Koszt wychowania dziecka najmocniej obciąża klasę średnią

Koszt wychowania dziecka we Francji stanowi największe względne obciążenie dla rodzin o dochodach zbliżonych do mediany, wynika z analizy Observatoire de l’immigration et de la démographie, opisanej przez „Le Journal du Dimanche”. W paryskim modelu utrzymanie dziecka poniżej trzeciego roku życia pochłania niemal jedną czwartą dochodu rozporządzalnego takiego gospodarstwa, już po uwzględnieniu publicznego wsparcia. Autorzy opracowania przekonują, że polityka rodzinna coraz skuteczniej wyrównuje dochody, ale zbyt słabo rekompensuje koszt rodzicielstwa pracującej klasie średniej.
.W artykule opublikowanym 11 października 2026 roku „Journal du Dimanche” przedstawia wyniki przygotowywanej do publikacji analizy OID, w której zestawiono wydatki na dziecko z pomocą otrzymywaną przez rodziców. Dla mieszkającej w Paryżu pary z dwiema pensjami na poziomie mediany, wynoszącymi łącznie 5160 euro netto miesięcznie, roczny koszt dziecka poniżej trzeciego roku życia oszacowano na 13 785 euro po odliczeniu wsparcia. W przypadku pary korzystającej ze świadczenia RSA, zapewniającego minimum dochodowe, i mieszkającej w lokalu socjalnym HLM analogiczny koszt wyniósł w symulacji 480 euro rocznie. JDD podaje, że udział tych wydatków w dochodzie rozporządzalnym wynosi odpowiednio 24,5 proc. i 4,9 proc., co oznacza pięciokrotnie większe względne obciążenie pierwszej rodziny.
Koszt wychowania dziecka we Francji i pułapka klasy średniej
Model uwzględnia kilka podstawowych kategorii wydatków, w tym opiekę nad dzieckiem, dodatkowy pokój w mieszkaniu, żywność i ochronę zdrowia. Od tej sumy odejmowane są świadczenia oraz korzyści podatkowe związane z posiadaniem dziecka, począwszy od podwyższenia RSA, aż po efekty francuskiego mechanizmu rozliczenia podatku dochodowego uwzględniającego skład rodziny, czyli quotient familial. Według autorów przywoływanych przez JDD gospodarstwo o dochodach medianowych ponosi największe względne obciążenie w każdej analizowanej grupie wieku dziecka, ponieważ ma zbyt wysokie dochody, by korzystać z części pomocy socjalnej, a zarazem zbyt niskie, by uzyskać największe korzyści z rozwiązań podatkowych.
Wyniki dotyczą jednak przyjętych profili rodzin i paryskich warunków życia, co ma znaczenie zwłaszcza przy szacowaniu wydatków mieszkaniowych. Autorzy przyznają, że wybór francuskiej stolicy zwiększa niektóre koszty, dlatego tych kwot nie można traktować jako przeciętnego rachunku dla całego kraju. Symulacja zakłada ponadto jednakowe zachowania konsumpcyjne gospodarstw o różnych dochodach, choć rzeczywiste rodziny dostosowują wydatki do swoich możliwości. Udział kosztów w dochodzie rozporządzalnym należy również odróżniać od ich udziału w samych wynagrodzeniach, ponieważ są to odmienne podstawy porównania.
Szczególnie wyrazisty jest wynik dotyczący całego analizowanego okresu wychowania dziecka, obejmującego 21 lat. W profilu gospodarstwa korzystającego z RSA uwzględnione wsparcie przewyższa modelowe koszty średnio o 258 euro rocznie, wynika z relacji JDD. Jest to saldo określonego koszyka wydatków i świadczeń, którego nie należy utożsamiać z pełnym ekonomicznym bilansem rodzicielstwa, obejmującym także czas rodziców czy możliwe ograniczenie aktywności zawodowej. Zasadnicza teza OID dotyczy różnicy w obciążeniu rodzin po zastosowaniu świadczeń i ulg, a nie rzeczywistego zysku z posiadania dziecka.
Od rekompensaty kosztów dzieci do redystrybucji
Zdaniem autorów analizy źródeł tej sytuacji należy szukać w kolejnych zmianach francuskiej polityki rodzinnej, która coraz mocniej koncentruje się na ograniczaniu nierówności dochodowych. Ważnym momentem była reforma przeprowadzona za prezydentury François Hollande’a, na mocy której od lipca 2015 roku wysokość allocations familiales, świadczeń wypłacanych zasadniczo rodzinom z co najmniej dwojgiem dzieci, zaczęła zależeć od dochodów. Zmiana oznaczała odejście od jednakowej wysokości tych świadczeń dla rodzin o takim samym składzie, niezależnie od ich zamożności.
Bilans reform z lat 2008–2018 został opisany również przez francuską Wysoką Radę ds. Rodziny, Dzieciństwa i Wieku, czyli HCFEA, na której ustalenia powołuje się OID. Według tego raportu 3,2 mln gospodarstw z dziećmi otrzymywało mniej wsparcia, niż otrzymywałoby bez reform, natomiast 3,9 mln zyskało, co pokazuje redystrybucyjny charakter zmian. Wśród par z dwojgiem dzieci odsetek gospodarstw tracących wynosił 42 proc., podczas gdy korzystających na zmianach było 28 proc. To porównanie jest istotne dla debaty o drugim dziecku, choć sam bilans świadczeń nie dowodzi jeszcze, w jakim stopniu reformy wpłynęły na decyzje rodziców.
Spór dotyczy zatem również celu publicznego wsparcia, ponieważ pomoc najuboższym i rekompensowanie kosztów wychowania dzieci odpowiadają na różne potrzeby. OID przekonuje, że rodzina utrzymująca się z pracy może pozostawać poza zasięgiem części świadczeń, mimo że powiększenie gospodarstwa znacząco zmniejsza jej finansową swobodę. W tej perspektywie politykę rodzinną należałoby oceniać również przez porównanie sytuacji gospodarstw o podobnych dochodach, ale różnej liczbie dzieci, oraz przez koszty łączenia pracy z rodzicielstwem.
Czy państwo może pomóc Francuzom mieć więcej dzieci
Debata odbywa się w czasie wyraźnego pogorszenia francuskich wskaźników demograficznych, co potwierdzają dane państwowego instytutu statystycznego INSEE. W 2025 roku we Francji urodziło się około 645 tys. dzieci, a współczynnik dzietności spadł do 1,56 dziecka na kobietę, wobec 1,61 rok wcześniej. Liczba urodzeń była o 24 proc. niższa niż w 2010 roku, natomiast 651 tys. zgonów oznaczało pierwszy od zakończenia drugiej wojny światowej ujemny przyrost naturalny dla całej Francji. Szerszy kontekst tego procesu opisaliśmy w tekście „Francja wchodzi w epokę starzenia się społeczeństwa”.
OID wskazuje przy tym na rozbieżność między rzeczywistą dzietnością a deklarowanym pragnieniem posiadania dzieci, które w przywołanych przez JDD szacunkach odpowiada liczbie od 1,9 do 2 dzieci. Według obliczenia autorów realizacja tych aspiracji mogłaby oznaczać około 150 tys. dodatkowych urodzeń w 2025 roku. To warunkowy szacunek potencjału, a nie prognoza skutków konkretnego programu, ponieważ deklaracji dotyczących wielkości rodziny nie można automatycznie przekładać na przyszłe urodzenia.
Ten problem ma również wymiar społeczny, na który zwracał uwagę Julien Damon w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Pragniemy mieć coraz mniej dzieci”. Francuski socjolog opisywał badania wskazujące, że wielu młodych ludzi nadal chce zostać rodzicami, ale jednocześnie maleje deklarowana wielkość pożądanej rodziny i rośnie odsetek osób, które nie chcą mieć dzieci. Jego analiza uzupełnia finansowy rachunek OID o zmiany aspiracji i planów życiowych. Usunięcie barier materialnych może pomóc części rodzin, lecz nie wyjaśnia wszystkich przyczyn spadku dzietności.
Badania ekonomiczne przywołane w debacie wskazują jednak, że warunki materialne mogą wpływać na decyzje o rodzicielstwie. Bernardus van Doornik i współautorzy, analizując losowy dostęp do finansowania mieszkań w brazylijskim systemie, stwierdzili, że w grupie osób w wieku 20–25 lat wcześniejsze uzyskanie mieszkania zwiększało prawdopodobieństwo posiadania dzieci o około jedną trzecią względem przeciętnego poziomu w badanej populacji. Wynik dotyczy określonego mechanizmu i grupy uczestników w Brazylii, ale wskazuje na znaczenie dostępu do mieszkania dla możliwości założenia rodziny.
Podobny argument dotyczy opieki nad małymi dziećmi, której cena może wpływać zarówno na budżet gospodarstwa, jak i na decyzję o jego powiększeniu. W badaniu Abigail Dow dotyczącym Stanów Zjednoczonych wzrost kosztów opieki o 10 proc. prowadził w oszacowaniu do spadku wskaźnika urodzeń o 5,7 proc., a także opóźniania pierwszego porodu i wydłużania odstępu między pierwszym a drugim dzieckiem. Z kolei Libertad González i Sofia Trommlerová, badając hiszpańskie powszechne świadczenie urodzeniowe wprowadzone w 2007 roku, oszacowały wzrost wskaźnika urodzeń po jego ustanowieniu na 3 proc., a spadek po likwidacji na 6 proc. Wyniki te wspierają argument, że instrumenty finansowe mogą oddziaływać na decyzje rodzin, choć ich efektów nie można mechanicznie przenosić między krajami.
W odpowiedzi OID proponuje przywrócenie powszechności świadczeń rodzinnych bez różnicowania ich wysokości według dochodów oraz podniesienie limitu korzyści podatkowej wynikającej z quotient familial. Rekomendacje opisane przez JDD obejmują ponadto utworzenie 300 tys. miejsc w żłobkach i przyznanie pracującym rodzicom prawa do opieki nad dzieckiem, którego realizacji mogliby dochodzić przed sądem. Uzupełnieniem miałby być roczny urlop rodzicielski z rekompensatą wynoszącą 70 proc. wynagrodzenia. Autorzy łączą więc transfery pieniężne z dostępem do usług i czasem potrzebnym na wychowanie dziecka.
Jak zaznacza JDD, przedstawiona nota nie podaje kosztu tego pakietu, co pozostawia otwarte pytanie o jego finansowanie i możliwą skalę wdrożenia. Analiza zwraca jednak uwagę na problem, który łatwo pomijać przy ocenie wysokości całkowitych wydatków państwa na rodziny, ponieważ podobny budżet może przynosić różne skutki dla poszczególnych gospodarstw. Jej najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy pracująca rodzina o przeciętnych dochodach otrzymuje wsparcie wystarczające, by mogła zrealizować swoje plany rodzicielskie.
Karolina Jaszowiecka



