Grenlandia jest Ziemią Eryka Rudego i powinna należeć dziś do Norwegii?

W latach 30. XX wieku rząd w Oslo chciała zająć wschodnią część Grenlandii, uznając ją za ziemię niczyją. Dania podkreślała, że jej suwerenność nad wyspą nie jest przedmiotem dyskusji. Obowiązujących do dziś gwarancji udzieliły Kopenhadze na początku ubiegłego stulecia Stany Zjednoczone.

Reakcja Danii była zdecydowana. Kopenhaga skierowała sprawę do Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej w Hadze

.Rząd w Oslo sięgnął po argumenty do epoki średniowiecza. Grenlandia była wówczas władztwem norweskiej korony i – podobnie jak Islandia i Wyspy Owcze – miała zostać skolonizowana przez wikinga Eryka Rudego, pochodzącego z południowej części Norwegii.

– Te ziemie pierwotnie należały do króla Norwegii – podkreślił prof. Stian Bones, historyk z Uniwersytetu w Tromsoe.

W 1380 r. Norwegia weszła w unię z Danią. Po wojnach napoleońskich w 1814 r. Dania utraciła Norwegię na rzecz Szwecji, ale zachowała dawne posiadłości zamorskie, w tym Grenlandię, co miało stać się później źródłem sporów.

Jednym z pierwszych krajów, które na początku XX wieku uznały duńskie zwierzchnictwo nad Grenlandią, były USA – chociaż kilkadziesiąt lat wcześniej Waszyngton zgłaszał pretensje do wyspy. Gdy w 1916 r. Dania sprzedała USA swoje kolonie na Karaibach, dzisiejsze Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych, Waszyngton formalnie potwierdził, że uważa Grenlandię za terytorium duńskie.

– To była kluczowa deklaracja dyplomatyczna, która później miała ogromne znaczenie prawne – podkreślił Bones.

Na początku lat 30. XX wieku Norwegia uznała jednak, że wschodnia Grenlandia nie podlega realnej kontroli Danii. Oslo argumentowało, że duńska aktywność ogranicza się do zachodniego wybrzeża wyspy, a wschód Grenlandii powinien być traktowany jako ziemia niczyja.

W 1931 r. norwescy myśliwi, traperzy i naukowcy zwiększyli swoją obecność we wschodniej Grenlandii. Zakładano, że ich faktyczna aktywność stanie się argumentem politycznym. Podobną praktykę stosowało Imperium Brytyjskie, np. w Indiach.

– Najpierw działali przedsiębiorcy, a w ślad za nimi szło państwo – wyjaśnił Stian Bones, porównując przedsięwzięcia norweskich myśliwych i rybaków do Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, która przejęła faktyczną kontrolę nad dużą częścią Indii, a gdy została przez Londyn zlikwidowana, władza nad kolonią przeszła bezpośrednio na Wielką Brytanię.

Rząd w Oslo autoryzował prywatną inicjatywę norweskich traperów, ogłaszając objęcie we władanie wschodniej Grenlandii. Zmieniono jej nazwę na Ziemię Eryka Rudego, z własnym gubernatorem. Został nim Helge Ingstad, polarnik i badacz wikingów, późniejszy odkrywca wikińskiej osady na Nowej Fundlandii.

Reakcja Danii była zdecydowana. Kopenhaga skierowała sprawę do Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej w Hadze.

– Norweska inicjatywa miała nacjonalistyczny charakter, ponieważ próbowano zbudować ciągłość między średniowieczem a odrodzonym w 1905 r. państwem. Duńczycy nie uznali faktów dokonanych. Postawili na prawo międzynarodowe – podkreślił Stian Bones.

Rząd w Oslo powoływał się na historię

.Wyrok z 1933 r. przyznał rację Danii. Trybunał w Hadze postanowił, że do utrzymania suwerenności nad słabo zaludnionym terytorium wystarcza ograniczona demonstracja władzy państwowej. Sędziowie uznali też za wiążący charakter amerykańskich gwarancji z 1916 r. Orzeczenie w duńsko-norweskim sporze stało się jednym z kluczowych precedensów w prawie międzynarodowym.

W Norwegii werdykt nie został powszechnie zaakceptowany. Po wybuchu II wojny światowej próbowano wrócić do sprawy Grenlandii. Kolaborujący z Niemcami Vidkun Quisling uważał, że wojna to szansa na rozszerzenie Norwegii o „Ziemię Eryka Rudego”. Jego zabiegi o poparcie Berlina zakończyły się jednak fiaskiem.

– Nawet Adolf Hitler nie miał chrapki na Grenlandię, a III Rzesza wzięła Duńczyków w obronę w sprawie obcych żądań – zauważył historyk.

Po wojnie Kopenhaga i Oslo ustaliły, że działalność norweskich rybaków i myśliwych będzie cieszyć się we wschodniej Grenlandii pewnymi przywilejami. Mogli oni tam funkcjonować na specjalnych warunkach do lat 60. XX wieku.

4 stycznia, po kolejnych żądaniach amerykańskiego prezydenta dotyczących przejęcia wyspy, norweski premier Jonas Gahr Stoere – jako jeden z pierwszych przywódców – zapewnił o pełnym wsparciu dla Kopenhagi, podkreślając, że Grenlandia stanowi integralną część suwerennej Danii.

– Sprawa „Ziemi Eryka Rudego” pokazała, że w Arktyce decydują nie ambicje i narracja historyczna, ale przede wszystkim prawo – podsumował prof. Stian Bones.

Solidaritet Norge – Polen

.Ta niezwykła historia w relacjach między dwoma narodami rozpoczęła się 31 sierpnia 1980 roku. Ośmioosobowa grupa norweskich związkowców pojawiła się wówczas w gdańskiej stoczni, przebijając się przez milicyjny kordon, przez tysiące popierających strajk gdańszczan, wreszcie nieufną na początku robotniczą straż.

Gdy Norwegowie dotarli na słynną salę obrad, nie ograniczyli się do przekazania wyrazów wsparcia i solidarności. Chcieli usłyszeć, jak mogą pomóc wolnym związkom zawodowym w Polsce. Jak wspominał lider grupy Ketil Heyerdahl, odpowiedź była krótka i konkretna – demonstracje poparcia, pieniądze i maszyny drukarskie! Gdy wrócili do Norwegii, wzięli się do pracy – zmobilizowali norweskie media do nagłośnienia szerokiej związkowej akcji zbiórki pieniędzy i sprzętu dla powstającej w Polsce „Solidarności”.

Per Ostvøld:

Nawiązaliśmy kontakty, szybko zdobyliśmy informacje o ich potrzebach – oczekiwali oczywiście wsparcia politycznego, liczyli na akcje, ale także maszyn do pisanania, kopiarek, potrzebowali pieniędzy. Liczyli na akcje protestacyjne, by pokazać, że – jak to mówimy w Norwegii – ktoś się nimi przejmuje. Staraliśmy się spełnić te oczekiwania. 

Rozmiary społecznego wsparcia były tak wielkie, że wkrótce trzeba było znaleźć dla niego formy organizacyjne. Tak powstała Solidaritet Norge – Polen. SNP. Organizacja, której nazwy nie trzeba tłumaczyć. Organizacja, która sprawiła, że czteromilionowa wówczas Norwegia stała się drugim krajem, po niemal sześćdziesięciomilionowej Francji, jeśli chodzi o wymierną pomoc walczącej o wolność Polsce!

Ketil Heyerdahl:

13 grudnia byłem na wczasach na Wyspach Kanaryjskich, a tu wiadomość na pierwszych stronach, we wszystkich mediach. Musiałem wracać, tak szybko jak możliwe! Zarezerwowałem bilet, po paru dniach, chyba 15 grudnia byłem w domu. To była całkiem nowa sytuacja dla SNP. Eksplozja zgłoszeń! W kolejną niedzielę tylko w samych kościołach zebraliśmy milion koron, wówczas bardzo znaczną sumę.

Stan wojenny w Polsce stał się potężnym impulsem do wzmożenia jej działalności. Szok i oburzenie szybko przełożyły się na konkretne wsparcie i pomoc. Pojawiły się dziesiątki lokalnych oddziałów organizacji, od Kristiansandu na południu do Kirkenes na dalekiej północy. Do setek działaczy norweskich dołączyli liczni polscy emigranci polityczni. Od czerwca 1984 roku byłem jednym z nich. W SNP spotkali się ludzie niezależnie od poglądów politycznych. Łączyło ich hasło pomocy „Solidarności”, bez żadnych warunków. Program zawierał się w jednym konkretnym zdaniu i zadaniu – Solidaritet Norge – Polen popiera działania „Solidarności”! Tylko tyle. Aż tyle!

Poparcie to miało wiele wymiarów, a jego charakter zmienił się oczywiście wraz z jaruzelskim zamachem na Polskę. Legalny przewóz maszyn i innych urządzeń drukarskich zamienił się w ich przemyt. To samo dotyczyło przekazu znacznych środków pienieżnych. Pojawiły się nowe formy solidarności. „Adopcje” więźniów politycznych przez komisje związkowe związane z kampaniami na rzecz ich uwolnienia podopiecznych, pomoc rodzinom poszkodowanych, zatrudnianie wysłanych legalnie „na norweskie wakacje” wskazanych przez „Solidarność” „niespalonych” Polaków, którzy dzielili się potem gigantycznym na te czasy zarobkiem z podziemiem i prześladowanymi, wreszcie liczne demonstracje przeciw juncie dławiącej polską wolność. Wiele ciekawych zdarzeń miało miejsce w związku ze zbiórkami pieniędzy.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/aleksander-gleichgewicht-solidaritet-norge-polen/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 stycznia 2026