Jan ŚLIWA: Europa rodziła się w średniowieczu

Europa rodziła się w średniowieczu

Photo of Jan ŚLIWA

Jan ŚLIWA

Pasjonat języków i kultury. Informatyk. Publikuje na tematy związane z ochroną danych, badaniami medycznymi, etyką i społecznymi aspektami technologii. Mieszka i pracuje w Szwajcarii.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Centrum Europy nie zawsze znajdowało się tam, gdzie przywykliśmy go szukać. W ciągu tysiąca lat średniowiecza zmieniały się granice cywilizacji, powstawały państwa, miasta i uniwersytety, a chrześcijaństwo i łacina spajały podzielony kontynent. Jan ŚLIWA wraca do tej historii, by zapytać także o dzisiejsze szanse Polski.

Tysiąc lat, które ukształtowały Europę

.W niedawnym tekście „Mroki średniowiecza, blaski renesansu?” pisałem o lekceważeniu, jakim otacza się średniowiecze, zwłaszcza żeby podkreślić blaski innych epok, a szczególnie odrodzenia i oświecenia. Ktoś powiedział: „Nikt nie jest na tyle bezwartościowy, żeby nie mógł przynajmniej służyć jako zły przykład”. Taka miała być rola średniowiecza, akcentowana już samą nazwą. Pomijając oceny i epitety, przyjrzyjmy się temu, co się w tym okresie faktycznie wydarzyło.

Ten okres to tysiąc lat, według tradycyjnej definicji od upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego (476) do zdobycia Konstantynopola przez Turków (1453) lub odkrycia Ameryki (1492). Przez ten czas Europa przekształciła się z cesarskiego Rzymu w zbiór państw narodowych, gotowych do startu w epokę nowożytną.

Jak zmieniały się granice Europy

.Dokonałem tu pewnych skrótów myślowych, na przykład pisząc o Europie. W istocie chodzi o świat cywilizacji zachodniej, którą łączy kultura łacińska oraz grecka i chrześcijaństwo. Około roku 500 świat ten obejmuje obszar wokół Morza Śródziemnego – „Naszego Morza” (Mare Nostrum). Jak najbardziej do tego świata należy Galia (późniejsza Francja), Brytania i część Germanii, ale też cała północna Afryka, Egipt, Syria i Palestyna. Legionista może zostać przerzucony z Damaszku do egipskiej Aleksandrii, Lugdunum (Lyonu), a nawet Eburacum (Yorku).

Obszar cywilizacji zachodniej zmieniał się w czasie. Te same tereny były zamieszkałe przez nowe ludy. Mówimy tu o wędrówkach ludów lub mniej politycznie poprawnie o inwazji barbarzyńców. W zromanizowanej Galii, o ludności celtyckiej, pojawiają się germańscy Frankowie, którzy jako dynastia Merowingów pokonują pod wodzą Chlodwiga w roku 486 dotychczasowych władców i likwidują resztki administracji rzymskiej. Ale już w roku 496 Chlodwig przyjmuje chrzest i kraj zbudowany na substracie galloromańskim pod germańską władzą wkracza ponownie do europejskiej, chrześcijańskiej wspólnoty kulturalnej. Trzysta lat później, w roku 800, przedstawiciel kolejnej dynastii, Karol Wielki, daje się w Rzymie koronować przez papieża jako cesarz rzymski. Dziś ten „barbarzyński” władca uważany jest za patrona Europy.

Podobnie było w Hiszpanii, gdzie germańscy Wizygoci również przyjęli chrzest i stworzyli silne państwo. Długa była wędrówka Wandalów. Żyli oni na obecnym Śląsku, którego nazwa pochodzi od wandalskiego plemienia Silingów. Proszę tego nie brać do siebie, to dawna historia. Wypychani przez Hunów i Gotów wędrowali przez Panonię (Węgry), Germanię, Galię i Hiszpanię. Od nich pochodzi nazwa Andaluzji oraz muzułmańskiej Hiszpanii – al-Andalus. Przeprawili się przez Gibraltar do Afryki, by dotrzeć do Kartaginy w obecnej Tunezji. Również przyjęli chrześcijaństwo, tyle że arianizm, który był uznany za herezję. Byli wobec tego przedstawiani w jak najgorszym świetle, czyli jako „wandale”. W tym procesie dokonywało się mieszanie ludności i przejmowanie dominującej kultury, czyli łaciny i chrześcijaństwa, której treść i forma oczywiście ewoluowały.

Jeżeli chodzi o terytorium, to również następowały zmiany. Stopniowo rozchodziły się drogi dawnego rzymskiego cesarstwa zachodniego (Rzym, łacina) i wschodniego (Konstantynopol, greka). Przypieczętowała to wielka schizma wschodnia (1054), gdy chrześcijaństwo rozdzieliło się na zachodnie (katolickie) i wschodnie (prawosławne, ortodoksyjne). Oczywiście od wschodu schizma ta wygląda na odwrót. Przy tym greckie „katholikos” (καθολικός) oznacza „powszechny”, a stosuje się tylko do połowy chrześcijaństwa. Z drugiej strony „orthodoksos” (ορθόδοξος) oznacza „prawo-sławny”, „prawo-wierny”, a katolicy uważają, że to oni posiadają prawdziwą wiarę.

Po tysiącu lat można by ten spór zakończyć. Można się zastanawiać, na ile Bizancjum jest konkurentem, a na ile drugim płucem tej samej cywilizacji. Pamiętajmy, że gdy Rzym upadł, Konstantynopol trwał dalszy tysiąc lat i zachował ciągłość kultury.

Wschód Europy, czyli my

.Do obszaru łacińskiego dołączały regiony germańskie w obecnych Niemczech, czasem pokojowo, czasem przemocą, jak w przypadku podboju i „nawrócenia” Sasów przez Karola Wielkiego. Coraz wyraźniej było widać, że przyjęcie chrześcijaństwa jest warunkiem przyjęcia do wspólnoty. Inaczej groziło nawracanie siłą.

Nawracanie było pretekstem do podboju, choć zbawienie dusz było wtedy też traktowane poważnie. Znamy to doskonale z historii naszej, Litwinów i Prusów. W ten sposób do naszej cywilizacji ok. roku 1000 dołączyli Skandynawowie (Wikingowie) i Słowianie.

Co mi sprawia szczególną satysfakcję, wkroczyliśmy wreszcie w obszar kultury pisanej. Znamy korespondencję faraona z królem Hetytów, wiemy, jak Ateńczycy „hejtowali” dziwaka Sokratesa (Chmury Arystofanesa), wiemy, jak Cicero „zaorał” Katylinę. Znamy kroniki, a nawet listy, które w tym samym czasie pisał w Chinach historyk Sima Qian. A u nas pełne zwierza bory i pełno zbójców na drodze, poza tym żadnego śladu. Nawet nie wiemy, skąd pochodzimy.

W istocie o wschodzie Europy i losach Słowian wiemy coraz więcej, choćby z danych archeologicznych i genetycznych. Ponieważ chodzi tu o nas, warto potraktować ten temat odrębnie.

Wkraczają muzułmanie

.W VII wieku na Półwyspie Arabskim kupiec Mahomet zaczął spisywać księgę, którą dziś nazywamy Koranem. Powiadają, że dyktował mu ją sam Bóg (Allah) za pośrednictwem archanioła Gabriela (Dżibril). W roku 622 Mahomet ucieka z Mekki do Jatrib, nazwanego później Madinat an-Nabi (Miasto Proroka), czyli Medyna.

Od tego czasu zaczyna się błyskawiczna ekspansja islamu, na ogół za pomocą szabli, ujarzmienia i takich podatków dla niewiernych, że wkrótce przystępują do nowej wiary. W roku 732 są już pod Poitiers, niedaleko Paryża, gdzie pokonuje ich Karol Młot. Losy chrześcijaństwa jeszcze kilka razy wisiały na włosku, jak choćby w roku 1683 pod Wiedniem.

Chrześcijanie utracili całą Afrykę Północną oraz na kilkaset lat (do 1492) Hiszpanię, która była pracowicie odbijana w ramach rekonkwisty. Szczególnie bolesna była utrata Ziemi Świętej. Wyprawy krzyżowe odzyskały ją na jakiś czas. Te zmagania świętej wojny islamskiej (dżihad) i chrześcijańskiej (krucjaty) trwają czternaście wieków. Narosło wokół nich wiele mitów, które warto by było potraktować odrębnie. Teraz wydaje się, że muzułmanie wychodzą na prowadzenie.

Katastrofy naturalne i wojny

.W typowych książkach do historii, zwłaszcza dawniejszych, dominują królowie i wojny, ewentualnie prądy umysłowe. Niezwykle ważne były również zarazy, zmiany klimatu, klęski nieurodzaju itp.

Najważniejsze zarazy to: dżuma Justyniana (VI–VIII wiek), która osłabiła świat Zachodu w konfrontacji z Arabami, oraz czarna śmierć, czyli dżuma (1347–1352), która zabiła 30–60 proc. populacji. Ci, którzy przeżyli, mieli więcej zasobów i musieli być lepiej traktowani. Dało to asumpt do teorii Malthusa o niezbędności wojen i katastrof jako regulatora populacji. „Zieloną wyspą” była Polska, dzięki rozległości, niskiej gęstości zaludnienia, mniejszym miastom i mniej intensywnemu handlowi. Inaczej mówiąc, zacofanie jest dobre dla zdrowia. Im więcej handlu, ludnych miast i ciasnych hal fabrycznych, tym więcej chorób.

Również klimat nie był stabilny, choć tempo zmian było dość powolne. Początek (V–X wiek) był chłodny i wilgotny – to wczesnośredniowieczne ochłodzenie. Wieki X–XIV to średniowieczne optimum klimatyczne, a od wieku XIV aż do XIX trwała mała epoka lodowa. Cykle te odbiły się na zbiorach i ogólnie dynamice rozwoju.

Około roku 860 Wikingowie dotarli do Islandii (Krainy Lodu). W roku 982 dopłynęli do Grenlandii (Zielonej Krainy) i nie nazwali jej tak dla żartu. To samo dotyczy północnej i mroźnej dziś Kanady, którą osiągnęli około roku 1000 i nazwali Winlandią (Krainą wina), skąd wycofali się dość szybko. Osadnictwo na Grenlandii trwało do ok. roku 1450. Optimum klimatyczne to okres intensywnego rozwoju rolnictwa, dobrobytu, a co za tym idzie, miast i ogólnego poziomu cywilizacyjnego.

Do katastrof należały też wybuchy wulkanów, wprowadzające do atmosfery olbrzymie ilości pyłu, popiołu i aerozoli siarkowych, które mogły się utrzymywać w atmosferze nawet do 3 lat. Wywoływało to brak nasłonecznienia, nieurodzaj i głód. Chodzi tu o wulkany lokalne, np. na Islandii, ale potężne wybuchy w Indonezji też potrafiły wywoływać takie skutki. Skutki te były różne dla różnych ludów. I tak zimny i wilgotny okres od V wieku był nieprzyjemny w Europie, dał za to większe opady i rozwój wegetacji w Arabii, co w połączeniu z dżumą Justyniana w Bizancjum ułatwiło Arabom wzrost ludności i podboje.

Oczywiste jest, że wojny miały katastrofalne skutki. W zasadzie walczyły armie, a nie narody, jak w epoce nacjonalizmów, ale ludność cywilna była traktowana jak darmowy zasób. Palono również zbiory, a rabunki i gwałty były oczywiste. Ekstremalnym przykładem wojen każdego z każdym były Włochy. Można by się spodziewać, że walczyły ze sobą większe regiony. Ale na przykład w Toskanii taka Florencja walczyła z Pizą, Sieną, Lukką, Arezzo i innymi.

Franciszek, późniejszy święty, próbując kariery rycerskiej w wojnie Asyżu z Perugią, dostał się na rok do ciężkiego więzienia w Perugii, skąd za wysoką sumę wykupił go ojciec. Nic dziwnego, że po takim doświadczeniu Franciszek nabrał odrazy do przemocy. Nienawiść między miastami była pielęgnowana przez wieki, jak znane nam ze stadionów święte wojny – im bliżej przeciwnik, tym ostrzej. Pod tym względem lepiej było w silnych monarchiach, takich jak Hiszpania, gdzie władza miała monopol na stosowanie siły, a dodatkowo wyrzucenie innowierców – choć nieeleganckie – odebrało motywację do wojen religijnych.

Okresy średniowiecza

.Tysiąc lat to sporo czasu. Czasowo średniowiecze można podzielić na wcześniejsze (500–1000) i późniejsze (1000–1500). Pierwsze pięć wieków to okres wędrówek ludów, formowania się nowych państw, rozpadu starej administracji i tworzenia nowej. Widzieliśmy, jak ciężki był to okres z powodu niekorzystnego klimatu. Przyjemny z kolei klimat po roku 1000 pozwala na przyrost ludności i spokojniejsze życie. Spokojne o tyle o ile, bo w XIV wieku przez Europę przetacza się czarna śmierć. Ale pewne rzeczy się kumulują: rozwijają się metody uprawy roli i technika, powstają miasta, a w miastach uniwersytety.

Najwspanialsze są miasta włoskie, które niestety tłuką się między sobą niemiłosiernie. Dotyczy to również zwaśnionych rodów i krewkich młodzieńców. Trochę później przedstawił to Szekspir w Romeo i Julii: Tybalt prowokuje Romea, zakochany Romeo nie chce walczyć, Merkucjo atakuje Tybalta, Tybalt zabija Merkucja, Romeo zabija Tybalta. Vendetta w pigułce. Szlachetny młodzieniec nie wychodził na miasto bez rapiera i nie wahał się go użyć. Ciekawe, że mimo tak destruktywnych zachowań Włosi osiągnęli tak wiele w gospodarce, nauce i sztuce. Okres od ok. roku 1300 (Dante!) to już droga do renesansu.

Christianitas

.Wszystko to ważne, ale nie zapominajmy o chyba najważniejszym – o chrześcijaństwie. Chrześcijaństwo powstaje jako niewielka żydowska sekta w peryferyjnej z punktu widzenia Rzymu Palestynie po śmierci Chrystusa. Jej nauka jest atrakcyjna dla wielu, zwłaszcza uciskanych. Gminy chrześcijańskie powstają w wielu miastach Imperium Rzymskiego, zwłaszcza na wschodzie. Dzięki niestrudzonej pracy św. Pawła, który te gminy odwiedza (morzem, konno i piechotą) i wysyła do nich listy (posłańcem), udaje się utrzymać ich spójność. Gdy chrześcijaństwo rośnie w siłę, poddane jest brutalnym prześladowaniom. Zagrożeniem jest zwłaszcza rozdzielenie „co cesarskie, cesarzowi, a co boskie, Bogu”, które wskazuje, że istnieje inna władza niż cesarska.

Odrzucenie chrześcijaństwa przez Żydów uwalnia je od plemienności i pozwala mu rozprzestrzeniać się w całym cesarstwie, na substracie grecko-rzymskim jako religia uniwersalna. Elementem tego substratu jest filozofia. Chrześcijanie zmagają się z pytaniem o relację między boską i ludzką naturą Chrystusa oraz o interpretację Boga Jedynego w Trójcy.

Skutkiem jest zdefiniowanie kanonu ksiąg przyjętych i ksiąg odrzuconych. Kto ma inne zdanie, jest heretykiem. Religia, sprowadzona przez Chrystusa do nakazu miłości Boga i bliźniego, rozrasta się w sformalizowany system. Z czasem pojawiają się definicje nieba, piekła i czyśćca oraz procesów przechodzenia dusz w zaświatach między tymi stanami. Proces wstępowania dusz czyśćcowych do raju na tamtym świecie można na tym świecie usprawnić, składając stosowną ofiarę. Wielka organizacja, jeżeli ma się nie rozsypać, wymaga struktury, procedur i zarządzania majątkiem. Ceną jest utrata niewinności.

Potem pojawiają się pokusy sprawowania władzy ziemskiej. Wreszcie dochodzi do sporu między cesarzem Henrykiem IV i papieżem Grzegorzem VII. W roku 1075 (w połowie naszego średniowiecza) papież ogłasza dokument Dictatus papae, w którym oznajmia zwierzchność papieża nad światem chrześcijańskim, z prawem składania cesarza z tronu. To mocne wejście. Cesarz detronizuje papieża i powołuje swojego kandydata (neopapieża?). W rewanżu papież ekskomunikuje cesarza. Osłabiony cesarz się w końcu ugina i w pokutnej szacie, w śniegu, trzy dni stoi pod papieskim zamkiem w Canossie. Cezar by tego nie zrobił nigdy, Karol Wielki też nie. Ale galilejska zbieranina rybaków i celników po tysiącu lat była już czymś innym.

Podobna sytuacja miała miejsce jeszcze kilka razy. Maksymalnie (1409–1417) było trzech papieży/antypapieży/neopapieży, co było katastrofalnie demoralizujące. Rozwiązanie przyniósł sobór w Konstancji (1414–1418), gdzie w wyniku „resetu konstytucyjnego” Grzegorz XII zrezygnował, a Jana XXIII i Benedykta XIII sobór złożył z urzędu, po czym wybrano jedynego papieża – Marcina V.

Od wojny na górze dla zwykłych ludzi ważniejsze było chrześcijaństwo jako wiara porządkująca życie i nadająca mu sens oraz nadzieję na życie wieczne, niezależnie od trudów i utrapień doznawanych w życiu ziemskim. Po tamtej stronie nie będzie hrabiów i żebraków, każda dusza będzie osądzona według swoich zasług. Możemy też liczyć, że Bóg okaże się bardziej miłosierny niż sprawiedliwy. Zamiast teoretyzować, przytoczmy słowa ballady, jaką François Villon, poeta i zabijaka, napisał na prośbę swej matki, aby ubłagać łaski Najświętszej Panny:

Prostaczka iestem stara y uboga,
Nic nie znam – liter czytać nie znam zgoła –
Oprócz parafii mey niskiego proga,
Gdzie ray oglądam y harfy dokoła,
Y piekło, w którem potępieńców prażą.
Iedno mnie trwoży, drugie zaś raduie:
O day, Bogini, niech wciąż radość czuię!
Ku tobie duszy day grzeszney pozierać,
Z ufnością w sercu y rzetelną twarzą.
W tey wierze pragnę żyć, iak y umierać.

Europejska wspólnota kulturalna

.Gdy cesarstwo rozpadało się na odrębne państwa, zamieszkałe przez różne ludy mówiące różnymi językami, czynnikiem integrującym był Kościół katolicki. Nawet daleko od domu chrześcijanin był członkiem wspólnoty. Sam tego doświadczyłem, uczestnicząc we mszy w Meksyku, New Delhi, Szanghaju, Nagasaki oraz na Jackowie w Chicago. Nie było trzeba rezerwacji ani biletów. Integrację kulturalną zapewniała łacina.

Gdy tworzyły się różne państwa zamieszkiwane przez różne ludy, łacina pozwalała na porozumiewanie się ludzi wykształconych na całym kontynencie. Erazm z Rotterdamu napisał książeczkę Rozmowy potoczne (Colloquia familiaria), rozmówki dla studentów na wyjeździe. Jest tam o pieniądzach z domu, surowych (bijących rózgą) profesorach itp. Tu mowa jest o grze w „piłkę dłoniową”, pila palmaria, znanej we Francji jako jeu de paume:

– Nulla res melius exercet omnes corporis partes, quam pila palmaria.
Żadna gra nie ćwiczy lepiej wszystkich części ciała niż piłka dłoniowa.

– Minus sudabitur, si ludamus reticulo.
Mniej się spocimy, grając w tenisa (reticulum = siatka).

– Imo reticulum piscatoribus relinquamus; elegantius est palma uti.
Zostawmy sieci rybakom, bardziej elegancko jest chwytać ręką.

Ważną rolę spełniały zakony. Klasztory były lokalnymi centrami wiedzy, ale też tworzyły paneuropejskie sieci wymiany myśli.

Gdzie leży jądro Europy i jakie są szanse Polski?

.Przyglądając się historii Europy, obserwujemy, jak przesuwało się jej centrum. W chwili upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego jest to obszar wokół Morza Śródziemnego, obejmujący północną Afrykę. Z czasem centrum to przesuwa się na północ – do obecnej Belgii i Holandii oraz przylegających do nich regionów Francji, Niemiec oraz północnych Włoch. Tam najszybciej rozwijają się miasta, uniwersytety, rzemiosło, handel i banki. Ten region jest tematem książki Johana Huizingi Jesień średniowiecza, bo tam też rozpoczyna się nowa epoka – odrodzenie. Odpowiada on Europie Karola Wielkiego z roku 800, jak również państwom założycielskim współczesnej Unii Europejskiej. Wyraźnie też widać różnicę między państwami należącymi do Rzymu i położonymi poza limes cesarstwa. Te pierwsze mają setki lat przewagi w rozwoju. Po odkryciach geograficznych, już w renesansie, wielkiego znaczenia nabierają dotąd peryferyjne obszary nadmorskie: Hiszpania, Portugalia, Anglia.

Wschód jest zawsze pod względem cywilizacyjnym zapóźniony, choć włącza się do wymiany gospodarczej i kulturalnej. Polska, łącząc się z Litwą, dziedziczy ogromne obszary na wschodzie. Te nabytki to Ruś, która wyniszczona najazdem mongolskim stała się przedtem łatwym łupem Litwinów. Polska nagle sięga prawie od morza do morza. Łatwe zyski z handlu zbożem usypiają. Sama okazuje się smacznym kąskiem i w końcu pod naporem sąsiadów upada.

Staje się to dokładnie w tym czasie, gdy inni budują nowoczesne państwa i przemysł. Gdy w Londynie powstaje pierwsza linia metra (1863), Polacy ruszają z kosami do powstania styczniowego. Po tragicznie straconym wieku XIX Polska odzyskuje niepodległość – na ostatnich resztkach nadziei. Po krótkiej uldze nadchodzą jeszcze cięższe doświadczenia, lecz wymarzona niepodległość wraca. Ostatecznie? Nic nie jest ostateczne. Wiemy, że nie jest ona dana ani za darmo, ani na zawsze. A jaka jest obecnie, każdy widzi.

Wróćmy do wspomnianego centrum. Wyrwany ze snu Europejczyk dalej pokaże je w tym miejscu, co zawsze. Ale czasy się zmieniają, również to centrum się przesuwa. Kraje starego centrum są w rozsypce. Trudno ocenić, jak głębokiej. Fasada jeszcze stoi. A za nią? Może to szansa, by stworzyć nowe centrum. Jak widzieliśmy, centrum to się przesuwa. Kto by kiedyś pomyślał, że w niedostępnych germańskich lasach zrodzi się potęga przemysłowa, że malutka Portugalia rozprzestrzeni swoją kulturę od Brazylii po Makao w Chinach, walcząca z morzem Holandia będzie kolebką nowoczesnego kapitalizmu, że półdzicy Piktowie, mieszkający na krańcach cywilizowanego świata, stworzą imperium, nad którym nie zachodzi słońce? A handlarze futer ze wschodu zbudują największe państwo świata, z bronią atomową, oplatające siecią szpiegów i dywersantów kulę ziemską?

.Świat się zmienia, na ogół powoli, ale obecnie błyskawicznie i gruntownie. W powszechnym chaosie może się otworzyć okno możliwości. Polska ma wiele atutów, ale na naszych oczach rozpada się jej system prawny i państwo gwałtownie traci na wiarygodności. Obecna amerykańska administracja, nasz strategiczny sojusznik, doznała w początkach listopada 2026 roku bolesnej porażki wyborczej w wyborach połówkowych, ale możemy się pocieszyć (?) tym, że sypie się system również w głównych krajach Europy. Trudno powiedzieć, ile w Rosji i Chinach jest solidnej substancji, a ile to tylko fasada. Wszystko jest w ruchu, za rok świat może wyglądać zupełnie inaczej. Nowy system będzie się przez pewien czas docierać, a przy tarciu może iskrzyć. Oj, żyjemy w ciekawych czasach.

W Europie stary hegemon nie odda pozycji bez walki, zwłaszcza że ma do dyspozycji również niesportowe metody i przepłaconego sędziego. Ale w końcu się okaże, czylim najwyższy, czylim tylko dumny i czy złoty róg zagrzmi, czy się zgubi, a ostanie ino sznur. Ale aby wygrać, trzeba grać i wierzyć w zwycięstwo.

Jan Śliwa

Literatura
Xavier Hélary (red.) „Histoire de l’Europe vol. 2: La naissance de l’Europe ? Ve-XVe siècle”. 2025
Florian Mazel (red.) „Nouvelle Histoire du Moyen Âge”, 2021
Robert Bartlett „The Making of Europe: Conquest, Colonization and Cultural Change 950 – 1350”, 1994
Jacques Le Goff „Europe est-elle née au Moyen Age ?”, 2013
Peter Heather „Empires and Barbarians: Migration, Development and the Birth of Europe”, 2010
Peter Heather „Christendom: The Triumph of a Religion”, 2021

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 listopada 2026