Polityk skazany za próbę gwałtu deputowanej

We Francji były senator Joel Guerriau został skazany na karę czterech lat więzienia, w tym 2,5 roku w zawieszeniu, za podanie środka ecstasy koleżance z parlamentu. Sąd uznał, że senator chciał dopuścić się agresji seksualnej lub gwałtu na kobiecie, która jednak zdołała uciec.

Skazany za podanie narkotyku i próbę gwałtu

.Wyrok zapadł we wtorek 27 stycznia 2026 roku, późnym wieczorem. Sąd nie dał wiary zapewnieniom Guerriau, że przypadkowo dodał narkotyk syntetyczny, znany jako MDMA, do kieliszka szampana, do którego wypicia nakłaniał parlamentarzystkę. Ustalono, że wcześniej Joel Guerriau szukał w internecie informacji o stosowaniu narkotyków w związku z gwałtem.

W 2023 roku posłanka Sandrine Josso przyszła do jego domu, by zjeść z nim kolację z okazji ponownego wyboru na senatora. Oboje znali się od dawna i byli w przyjacielskich relacjach. Kobieta poczuła się źle po kilku łykach szampana, zdołała wyjść i wezwać taksówkę. Wydając wyrok sąd wziął pod uwagę precyzyjne wyjaśnienia Josso i okoliczności spotkania.

Guerriau zrezygnował ze stanowiska w październiku 2025 roku powołując się na względy polityczne. Jego proces przyciągnął uwagę, ponieważ we Francji wciąż żywe są echa sprawy Gisele Pelicot – ofiary masowych gwałtów, której narkotyki podawał jej własny mąż. Sprawa ta nagłośniła problem gwałtów pod wpływem substancji chemicznych.

Skazany Guerriau złoży apelację od wyroku i nie trafi do więzienia przed jej rozpatrzeniem. Otrzymał pięcioletni zakaz ubiegania się o funkcje publiczne.

Maj 1968. Moment konstytuujący dzisiejszą Francję

.Kontestacja kulturowa – w kwestii płci, równości kobiet i mężczyzn, ochrony środowiska naturalnego, stosunku do przyrody – bierze swój początek w Maju ’68. Dziś to pokolenie jest już na emeryturze, ale mimo to wciąż zachowuje niebagatelną pozycję w miejscach, w których kształtują się opinie, zwłaszcza w mediach– pisze prof. Michel WIEVIORKA.

W 1989 roku francuski historyk François Furet orzekł, sięgając po myśl z czasów napoleońskich – do której zresztą odwoływał się już wcześniej w kontekście dwusetnej rocznicy rewolucji francuskiej (por. Prawdziwy koniec Rewolucji Francuskiej, Kraków 1994) – że owa rewolucja się „skończyła”. Miał na myśli to, że trzeba było dwóch wieków, aby wyciszyły się wszystkie wywołane przez nią namiętności, ideologie – poczynając od marksistowskiej wulgaty – a także intelektualne spory. Nawiasem mówiąc, nie jest tak do końca pewne, czy miał rację, gdyż w dzisiejszej Francji coraz to nowe projekty i nowe lęki ożywiają ducha tamtych zamierzchłych czasów.

Maj ’68 jest nam znacznie bliższy, ale można założyć, że spotka go podobny los: minie trochę czasu i także w przypadku tamtych „wydarzeń” – jak mówili ci, którym ten „ruch” (termin, przyznajmy, o dużo bardziej pozytywnym wydźwięku) nie przypadł do gustu – namiętności w końcu wygasną, a spory ustaną.

Zacznijmy od przypomnienia najważniejszych faktów: tamten majowy ruch zaczął się jako rewolta studentów, która po kilku dniach nie tylko zyskała poparcie znacznej części opinii publicznej, ale także przyłączyli się do niej robotnicy, często młodzi ludzie, którzy czuli kulturową bliskość ze studentami i solidaryzowali się z nimi w obliczu gaullistowskiej represji. To wewnątrzpokoleniowe zbliżenie uczyniło z Maja ’68 przełomowy moment pomiędzy dwoma odrębnymi epokami historycznymi. Pomijam tutaj to, co nastąpiło bezpośrednio po tych wydarzeniach, kiedy jeszcze pod koniec lat 70. mobilizacja, zasadniczo z inspiracji lewicowych, przyniosła wiele bardziej gwałtownych zdarzeń, społeczne rozedrganie i niespotykane wcześniej kulturowe wrzenie. Maj ’68 był dla Francji zarówno ostatnim wielkim momentem mobilizacji robotniczej jako pewnego całościowego projektu, której frontmani byli mniej lub bardziej kontrolowani przez związki zawodowe, jak i pierwszym silnym wyrazem mobilizacji postindustrialnej, o wyzwaniach przede wszystkim kulturowych, której przewodzili z początku sprawcy „wyłomu”, jak określali siebie Edgar Morin, Cornelius Castoriadis i Claude Lefort w eseju opublikowanym krótko po rozpoczęciu studenckich protestów (Mai 68 : la brèche, 1968).

Ci, którzy w imię porządku i ekonomicznego rozsądku kreowali się na przeciwników majowego ruchu w jego wymiarze społecznym, robotniczym i antykapitalistycznym, oraz ci – nierzadko byli to ci sami ludzie – którzy czuli się zagrożeni przez kontestację kulturową, podważającą rozmaite archaizmy (władzę, uniwersytety, manipulowanie potrzebami ludzi, nieugiętość generała de Gaulle’a u kresu jego historycznej kariery), nie są oczywiście tymi samymi osobami, które dzisiaj nadają ton w sferze politycznej, kulturowej itd. Ponadto zmienił się zarówno świat protestu społecznego, jak i świat protestu kulturowego. Coś wszakże z ducha tamtych czasów pozostało.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-michel-wieviorka-maj-1968-francja/

PAP/ Anna Wróbel/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 stycznia 2026