„Polska dolina krzemowa” z kolejną lokalizacją w ostatnich 30 latach
Polska Centralna ma realne zasoby, by budować przewagę w branży półprzewodników – wskazał prezes ŁSSE Tomasz Sadzyński podczas konferencji w Łodzi. Dodał, że sektor nowoczesnej elektroniki jest jednym z najważniejszych motorów rozwoju gospodarczego i technologicznego.
„Polska dolina krzemowa”
.Prezes Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (ŁSSE) otwierając 23 lutego 2026 r. w Łodzi konferencję „Semiconductors and Electronics Central Poland – Science – Business – Industry” poświęconą półprzewodnikom i elektronice w centralnej Polsce powiedział, że widzi ogromny potencjał firm z regionu w branży półprzewodników i sztucznej inteligencji. Ma o tym świadczyć choćby fakt, że w spotkaniu w ŁSSE wzięło udział około stu firm z centralnej Polski, które już prowadzą biznes w tym sektorze.
Przedstawiciele urzędów miejskiego i marszałkowskiego w Łodzi, Strefy Ekonomicznej i Politechniki Łódzkiej podpisali podczas konferencji list intencyjny o współpracy w dziedzinie rozwoju branży półprzewodników. Dokument określa zasady współpracy na rzecz rozwoju tego sektora w Polsce Centralnej, a jednym z kluczowych celów ma być utworzenie w regionie wyspecjalizowanego parku technologicznego dedykowanego tej branży.
Sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Michał Jaros podczas konferencji powiedział, że centralna Polska z silnym zapleczem naukowym i możliwościami przemysłowymi ma atuty, by przedsięwzięcia związane z sektorem półprzewodników i elektroniki zlokalizować w województwie łódzkim. Przypomniał, że o udział w tym rynku zabiegają poza Łodzią także Gdańsk, Katowice, Wrocław i Poznań.
Gdzie powstanie „polska dolina krzemowa”?
.„Dolina krzemowa” w centralnej Polsce mogłaby powstać np. w okolicach Bełchatowa. Jako naturalny teren dla przemysłu wskazał ten rejon wicemarszałek województwa łódzkiego Piotr Wojtysiak podkreślając, że obszar bełchatowski to teren objęty programem sprawiedliwej transformacji energetycznej, posiadający zasoby w postaci elektrowni, rozwiniętych sieci przesyłowych i zaplecza kadrowego oraz naukowego.
– Półprzewodniki są niezbędne dla gospodarki i są wykorzystywane powszechnie w przedmiotach codziennego użytku aż po nowoczesny przemysł zbrojeniowy. To element kluczowy dla budowania bezpieczeństwa i odporności państwa. Produkcja półprzewodników w Polsce jest polską racją stanu – powiedział Michał Jaros. Dodał, że w Polsce są innowatorzy, firmy działające w sektorze wysokich technologii i jest gotowa administracja, więc Polska może stać się bramą do Europy dla produkcji półprzewodników.
– Mamy 50 tys. firm tworzących oprogramowanie. Mamy potencjał w postaci programistów. Ale to za mało, żeby zaistnieć na rynku. Musimy kształcić kadry, uruchamiać kierunki półprzewodnikowe na uczelniach, oprzeć się na nauce, ale potrzebne są inwestycje, żebyśmy mogli rozwijać się w kierunku produkcji przemysłowej w tym sektorze – wskazał Michał Jaros.
Jakie miasta są wpisane w nową strategię rządową?
.Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski zwrócił uwagę, że polityka półprzewodnikowa jest programem rządowym, ale w rządową strategię wpisane są konkretne miasta, w tym Łódź. Wskazał jednocześnie, że oparcie strategii na jednym punkcie w kraju byłoby niekorzystne, więc polityka półprzewodnikowa jest projektowana tak, by czerpała z siły regionów.
Za takim rozwiązaniem przemawiać mają wyzwania geopolityczne, wymogi efektywności i korzyści wynikające z wykorzystywania bazy kadrowej i naukowej uczelni w poszczególnych regionach. Branża półprzewodnikowa należy do kluczowych obszarów rozwojowych – jest fundamentem nowoczesnej elektroniki, automatyki, telekomunikacji, przemysłu obronnego, energetyki, medycyny i transportu. Rozwój tej branży jest związany z budowaniem suwerenności technologicznej i odporności gospodarki w warunkach globalnych zakłóceń łańcuchów dostaw oraz intensywnej konkurencji.
Żyjemy w czasie przełomowym, pełnym innowacji i zmian
.Jesteśmy obecnie w roku prawdziwie przełomowym dla naszej przyszłości. Przełomowym, bo wymagającym uświadomienia sobie wreszcie przez decydentów, że niezbędne wydatki na takie obszary, jak zdrowie, bezpieczeństwo czy energetyka, nie mogą zastępować wydatków na przemyślane wspieranie innowacyjności. Właśnie od tego zależy, czy staniemy się konkurencyjni i czy będziemy w stanie rywalizować gospodarczo z resztą świata – pisze prof. Michał KLEIBER
Mimo olbrzymich w wielu krajach potrzeb budżetowych, dotyczących z jednej strony wydatków na bezpieczeństwo, a z drugiej na ochronę zdrowia, edukację, ochronę środowiska czy politykę społeczną, powszechne już dzisiaj kryzysy polityczne nie wpływają negatywnie na rozwój technologii, a nawet raczej go przyspieszają. I dotyczy to nie tylko oczywistego w dzisiejszym świecie powodu tej sytuacji, czyli potrzeby tworzenia nowych technologii militarnych, ale także wielu innych obszarów, w których wobec społecznych oczekiwań, szeroko rozbudzonych dotychczasowymi osiągnięciami, przedsiębiorcy liczą na pokaźne zyski. Spójrzmy, co może się wydarzyć w tym zakresie w nadchodzącym roku.
.Pisząc o rozwoju technologii, nie sposób nie zacząć od sztucznej inteligencji. Także dlatego, że w bieżącym roku zapowiada się nie tylko jej dalszy dynamiczny rozwój, ale i szerokie i niełatwe sprawdzanie skuteczności jej zastosowań. Dyskusje toczące się wokół AI zapowiadają, że rok 2026 przyniesie więcej niż dotychczas jej rzetelnej oceny, pomiarów i pytań o realną użyteczność. Przez lata zwlekano z takimi działaniami, ponieważ do takiej oceny niezbędna jest przejrzystość stosowanych metod, często zaniedbywana przez wdrażających je innowatorów.
PAP/MJ



