Giorgi Meloni długa droga do władzy [The New York Times]

Giorgia Meloni jest kimś więcej, niż tylko premier Włoch, przywódczynią ugrupowania Bracia Włosi i jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci europejskiej prawicy. Z jej powodu Włochy stały się politycznym laboratorium, w którym sprawdzane jest, czy partia wyrastająca z tradycji postfaszystowskiej może przejść do centrum demokratycznego systemu, zachowując własny język, symbole oraz emocjonalną więź z dawnym środowiskiem, a zarazem porzucając wszystko to, co uczyniłoby ją niezdolną do sprawowania władzy w państwie należącym do Unii Europejskiej i NATO – pisze Roger Cohen w obszernym portrecie włoskiej premier opublikowanym w „The New York Times”.
.To tekst wyjątkowy, bowiem autor nie przedstawia Giorgi Meloni ani jako faszystki przebranej za demokratkę, ani jako liderki całkowicie uwolnionej od ideowego dziedzictwa młodości, widząc ją bardziej jako przywódczynię, której siła wynika ze zdolności do utrzymywania obu tych obrazów w stanie trwałej niejednoznaczności.
Punktem wyjścia jest polityczny rekord, który Giorgia Meloni ma ustanowić 4 września 2026 roku, stając się najdłużej nieprzerwanie urzędującym premierem w historii Republiki Włoskiej. W kraju, w którym gabinety po II wojnie światowej trwały średnio około roku, czteroletnia ciągłość władzy jest osiągnięciem samym w sobie, zwłaszcza że przypadła na okres gwałtownych przemian w Europie, wojny na Ukrainie, kryzysu migracyjnego, osłabienia dotychczasowego porządku transatlantyckiego oraz rosnącej popularności ugrupowań narodowej prawicy.
Od objęcia przez nią urzędu Francja miała sześć rządów, Wielka Brytania zaś trzech premierów, podczas gdy Włochy, przez dziesięciolecia uznawane za uosobienie politycznej chwiejności, stały się jednym ze stabilniejszych państw Europy Zachodniej.
Źródeł tej trwałości Cohen szuka przede wszystkim w osobowości Giorgi Meloni, łączącej temperament demagoga z chłodnym realizmem osoby świadomej ograniczeń narzucanych przez władzę. Włoska premier przedstawia siebie jako polityk kierującą się wewnętrzną dyscypliną, niezdolną do wypowiadania poglądów, w które sama nie wierzy, przekonaną zarazem, że wyborcy potrafią rozpoznać fałsz i właśnie za nieszczerość karzą przywódców najsurowiej. To autoprzedstawienie pozostaje oczywiście elementem starannie budowanej narracji, ale pozwala uchwycić ważny składnik popularności włoskiej premier: Meloni zdołała przekonać znaczną część Włochów, że nie jest produktem technokratycznych elit, lecz osobą, która przez lata pozostawała poza głównym nurtem, cierpliwie broniąc idei uchodzących za niemożliwe do zaakceptowania w publicznej debacie.
.Sama premier wielokrotnie mówiła o odwadze stanięcia po „niewygodnej stronie historii”, co w jej politycznym języku oznacza nie tyle rehabilitację faszyzmu, ile uczynienie z dawnego wykluczenia dowodu niezależności, wierności i charakteru.
Właśnie odwaga jest słowem, do którego wraca najczęściej, ponieważ pozwala jej połączyć własną biografię, twierdzi w NYT Cohen, drogę partii oraz program odnowienia narodowej dumy. Kiedyś odwaga miała polegać na przynależności do marginalnego środowiska, kojarzonego z neofaszyzmem i pozbawionego realnych szans na władzę; dziś ma oznaczać gotowość do przeciwstawienia się zarówno liberalnym elitom, jak i Donaldowi Trumpowi, jeżeli działania amerykańskiego prezydenta godzą w interesy albo godność Włoch. Roger Cohen nazywa ten proces „melonizacją”: stopniowym osłabianiem historycznego lęku przed radykalną prawicą, która rezygnuje z jawnie autorytarnego oblicza, przejmuje język pragmatycznego konserwatyzmu, demonstruje zdolność do odpowiedzialnego zarządzania i dzięki temu zostaje przyjęta do głównego nurtu we włoskiej polityce. Nie chodzi tu o całkowite porzucenie własnych korzeni, ale o takie przesunięcie akcentów, aby przestały one stanowić przeszkodę w zdobyciu władzy. Meloni nie musi zaprzeczać całej swojej przeszłości; wystarczy, że potrafi uczynić ją politycznie odległą, pozbawić groźnego znaczenia, a zarazem zachować symbole i emocje, które mobilizują najwierniejszych zwolenników.
Znaczenie tego mechanizmu wykracza daleko poza Włochy. Marine Le Pen przygotowuje się do francuskich wyborów prezydenckich, Alternatywa dla Niemiec prowadzi w sondażach, a partie określane dotychczas mianem skrajnych coraz wyraźniej stają się częścią europejskiej architektury władzy. Meloni dostarcza im argumentu, który może się okazać skuteczniejszy niż jakakolwiek deklaracja ideowa: Włochy pod rządami partii o postfaszystowskim rodowodzie nie pogrążyły się ani w dyktaturze, ani w gospodarczym chaosie, pozostają w Unii Europejskiej, respektują zobowiązania NATO i wspierają Ukrainę bardziej może, niż działoby to się w przypadku innych rządów. Jeżeli więc faszyzm może przestać być decydującym punktem odniesienia w kraju, który go stworzył, francuska skrajna prawica może próbować w podobny sposób oddzielić się od dziedzictwa Vichy, niemiecka zaś liczyć na stopniowe słabnięcie politycznej siły pamięci o nazizmie.
Sojusz z Trumpem i granice ideologicznego pokrewieństwa
.Szczególnie interesującym wymiarem politycznej ewolucji Giorgi Meloni są jej relacje z Donaldem Trumpem. Włoska premier miała początkowo nadzieję, że stanie się pomostem między administracją amerykańską a Europą, ponieważ łączyły ją z Trumpem niechęć do niekontrolowanej migracji, krytyka progresywnej polityki tożsamościowej oraz przywiązanie do języka suwerenności narodowej i ten trudno uchwytny, religijny rys władzy. Jako jedyna szefowa rządu państwa Unii Europejskiej została zaproszona na jego inaugurację, co zdawało się potwierdzać jej szczególną pozycję. Ideologiczna bliskość szybko okazała się jednak mniej istotna od sprzeczności interesów. Donald Trump atakował Unię Europejską, domagał się przejęcia Grenlandii, poniżał europejskich sojuszników z NATO i umniejszał ich udziałowi w wojnie w Afganistanie, nie zważając na ofiary poniesione również przez Włochy. Giorgia Meloni długo próbowała łagodzić napięcia, uznając jedność Zachodu za wartość nadrzędną, ważniejszą od osobistych urazów, ale granica została przekroczona, gdy amerykański prezydent zaatakował papieża Leona XIV, a następnie twierdził, że włoska premier zabiegała o wspólne z nim zdjęcie podczas szczytu G7. Reakcja włoskiej premier ujawniła zaś centralny element politycznej wyobraźni: utożsamienie własnej godności z honorem państwa. Giorgia Meloni odpowiedziała, że ani ona, ani Włochy nikogo nie błagają, dokonując charakterystycznego zespolenia przywódcy z narodem. Nie chodziło wyłącznie o osobistą dumę, lecz o projekt zmiany międzynarodowego obrazu kraju, który z ojczyzny sztuki, piękna, dobrego jedzenia, lecz również nieskuteczności i politycznego chaosu, ma się przekształcić w państwo poważne, zdolne do obrony własnego stanowiska i współdecydowania o losach Zachodu, czytamy w NYTimes.
Giorgia Meloni nazywa to „rewolucją dumy”. Zasadniczym celem prowadzonej przez nią polityki zagranicznej jest wyprowadzenie Włoch z pozycji najsłabszego spośród wielkich państw i doprowadzenie do sytuacji, w której ósma gospodarka świata nie będzie już postrzegana jako koło zapasowe francusko-niemieckiego tandemu. Konflikt z Donaldem Trumpem nie oznacza więc, pisze Cohen, zerwania z atlantycyzmem, lecz podkreślenie, że sojusz powinien opierać się na wzajemnym szacunku, a polityka włoska nie może zależeć od osobistej sympatii między przywódcami.
Biografia zbudowana przeciwko odrzuceniu
.Autor wiele miejsca poświęca dzieciństwu Giorgi Meloni, ponieważ to ono jego zdaniem pozwala zrozumieć zarówno jej potrzebę samokontroli, jak i niezwykłą odporność na polityczną marginalizację. Ojciec porzucił rodzinę, gdy Giorgia była jeszcze mała, wyjechał do Hiszpanii, a ona już jako trzynastolatka postanowiła, że nigdy więcej nie chce go widzieć. Po jego śmierci w 2012 roku miała czuć przede wszystkim obojętność. Poczucie niewystarczającej miłości przekształciła w pragnienie udowodnienia własnej wartości, a raz podjętych decyzji nie zwykła odwoływać, co ujawniło się również wiele lat później, gdy natychmiast zakończyła związek z Andreą Giambrunem po ujawnieniu nagrań dokumentujących jego niestosowne zachowanie wobec współpracownic.
Przyszła premier dorastała z matką Anną Paratore, autorką około 140 romansów publikowanych pod pseudonimem Josie Bell, oraz starszą siostrą Arianną w rzymskiej dzielnicy Garbatella, robotniczej, tradycyjnie związanej z lewicą. W wieku piętnastu lat Meloni wybrała jednak środowisko wywodzące się z przeciwnej strony włoskiego sporu politycznego. Bezpośrednim impulsem były zamachy mafii na Giovanniego Falcone i Paola Borsellina w 1992 roku, a także rozpad skompromitowanego korupcją ówczesnego systemu partyjnego. Ponieważ Borsellino był niegdyś związany z kręgiem Włoskiego Ruchu Społecznego, Meloni zadzwoniła do siedziby tej partii i odkryła, że lokal jej młodzieżówki znajduje się w pobliżu jej domu.
Tak rozpoczęła się kariera w środowisku, które wówczas nie miało realnej perspektywy przejęcia władzy. Nawet założeni w 2012 roku Bracia Włosi przez siedem lat utrzymywali poparcie na poziomie około 3 procent. Giorgia Meloni nie porzuciła jednak ugrupowania, ponieważ sprzeciw, odmowa oraz próby wyznaczania jej granic działały na nią mobilizująco. W ciągu czternastu lat od przekroczenia progu młodzieżowego biura została deputowaną i najmłodszą wiceprzewodniczącą Izby Deputowanych, a w wieku 31 lat najmłodszą minister w historii Republiki. Jej kariera była zatem nie tyle nagłym wtargnięciem outsiderki do systemu, lecz konsekwencją wyjątkowo długiego marszu przez jego instytucje, swoistym chichotem historii.
Faszyzm, z którym Włochy nigdy się nie rozliczyły
.Najważniejsze pytanie tekstu Cohena dotyczy jednak nie biografii włoskiej premier ale samego stosunku Giorgi Meloni do faszyzmu. Premier potępiła reżimy totalitarne i autorytarne, a w przemówieniu inauguracyjnym za najgorszy moment włoskiej historii uznała ogłoszenie przez Mussoliniego antyżydowskich ustaw rasowych z 1938 roku. Jednocześnie nie chce nazwać siebie antyfaszystką, zachowuje symbol trójkolorowego płomienia przejęty po Włoskim Ruchu Społecznym, utrzymuje bliskie związki z towarzyszami młodzieńczej działalności i posługuje się wobec dwudziestolecia faszystowskiego określeniami, które zdają się rozmywać jego jednoznaczną ocenę moralną. Ta ambiwalencja nie jest wyłącznie osobistą cechą Meloni, lecz wyrasta ze specyfiki włoskiej pamięci.
Włochy nigdy nie przeprowadziły rozliczenia z faszyzmem porównywalnego z niemieckim procesem denazyfikacji. Po wojnie nie odbyła się włoska Norymberga, ponieważ rozprawa z aparatem Mussoliniego musiałaby wzmocnić pozycję ruchu oporu, w znacznej mierze zdominowanego przez komunistów, czego zachodni alianci oraz część krajowych elit nie chcieli. W rezultacie utrwalił się sposób pamiętania pozwalający przeciwstawiać zbrodniom reżimu jego modernizacyjne dokonania, a odpowiedzialność za wojny, okupacje i śmierć setek tysięcy ludzi przesuwać na dalszy plan. Do tego dochodzi doświadczenie „lat ołowiu”, gdy od końca lat sześćdziesiątych do lat osiemdziesiątych zarówno skrajna lewica, jak i neofaszyści stosowali terror, zabijając łącznie ponad 400 osób. Meloni dużo mówi o ofiarach przemocy dokonywanej pod hasłami antyfaszystowskimi, znacznie rzadziej wspomina natomiast o zamachach prawicowych, w tym masakrach w Mediolanie i Bolonii, w których śmierć poniosły 102 osoby. Jej narracja jest więc asymetryczna, podkreśla autor: podkreśla cierpienia własnego środowiska, podczas gdy jego odpowiedzialność historyczną przesuwa w obszar niejednoznaczności. Jeszcze wyraźniej widać to w stosunku do Giorgia Almirantego, współtwórcy Włoskiego Ruchu Społecznego, wcześniej aktywnego faszysty i publicysty rasistowskiego, antysemickiego pisma wydawanego za rządów Mussoliniego. Giorgia Meloni uczciła go jako człowieka politycznej pasji, godności i odwagi, podkreślając późniejsze przyjęcie przez niego reguł demokratycznych, lecz nie odnosząc się szerzej do wcześniejszego poparcia dla doktryny rasowej.
Roger Cohen nie twierdzi jednak, że Meloni prowadzi politykę faszystowską. Przywołuje wręcz opinię, że nigdy nie powiedziała ani nie zrobiła niczego, co pozwalałoby ją bezpośrednio za faszystkę uznać. Problem polega na czymś innym: nie należy ona do antyfaszystowskiej kultury politycznej, z której narodziła się włoska konstytucja, i nie odczuwa potrzeby jednoznacznego zerwania z ludźmi oraz symbolami znajdującymi się w genealogii jej obozu. Nie ona pierwsza jednak otworzyła tej tradycji drzwi do władzy. Zrobił to Silvio Berlusconi, włączając postfaszystowską prawicę do koalicji rządowych w latach dziewięćdziesiątych. To Giorgia Meloni okazała się jednak idealną osobą, aby przez te drzwi przejść: młodą, energiczną, błyskotliwą, zdolną do ironii kobietą, która swoim wizerunkiem przeczyła utrwalonemu obrazowi ponurego, nostalgicznego neofaszysty. Może dlatego, konstatuje autor, jej osobowość uczyniła ataki oparte wyłącznie na historycznych skojarzeniach coraz mniej skutecznymi.
Piombino i porzucenie lewicy przez klasę pracującą
.Społecznym tłem sukcesu Giorgi Meloni jest wielkie przesunięcie europejskiej klasy pracującej od lewicy ku prawicy. Cohen ilustruje je na przykładzie Piombino, toskańskiego miasta hutniczego, niegdyś ośrodka antyfaszystowskiego oporu i bastionu komunistów oraz związków zawodowych. Huta zatrudniająca kiedyś ponad 8 tysięcy osób daje dziś pracę najwyżej 500, a miasto nosi ślady długotrwałego przemysłowego upadku. Robotnicy, którzy przez dziesięciolecia głosowali na lewicę, poczuli się przez nią opuszczeni, ponieważ nie zdołała powstrzymać deindustrializacji, spełnić obietnic ani przedstawić wiarygodnej odpowiedzi na skutki globalizacji. Złość na utratę miejsc pracy połączyła się z obawami przed niekontrolowaną migracją i niechęcią do wartości liberalnych elit wielkich miast. Jeden z byłych hutników ujmuje ten zwrot w brutalnie prosty sposób: skoro lewica rządziła przez siedemdziesiąt lat i zawiodła, teraz tyle samo czasu można dać prawicy.
Burmistrz Piombino Francesco Ferrari, pierwszy prawicowy włodarz miasta od 1945 roku, przedstawia Giorgię Meloni jako polityk bardzo dobrze przygotowaną merytorycznie. Przed wizytą w mieście w 2020 roku miała szczegółowo zapoznać się z dokumentacją dotyczącą planowanej rozbudowy wysypiska i podczas spotkania znać sprawę lepiej niż lokalni działacze. Ta opowieść dopełnia portret liderki, której popularność nie wynika jedynie z emocjonalnych wystąpień, lecz również z pracowitości, pamięci do szczegółów oraz przekonania podwładnych, że osobiście kontroluje najważniejsze sprawy. Nie oznacza to, że prawica rozwiązała problemy Piombino. Zapowiedziano inwestycję o wartości 3,7 miliarda dolarów, mającą stworzyć nowoczesny zakład przemysłowy, lecz mieszkańcy słyszeli już zbyt wiele niespełnionych obietnic. Krytycy wskazują na niskie płace, pogarszającą się ochronę zdrowia i ograniczone efekty dotychczasowych rządów. Zmiana polityczna nastąpiła zatem nie dlatego, że prawica zdążyła dowieść swojej skuteczności, lecz ponieważ lewica utraciła moralny kredyt zaufania.
Stabilność bez wielkiego przełomu
.Bilans gospodarczy rządów Meloni jest niejednoznaczny. Jej przeciwnicy wskazują na wzrost wynoszący zaledwie 0,5 procent, spadek płac realnych o 8 procent, wysokie ceny energii, problemy szpitali oraz ponad 1,2 miliona młodych Włochów pozostających poza zatrudnieniem i edukacją. Wielu najbardziej przedsiębiorczych nadal wyjeżdża, a stabilność polityczna nie przełożyła się dotychczas na przełamanie głębokich problemów strukturalnych kraju. Z drugiej strony poprawiły się wskaźniki zatrudnienia, inflacji, wydatków na ochronę zdrowia, liczby nielegalnych przybyć migrantów i kosztów obsługi długu. Deficyt budżetowy, wcześniej wynoszący 7 procent PKB, zbliżył się do unijnego limitu 3 procent, a wiarygodność kredytowa Włoch została podniesiona po raz pierwszy od 23 lat. Najbardziej widocznym osiągnięciem gabinetu pozostaje więc dyscyplina fiskalna, a nie gospodarczy cud mimo że na tle reszty Europy można wyciągać inne wnioski.
Wszystko to jednak wymagało od Giorgi Meloni porzucenia dawnych deklaracji, uważa autor tekstu w NYTimes. Polityk, która w 2014 roku opowiadała się za opuszczeniem strefy euro i atakowała europejskich technokratów, jako premier podporządkowała się regułom budżetowym, wiedząc, że Włochy potrzebują około 221 miliardów dolarów z unijnego funduszu odbudowy po pandemii. Podobnie w polityce bezpieczeństwa przyjęła stanowisko typowe dla odpowiedzialnego członka NATO i jednoznacznie poparła Ukrainę przeciwko Rosji. Jej sukces nie polega zatem na realizacji pierwotnego programu w jego radykalnej postaci, lecz na zdolności do odwracania stanowisk bez utraty wiarygodności w oczach własnych wyborców. Meloni zachowuje język buntu, nawet gdy prowadzi politykę dyscypliny budżetowej, współpracy europejskiej i atlantyckiego realizmu będąc buntowniczką w retoryce i pragmatyczką w zarządzaniu.
Naród, tożsamość i pragmatyzm migracyjny
.Najbardziej rozpoznawalnym wyznaniem politycznej tożsamości Meloni pozostaje jej deklaracja, że jest kobietą, matką, Włoszką i chrześcijanką. Przemówienie wygłoszone po hiszpańsku w Madrycie w 2021 roku uczyniło z tych słów manifest emocjonalnego sprzeciwu wobec lewicy, ruchu Black Lives Matter, Zielonych, macierzyństwa zastępczego oraz przemian kulturowych, które jej wyborcy postrzegają jako zagrożenie dla podstawowych elementów własnej tożsamości.
Meloni dobrze rozumie, że skuteczność tego przekazu nie zależy od precyzyjnego opisania zagrożenia. Jego istotą jest nazwanie poczucia, które już istnieje: wrażenia, że podstawowe kategorie życia – płeć, rodzina, naród, religia – zostały zakwestionowane, a ludzie przywiązani do tradycyjnych znaczeń są traktowani jako zacofani. Premier nadała tej emocjonalnej rebelii łatwo rozpoznawalny język. Nie uważa się jednak za feministkę w rozumieniu dominującym na lewicy. Krytykuje walkę o parytety i żeńskie formy nazw stanowisk, sama domagając się, aby określać ją męskim tytułem premiera. Równość oznacza dla niej możliwość zdobycia najwyższego urzędu, a nie językowe podkreślanie płci. Potrafi również sprawnie wykorzystywać seksistowską kulturę przeciwko niej samej, czego przykładem była ironiczna reakcja na wygenerowany przez sztuczną inteligencję fałszywy wizerunek przedstawiający ją w bieliźnie.
Równie istotny jest język, którym mówi o państwie. Meloni rzadko używa słów „republika” albo „kraj”, najczęściej wybierając „naród”. Nie jest to przypadkowa różnica stylistyczna: republika oznacza wspólnotę równych obywateli, naród zaś – w jej rozumieniu – wspólnotę dziedziczonej kultury, pamięci i historycznej ciągłości. Stąd bierze się znaczenie polityki migracyjnej, będącej jednocześnie instrumentem ochrony tożsamości i polem daleko posuniętego pragmatyzmu. Giorgia Meloni atakuje liberalną politykę azylową, naciska na zaostrzenie kursu całej Unii Europejskiej i mobilizuje własny elektorat obrazami niekontrolowanego napływu ludności. Jednocześnie jej rząd zezwolił na wydanie około 450 tysięcy wiz pracowniczych, ponieważ włoskie rolnictwo, przemysł i system opieki nad starzejącym się społeczeństwem nie mogą funkcjonować bez migrantów. Zaproponowała też plan inwestycji w Afryce, który miałby ograniczyć migrację przez tworzenie możliwości rozwoju na miejscu.
Najbardziej spektakularny projekt przeniesienia procedur azylowych do Albanii okazał się kosztowny, nieskuteczny i uwikłany w spory prawne, lecz gdy Unia Europejska dopuściła możliwość tworzenia ośrodków powrotowych w bezpiecznych państwach trzecich, Giorgia Meloni mogła przedstawić wcześniejszą porażkę jako zwycięstwo własnej koncepcji. Ponownie okazało się, że jej szczególną umiejętnością jest przekształcanie radykalnych postulatów w rozwiązania akceptowalne na poziomie europejskim.
Władza skupiona w wąskim kręgu
.Za skutecznością premier kryje się daleko posunięta nieufność, twierdzi Cohen. Meloni podejrzliwie reaguje nawet na gesty pomocy, co ilustruje historia inteligentnego pierścienia podarowanego jej przez byłego premiera Mattea Renziego, aby mogła kontrolować długość snu. Szybko przestała go używać, obawiając się, że Renzi próbuje kontrolować ją samą. Otacza się niewielkim gronem ludzi poznanych jeszcze w młodości oraz własną siostrą Arianną, a najważniejsze stanowiska w Senacie i instytucjach kultury obejmują osoby wywodzące się z tego samego środowiska. Dla jej zwolenników jest to dowód lojalności wobec ludzi, z którymi przeszła całą polityczną drogę; dla przeciwników – przejaw klanowości i zawłaszczania instytucji przez zamkniętą grupę.
Nieufność wobec sędziów, postrzeganych przez prawicę jako bastion liberalnej władzy, doprowadziła Meloni do próby zmiany konstytucji. Referendum, które miało umożliwić większą polityczną kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości, zakończyło się druzgocącą porażką. Według krytyków zwycięstwo otworzyłoby drogę do dalej idącego wzmocnienia egzekutywy i przekształcenia włoskiego systemu w bardziej prezydencki. Wynik głosowania pokazał, że wyborcy gotowi poprzeć Meloni jako skuteczną szefową rządu niekoniecznie chcą powierzyć jej prawo do przebudowy ustrojowych zabezpieczeń.
Mimo tej klęski poparcie dla Braci Włochów utrzymuje się na poziomie około 27 procent, a więc nieco wyższym niż w wyborach z 2022 roku. Podzielona lewica nie posiada obecnie lidera o porównywalnej sile politycznej. Elly Schlein zarzuca premier zmarnowanie historycznej szansy i przekonuje, że stabilność pozbawiona rozwoju staje się bezruchem, Renzi zaś próbuje jednoczyć partie centrum i lewicy przed kolejnymi wyborami, lecz żadna z tych inicjatyw nie podważyła dotychczas dominującej pozycji Meloni. Co więcej, włoska premier zaczyna odczuwać nacisk ze strony jeszcze bardziej radykalnej prawicy. Emerytowany generał Roberto Vannacci zbudował szybko rosnące ugrupowanie Narodowa Przyszłość, głosząc potrzebę kulturowej jednorodności, kwestionując normalność homoseksualności, relatywizując ocenę nazizmu i domagając się przymusowej „remigracji” setek tysięcy cudzoziemców. Jego zarzut wobec Meloni jest znamienny: uważa, że po objęciu władzy rozcieńczyła własny program.
Czy Meloni zmieniła siebie, czy jedynie metodę?
.Ostateczne pytanie Rogera Cohena pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. Czy Giorgia Meloni rzeczywiście stała się umiarkowaną demokratyczną konserwatystką, czy też nauczyła się jedynie zarządzać radykalnym rdzeniem własnej polityki w sposób pozwalający utrzymać władzę? Dotychczasowe rządy przemawiają raczej za pragmatyzmem: nie doszło do katastrofy gospodarczej, zerwania z Unią Europejską, opuszczenia strefy euro, rozbicia NATO ani odwrócenia sojuszu z Ukrainą. Włochy są stabilne, finanse publiczne uporządkowano, a premier zdobyła międzynarodową pozycję, której wielu poprzedników mogło jej zazdrościć. Jednocześnie Meloni nie dokonała pełnego zerwania z tradycją, z której wyszła. Nie chce przyjąć języka antyfaszystowskiej Republiki, czci niektórych działaczy o kompromitującej przeszłości, zachowuje odziedziczone symbole, skupia władzę w kręgu dawnych towarzyszy i dąży do wzmocnienia egzekutywy. Jej polityczna umiarkowaność jest niewątpliwa na poziomie wielu decyzji, lecz pozostaje otwarte pytanie, czy wynika z głębokiej przemiany poglądów, czy z dyscypliny potrzebnej do przejęcia i utrzymania państwa.
Właśnie w tej niepewności zawiera się europejskie znaczenie Giorgi Meloni. Jeżeli zostanie ponownie wybrana, Marine Le Pen zwycięży we Francji, a AfD będzie nadal rosła w Niemczech, model włoskiej premier może stać się podstawowym wzorem dla europejskiej narodowej prawicy: zachować tożsamość, złagodzić język, uznać granice systemu, wykazać kompetencję, a następnie stopniowo przesuwać cały system we własnym kierunku. Gdy bowiem pamięć historyczna traci swoją siłę po trzech pokoleniach, język narodu, granic, kulturowej jednorodności i suwerenności staje się łatwiejszy do przyjęcia, zwłaszcza w świecie zagrożonym wojną, migracją, gospodarczym niepokojem oraz kryzysem zaufania do elit.
Giorgia Meloni rozumie tę zmianę lepiej niż większość jej rywali. Nie proponuje prostego powrotu do przeszłości, lecz wykorzystuje emocje powstałe po rozpadzie dawnego porządku. Daje wyborcom poczucie odzyskanej dumy, stabilności i politycznej sprawczości, zachowując przy tym zdolność do kompromisu z Brukselą, rynkami finansowymi i sojusznikami. Jest zarazem radykalna i ostrożna, buntownicza i instytucjonalna, przywiązana do własnej genealogii i gotowa zmieniać stanowisko, gdy wymaga tego interes państwa. Dlatego jej najważniejszym osiągnięciem nie jest pojedyncza reforma ani wskaźnik gospodarczy, lecz zmiana granic politycznej wyobraźni.
.To, co jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się we Włoszech niemożliwe tj. trwałe rządy partii wywodzącej się z postfaszystowskiego marginesu stało się elementem normalności. Giorgia Meloni przebyła długą drogę, nie korzystając z drogi na skróty, i właśnie dlatego jej sukces może okazać się trwały choć jak twierdzi autor, wciąż niewiadomo dokąd ostatecznie prowadzi wytyczony przez nią szlak: ku nowej, demokratycznej i pragmatycznej prawicy czy ku Europie, która stopniowo zapomina, dlaczego po 1945 roku tak bardzo obawiała się nacjonalizmu?
Jarosław Kowalski



