Polski rząd idzie na wojnę z USA. Będzie podatek cyfrowy od big techów?

podatek cyfrowy

Polski rząd chce objąć największe globalne platformy internetowe nowym 3-procentowym podatkiem od przychodów uzyskiwanych z części usług cyfrowych świadczonych w Polsce. Projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji trafił właśnie do konsultacji publicznych, a nowe przepisy miałyby wejść w życie 1 stycznia 2027 r.

.Choć przedstawiciele rządu przekonują, że chodzi o „wyrównanie zasad konkurencji” i uszczelnienie systemu podatkowego, propozycja pojawia się w wyjątkowo wrażliwym momencie relacji transatlantyckich. Od wielu lat bowiem podatek cyfrowy jest jednym z najbardziej konfliktowych tematów w relacjach Stanów Zjednoczonych z europejskimi państwami. Większość przedsiębiorstw, które zostałyby objęte nowymi regulacjami, to amerykańskie koncerny technologiczne.

Polski podatek cyfrowy uderzyłby przede wszystkim w amerykańskie firmy

Projekt zakłada objęcie podatkiem przedsiębiorstw osiągających ponad miliard euro globalnych przychodów rocznie oraz ponad 25 mln zł przychodów z określonych usług cyfrowych w Polsce.

Podatek obejmowałby między innymi: reklamę internetową opartą na profilowaniu użytkowników, media społecznościowe, internetowe platformy handlowe oraz sprzedaż danych użytkowników.

W praktyce oznacza to, że nowe przepisy dotknęłyby przede wszystkim największych światowych gigantów technologicznych, takich jak Alphabet (Google), Meta (Facebook, Instagram), Amazon czy Microsoft. To właśnie dlatego podobne rozwiązania od kilku lat wywołują napięcia między Waszyngtonem a europejskimi stolicami.

Spór o podatek cyfrowy od lat dzieli Europę i Stany Zjednoczone

Nie jest to nowy konflikt. Francja, Włochy, Hiszpania, Austria czy Wielka Brytania wprowadzały własne mniejsze lub większe podatki cyfrowe, co spotykało się z bardzo ostrymi reakcjami kolejnych administracji amerykańskich.

Waszyngton wielokrotnie argumentował, że podatki cyfrowe są w praktyce wymierzone niemal wyłącznie w przedsiębiorstwa amerykańskie, mimo że formalnie mają charakter neutralny. W przeszłości administracja USA rozważała wobec niektórych państw europejskich działania odwetowe w postaci dodatkowych ceł na importowane towary.

Dlatego od kilku lat trwały negocjacje prowadzone w ramach OECD nad stworzeniem jednolitego światowego systemu opodatkowania największych korporacji cyfrowych. Celem było uniknięcie sytuacji, w której kolejne państwa samodzielnie wprowadzają własne podatki, prowadząc do narastania sporów handlowych.

Polska podejmuje decyzję w szczególnym momencie relacji z USA

Projekt Ministerstwa Cyfryzacji rządu Donalda Tuska kierowanego przez Krzysztofa Gawkowskiego pojawia się w czasie, gdy Polska pozostaje jednym z najbliższych partnerów Stanów Zjednoczonych w Europie w dziedzinie bezpieczeństwa.

Polska opiera modernizację swoich sił zbrojnych w znacznym stopniu na zakupach amerykańskiego sprzętu wojskowego, rozwija współpracę wojskową z USA oraz zabiega o utrzymanie silnej obecności wojsk amerykańskich na wschodniej flance NATO. Aktualnie trwa też wielka ofensywa Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie zwiększenia obecności amerykańskich wojsk w Polsce.

W takim kontekście każda decyzja dotycząca amerykańskich interesów gospodarczych może być uważnie analizowana również z tej perspektywy – perspektywy polskiego bezpieczeństwa narodowego. Oczywiście, nie oznacza to automatycznie pogorszenia relacji dwustronnych, jednak może stać się kolejnym punktem spornym w dialogu gospodarczym między Warszawą a Waszyngtonem.

Jest pewne, że projekt rządu Donalda Tuska zdecydowanie utrudni realizację programów transatlantyckich prowadzonych przez Kancelarię Prezydenta Karola Nawrockiego.

Dlaczego polski rząd zdecydował o wejściu w ryzyko pogorszenia relacji z administracją Donalda Trumpa?

Jeżeli projekt zostanie przyjęty w obecnym kształcie, może zostać odebrany w Stanach Zjednoczonych jako kolejna europejska inicjatywa wymierzona przede wszystkim w amerykański sektor technologiczny.

Administracja Donalda Trumpa wielokrotnie prezentowała stanowisko, zgodnie z którym amerykańskie przedsiębiorstwa technologiczne nie powinny być dyskryminowane przez jednostronne podatki nakładane przez poszczególne państwa. Można więc spodziewać się, że projekt będzie przedmiotem analiz również po stronie amerykańskiej administracji i organizacji reprezentujących biznes.

Na problem ten zwracał wcześniej uwagę ambasador USA w Warszawie Tom Rose. Skala ewentualnej reakcji będzie zapewne zależała zarówno od ostatecznego kształtu ustawy, jak i od szerszego kontekstu relacji gospodarczych między oboma państwami.

Ustawa o podatku cyfrowym, podobnie jak inne ustawy, w polskim systemie prawnym musi zostać podpisana przez prezydenta. Nadzieja więc na chłodną, racjonalną interwencję w tej sprawie prezydenta Karola Nawrockiego.

Polityczne skutki mogą okazać się ważniejsze niż wpływy budżetowe

Największe znaczenie projektu może mieć nie tyle jego efekt fiskalny, ile wymiar polityczny i geopolityczny.

Dla części obserwatorów będzie to sygnał, że Polska dołącza do państw europejskich prowadzących zdecydowanie antyamerykańską politykę. Inni wskazują natomiast, że w okresie wyjątkowo bliskiej współpracy wojskowej i strategicznej z Waszyngtonem pojawienie się nowego sporu gospodarczego niepotrzebnie skomplikowuje relacje dwustronne. Wręcz może im zagrozić.

Na obecnym etapie projekt został skierowany do konsultacji publicznych. Ostateczny kształt ustawy może jeszcze ulec zmianom przed rozpoczęciem prac parlamentarnych.

Istnieje poważna obawa, że Polskę czeka świadome uderzenie w interesy USA. Interesy kraju, od którego w sposób zasadniczy uzależnione jest polskie bezpieczeństwo narodowe.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 lipca 2026