Flavio Bolsonaro wygra wybory prezydenckie w Brazylii?

Flavio Bolsonaro to syn byłego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, jest faworytem tegorocznych wyborów prezydenckich w tym kraju – wynika z opublikowanego w dniu 12 kwietnia 2026 r. sondażu ośrodka badawczego Datafolha.
Flavio Bolsonaro wygra wybory prezydenckie w Brazylii?
.Według autorów sondażu badanie dowodzi po raz pierwszy od czasu wyboru w 2022 r. na prezydenta Luiza Inacio Luli da Silvy, że może on przegrać zaplanowane na październik br. wybory na najwyższy urząd w państwie.
46 proc. uczestników sondażu stwierdziło, że w sytuacji wejścia do drugiej tury wyborów Flavia Bolsonaro, poparłoby tego konserwatywnego senatora. Lula może z kolei liczyć na 45 proc. głosów wyborców. Tymczasem 9 proc. uczestników badania jest wciąż niezdecydowanych.
Brazylijscy komentatorzy odnotowują, że choć różnica pomiędzy oboma politykami jest minimalna, to 44-letni syn Jaira Bolsonaro systematycznie zwiększa swą popularność w sondażach.
Jair Bolsonaro – były prawicowy prezydent Brazylii
.Jair Bolsonaro, który wygrał wybory w 2018 r., sprawował mandat prezydenta do końca 2022 r., kiedy to przegrał z kandydatem lewicy Lulą da Silvą. 8 stycznia 2023 r., niezadowoleni z wyniku wyborów sympatycy Jaira Bolsonaro przypuścili szturm na główne urzędy państwowe w Brasilii, w tym na siedzibę głowy państwa.
We wrześniu 2025 r. Sąd Najwyższy Brazylii uznał zamieszki za nieudaną próbę zamachu stanu orzekając jednocześnie, że Jair Bolsonaro miał mu przewodzić. Polityk został skazany na 27 lat i trzy miesiące więzienia.
Brazylijski fenomen. Jair Bolsonaro
.„Trump Tropików”? Brazylijska mieszanka filipińskiego Duterte i tureckiego Erdoğana? Otóż nie. Jair Bolsonaro – mimo wielu krytycznych opinii, porównań do populistów i niepochlebnych etykietek mu przypisywanych – to nie lokalna karykatura Donalda Trumpa, tylko Brazylijczyk z krwi i kości, świetnie rozumiejący niepokoje i troski swojego narodu i sprawnie korzystający z okazji, które stwarza mu historia – pisze prof. Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Brazylijski fenomen. Jair Bolsonaro„.
Międzynarodowe media zazwyczaj przedstawiają Bolsonaro jako „skrajnie prawicowego” nacjonalistę, człowieka, który stanowi być może większe zagrożenie dla ustalonego porządku świata niż rezydent Białego Domu. Narzucają porównanie z Trumpem, co choć niepozbawione pewnej słuszności, jest tylko częścią, i to stosunkowo niewielką, całej prawdy o Brazylii. Analogii pomiędzy tymi przywódcami można znaleźć sporo, a sam Bolsonaro też zachęca do takich porównań – chociażby streamingując nagranie live na Facebooku, na którym przez ponad godzinę po prostu oglądał w telewizji przemówienie Donalda Trumpa. Jednak bezrefleksyjne porównywanie Bolsonaro do Trumpa jest z jednej strony nieprzekonujące, z drugiej krzywdzące dla Brazylii. Bo postać Bolsonaro to fenomen jak najbardziej brazylijski.
W ciągu 24 godzin Brazylia zgłasza nawet ponad 50 tysięcy nowych przypadków koronawirusa i blisko tysiąc zgonów. W ciągu pół roku od początku pandemii odnotowano tu 4,4 mln przypadków COVID-19, a liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 133 tys. Przez długi czas Brazylia zajmowała niechlubne drugie miejsce w rankingu zachorowań na koronawirusa, ustępując tylko Stanom Zjednoczonym. W drugim tygodniu września Indie wyprzedziły Brazylię, w której tempo wzrostu zachorowań i śmiertelności jednak zachowuje swoją groźną dynamikę. Brzmi przerażająco? Niekoniecznie. W środku szalejącej pandemii życie Brazylijczyków wraca do normalności. A poparcie dla prezydenta Bolsonaro rośnie.
.Brazylijskie parki i zieleńce znów zapełniły się uprawiającymi jogging i spacerowiczami, a place zabaw dziećmi. Światowe media obiegły zdjęcia zatłoczonych plaż w Rio, gdzie nie ma mowy o zachowywaniu jakiegokolwiek dystansu społecznego. I w przeciwieństwie do tego, co działo się dwa miesiące temu, dziś prawie nikt nie nosi maseczki. Już nawet w nieżyczliwej prezydentowi telewizji coraz mniej jest doniesień na temat rosnącej liczby zakażeń, a coraz więcej bieżących „tradycyjnych” newsów: korupcja polityków, lokalne porachunki gangów, ostatnie rozgrywki piłkarskie czy nowy sceniczny image tegorocznej celebrytki. Zdarzają się dni, gdy w prasie i wieczornych serwisach telewizyjnych nie ma wręcz żadnej wzmianki o pandemii.
PAP/MJ




