Lądowanie Dragona z Polakiem na pokładzie udane - Misja Ax-4 zakończona

Jesteśmy z powrotem – potwierdziła przed południem czasu polskiego 15 lipca załoga kapsuły Dragon chwilę po tym, jak zanurzyła się bezpiecznie w oceanie Spokojnym u wybrzeży Kalifornii. Lądowanie dragona czyli misji Axion 4 z Polakiem Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim na pokładzie przebiegło pomyślnie i zgodnie z planem.
Lądowanie Dragona po 20 dniach w kosmosie
.Lądowanie Dragona – kapsuły należącej do Space-X z załogą misji Ax-4 przebiegło zgodnie z planem. Ponad dobę wcześniej kapsuła została bezpiecznie oddokowana od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i lądując okrążała Ziemię, stale obniżając swoją wysokość i przygotowując się do wejścia w atmosferę.
Właśnie wejście w atmoferę było najbardziej krytycznym momentem lądowania – w tym czasie kontakt z Dragonem był niemożliwy przez kilka minut – od ok. 11.18 do ok. 11.25 czasu polskiego. Ten tzw. „blackout period” jest spowodowany – jak tłumaczyła prowadząca transmisję Jessie Anderson – zakłóceniami wywołanymi przez plazmę (zjonizowaną materię, której wiele cząstek jest naładowanych elektrycznie).
Dragon Grace wodował w ściśle określonym miejscu na Pacyfiku – w pobliżu San Diego (USA). Niedaleko czekają łodzie z ekipami ratowniczymi, które zabezpieczą kapsułę i dostarczą ją na pokład statku MV Shannon należącego do SpaceX – również krążącego w pobliżu. Tam zostanie otwarty właz Dragona i załoga wyjdzie na zewnątrz.
Z pokładu statku helikopter przetransportuje członków misji Ax-4 na ląd. Na pokładzie śmigłowca astronauci przejdą pierwsze badania medyczne. Później samolot zabierze Uznańskiego-Wiśniewskiego do Europy. Polski astronauta poleci do Kolonii w Niemczech, gdzie znajduje się siedziba Europejskiego Centrum Astronautów Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Trafi do ośrodka Niemieckiego Centrum Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (DLR) „Envihab”.
Lądowanie Dragona z Misją Ax-4 śledziło na żywo na samym tylko kanale NASA ponad 15 tys. osób z całego świata, w tym liczne grono Polaków.

Dlaczego lądowanie to najniebezpieczniejszy etap misji kosmicznej
.Powrót kapsuły z astronautami na Ziemię to najniebezpieczniejszy etap kosmicznej misji, kapsuła rozgrzewa się wówczas do tysięcy stopni C i gdyby weszła w atmosferę pod złym kątem, mogłaby spłonąć. – wyjaśnia dr Tomasz Barciński z CBK PAN.
Podkreślił jednak, że technologia i wszystkie procedury są jednak doskonale dopracowane i od wielu lat nie było katastrofy z udziałem powracających z orbity astronautów.
– Kluczowe jest wejście w atmosferę pod odpowiednim kątem. Jeśli kąt będzie zbyt łagodny, kapsuła odbije się od atmosfery, trochę jak kamyk rzucony na wodę. To nie jest najgorszy scenariusz, bo astronauci mogą spróbować potem ponownego wejścia i w razie czego – kolejnych. Dużo bardziej niebezpieczny jest lot zbyt stromy. Wtedy bowiem kapsuła rozgrzeje się tak bardzo, że po prostu spłonie. Lot musi się więc odbyć po dosyć wąskim torze – opisał dr Barciński.
Dodał, że kapsuła Dragon wracając na Ziemię będzie trochę przypominała meteor.
– Temperatura bierze się stąd, że kapsuła, poruszając się z ogromną prędkością przez atmosferę, spręża znajdujące się przed nią powietrze. To proste zjawisko fizyczne – to samo, które działa, gdy np. pompuje się rower i czujemy, że pompka się nagrzewa. W przypadku powrotu z kosmosu sprężanie i temperatura są jednak tak wysokie, że powietrze zamienia się w plazmę. Kapsuła przypomina wtedy otoczony ogniem bolid. Mówimy nawet o 2 tys. stopni C. Dlatego jej przód musi być pokryty specjalną osłoną termiczną – tłumaczy.
Zauważył przy tym, że jonizacja powietrza powoduje jednak jeszcze jeden kłopot – zakłóca komunikację radiową do tego stopnia, że staje się ona niemożliwa. – Przez pewną część lotu mamy więc do czynienia z ciszą radiową. To bardzo nerwowy okres dla obsługi naziemnej – wszyscy czekają na pierwsze dostępne informacje o statusie pojazdu – mówi.
Według planu kapsuła z astronautami misji Ax-4 ma wylądować na Oceanie Spokojnym u wybrzeży Kalifornii. Istnieje ryzyko, że jeśli coś nie zadziała tak, jak powinno, nie trafi ona w zaplanowane miejsce. – Jednak nawet jeśli nie wyląduje na wodzie, a na przykład w dżungli czy w górach, nic jej się nie stanie. Astronauci są też przeszkoleni do przetrwania w różnych warunkach, a odpowiedni zespół szybko ich podejmie. Może spory kłopot pojawiłby się, gdyby wylądowała np. w Korei Północnej, ale to raczej mało prawdopodobne – wskazuje dr Barciński.
Przypomniał, że powroty astronautów z kosmosu są doskonale dopracowane i od dekad odbywają się bezpiecznie. – Ta technologia jest już doskonale znana. Całą procedurę obsługują automaty, a gdyby z jakiegoś powodu zawiodły, astronauci są przeszkoleni, aby przeprowadzić lądowanie ręcznie. Ponadto nowoczesna kapsuła, jaką jest Dragon SpaceX, choć jest w dużo mniejszym stopniu przetestowana w realnych warunkach od Sojuzów, ma dużo bardziej zaawansowane systemy i można się spodziewać większego bezpieczeństwa – ocenił.
Po powrocie astronauci będą musieli się ponownie przystosować do ziemskiej grawitacji. – Choć tym razem, po dwóch tygodniach nie będzie to tak trudne, jak po dłuższych – niemal półrocznych misjach – wyjaśnia naukowiec. – Jednak nawet patrząc na filmy pokazujące Sławosza i innych astronautów na stacji, można zauważyć pewne zmiany w ich organizmach, na przykład pewne opuchnięcie twarzy. To wynik z nagromadzenia się wody w okolicach głowy. Mikrograwitacja działa silnie na różne układy organizmu, nawet na pracę pojedynczych komórek.
AD, PAP/Marek Matacz