Pentagon utworzy siły szybkiego reagowania na zamieszki w USA

siły szybkiego reagowania

Pentagon rozważa plany stworzenia specjalnych sił szybkiego reagowania na zamieszki w kraju – podaje 12 sierpnia „Washington Post”. Siły miałyby się składać z setek żołnierzy zdolnych do szybkiego rozmieszczenia w miastach, gdzie dochodzi do rozruchów.

Siły szybkiego reagowania na zamieszki w USA

.Jak podaje dziennik, powołując się na dokumenty ministerstwa, rozważany jest plan stworzenia „Sił Szybkiego Reagowania na Zakłócenia Porządku Publicznego”, składających się z 600 żołnierzy będących w pogotowiu przez cały czas. Jednostka miałaby zostać podzielona na dwie części, jedną stacjonującą w Arizonie i odpowiadającą za stany na zachód od rzeki Mississippi, a drugą w Alabamie, która reagowałaby na rozruchy na wschodzie. Koszty stworzenia takiej stałej siły miałyby opiewać potencjalnie na setki milionów dolarów, jeśli wymagałoby to trzymania w stałej gotowości samolotów czy śmigłowców i załóg.

Jak notuje „WP”, w sprawie nie podjęto jeszcze decyzji i nie wiadomo, czy zaznajomił się z nimi szef resortu Pete Hegseth. Dziennik zaznacza, że Gwardia Narodowa wielu stanów posiada jednostki szybkiego reagowania, jednak plan Pentagonu zakłada dodatkowe siły, które byłyby przemieszczane między poszczególnymi stanami. Taka koncepcja już raz była tymczasowo sprawdzona przed wyborami 2020 r., kiedy postawiono 600 żołnierzy w stan gotowości w Arizonie i Alabamie w obliczu możliwych aktów przemocy politycznej.

„Propozycja (…) stanowi kolejny potencjalny dowód na to, że prezydent Donald Trump chce wykorzystać siły zbrojne na terytorium USA” – komentuje gazeta. Doniesienia pojawiają się po tym, jak Donald Trump ogłosił skierowanie 800 żołnierzy waszyngtońskiej Gwardii Narodowej na ulice stolicy w ramach walki z przestępczością. Do wysłania wojsk doszło mimo braku gwałtownych wydarzeń i rozruchów w mieście i spadających liczb przestępstw z użyciem przemocy. W ostatnich tygodniach doszło jednak do kilku głośnych incydentów, jak pobicie byłego pracownika zespołu DOGE Elona Muska czy postrzelenie asystenta jednego z Kongresmenów. Już po ogłoszeniu Donalda Trumpa 12 sierpnia zamknięto barierki wokół Białego Domu, po tym jak doszło do postrzelenia jednej osoby ok. kilometr dalej.

Dryf strategiczny amerykańskiej polityki

.Politykę zagraniczną USA cechuje brak strategicznej wizji, określenia nadrzędnych celów. Waszyngton głównie reaguje na pojawiające się międzynarodowe wyzwania, które są drugorzędne z punktu widzenia rywalizacji z Chinami. W zakresie stosunków międzynarodowych polityka amerykańska dryfuje – pisze prof. Kazimierz DADAK

Narodowa Strategia Obronna Stanów Zjednoczonych (National Defense Strategy – NDS) ze stycznia 2012 r. określiła obszar Indo-Pacyfiku jako kluczowe pole zmagań o utrzymanie przez USA przewodniej roli w świecie. Stąd prezydent Obama ogłosił „zwrot ku Azji”. Amerykańskie zaangażowanie w Europie i na Bliskim Wschodzie miało się zmniejszyć, a uwaga miała być skupiona na, mówiąc oględnie, powstrzymywaniu Chin. W wielkim łuku od północnego Pacyfiku, poprzez południowo-wschodnią Azję, do zachodnich rubieży Oceanu Indyjskiego leżą cztery z pięciu najludniejszych państw świata (Chiny, Indie, Indonezja i Pakistan). Jak można dowiedzieć się ze strony internetowej amerykańskiej CIA (The World Factbook), także z gospodarczego punktu widzenia region ten ma pierwszorzędne znaczenie. W realnych wartościach (PKB według parytetu siły nabywczej) cztery z pięciu największych gospodarek świata (Chiny, Indie, Rosja i Japonia) także tam się znajdują. W obu powyższych przypadkach jedynym państwem spoza tego regionu są Stany Zjednoczone. Każdy kolejny raport NDS powtarzał postulat „zwrotu ku Azji”, ale jak do tej pory, niewiele z tego wyszło.

.Pierwsza kadencja Trumpa rokowała nadzieje, że Stany Zjednoczone przechodzą do ofensywy na tym odcinku. Wojna handlowa z Chinami była tego dobitnym dowodem. Podpisanie porozumienia z afgańskimi talibami było kolejnym krokiem uwalniającym Waszyngton od uciążliwego i mało istotnego zaangażowania. Ale na tym się skończyło. Kadencja Joe Bidena upłynęła pod znakiem porażek i chybionych decyzji. Sprawy ideologiczne, skupienie uwagi na kwestiach wewnętrznych i promowanie skrajnie lewicowych pomysłów zajęło zbyt wiele sił i środków, natomiast stosunki międzynarodowe – z wyjątkiem Ukrainy – zeszły na dalszy plan. Nieudolność w kończeniu obecności wojskowej w Afganistanie dała przedsmak tego, czego świat był świadkiem przez resztę tej prezydentury.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-usa-dryf-strategiczny/

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 sierpnia 2025