Jak uniwersytety w Polsce inwestują w bezpieczeństwo kadry i studentów?

Rozbudowa systemu monitoringu, system szybkiego reagowania, szkolenia dla pracowników, zwiększenie uprawnień strażników lub ochroniarzy, zakup pojazdów do patrolu – między innymi tak polskie uczelnie inwestują w zwiększanie bezpieczeństwa na swoich kampusach.
Na Uniwersytecie Gdańskim m.in. zamontowano system antynapadowy
.W połowie stycznia podpisano porozumienie między resortem spraw wewnętrznych i administracja a resortem nauki dotyczące rekomendacji dla uczelni w kwestii bezpieczeństwa. Ponadto pod koniec ub.r. minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek przyznał wszystkim podlegającym jego resortowi uczelniom dodatkowe 200 mln zł jednorazowej subwencji na wydatki związane z bezpieczeństwem. Maksymalnie jedna uczelnia mogła otrzymać z tej puli 5 mln zł.
Media wybrały kilka z tych uczelni, pytając o planowane wydatki i priorytety. Z otrzymanych odpowiedzi wynika, że temat wzmacniania bezpieczeństwa na uczelniach jest podejmowany nań od lat. Szkoły wyższe starają się jednak, by nie ucierpiała na tym wolność akademicka, swoboda poruszania się po kampusach oraz dostępność infrastruktury publicznej. Podejmują też działania na rzecz szybkiego reagowania w sytuacjach zagrożenia, jak i poczucia bezpieczeństwa na co dzień.
Jedną z tych uczelni jest Uniwersytet Warszawski. To właśnie tragedia, która tam się wydarzyła w maju ub.r. (kiedy to student prawa UW zaatakował siekierą portierkę, która zginęła na miejscu, oraz ranił strażnika) była przyczynkiem do zwiększenia działań resortu oraz uczelni w zakresie bezpieczeństwa.
– Od czasu tragicznych wydarzeń z maja 2025 roku konsekwentnie podejmujemy działania na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa – zapewniła rzeczniczka UW dr Anna Modzelewska. Przypomniała, że chodzi m.in. o utworzenie w lipcu ub.r. Biura ds. Bezpieczeństwa UW, wprowadzenie regulaminu Straży Uniwersyteckiej rozszerzającego uprawnienia strażników do stosowania środków interwencyjnych, zakupienie i przekazanie przeszkolonym strażnikom odpowiedniego wyposażenia, zawarcie porozumienia z policją w zakresie współpracy oraz wdrożenie systemu wykorzystania telefonu stacjonarnego jako przycisku bezpieczeństwa.
Poza tym UW planuje zakup pojazdów patrolowych (aby strażnicy mogli się sprawie poruszać między kampusami i obiektami w sytuacjach zagrożenia), wyposażenie Straży Uniwersyteckiej w kamery nasobne, rozwój systemu dozoru wizyjnego we wszystkich obiektach uniwersytetu, a także wdrożenie aplikacji bezpieczeństwa oraz objęcie kampusu UW na Służewie ochroną Straży Uniwersyteckiej. Plany obejmują również szkolenia wszystkich strażników ze stosowania środków interwencyjnych oraz wprowadzenie obowiązkowych szkoleń z zakresu bezpieczeństwa dla nowo przyjętych pracowników i studentów.
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu po ubiegłorocznej tragedii na UW wdrożył m.in. przyciski antynapadowe, identyfikatory dla pracowników oraz szkolenia dla nich; zorganizowano też tygodniową kampanię na temat bezpiecznej pracy i studiów – przekazała rektor prof. Bogumiła Kaniewska.
Dodatkowe 5 mln zł od resortu nauki UAM wykorzysta m.in. na rozwój systemu monitoringu (z wdrożeniem analityki obrazu, czyli detekcji ruchu), elektroniczną kontrolę dostępu do wejść zewnętrznych i stref specjalnych, instalację czujników ruchu i otwarcia, zmianę funkcji portierni, organizowanie Centrum Zarządzania Bezpieczeństwem oraz unowocześnienie urządzeń podtrzymujących zasilanie infrastruktury informatycznej na wypadek wyłączeń prądu. Działania te są planowane do końca tego roku.
Podobne plany na dalsze działania wzmacniające bezpieczeństwo oraz na zagospodarowanie dodatkowych 5 mln zł ma Uniwersytet Gdański. Jak przekazał PAP wicekanclerz UG Rafał Klajnert, środki te mają być przeznaczone w tym roku m.in. na modernizację i rozbudowę systemu monitoringu wizyjnego, prace projektowe związane z budową Centrum Bezpieczeństwa UG, doposażenie Straży Uniwersyteckiej w środki łączności i pojazdy oraz szkolenia dla pracowników uniwersytetu.
Dodał, że od maja 2025 r. na Uniwersytecie Gdańskim m.in. zamontowano system antynapadowy w budynkach uczelni, wyposażono Straż Uniwersytecką w ręczne miotacze gazu, stworzono poświęconą tematowi bezpieczeństwa zakładkę na stronie internetowej oraz podpisano porozumienie z wojewódzką policją.
W krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica działania na rzecz zapewniania bezpieczeństwa na uczelni są podejmowane „stale, od lat” – przekazał kanclerz AGH Henryk Zioło. Od ubiegłego roku uzupełniono je m.in. poprzez wzmocnienie zewnętrznego patrolu terenu uczelni oraz wyposażenie portierni w gaz pieprzowy i przyciski antynapadowe. Na ukończeniu jest też uczelniany system powiadomień o zagrożeniach członków społeczności uczelni na ich telefony (podobny do komunikatów RCB).
Dodatkowa dotacja z MNiSW zostanie zaś wykorzystana na sfinansowanie już podjętych działań oraz rozpoczęcie prac projektowych związanych z budową i rozbudową monitoringu systemów sygnalizacji zagrożeń, systemów monitoringu wizyjnego newralgicznych miejsc oraz systemów wsparcia reakcji na zagrożenie.
Jak działa nowy system szybkiego reagowania?
.Kolejna uczelnia – Politechnika Wrocławska – planuje wydać ministerialną subwencję na rozbudowę i modernizację systemu monitoringu uczelni, a także na zamontowanie dodatkowych systemów sygnalizacji włamań i napadów oraz przeprowadzenie kolejnych szkoleń z zakresu postępowania w sytuacjach kryzysowych – podał Andrzej Charytoniuk z Działu Komunikacji PWr.
Od połowy minionego roku PWr m.in. zwiększyła liczbę urządzeń wyposażonych w przyciski, które natychmiast zgłaszają grupie interwencyjnej zagrożenie wraz z lokalizacją. Przeprowadzono również dodatkowe szkolenia dla pracowników, we współpracy z funkcjonariuszami policji.
Jako przełomowy w strategicznym budowaniu bezpieczeństwa na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie określiła miniony rok Katarzyna Skałecka, p.o. rzecznika prasowego. Wymieniła m.in. utworzenie Biura Bezpieczeństwa, które odpowiada za cyberbezpieczeństwo, ochronę danych osobowych, zarządzanie kryzysowe, a także częściowo bezpieczeństwo fizyczne. Jednostka ta organizuje również szkolenia dla całej społeczności akademickiej.
Dodatkowe 5 mln zł uczelnia planuje przeznaczyć m.in. na rozwój infrastruktury informatycznej i technicznej podnoszącej poziom zabezpieczeń.
Politechnika Śląska – jak przekazała rzeczniczka Iwona Flanczewska-Rogalska – część kwoty dodatkowej subwencji przeznaczy na działania infrastrukturalne oraz zakup sprzętu i wyposażenia. Pozostałą część – na koszty osobowe, w tym związane z rozszerzeniem funkcjonowania Straży Akademickiej, zapewnieniem pomocy psychologicznej czy realizacją szkoleń. Jak przypomniała rzeczniczka, Politechnika Śląska ma własną Straż Akademicką (wyposażoną m.in. w samochód służbowy oraz środki przymusu bezpośredniego jak kajdanki, pałki służbowe oraz gaz obezwładniający; ponadto rozważne jest doposażenie strażników w paralizatory – tasery); na uczelni działa też całodobowy numer alarmowy.
Planowane jest także wdrożenie aplikacji alarmowej na urządzenia mobilne oraz działania profilaktyczne, m.in. zapewnienie całodobowego wsparcia psychologicznego w miastach, w których zlokalizowane są kampusy (Gliwice, Zabrze, Katowice). Część z nich znajduje się już w trakcie wdrażania, a pozostałe zostaną wprowadzone w najbliższych miesiącach.
W poszukiwaniu modelu kształcenia humanistycznego
.W uniwersytetach, ośrodkach, które przez ostatnie wieki żyły humanistyką, zaczęto spoglądać na nią jak na kłopotliwe dziedzictwo. Kłopotliwe, bo z jednej strony zorientowane na kulturę narodową, a z drugiej – nierentowne. Współczesna zglobalizowana gospodarka nie potrzebuje ani nierentownych instytucji, ani obywateli o rozwiniętej świadomości narodowej. Dlatego dzisiejszy uniwersytet został przemodelowany zawodowo, a humanistyka w jego murach – zmarginalizowana. Widać to zwłaszcza w programach kształcenia – pisze prof. Maria BOUŻYK.
Zlicznych komentarzy płynących ze strony środowiska akademickiego wynika, że reformy szkolnictwa wyższego w Polsce, dokonujące się w wyniku wdrażania reform Procesu Bolońskiego, ciągle budzą niepokój, m.in. ze względu na ich destrukcyjne uderzenie w humanistykę. Wszystko wskazuje na to, że oto mamy do czynienia z postępującym obniżaniem jakości kształcenia, a w perspektywie szerszej, tj. uwzględniającej fenomen humanistyki jako takiej, z degradacją człowieczeństwa, które ona promowała i ochraniała.
Warto dodać, że to niebezpieczeństwo zauważa nie tylko środowisko polskie, mówią o nim także badacze z ośrodków zagranicznych, w tym pozaeuropejskich, szukając dla humanistyki miejsca w uniwersytecie przebudowanym na modłę korporacji z rozwiniętym aparatem biurokratycznym.
Metafizyka, która od czasów Platona była uznawana za najszlachetniejszy wysiłek ludzkiego umysłu w badaniu natury Boga, duszy i wszechświata, w nowożytności zaczęła ustępować pola naukom przyrodniczym. Przyrodoznawstwo stopniowo stawało się modelem nauki, kształtując jej strukturę i metodę. Metodologiczne kanony nauk przyrodniczych szczególnie wyraźne zaznaczyły się w pozytywizmie i choć wówczas nabrały cech niemal programu ideowego, stały się także przyczyną dyskusji wokół kwestii poznania naukowego, która zmieniła samą filozofię. Przede wszystkim zakwestionowano zasadność istnienia metafizyki, przy czym krytyka wymierzona była w jej formułę ukonstytuowaną na przestrzeni epoki nowożytnej z jej dwoma punktami granicznymi: kartezjanizmem i niemieckim idealizmem. Zmierzch ery metafizyki stworzył dogodne warunki do kształtowania innego spojrzenia na człowieka, a co za tym idzie, przemodelowania humanizmu, który zatracał wymiar teocentryczny. Rosło przy tym przekonanie, że istnieje niepokonalny konflikt pomiędzy grecką filozofią a wiarą chrześcijańską: o ile w starożytności można było jeszcze znaleźć wartościową argumentację filozoficzną, o tyle średniowiecze, zdominowane opartą na wierze i autorytecie teologią, miało być jej pozbawione. Zaznaczmy jednak, że świadomość wartości średniowiecznej filozofii w czasach nowożytnych była niska. W każdym razie teizm metafizyki stawał się niewygodny. Ocalenie dla kultury znaczenia poznania metafizycznego wymagało pogłębienia analizy metodologicznej. Przyjrzyjmy się obu kwestiom.
Patrząc na dokonania cywilizacyjne ostatnich stuleci, trudno nie ulec wrażeniu, że program objęcia świata w posiadanie został zrealizowany. Paradygmat nowoczesności w tym względzie okazał się skuteczny, chociaż wtórował mu nihilistyczny paraliż sensu. W praktyce nihilizm pozwala dziś poznać ludziom smak dźwigania ciężaru życia sprowadzonego wyłącznie do biologii. Na poziomie teoretycznym nihilizm splata się natomiast z kwestią prawdy. Wypływa z przekonania o niemożliwości spotkania się ludzkiej myśli z bytem i tezy o unicestwianiu prawdy bytu. Konsekwencją tych rozwiązań – na czym chciałabym się teraz zatrzymać – jest zgoda na skończoność: nihilizm koduje w sobie przekaz, aby zapomnieć o wieczności, by usunąć z pola badań problem Boga i stworzenia. Metafizyka, zbędny balast, ma milczeć, bo wiara i filozofia nie mają już sobie nic do przekazania. Jako uprawniona w oswajaniu rzeczywistości powraca formuła mitu.
W nihilizmie – jak zaznacza Vittorio Possenti – zostaje zrealizowany projekt wyzwolenia kultury spod wpływu optyki teistycznej. Człowiek przestaje być zakorzeniony w wieczności – staje się czasowo ograniczony, zamknięty w biegu stawania się, cyrkularności przemian. Sekularyzacja wieczności przez temporalność to zdaniem filozofa najdalej posunięta forma sekularyzacji, której jesteśmy poddawani. Dlatego wracając do kwestii modelu kształcenia humanistycznego, który miałby zachować otwartość na metafizykę, chciałabym najpierw przeanalizować obciążający ją paradygmat nowoczesności, a następnie zwrócić uwagę na problem unikalności jej badań w skali różnorodnych przedmiotów zainteresowań nauki.
Niechętny metafizyce pozytywizm otwarcie ograniczał filozofię czy to do encyklopedycznego zestawiania danych nauk przyrodniczych, czy to do ich uogólniania, czy też krytycznych analiz metanaukowych. August Comte był przekonany, że każda gałąź wiedzy przechodzi przez trzy fazy teoretyczne: teologiczną, metafizyczną i pozytywną. W teologicznej człowiek stara się odkryć naturę i pierwsze przyczyny bytu. Wszystko jest tłumaczone w odniesieniu do nadnaturalnych sił sprawczych, a wiedza ma charakter absolutny. W fazie metafizycznej nadnaturalne czynniki sprawcze zostają zastąpione przez siły abstrakcyjne, a w fazie pozytywnej (naukowej) dzięki odpowiedniemu sprzężeniu rozumowania i obserwacji zmierza się do wykrywania faktycznych praw zjawisk, czyli niezmiennych stosunków następstwa zjawisk i podobieństwa między nimi. Wiedza ma charakter względny. Rozum zrzeka się dociekania istoty i celu rzeczywistości. Tak zapisana przez twórcę pozytywizmu ewolucja wiedzy dawała jakby sygnał do ostatecznego pożegnania metafizyki.
Trzeba jednak pamiętać, że jej nowa sytuacja kształtowała się powoli i nie była wynikiem arbitralnej decyzji jednego badacza. Oprócz intelektualnej aury sprzyjającej naukom przyrodniczym nie bez wpływu był tu jeden z trendów na gruncie filozofii: zapoczątkowana przez Kartezjusza tendencja do zwracania badań ku kwestiom metodologicznym i epistemologicznym. Comte faktycznie zastąpił metafizyczne poszukiwania przyczyn poszukiwaniem praw naukowych, ale do podobnych wniosków wcześniej doszedł Kant, który w rozważaniach podkreślał wyższość kryterium formalnego prawdy nad kryterium materialnym. W pewnym sensie upatrywał w człowieku architekta poznawanego świata: „W ten sposób intelekt przez to, że wszelkie zjawiska ujmuje we własne prawa i dzięki temu dopiero a priori stwarza doświadczenie (pod względem formy), okazuje się źródłem powszechnego porządku przyrody […]”. Zdaniem filozofa rzeczy same w sobie pozostają niepoznawalne, a idee metafizyczne są jedynie symbolami przekazu, który niosą. Ich funkcja poznawcza nie ma większej wartości – mogą być akceptowane „[…] jedynie problematycznie, by w odniesieniu do nich (jako heurystycznych fikcji) ustanowić regulatywne zasady systematycznego używania intelektu w polu doświadczenia”. Mimo to jako stymulatory postępowania moralnego w etyce się liczyły, miały znaczenie.
Wpływ rozwiązań zaproponowanych przez Kanta na bieg refleksji filozoficznej zaznaczył się właśnie poniechaniem wypowiedzi na temat bytu. Zamiast o bycie zaczęto mówić o jego sensie zamkniętym w symbolu, znaku. Wobec braku relacji między bytem a myślą, a tym samym braku fundamentu poznania, filozofia zaczęła stawać się coraz bardziej relatywistyczna, orientując się na odczytywanie – także poprzez inne znaki – sfery symbolicznej. Na przykład Ernest Cassirer, przedstawiciel neokantowskiej szkoły marburskiej, rozszerzając zakres aprioryzmu (w stosunku do pola, po którym poruszał się Kant), wprowadził do namysłu filozoficznego element kulturowy. Stałe intelektu – odnoszące się u Kanta tylko do wiedzy teoretycznej – zostały zastąpione przez Cassirera formami symbolicznymi różnych dziedzin poznania, m.in. myślenia prymitywnego i symbolicznego, a analiza historyczna towarzyszyła logicznej. Według marburczyka rzeczywistość, w której żyje człowiek, jest sumą obrazów i wyobrażeń o świecie typu: religia, nauka, mit. Formy symboliczne to różne struktury myślowe występujące w kulturze ludzkiej. Każda z form kultury jest odrębnym obrazem świata.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-maria-bouzyk-humanistyka-ksztalcenie/
PAP/MB



