Czym jest kultura preppingu? Jej celem jest przygotowanie na najgorsze

W Szwecji rozpoczął się w dniu 22 września Tydzień Gotowości poświęcony kulturze preppingu, czyli przygotowań na nadejście kryzysu lub wojny. W Sztokholmie wyremontowano pierwszy od lat schron, a rząd przeznacza rekordowe kwoty na obronę cywilną.
Czym jest kultura preppingu?
.W ramach Tygodnia Gotowości w ponad 200 gminach, od Ystad na południu do Kiruny na północy kraju, odbywają się festyny, wykłady i prezentacje. Można zwiedzać schrony, wygrać skrzynię kryzysową z najpotrzebniejszymi rzeczami albo dowiedzieć się, jakie chwasty są jadalne. To także okazja do zapisania się do jednej z 15 dobrowolnych organizacji obrony cywilnej. Hasło tegorocznej edycji odbywającego się od 2017 r. Tygodnia Gotowości brzmi: „Jesteś częścią obrony totalnej”. Akcję edukacyjno-informacyjną koordynuje Urząd Ochrony Ludności i Gotowości (od 1 stycznia 2026 r. zmieni nazwę na Urząd Obrony Cywilnej).
W Sztokholmie po raz pierwszy od 30 lat zmodernizowano wykuty w skale publiczny schron na 1,2 tys. osób, na co dzień pełniący funkcję podziemnego parkingu Igeldamm. W przypadku zagrożenia garaż ma zostać opróżniony w ciągu 48 godzin, by dać okolicznym mieszkańcom schronienie, w tym ratować ich przed falą uderzeniową i promieniowaniem. W prezentacji dla mediów, w tym pokazano, jak działa infrastruktura takiego miejsca: zasilanie awaryjne, filtry do oczyszczania powietrza oraz zapas wody. W magazynie przygotowano tzw. suche toalety. Każda osoba ma do dyspozycji 0,75 m kw.
W Szwecji istnieje 64 tys. schronów z miejscami dla łącznie 7 mln mieszkańców, w tym 80 dużych pomieszczeń mogących pomieścić w sumie 100 tys. osób. Populacja Szwecji to 10,5 mln osób. Rząd zapowiedział przeznaczenie na obronę cywilną w latach 2026-28 rekordowej kwoty 12 mld koron (ok. 1,1 mld euro). Oznacza to siedmiokrotny wzrost wydatków na ten cel od 2022 r., gdy nastąpiła pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę.
Czas wojny, nie paplaniny
.Europejczycy mogą gadać w nieskończoność. Ich wrogowie wolą działać – pisze Edward LUCAS, brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”, autor „The New Cold War: Putin’s Russia and the Threat to the West”.
Może być, ale to za mało – te słowa najlepiej podsumowują nadzwyczajny szczyt europejski, który odbył się w stolicy Wielkiej Brytanii. W przeciwieństwie do francuskich wysiłków sprzed dwóch tygodni nie zakończył się on fiaskiem. Największą wpadką był brak zaproszenia na spotkanie Estonii, Łotwy i Litwy. Kraje, które przez cały czas miały rację co do Rosji, a teraz znalazły się na pierwszej linii ognia, są wściekłe z powodu tego wykluczenia (za które jedni zwalają winę na drugich, a wszyscy zasłaniają się wymówkami rodem z podstawówki).
Przywódcy państw bałtyckich przynajmniej jako pierwsi otrzymali streszczenie omawianych kwestii. Keir Starmer przedstawił im swój czteroetapowy plan pokojowy, niejako przeciwstawiając się amerykańskim próbom bezpośredniego porozumienia się z Rosją z pominięciem Ukraińców i byłych europejskich sojuszników Ameryki.
.Strategia ta wygląda obiecująco. Jej kluczowym elementem jest zwiększenie funduszy i dostaw broni dla Ukrainy, co da jej przewagę militarną i przysporzy kłopotów Putinowi. Gdyby Europejczycy od początku okazali hojność i zdecydowanie, wojna byłaby już zakończona.
Cały tekst dostępny na łamach „Wszystko co Najważniejsze” [LINK]
PAP/Daniel Zyśk/MJ




