Jak „Łączy nas piłka” kibice zmienili na „Łączy nas Polska”?

Wreszcie ktoś wpadł na dobry pomysł, żeby znów przyciągnąć kibiców klubowych na mecze repry. Ale – ponieważ antagonizmy między kibicami polskich klubów coraz częściej stają się bardziej symboliczne, a coraz częściej kibice ze sobą współpracują w akcjach społecznych, patriotycznych – to wpadł na pomysł, żeby ściągać kibiców klubowych nie na zasadzie „paktu o nieagresji”, ale tego właśnie patriotyzmu. Nie „łączy nas piłka”, ale „łączy nas Polska” – napisał na portalu „X” w dniu 16 listopada 2025 r. redaktor naczelny portalu „Holistic News” Wojciech Wybranowski.
„Łączy nas Polska” na stadionach
.W opublikowanym 16 listopada na „X-ie” (dawniej Twitter) poście dziennikarz Wojciech Wybranowski opisuje to, co interpretuje on jako ponowną reaktywację stadionowego konfliktu na linii władza-kibice. Redaktor naczelny „Holistic News” rozrysował w tym kontekście perspektywę historyczną, wspominając o wcześniejszych fazach i epizodach tego konfliktu, który rozgrywał się już w latach 90. XX wieku – wówczas w dużo bardziej brutalnym i agresywnym wydaniu.
Zdaniem Wojciecha Wybranowskiego ostatnia próba łączenia kibiców rozmaitych drużyn pod hasłem nie „łączy nas piłka”, ale „Łączy nas Polska” zostały rozbite przez polityków obecnej koalicji rządowej. W jego przekonaniu rządzącym ma mocno przeszkadzać wizja zjednoczonego środowiska kibicowskiego, gdyż ono w zdecydowanej większości nie sympatyzuje z KO.
„Wreszcie ktoś wpadł na dobry pomysł, żeby znów przyciągnąć kibiców klubowych na mecze repry. Ale – ponieważ antagonizmy między kibicami polskich klubów coraz częściej stają się bardziej symboliczne, a coraz częściej kibice ze sobą współpracują w akcjach społecznych, patriotycznych – to wpadł na pomysł, żeby ściągać kibiców klubowych nie na zasadzie „paktu o nieagresji”, ale tego właśnie patriotyzmu. Nie „łączy nas piłka”, ale „łączy nas Polska”. Fajny pomysł” – napisał Wojciech Wybranowski.
„Zadziałał — i to aż za dobrze. Bo kibice przy okazji zaczęli mówić głośno, co myślą. W dodatku ponad klubowymi podziałami. A to się podobać nie mogło. Kibice to dziś jedyne środowisko, które potrafi szybko się zorganizować i naprawdę oddziaływać emocjami na młodych ludzi. Czyli robić to dokładnie to, czego władza najbardziej nie cierpi. Każda władza. Więc, mam wrażenie, postanowiono to rozbić, społecznie i medialnie zdezawuować. Prosto i tak jak zawsze: służby wjeżdżają agresją, a potem czekają, aż ktoś nie wytrzyma. Psychologia tłumu: agresja służb niemal zawsze rodzi agresję w odpowiedzi”- podkreślił dziennikarz.
.Następnie dodał: „Z własnego doświadczenia: większość zadym, które pamiętam na meczach z lat 90., zaczynała się od policji. Niewypuszczanie z sektora do toalety na przerwie z tekstami „szczaj ch…u na sektor”, „co się k…a patrzysz”, „my wam k…a pokażemy, co to jest stolica”. Ile razy w tamtych latach, przed meczem, po, w trakcie, dostałem pałą, bo tak się dzielnemu wśród kolegów (ale tylko wśród nich) mundurowemu podobało – nawet nie zliczę”.
MJ



