lista faworytów

W Dębicy dowiemy się, kim jest nowy Mistrz Mowy Polskiej. Wśród nominowanych do tego tytułu znaleźli się, m.in., Krystyna Kofta, Adam Woronowicz, Joanna Dunikowska-Paź, Joanna Szczepkowska oraz Mateusz Borek. Patronat nad wydarzeniem objęła Polska Agencja Prasowa.
W tym roku przypada jubileuszowa, 25. edycja Programu Społecznego Mistrz Mowy Polskiej
.Wyboru Mistrza Mowy Polskiej dokonuje co roku grono ekspertów złożone m.in. z językoznawców, literaturoznawców i socjologów języka.
W tym roku na liście nominowanych znaleźli się: Marcin Gmys, Anna Lisiecka, Krystyna Kofta, Marcin Januszkiewicz, Teresa Drozda, Barbara Stępniak-Wilk, Aleksander Gosk, Adam Woronowicz, Joanna Dunikowska-Paź, Jakub Bulzak, Joanna Szczepkowska oraz Mateusz Borek.
Jak wskazują organizatorzy, celem programu jest nie tylko nagradzanie osób mówiących poprawnie, barwnie i mądrze, lecz również, a może nawet przede wszystkim, zachęcanie jak najszerszego kręgu Polek i Polaków do świadomego kultywowania tradycji pięknej polskiej mowy.
Podczas gali w Dębicy ogłoszony zostanie także tegoroczny laureat tytułu Kuźni Mistrzów Mowy Polskiej. Wyróżnienie przyznawane jest inicjatywom lub placówkom publicznym zaangażowanym w krzewienie kultury i piękna mowy ojczystej.
W tym roku w tej kategorii nominowani są „Moda na język polski” – program TVP3 Rzeszów, Grupa Artystyczna SAFO z Dębicy, PROM Kultury Saska Kępa Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury oraz Zespół regionalny „STAROWIEJSKI HYR”.
Swojego faworyta w tym roku mogli wskazać w ogólnopolskim głosowaniu internauci, czytelnicy i radiosłuchacze. Zdobywcy największej liczby głosów otrzymają tytuły Vox Populi: Mistrza Mowy Polskiej oraz Kuźni Mistrzów Mowy Polskiej. Głosy można było oddać do 20 września br., także w internecie i za pośrednictwem poczty.
W tym roku przypada jubileuszowa, 25. edycja Programu Społecznego Mistrz Mowy Polskiej.
W gronie dotychczasowych laureatów znajdują się m.in. Krystyna Czubówna, Anna Dymna, Irena Santor, Magda Umer, Wojciech Mann, Wojciech Młynarski, Tomasz Organek, Andrzej Seweryn oraz Krzysztof Zanussi.
W ubiegłym roku jurorzy nagrodzili aktora Piotra Polka, dziennikarza Jakuba Poradę oraz rysownika Henryka Sawkę, a Wawrzyn Mowy Polskiej otrzymał założyciel krakowskiego Teatru STU – Krzysztof Jasiński. W głosowaniu Vox Populi zwyciężyła Katarzyna Kasia.
Nowy Mistrz Mowy Polskiej wybrany przez internautów
.Podczas uroczystości wręczono również nagrody specjalne – Złote Laury Akademii. Otrzymali je duchowny rzymskokatolicki, poeta, profesor nauk teologicznych Krzysztof Pawlina oraz literaturoznawca, tłumacz, pisarz, doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, sekretarz Wisławy Szymborskiej, a po jej śmierci prezes fundacji jej imienia Michał Rusinek.
Złote Laury Akademii przyznawane są od 2013 roku. W gronie laureatów znajdują się m.in. Ernest Bryll i Józef Hen (2018 r.), Olga Tokarczuk i Carlos Marrodan Casas (2019 r.), Tadeusz Deszkiewicz i Barbara Młynarska-Ahrens (2021 r.), Stanisław Janicki i Halina Machulska (2022 r.), Krzysztof Globisz i Andrzej Poczobut (2023 r.). Rok temu do grona laureatów dołączyli także Sława Przybylska i Antoni Libera.
Patronatem honorowym tegoroczną edycję programu objęli: Marszałek Województwa Mazowieckiego, Marszałek Województwa Podkarpackiego, Prezydent m.st. Warszawy oraz Burmistrz Dębicy. Współorganizatorem wydarzenia jest Samorząd Województwa Mazowieckiego.
Potęga słowa
.Język zawiera całe bogactwo „wiedzy kulturowej”, która nie jest ani genetyczna, ani wyuczona, lecz przychodzi do nas w ramach pakietu informacyjnego – z bogatą i hierarchiczną strukturą – pisze prof. David HARRISON.
Walka pomiędzy grupami zdominowanymi i dominującymi o prawo do przetrwania obejmuje aspekt określany przeze mnie „ekologią języka”. Rozumiem przez to, że zachowanie języka stanowi część ekologii ludzkiej – Einar Haugen
Döngür (wym. dong-gur) to potężne słowo. Oznacza „udomowionego niekastrowanego samca renifera w trzecim roku życia i pierwszym okresie godowym, który jednak nie jest jeszcze gotowy do krycia”. Jest to jedno z kilkunastu słów w języku tofałarskim, używanych przez syberyjskich hodowców reniferów, które dokładnie opisują dany rodzaj renifera. Umożliwia to hodowcom określanie i opisanie jednym słowem właściwości, które w innym wypadku wymagałyby zastosowania złożonej konstrukcji językowej. Jednakże Tofalarzy (Karagasi) porzucają język przodków na rzecz rosyjskiego – dominującego języka narodowego, w którym brak nawet przybliżonego ekwiwalentu słowa „döngür”.Przy czym Tofalarzy stanowią zaledwie jedną z setek małych społeczności, których język jest zagrożony. Podczas pracy z takimi grupami ludzi zacząłem się zastanawiać, ile wiedzy jest zakodowane w języku i co dokładnie tracimy, gdy te języki małych społeczności zanikają.
Wielu językoznawców, w tym takich jak Noam Chomsky i Steven Pinker, postrzegało język w sensie technicznym, kognitywnym, jako złożony z dwóch podstawowych elementów. Są to słowa (leksykon) oraz reguły mentalne dotyczące budowy słów lub łączenia je w zdania (gramatyka). Na przykład osoba angielskojęzyczna posiada w swoim słowniku mentalnym słowo „hat” („kapelusz”), stanowiące arbitralny ciąg dźwięków, który nauczyła się kojarzyć z obiektem, jaki nosi się na głowie. Zna ona również zasadę morfologiczną, która mówi jej, że liczba mnoga tego słowa to „hats” („kapelusze”), a także zasadę składniową, która mówi, że w przypadku dodania przymiotnika w języku angielskim powinien on pojawić się przed rzeczownikiem – „red hat”, a nie „hat red” („czerwony kapelusz”, a nie „kapelusz czerwony”). Dysponuje ona również określonymi strukturami poznawczymi, których się nie nauczyła, a w które jest wyposażona genetycznie. Wiedza, że przymiotniki i rzeczowniki stanowią różne części mowy i że jeden z nich modyfikuje ten drugi, umożliwia jej zrozumienie, że „czerwony” opisuje rodzaj kapelusza, a nie, że „kapelusz” opisuje rodzaj czerwonego. Ta perspektywa kognitywna, mimo że nie jest błędna, pomija wiele wiedzy, którą język faktycznie niesie.
Jak wskazują przykłady, język zawiera całe bogactwo „wiedzy kulturowej”, która nie jest ani genetyczna, ani wyuczona, lecz przychodzi do nas w ramach pakietu informacyjnego – z bogatą i hierarchiczną strukturą. Każde angielskojęzyczne dziecko może znać słowo „uncle” („wujek”), ale jaki obraz ma w głowie jako jego znaczenie? Wujek może oznaczać brata matki albo męża siostry ojca, a być może nawet dorosłego przyjaciela rodziców. Angielskojęzyczne dziecko nie dostaje wyraźnej informacji lingwistycznej, która wskazywałaby na te różne pozycje drzewa relacji rodzinnych. Dlaczego nie? Możemy spekulować, że zróżnicowanie tych pozycji nie było istotne kulturowo, więc nie zostało odzwierciedlone w języku. Podczas gdy nasze umysły szybko orientują się w różnych rodzajach wujków, w języku angielskim brak gotowych jednoznacznych określeń ich rozróżniających. Natomiast w kulturach takich jak tofałarska, gdzie relacje pokrewieństwa są ważniejsze w aspekcie społecznym, nie istnieje jedno ogólne słowo określające wujka. Dla pięciu różnych rodzajów wujków istniałoby pięć zupełnie różnych określeń. Ucząc się tych określeń, dziecko uczy się, iż są to różne role w relacjach rodzinnych.
Systemy powiązań rodzinnych stanowią zaledwie wierzchołek góry lodowej. Sama znajomość słowa „döngür” sprawia, że młody tofałarski hodowca reniferów posiada narzędzie do wskazania konkretnych reniferów w stadzie. Tofałarscy hodowcy reniferów przerzucający się na język rosyjski mogą nadal hodować renifery i rozmawiać o nich, lecz brakuje im określeń, by robić to efektywnie. Nagromadzona przez stulecia wiedza ich przodków, wiedza przystosowana do tej wąskiej ekologicznej niszy hodowli reniferów w lasach południowej Syberii, została w dużej mierze utracona.
Zasadniczo pojmowanie świata przez człowieka może być takie samo bez względu na język, jakim się mówi. Jednakże języki opakowują wiedzę radykalnie odmiennie, ułatwiając określone sposoby konceptualizacji, nazywania oraz opisywania świata. W przypadku młodego tofałarskiego hodowcy reniferów, który nie posługuje się już językiem przodków, baza wiedzy ludzkiej – przejawiająca się w konkretnych sposobach opisu reniferów – została zubożona. Tajniki tej wiedzy nikną pod wpływem globalizacji.
Czy to ma znaczenie? Chociaż wygląda to na niewielką stratę w obliczu postępu i nowoczesności, nie jesteśmy sobie w stanie nawet wyobrazić, jakie będą tego skutki długoterminowe. Klaus Toepfer, były dyrektor wykonawczy Programu Środowiskowego Organizacji Narodów Zjednoczonych (w latach 1998–2006), ostrzega: „Ludy tubylcze nie tylko mają prawo do zachowania swojego stylu życia. Posiadają one niezbędną wiedzę na temat zwierząt i roślin, wśród których żyją. W ich kulturach i zwyczajach przechowywane są też sekrety dotyczące sposobów zarządzania siedliskami i terenami w sposób przyjazny dla środowiska”.
Tak naprawdę nie mamy pojęcia, jaka wiedza się tam kryje, w sposób nieskatalogowany i niezapisany, istniejąc wyłącznie w pamięci. Duża część tej wiedzy dotyczy gatunków zwierząt i roślin, z których wiele nie zostało jeszcze udokumentowanych przez współczesną naukę. Fakt, że gatunki zwierząt wymierają w tandemie z językami ludzi, zapowiada stratę wiedzy ludzkiej w niespotykanej dotychczas skali. Jeżeli mamy jakąkolwiek nadzieję na zrozumienie i promowanie bioróżnorodności na Ziemi, musimy cenić zanikającą wiedzę, póki ta jeszcze istnieje.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-david-harrison-potega-slowa/
PAP/MB



