Przyszłość Tajwanu nie zależy wyłącznie od Donalda Trumpa i Xi Jinpinga [Financial Times]

Przyszłość Tajwanu nie zależy wyłącznie od decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa i przywódcy Chin Xi Jinpinga – napisał dziennik „Financial Times”, dodając, że jeśli Tajwańczycy nadal będą sprzeciwiać się przyłączeniu do Chin, niezależnie od amerykańskiego wsparcia, mają szanse na sukces.
„Tajwan dysponuje silną gospodarką i jest technologicznym supermocarstwem”
.Wycofanie jednoznacznego poparcia dla Tajwanu przez Donalda Trumpa jest dla Pekinu pozytywnym sygnałem. Według „FT” chińskie władze błędnie zakładają, że bez amerykańskiego wsparcia wyspa jest bezbronna. „Tajwan nie jest kolonią ani bezludną wyspą, której przyszłość może zostać zakwestionowana przez osoby z zewnątrz” – podkreślił dziennik.
Gazeta zaznaczyła również, że Tajwan dysponuje silną gospodarką i jest technologicznym supermocarstwem, odpowiadającym za produkcję ponad 90 proc. najbardziej zaawansowanych półprzewodników na świecie. Dodatkowym atutem wyspy jest jej położenie geograficzne, które stanowi naturalną barierę ochronną przed potencjalnym atakiem. Z drugiej strony władze w Pekinie mogłyby doprowadzić do blokady morskiej Tajwanu. W takiej sytuacji zapasy gazu ziemnego wystarczyłyby mieszkańcom jedynie na kilka tygodni, a ropy naftowej na kilka miesięcy – przewiduje dziennik.
Jako dowód na możliwość utrzymania niepodległości Tajwanu „FT” przywołuje przykłady Ukrainy i Iranu. Wojna prowadzona przez Rosję przeciwko Ukrainie oraz działania USA i Izraela wobec Iranu pokazują, że nawet supermocarstwa nie zawsze są w stanie podporządkować sobie inne państwa. Ukraina od ponad czterech lat skutecznie odpiera rosyjską agresję, opierając się m.in. na własnej produkcji dronów i rakiet. Z kolei Iran, mimo silnej presji, nadal zachowuje zdolność odstraszania dzięki nowym technologiom wojskowym.
Ponadto nawet gdyby Pekin zdecydował się na blokadę morską, aby zmusić Tajpej do rozmów lub całkowitej kapitulacji, Komunistyczna Partia Chin musiałaby zmierzyć się z problemem narzucenia dyktatury dynamicznie rozwijającej się demokracji o odrębnej tożsamości, kształtowanej przez dziesięciolecia – zauważyła gazeta.
Donald Trump określał kwestię sprzedaży uzbrojenia Tajwanowi jako „dobrą kartę przetargową”
.Prezydent USA przebywał w Pekinie. Po rozmowach poinformował, że chiński przywódca pytał go o gotowość Stanów Zjednoczonych do obrony Tajwanu, a także poruszył kwestię dostaw amerykańskiej broni na wyspę. Donald Trump oświadczył, że jeszcze nie podjął decyzji w sprawie odblokowania kolejnej dostawy uzbrojenia dla Tajpej.
Jeszcze przed wizytą w Pekinie Donald Trump określał kwestię sprzedaży uzbrojenia Tajwanowi jako „dobrą kartę przetargową” w rozmowach z Chinami. Dodatkowo od miesięcy prezydent USA oskarża Tajwan o „kradzież amerykańskiego przemysłu chipowego”.
Od czasu zwycięstwa komunistów w kontynentalnych Chinach w 1949 r. władze w Pekinie traktują Tajwan, gdzie wówczas schroniły się siły antykomunistyczne, jako zbuntowaną prowincję, którą należy przyłączyć do Chińskiej Republiki Ludowej.
PAP/MB









