„Pan nikt kontra Putin”. Film zakazany przez Moskwę

Reżyser nagrodzonego Oscarem filmu dokumentalnego „Pan nikt kontra Putin” Paweł Talankin został uznany przez Ministerstwo Sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej za „zagranicznego agenta”. Talankin potajemnie nagrywał swoją codzienność jako nauczyciela w putinowskiej Rosji.
Sąd w Czelabińsku zakazał rozpowszechniania filmu „Pan nikt kontra Putin”
.Pan nikt kontra Putin” (ang. Mr Nobody Against Putin) został w tym roku doceniony przez Amerykańską Akademię Filmową w kategorii najlepszy pełnometrażowy dokument.
Film współreżyserował amerykański filmowiec mieszkający w Danii David Borenstein. Podczas gali oscarowej obaj zaznaczyli, że ich twórczość opowiada o tym, „jak utracić swój kraj”.
– To, co zobaczyliśmy, pracując z tymi materiałami to to, że kraj można stracić przez niezliczone małe czyny, współudział. Jeśli nie robimy nic, gdy oligarchowie przejmują nasze media i kontrolę nad tym, jak je konsumujemy, również jesteśmy wspólnikami. Wszyscy stoimy przed moralnym wyborem, ale na szczęście nawet Pan Nikt jest silniejszy, niż może się wydawać – zwrócili uwagę podczas niedawnej gali w Los Angeles.
Sąd w Czelabińsku zakazał rozpowszechniania dokumentu Talankina i Borensteina w Rosji po tym, gdy władze uznały, że film szerzy „negatywne postawy” wobec władz i wojny w Ukrainie.
Film opowiada o Talankinie, nauczycielu w szkole w Karawaszu w obwodzie czelabińskim, który przez dwa lata potajemnie nagrywał materiał, pokazujący, jak Kreml próbuje kontrolować społeczny odbiór toczącej się wojny w Ukrainie.
Dyplomatyczna ofensywa Kremla
Wojna w Ukrainie ma globalny wymiar. Toczy się nie tylko w płaszczyźnie NATO–Rosja. Wpływ na jej przebieg ma postawa Globalnego Południa, swego czasu określanego jako Trzeci Świat – pisze prof. Kazimierz DADAK
Najważniejszym państwem wśród członków tego ugrupowania są Indie. Jej zakupy rosyjskiej ropy naftowej stanowią dla Moskwy bezpośrednie wsparcie. Niemniej polityczna neutralność, jeśli nie ciche poparcie, udzielane na scenie międzynarodowej przez inne wielkie państwa, np. Brazylię, pozwala Rosji unikać izolacji i powszechnego potępienia z powodu najazdu na Ukrainę.
Do tej to właśnie publiczności 15 stycznia 2026 r. Władimir Putin skierował ważne przesłanie z okazji złożenia listów uwierzytelniających przez nowych ambasadorów z 35 państw. Jak zwykle było ono pełne przeinaczeń i kłamstw, ale też zawierało istotne sygnały skierowane do sojuszników i przeciwników.
Kremlowski satrapa wylewał krokodyle łzy z powodu rosnących międzynarodowych napięć i toczących się wojen, tak jakby w tej chwili wojna z Ukrainą nie była najpoważniejszym konfliktem. Winę za nią zrzucił na przeciwników, których oskarżył o działanie na szkodę bezpieczeństwa Rosji i złamanie publicznie składanych obietnic, że NATO nie będzie rozszerzać się na wschód. Długo rozwodził się nad rolą Narodów Zjednoczonych i znaczeniem ram prawnych zawartych w Karcie ONZ.
W obecnym kontekście jego narzekanie na łamanie zawartych tam zapewnień o poszanowaniu suwerenności państw członkowskich brzmiały odrobinę mniej cynicznie. Dla Polski Stany Zjednoczone są najważniejszym partnerem i gwarantem niepodległości, stąd to, co wzmacnia potęgę USA, jest słusznie uważane za leżące w naszym interesie narodowym. Ale niejeden członek Globalnego Południa stawia znak równości, gdy jedni mówią, że dla ich bezpieczeństwa narodowego konieczny jest taki, a nie inny stan rzeczy w Ukrainie, a dla drugich – na Grenlandii. Podobnie Karta ONZ nie rozróżnia między dyktaturą i demokracją, każde państwo jest suwerenne i nie ma przyzwolenia dla interwencji zbrojnych, tym bardziej dla zawłaszczania kluczowego surowca ościennego kraju, np. jego zasobów ropy naftowej.
Stąd Putin domagał się pełnego poszanowania suwerenności państw Ameryki Łacińskiej, co stanowiło aluzję do ostatnich wydarzeń w Wenezueli. Prezydent Rosji także uwypuklił braterskie stosunki z Kubą, czym rzucił wyzwanie USA, które najwyraźniej przygotowują się do obalenia tamtejszych władz. Z punktu widzenia odświeżonej doktryny Monroe’a bardzo istotny będzie dalszy rozwój sytuacji na tym odcinku. Skuteczna obrona reżimu kubańskiego przez Moskwę byłaby niesłychanie ważnym sygnałem dla sceptycznie nastawionych do amerykańskiej hegemonii innych państw Ameryki Łacińskiej.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-dyplomatyczna-ofensywa-kremla/
PAP/MB



