Czym jest neurologiczny wykrywacz kłamstw?

Nowe technologie oparte na badaniach mózgu obiecują coś, co dotąd było domeną fantastyki, możliwość odczytywania myśli, wspomnień czy zamiarów. Choć nauka nie mówi jeszcze ostatniego słowa, coraz częściej pojawia się pytanie, czy wymiar sprawiedliwości może i powinien sięgnąć po narzędzia, które pozwalają zajrzeć do wnętrza ludzkiego umysłu. Czym jest neurotechnologia?

Nowe technologie oparte na badaniach mózgu obiecują coś, co dotąd było domeną fantastyki, możliwość odczytywania myśli, wspomnień czy zamiarów. Choć nauka nie mówi jeszcze ostatniego słowa, coraz częściej pojawia się pytanie, czy wymiar sprawiedliwości może i powinien sięgnąć po narzędzia, które pozwalają zajrzeć do wnętrza ludzkiego umysłu. Czym jest neurotechnologia?

Neurotechnologia odczytująca nasze myśli

.Od wieków sądy poszukują sposobów, by odróżnić prawdę od kłamstwa. W średniowieczu próbowano tego poprzez „sądy boże”, później za pomocą wykrywacza kłamstw czy analizy mowy ciała. Dziś nowym narzędziem ma być neurotechnologia systemy, które dzięki pomiarom aktywności mózgu i sztucznej inteligencji mają rzekomo pozwalać na wykrycie prawdy ukrytej w myślach człowieka.

Nowoczesne techniki neuroobrazowania, jak elektroencefalografia czy rezonans funkcjonalny, pozwalają obserwować aktywność mózgu w czasie rzeczywistym. W niektórych krajach, także w Hiszpanii, testowano już metodę zwaną P300, opartą na rejestrowaniu reakcji elektrycznych mózgu wobec znanych bodźców. Jeśli badany rozpoznaje obraz lub słowo związane z przestępstwem, jego mózg reaguje specyficznym sygnałem.

To brzmi jak rewolucja, lecz wyniki badań są dalekie od jednoznacznych. W kilku głośnych sprawach, m.in. dotyczących osób zaginionych, metoda nie przyniosła rozstrzygających dowodów. Sądy coraz częściej podchodzą do niej z ostrożnością, podkreślając brak wiarygodnych podstaw naukowych.

Kluczowym problemem jest sama natura ludzkiej pamięci. Nie działa ona jak kamera, wspomnienia ulegają zniekształceniu, mogą być nieświadomie „ulepszane” lub łączone z informacjami zasłyszanymi później. Czasem rodzą się wręcz fałszywe wspomnienia, które wydają się prawdziwe zarówno dla osoby, która je ma, jak i dla badacza.

Do tej pory nauka nie znalazła jednoznacznego sposobu, by odróżnić w mózgu prawdziwe wspomnienie od fałszywego. W praktyce oznacza to, że „czytanie” pamięci może prowadzić do błędnych interpretacji, a w konsekwencji, do niesprawiedliwych wyroków, co zostało podkreślone i opisane na łamach „The Conversation”.

Neurotechnologia a kłamstwo

.Innym tropem badań jest próba wykrywania kłamstwa poprzez analizę wzorców aktywności mózgowej. Zgodnie z hipotezą, oszukiwanie wymaga większego wysiłku poznawczego, trzeba powstrzymać naturalną reakcję, wymyślić alternatywną odpowiedź i kontrolować emocje. W teorii widać to w zapisie fal mózgowych.

W praktyce jednak metoda jest zawodna. U osób przyzwyczajonych do kłamania ten „dodatkowy wysiłek” jest mniejszy, co uniemożliwia jednoznaczne rozpoznanie fałszu. Dlatego naukowcy podkreślają, że dzisiejsze techniki nie badają treści myśli, lecz jedynie bardzo ogólne procesy poznawcze i to w sposób, który może być łatwo zinterpretowany błędnie.

Etyka i prawo: cienka granica

.Choć nagłówki o „czytaniu myśli” przyciągają uwagę, eksperci są zgodni, dostęp do ludzkiego umysłu pozostaje poza naszym zasięgiem. Co więcej, nawet jeśli byłby technicznie możliwy, wymagałby poważnej debaty etycznej. Czy państwo powinno mieć prawo „wejść” do mózgu obywatela, by zweryfikować jego wspomnienia?

Gdzie kończy się poszukiwanie prawdy, a zaczyna naruszenie prywatności najbardziej intymnej z przestrzeni ludzkiej świadomości?

Na razie sądy muszą opierać się na tradycyjnych dowodach: zeznaniach, dokumentach, faktach. Mózg mimo fascynujących odkryć nauki nadal pozostaje terytorium, do którego prawo nie ma klucza. I może to, póki co, dobrze.

Nowe technologie w ochronie zdrowia


.Profesor zwyczajny w Polskiej Akademii Nauk, Michał KLEIBER, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Nie ulega wątpliwości, że nowe technologie mają w ochronie zdrowia olbrzymi potencjał. Trzeba jednak koniecznie pamiętać, że ich stosowanie nie jest wolne od poważnych dylematów etycznych czy wręcz niebezpieczeństw nieprzemyślanego wykorzystania. Dwa główne dzisiaj wyzwania to ochrona prywatności danych pacjentów oraz problemy etyczne związane z zakresem komputerowego wspomagania lekarza w podejmowaniu ważnych decyzji o ludzkim zdrowiu, nie mówiąc już o ich samodzielnym podejmowaniu przez SI”.

„Przestrzegać więc należy przed entuzjastami widzącymi w nowych technologiach systemy w pełni zastępujące lekarzy i rewolucjonizujące powszechne zasady bioetyczne. Z pełną świadomością zarówno zalet, jak i zagrożeń, które może powodować pochopne stosowanie nowych technologii, zacytujmy w tym kontekście prognozę pewnego amerykańskiego profesora medycyny: nowe technologie na pewno nie zastąpią w przyszłości lekarzy, ale lekarze, którzy będą po nie rozsądnie sięgać, zastąpią tych, którzy nie będą tych technologii w ogóle używać”.

„Dylematów etycznych będzie w przyszłości coraz więcej – trudno nie odczuwać przerażenia, słysząc np. o planach inteligentnego wspomagania w genetycznym profilowaniu dzieci w procesach in vitro, mającego „optymalizować” ich przyszłą urodę i zdrowie. Plany takiego „projektowania” dzieci budzą już dzisiaj kontrowersje. Innym przykładem etycznego wyzwania są ludzko-zwierzęce hybrydy tworzone od lat na poziomie komórkowym, ale ostatnie doniesienia w prasie specjalistycznej posuwają sprawę znacznie dalej. Nadchodzi czas, kiedy nie będzie zapewne problemem wszczepianie do zwierzęcego zarodka komórek człowieka i wyhodowywanie odpornych na odrzucenie przez daną osobę zastępczych narządów. Medyczne znaczenie takiej procedury może wydawać się bardzo atrakcyjne, ale krytycy widzą w tym niedopuszczalne zacieranie międzygatunkowych granic, mogące w konsekwencji prowadzić do stworzenia nowych „mieszanych” stworzeń z pogranicza człowieka i zwierzęcia. Pojawiają się pytania typu – czy jeden procent ludzkich komórek w świni to już człowiek, czy jeszcze świnia, a jeśli to jest pięćdziesiąt procent, to…?”.

„Dylematy budzą przerażenie u wszystkich chyba obserwatorów rozwoju nauki. Sprawa jest jasna – musimy ze wszystkich sił tworzyć wspólnie standardy etyczne pozwalające na wykorzystanie osiągnięć nauki i technologii tak, by optymalnie służyło to dobru wspólnemu, bezwzględnie przeciwstawiając się działaniom niezgodnym z troską o godność i rozwój człowieka w jego społecznym i naturalnym środowisku” – pisze w tekście „Nowe technologie w ochronie zdrowia
” – cały artykuł [LINK].

Laura Wieczorek

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 listopada 2025