, a uwaga miała być skupiona na, mówiąc oględnie, powstrzymywaniu Chin. W wielkim łuku od północnego Pacyfiku, poprzez południowo-wschodnią Azję, do zachodnich rubieży Oceanu Indyjskiego leżą cztery z pięciu najludniejszych państw świata (Chiny, Indie, Indonezja i Pakistan). Jak można dowiedzieć się ze strony internetowej amerykańskiej CIA (The World Factbook), także z gospodarczego punktu widzenia region ten ma pierwszorzędne znaczenie. W realnych wartościach (PKB według parytetu siły nabywczej) cztery z pięciu największych gospodarek świata (Chiny, Indie, Rosja i Japonia) także tam się znajdują. W obu powyższych przypadkach jedynym państwem spoza tego regionu są Stany Zjednoczone. Każdy kolejny raport NDS powtarzał postulat „zwrotu ku Azji”, ale jak do tej pory, niewiele z tego wyszło.

.Pierwsza kadencja Trumpa rokowała nadzieje, że Stany Zjednoczone przechodzą do ofensywy na tym odcinku. Wojna handlowa z Chinami była tego dobitnym dowodem. Podpisanie porozumienia z afgańskimi talibami było kolejnym krokiem uwalniającym Waszyngton od uciążliwego i mało istotnego zaangażowania. Ale na tym się skończyło. Kadencja Joe Bidena upłynęła pod znakiem porażek i chybionych decyzji. Sprawy ideologiczne, skupienie uwagi na kwestiach wewnętrznych i promowanie skrajnie lewicowych pomysłów zajęło zbyt wiele sił i środków, natomiast stosunki międzynarodowe – z wyjątkiem Ukrainy – zeszły na dalszy plan. Nieudolność w kończeniu obecności wojskowej w Afganistanie dała przedsmak tego, czego świat był świadkiem przez resztę tej prezydentury.

PAP/Natalia Dziurdzińska/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 stycznia 2026