Rosyjska „flota cieni” wciąż sprawnie obchodzi embargo Zachodu

Rosyjska „flota cieni” dzięki której Moskwa omija sankcje eksportując surowce przewozi obecnie blisko 70 proc. więcej ropy niż rok wcześniej i stwarza coraz większe zagrożenie dla środowiska – poinformował 14 października „Financial Times”, powołując się na ustalenia Kyiv School of Economics (KSE).
Rosyjska „flota cieni” skutecznie omija zachodnie sankcje
.O ile stare, zużyte i zbyt nisko ubezpieczone tankowce, którymi posługuje się Rosja, mogły w czerwcu 2023 przewozić 2,4 mln baryłek ropy dziennie, to w czerwcu 2024 – już 4,1 miliona – ocenili analitycy KSE. Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia i europejscy sojusznicy coraz częściej obejmują sankcjami ubezpieczycieli i armatorów, starając się ograniczyć zdolność Moskwy do generowania dochodów na wojnę w Ukrainie – przypomniał brytyjski dziennik. Retorsje objęły również firmy i pojedyncze statki powiązane z rosyjską flotą cieni.
Zdaniem jednego z autorów raportu KSE Benjamina Hilgenstocka sankcje nie zostały dość szeroko nałożone na podmioty powiązane z tą flotą. „Sankcje na tankowce (…) powinny być stosowane «systematycznie», aby egzekwować wymóg odpowiedniego ubezpieczenia od wycieków ropy”; to zaś pozwoliłoby „zająć się poważnym i pilnym zagrożeniem dla środowiska wynikającym z floty w cieni”.
Powstaną „strefy wolne od cieni”?
.Wiele z tych statków regularnie pływa po zatłoczonych wodach europejskich, w tym po Morzu Bałtyckim, Cieśninach Duńskich i Cieśninie Gibraltarskiej, zwiększając ryzyko katastrof ekologicznych dla UE i krajów sąsiednich. Autorzy raportu wezwali do stworzenie na europejskich wodach „stref wolnych od cieni”, co miałoby ograniczyć ryzyko. Jeżeli tak się nie stanie, ryzyko „znaczącej katastrofy środowiskowej staje się tylko kwestią czasu”. W raporcie KSE stwierdzono, że połączenie zaawansowanego wieku tankowców – który wynosi średnio 18 lat – i braku odpowiedniego ubezpieczenia sprawia, że statki te są wyjątkowo niebezpieczne.
Ponadto, ponieważ faktyczni właściciele statków kryją się za licznymi pośrednikami, w przypadku zanieczyszczenia środowiska państwa europejskie mogą ponieść koszty likwidowania skutków wycieku ropy sięgające miliardów euro. Doszło już do kilku wypadków z udziałem statków-cieni powiązanych z Rosją. W marcu 15-letni tankowiec Andromeda Star zderzył się z innym statkiem w pobliżu Danii. Do wycieku ropy nie doszło bo tankowiec wracał już, rozładowany, do Rosji.
Embargo na ropę pozwoli zerwać z „ruskim mirem”
.”Musimy zablokować import zasobów energetycznych, stanowiących 57 proc. rosyjskiego eksportu. Kupując rosyjski węgiel, ropę naftową i gaz, Europejczycy pośrednio finansują wojnę Putina” – pisze Piotr ARAK, Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
„Europa Środkowa doświadczała ruskiego miru zbyt długo, by nie wiedzieć, do czego zdolni są Rosjanie. Dlatego też Europa Środkowa domaga się nakładania sankcji ekonomicznych na Rosję, agresora, który jest skrajnie brutalny wobec ludności cywilnej w Ukrainie, dokonując nawet ludobójstwa” – przypomina Piotr ARAK.
Ekonomista zwraca jednocześnie uwagę, że „Polskę, Czechy i całą UE jednak nadal uzależnia od ruskiego miru energia. Musimy uderzyć w dostawy surowców energetycznych ze wschodu – kluczowe narzędzie geopolitycznych rozgrywek Kremla i główne źródło dochodów rosyjskiego budżetu”.
.Jak twierdzi, „Unia musi uniezależnić się od rosyjskiego gazu. Musimy zablokować import zasobów energetycznych, stanowiących 57 proc. rosyjskiego eksportu. Kupując rosyjski węgiel, ropę naftową i gaz, Europejczycy pośrednio finansują wojnę Putina w Ukrainie. Niestety, wysokie ceny surowców utrudniają Unii rezygnację z ich importu z Rosji, a jednocześnie gwarantują reżimowi Putina dodatkowe przychody”.
PAP/WszystkocoNajważniejsze/MJ