Nie chcemy migrantów [szefowa brytyjskiego MSW]

Nie chcemy migrantów

Brytyjska minister spraw zagranicznych Shabana Mahmood zapowiedziała w dniu 16 listopada 2025 r. zaostrzenie polityki migracyjnej. W planach jest wprowadzenie 20-letniego czasu oczekiwania, po którym migranci mogliby się ubiegać o bezterminowe zezwolenie na pobyt. Obecnie ten okres wynosi pięć lat.

Nie chcemy migrantów

.Shabana Mahmood w wywiadzie udzielonym „Sunday Times” stwierdziła, że jeśli rząd nie zajmie się problemem rosnącej liczby migrantów nielegalnie przybywających do kraju, pojawią się zagrożenia. Jak wyjaśniła, reformy „zostały zaprojektowane tak, aby powiedzieć ludziom: nie przyjeżdżajcie nielegalnie do kraju jako migranci, nie wsiadajcie na łodzie”.

– Myślę, że ważne jest, abyśmy wysłali jasny sygnał tym, którzy obecnie wędrują przez wiele bezpiecznych krajów w Europie, szukając łodzi na północy Francji (by przeprawić się przez Kanał La Manche – przyp. red.): to nie jest podróż, w którą warto się wybrać – powiedziała minister.

Bezterminowe prawo pobytu po 20 latach

.Zgodnie z zapowiadanymi planami, osoby, które otrzymają azyl, będą mogły przebywać w Wielkiej Brytanii jedynie tymczasowo. Ich status uchodźcy będzie weryfikowany co 30 miesięcy. Jeśli sytuacja w kraju, z którego pochodzą azylanci, zostanie uznana za bezpieczną, otrzymają oni nakaz powrotu do ojczyzny.

Według prawa obowiązującego od 2005 r. po pięciu latach pobytu na Wyspach, osoby ubiegająca się o status uchodźcy może ubiegać się o zezwolenie na pobyt na czas nieokreślony, co oznacza dostęp do świadczeń, funduszy publicznych oraz otwiera drogę do obywatelstwa. Wydłużenie tego okresu do 20 lat będzie dotyczył osób, które przybyły do Wielkiej Brytanii nielegalnie i ubiegają się o azyl, a także tych, którzy przekroczyli ważność wizy i ponownie się o nią będą ubiegać.

Największa taka reforma w Wielkiej Brytanii od II wojny światowej

.„Sunday Times” stwierdził, że po wprowadzeniu zmian, Wielka Brytania będzie mieć najdłuższą drogę do osiedlania się migrantów w Europie, po Danii, gdzie okres ten wynosi osiem lat. „Zmiany, określane jako największa reforma od czasów II wojny światowej, obejmą wyłącznie nowoprzybyłych” – pisze brytyjska gazeta. Plany wzorowane są na reformach wprowadzonych w Danii w 2015 i 2019 r., gdzie, jak podaje gazeta, „liczba wniosków o azyl spadła do najniższego poziomu od 40 lat, a 95 proc. wniosków jest odrzucanych”.

Ponadto brytyjskie ministerstwo chce zniesienia ustawowego obowiązku zapewnianiającego wsparcie dla osób ubiegających się o azyl. Rząd zamierza za pomocą ustawodawstwa uchylić dyrektywę Unii Europejskiej, która stanowi podstawę tego obowiązku. Według danych rządowych w okresie od marca 2024 do marca 2025 r. o azyl w Wielkiej Brytanii ubiegało się łącznie 109 343 osób, co stanowi wzrost o 17 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w latach 2023-2024.

Od początku 2025 r. małymi łodziami przez Kanał La Manche nielegalnie dotarło na Wyspy ponad 39 tys. osób. Liczba przybyszów jest wyższa niż w całym 2024 r., kiedy to wyniosła 36 816 osób, oraz w 2023 r. – 29 437 osób. Brytyjskie ministerstwa spraw wewnętrznych podało, że w ciągu ostatnich siedmiu dni do Wielkiej Brytanii przybyło nielegalnie 1069 migrantów.

Szacunek dla granic i dla prawa

.”W żądaniu, by Polska wpuściła na swój teren dodatkowy tysiąc emigrantów, albo by całkiem usunęła zasieki, nie ma żadnego sensu. Zasieki są tylko pewnym rodzajem państwowej granicy, odpowiednim do zagrożeń na terenie, gdzie przebiega granica. Istnieje takie zjawisko, jak przygniecenie rodzimej ludności przez najeźdźców” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA na łamach Wszystko co Najważniejsze w tekście „Szacunek dla granic i dla prawa

„Łatwo dojść do przekonania, że Europa jest rajem na ziemi. Mamy tu wspaniałą tradycję kulturową, dobrze działającą gospodarkę, łagodny klimat i wysoki poziom społecznego bezpieczeństwa. Przez wiele lat za znośny poziom życia i bezpieczeństwo socjalne płaciliśmy wyrzeczeniami politycznymi. Ograniczanie wolności słowa i ślepe wdrażanie gospodarki nakazowej doprowadziły w 1956 roku do wybuchu protestów w Polsce i na Węgrzech. Protest wybuchł w Poznaniu i w Warszawie, jednak w tych miastach władze szybko opanowały sytuację, wyprowadzając wojsko na ulice i zamykając dysydentów w areszcie.”

„Inaczej było w Budapeszcie. Tam protest był bardziej widoczny. Na ulice Budapesztu wyszło ponad 200 tys. osób, po części z zamiarem wyrażenia solidarności z Polakami. Dla Moskwy to było już zbyt wiele. Przeraziła się reakcji łańcuchowej. Ponadto Węgrów było mniej niż Polaków i może okazaliśmy się bardziej ustępliwi niż oni. Wreszcie pojawił się pewien ważny wzgląd historyczny. W Warszawie na miejsce promoskiewskiej ekipy, która musiała odejść, szykowano Gomułkę, przedwojennego komunistę, później uwięzionego w latach stalinizmu za snucie wizji „polskiej drogi do socjalizmu”. Wypuszczono go ledwie dwa lata wcześniej, w 1954 r., gdy „twardogłowi” i „reformatorzy” mieli nadzieję, że uda im się przeciągnąć go na swoją stronę. W każdym razie Chruszczow zgodził się na jeden eksperyment, ale nie na dwa. Powstanie węgierskie zostało krwawo stłumione. Dwadzieścia tysięcy osób wtrącono do więzienia, dwustu tysiącom pozwolono wyemigrować, głównie do Europy Zachodniej i do Stanów Zjednoczonych.” – zaznacza prof. Jacek HOŁÓWKA.

.”Rok 1956 stał się przełomowym rokiem dla nowego rozumienia prawa do emigracji w Europie Środkowej i co wcześniej było po prostu niemożliwe, teraz stało się trudne, ale wykonalne. Przypomniano sobie dokument, który istniał już od roku 1950. We Włoszech przyjęto wtedy Europejską Konwencję Praw Człowieka, która zatwierdzała <<fundamentalne wolności>>. Szczególne znaczenie nabrały artykuły 4 i 5, postanawiające odpowiednio, że nikt nie może być trzymany w niewoli lub poddaństwie oraz że każdy ma prawo do wolności i do bezpieczeństwa. Można było uznać, że te dwa postanowienia wzięte razem ustanawiają prawo do przemieszczania się i osiedlania zgodnie z własną wolą, jeśli inne prawa państwowe państwa przyjmującego takich działań nie wykluczają. Nadal było oczywiste, że każde państwo ma prawo uznać, iż na jego teren pewne osoby nie mają wstępu. Ale przestało być oczywiste, że w zasadzie za granicę wyjeżdżać nie wolno i że tego ograniczenia uzasadniać nie trzeba. Prawo do zagranicznych podróży i do emigracji istnieje, tylko trzeba się nim właściwie posłużyć. Posłuszeństwem zasłużyć na zaufanie. Teraz prawa do wyjazdu za granicę na stałe można było odmówić ze względu na racje polityczne, propagandowe, religijne lub społeczne, ale nie można go było podważać pryncypialnie.”

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jacek-holowka-polityka-emigracyjna

PAP/Marta Zabłocka/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 listopada 2025