Republika może być świecka, ale francuska dusza jest katolicką [Michał KŁOSOWSKI] 

Republika może być świecka

Pierwsze dni papieskiej pielgrzymki w Paryżu pokazały Francję, która nie mieści się w opowieści o nieuchronnym końcu chrześcijaństwa. Obecność młodych, wspólna modlitwa i widoczność katolików na ulicach Paryża i w sercu świeckiej republiki przypominają, że przyszłość tego kraju pozostaje otwarta.

Republika może być świecka, ale francuska dusza jest katolicką

Pielgrzymka Leona XIV oczywiście miała swój starannie przygotowany program. Znacznie trudniej było jednak przewidzieć jej społeczny i duchowy odbiór. Byli nawet tacy, którzy twierdzili że mało kto zainteresuje się papieżem w Paryżu. Stolica Francji zaskoczyła jednak skalą zainteresowania, pięknem spotkań, obecnością młodych oraz powszechnością doświadczenia wiary. Katolicy stali się widoczni w miejscach, które zwykle służą za scenografię zupełnie innej opowieści o Francji — kraju popadającego w marazm i wprost niebezpiecznego. W mieście przyzwyczajonym do wielkich wydarzeń papieska wizyta odsłoniła coś jednak, czego nie sposób wyjaśnić samą ciekawością wobec nowego pontyfikatu.

Tłumy, modlitwa, spowiedzi pozwalają bowiem dostrzec proces, któremu trudno jeszcze nadać jednoznaczną nazwę. Zbyt wcześnie, aby ogłaszać religijne odrodzenie całego kraju, jak chcą niektórzy, wieszcząc swoisty renesans wiary w kraju rewolucji. Zarazem coraz trudniej utrzymywać, że francuskie chrześcijaństwo jest tylko dziedzictwem, którym zajmują się historycy i konserwatorzy zabytków bo w tych dniach przemawia ono głosem ludzi, dla których wiara stanowi doświadczenie teraźniejszości mimo życia w mniejszości, pod francuskim laicite.

Kościół we Francji bywa bowiem oglądany przede wszystkim przez polityczne okulary zwłaszcza teraz, na moment przed wyborami prezydenckimi. Katolikom przypisuje się określone poglądy, społeczne pochodzenie, miejsce w sporach o republikę i jej przyszłość. Takie kategorie pozwalają opisać jednak jedynie część rzeczywistości. Nie wyjaśniają jednak, dlaczego ktoś przychodzi do spowiedzi, prosi o chrzest albo trwa na modlitwie pośród tysięcy obcych ludzi, których przez chwilę doświadcza jako bliskich, nie innych, niezależnie od koloru skóry czy akcentu.

Pierwsze dni wizyty Leona XIV przypominają więc, że Kościół jest wspólnotą zbudowaną z relacji. Żyje dzięki przekazywanemu i odkrywanemu zaufaniu, świadectwu, cierpliwej obecności. Jego przyszłość rozstrzyga się również tam, gdzie człowiek odważa się po raz pierwszy zapytać o Boga, a ktoś drugi znajduje czas, aby go wysłuchać. Wszystko to pięknie brzmi w teorii, podczas papieskiej pielgrzymi zyskało wyraz. Piątkowe czuwanie na Stade de France i sobotnia Eucharystia na place de la Concorde nadały bowiem tej wspólnocie publiczną widoczność, którą teraz łatwiej będzie przemienić a której udać się może więcej: przemiana francuskiej przyszłości. Papież spotkał się z młodymi, a następnego dnia przewodniczył wielkiej celebracji w centrum Paryża. Szczególnie ten drugi obraz pozostanie w pamięci: modlitwa w miejscu, którego historia przechowuje doświadczenie rewolucyjnej przemocy, egzekucji i radykalnego zerwania oraz papieskie słowa, które dzięki sile francuskich katolickich instytucji a także ośrodków badawczych będą nie tylko wspominane ale analizowane jeszcze przez długi czas. Leon bowiem otrzymał nijako od francuskiego Kościoła materiał do ukształtowania a przede wszystkim dalszego ukierunkowania.

.Trudno więc o mocniejsze przypomnienie, że znaczenie miejsc nie zostaje ustalone raz na zawsze. Kolejne pokolenia dopisują do nich własne doświadczenie. Tam, gdzie historia pozostawiła pamięć śmierci, może zabrzmieć modlitwa naród zaś, który wielokrotnie próbował rozpoczynać wszystko od nowa, może ponownie spotkać się z tym, co przez stulecia go kształtowało. Korowód świętych tworzących historię francji, z których każdy został nazwany po imieniu, najlepszym tego przykładem.

Ten dialog z przeszłością nie oznacza cofnięcia czasu. Francja pozostaje społeczeństwem głęboko przemienionym przez sekularyzację, migracje, zmiany demograficzne i osłabienie religijnego przekazu między pokoleniami. Właśnie dlatego tak istotne staje się pytanie o ludzi, którzy odkrywają katolicyzm dzisiaj. Co znajdują w wierze? Jakiego języka potrzebują, aby opowiedzieć o swoim doświadczeniu? I czy wspólnoty, do których przychodzą, potrafią przyjąć ich wraz z pytaniami i niepewnością?

Zgromadzeni wokół papieża nie pojawili się przecież znikąd. To nie jest tak, że nagle Francja się budzi. Za ich obecnością stoją rodziny, parafie, duszpasterstwa, ruchy, pielgrzymki, dzieła pomocy i środowiska intelektualne; lata pracy wykonywanej bez pewności, że przyniesie widoczne rezultaty. Ktoś przekazał dziecku modlitwę, a ktoś inny pozostał przy człowieku przeżywającym kryzys. Ktoś też zaprosił znajomego do kościoła, bo a nóż, czemu nie? To właśnie z takich gestów powstaje wspólnota, którą później oglądamy na ekranach jako tłum.

Paryskie dni pielgrzymki odsłaniają więc twarz Francji zbyt rzadko obecną w jej zbiorowym portrecie. Łatwo było jej nie zauważyć, kiedy uwagę zajmowały konflikty, kryzysy i kolejne diagnozy schyłku i grozy. Teraz ta Francja stała się widoczna, papież nadał jej widoczność. I ta Francja upomina się o miejsce w opowieści o własnym kraju, a jej obecność każe ostrożniej formułować sądy o tym, co rzekomo musi nadejść.

.Chrześcijańska nadzieja ma bowiem w sobie właśnie tę zdolność otwierania przyszłości. Wymaga działania również wtedy, gdy rachunek prawdopodobieństwa nie daje powodów do optymizmu i pozwala pracować, przekazywać wiarę i kochać bez gwarancji powodzenia. W tym sensie katolicyzm może pozostawać solą francuskiej ziemi także jako doświadczenie mniejszości: przez jakość obecności, gotowość służby i odwagę proponowania sensu. A Paryż, miasto świateł, w tych dniach ponownie ukazuje również swój związek z krzyżem. Jak głęboki okaże się ten związek, pokaże codzienność po wyjeździe papieża. Widać jednak, że powszechna opowieść o Francji pozostaje niedokończona. Wiara, nadzieja i miłość wciąż mają w niej swoich bohaterów — i wciąż mogą zmieniać jej dalszy ciąg.

Michał Kłosowski
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 września 2026