Francja ustanowiła Prix Pascal. Nagrodzi książki napisane z AI

Prix Pascal

Prix Pascal ma wyróżnić francuskojęzyczny utwór napisany z pomocą sztucznej inteligencji, a jego autor będzie musiał ujawnić wykorzystane narzędzia i sposób pracy. Nabór rozpocznie się 2 listopada 2026 r., rozstrzygnięcie zapowiedziano na początek grudnia. Inicjatywa pojawia się w czasie, gdy wydawcy i organizacje pisarzy ustalają zasady informowania o udziale AI, a badania pokazują, jak trudno czytelnikom rozpoznać pochodzenie tekstu.

.Francuski świat nagród literackich zyskuje konkurs, w którym użycie sztucznej inteligencji jest warunkiem uczestnictwa. Prix Pascal to pierwsza we Francji nagroda dla utworu współtworzonego z AI. Mogą się o nią ubiegać także osoby bez doświadczenia pisarskiego i bez wydawcy, pod warunkiem przygotowania niepublikowanego tekstu po francusku. Organizatorzy chcą oceniać, co współpraca człowieka z modelem językowym wnosi do literatury.

Nazwa odsyła do Blaise’a Pascala, konstruktora maszyny liczącej i autora „Myśli”. Według relacji przywołanej przez „Le Figaro” pomysł narodził się po czerwcowym spotkaniu inicjatora przedsięwzięcia z Philippe’em Claudelem, przewodniczącym Akademii Goncourtów, w paryskiej restauracji Drouant. Powstanie konkursu dziennik osadza w kontekście niedawnej sprawy Thélysona Oréliena i podejrzeń dotyczących wykorzystania AI przy jego powieści „C’était ça ou mourir”. W przypadku Prix Pascal uczestnik od początku ma ujawnić współpracę z maszyną.

Organizatorzy oczekują utworu, który pozwoli coś lepiej zrozumieć, ostrzeże przed zagrożeniem albo wskaże oryginalne podejście do problemu społecznego, ekologicznego lub etycznego. Ocenie ma podlegać twórcza koncepcja, w tym forma i głos narracji, oraz nowatorstwo metody pracy. Metoda powinna zostać opisana na tyle dokładnie, żeby inny autor mógł ją wykorzystać i zmodyfikować. Ambicją konkursu jest pokazanie rezultatów, do których człowiekowi trudno byłoby dojść samodzielnie.

Prix Pascal wymaga opisu współpracy z AI

Zgłoszenie obejmuje rękopis liczący od 10 tys. do 50 tys. słów, najwyżej stuwyrazowy zalążek pomysłu, określany przez organizatorów jako „graine” (ziarno – red.), oraz dokumentację techniczną. Trzeba w niej wskazać model językowy i opisać proces generowania tekstu. Opublikowany regulamin zawiera ponadto szczególne oświadczenie, że poza owym zalążkiem nie wprowadzono ręcznie wcześniej istniejącego tekstu ludzkiego. Takie wymagania czynią z dokumentacji pracy część zgłoszenia literackiego.

Termin składania prac upływa 30 listopada 2026 r. o godz. 23.59, a harmonogram przewiduje wyłonienie dziesięciu nominowanych i grudniową ceremonię. Zapowiedziano nagrody finansowe oraz starania o publikację zwycięskiego rękopisu, bez podania wysokości świadczeń. Nazwiska jurorów mają zostać ogłoszone na początku listopada; „Livres Hebdo” wiąże z przedsięwzięciem Alexandre’a Gefena z CNRS i wskazuje na przewidywany udział Jacques’a Attalego.

Czy czytelnik potrafi rozpoznać autora

Badania nad odbiorem literatury pokazują, dlaczego jawne deklarowanie udziału AI ma znaczenie. Brian Porter i Edouard Machery w pracy opublikowanej w „Scientific Reports” w listopadzie 2024 r. sprawdzali, czy osoby niebędące znawcami poezji odróżnią wiersze uznanych autorów od utworów wygenerowanych przez ChatGPT 3.5 w ich stylu. W pierwszym eksperymencie uczestniczyły 1634 osoby, a trafność rozpoznania wyniosła 46,6 proc., czyli poniżej poziomu losowego wyboru przy dwóch odpowiedziach. Uczestnicy częściej przypisywali ludzkie autorstwo wierszom AI niż rzeczywistym utworom poetów.

W drugim eksperymencie, z udziałem 696 osób, badacze analizowali oceny utworów oraz wpływ informacji o autorstwie. Wiersze wygenerowane przez AI uzyskiwały korzystniejsze oceny w takich wymiarach jak rytm czy piękno, ale samo przypisanie utworu maszynie obniżało oceny. Autorzy wiążą część wyników z przystępnością generowanych tekstów, łatwiejszych dla niespecjalistów niż niektóre utwory literackie. Wyniki dotyczą określonego zestawu anglojęzycznych wierszy i uczestników, nie stanowią rankingu wartości całej poezji ludzkiej i maszynowej.

Inny aspekt współpracy z AI zbadali Anil R. Doshi i Oliver P. Hauser, autorzy publikacji w „Science Advances” z lipca 2024 r. W eksperymencie zgromadzili 293 krótkie opowiadania, których twórcy pracowali samodzielnie albo mogli otrzymać pomysły od modelu językowego. Dostęp do takich podpowiedzi poprawiał oceny pomysłowości i jakości tekstów, szczególnie wśród uczestników o niższym początkowym wyniku testu kreatywności. Jednocześnie opowiadania powstające ze wsparciem AI były bardziej podobne do siebie, co autorzy badania opisują jako możliwy koszt w postaci mniejszej różnorodności całego zbioru.

Rozpoznawania autorstwa nie rozwiązują automatyczne detektory. W badaniu zespołu związanego ze Stanfordem, opisanym w 2023 r., testowane narzędzia błędnie uznawały za maszynowe średnio 61,22 proc. badanych wypracowań TOEFL osób, dla których angielski nie był językiem ojczystym. To wynik konkretnego badania ówczesnych narzędzi i anglojęzycznych tekstów, a nie wskaźnik skuteczności wszystkich obecnych detektorów. W poradniku „Jak rozpoznać tekst napisany przez AI?” wskazywaliśmy dlatego na znaczenie wcześniejszych wersji i wyjaśnienia sposobu pracy, zamiast traktowania wyniku programu jako samodzielnego dowodu.

Wydawcy ustalają zasady ujawniania udziału AI

Na rynku książki pojawiają się już konkretne rozróżnienia dotyczące tego, co właściwie zrobiła maszyna. Amazon KDP wymaga od publikującego zgłoszenia treści wygenerowanych przez AI, również wtedy, gdy zostały później znacznie przeredagowane. Oddzielnie traktuje sytuację, w której człowiek sam napisał tekst, a narzędzie pomagało go poprawić albo podsuwało pomysły. Takiej pomocy nie trzeba zgłaszać platformie jako treści wygenerowanej, przy czym zasada KDP dotyczy obowiązku wobec serwisu i sama w sobie nie oznacza publicznej etykiety dla czytelnika.

Amerykańska Authors Guild rozwija natomiast oznaczenie „Human Authored”, służące identyfikowaniu książek napisanych przez ludzi. Program uruchomiony dla członków organizacji w styczniu 2025 r. rozszerzono w marcu 2026 r. na wszystkich autorów książek publikowanych w Stanach Zjednoczonych. W maju organizacja doprecyzowała zasady, usuwając wcześniejsze odniesienia do dopuszczalnego korzystania z AI przy wymyślaniu pomysłów i tworzeniu planu. Uznała, że tak szerokie sformułowania mogły obejmować zastępowanie ludzkiej kreatywności; obecna definicja dopuszcza bardzo niewielki udział tekstu generowanego lub modyfikowanego przez AI, na przykład przy sprawdzaniu pisowni i gramatyki.

Spór o autorstwo ma również wymiar, którego nie obejmują regulaminy platform. Emmanuel Godo, którego argumentację przedstawialiśmy we „Wszystko co Najważniejsze”, opisuje lekturę jako osobistą relację z drugim człowiekiem i jego doświadczeniem. W tym ujęciu znaczenie ma świadomość obecna za tekstem, a także selekcja i niedoskonałość ludzkiego spojrzenia.

Samuel Fitoussi zwraca z kolei uwagę na znaczenie czasu i wysiłku, które autor poświęca, zanim poprosi o uwagę czytelnika. Według niego pochodzenie tekstu jest częścią jego wartości, ponieważ odbiorca szuka kontaktu z czyimś umysłem i świadomie wybraną myślą. Omówienie jego argumentów rozwija pytanie o przyszłość pisania książek w świecie łatwego generowania treści. Szerszy kontekst tych rozróżnień przedstawiliśmy w tekście o sztucznej inteligencji i kulturze, łączącym problem twórczości z odpowiedzialnością za rezultat.

Karolina Jaszowiecka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 października 2026