Sztuczna inteligencja w muzeum. Kto będzie opowiadał nam o przeszłości?

Sztuczna inteligencja w muzeum

Muzea przez stulecia budowały swoją pozycję jako miejsca, w których przedmiot otrzymuje historię, kontekst i znaczenie. Dziś do pracy kuratorów, historyków i konserwatorów dołączają algorytmy. Sztuczna inteligencja pomaga przeszukiwać ogromne kolekcje, porządkować archiwa i prowadzić zwiedzających przez wystawy. Wraz z jej rozwojem pojawia się jednak ważniejsze pytanie: kto będzie decydował o tym, jaką historię opowie nam muzeum?

Jak sztuczna inteligencja optymalizuje pracę?

W magazynach największych muzeów znajdują się miliony przedmiotów, których większość odwiedzających nigdy nie zobaczy. Część z nich przez dziesięciolecia pozostaje słabo opisana, inne istnieją przede wszystkim w katalogach i archiwach. Digitalizacja zaczęła stopniowo otwierać te zbiory dla badaczy i zwykłych odbiorców. Sztuczna inteligencja (podobnie jak w życiu codziennym) optymalizuje, daje możliwość ich znacznie szybszego przeszukiwania i łączenia.

W 2026 roku UNESCO i Międzynarodowa Rada Muzeów ICOM przeprowadziły pierwsze globalne badanie dotyczące wykorzystania AI w muzeach. Jego wyniki, przedstawione we wrześniu 2026 roku, objęły ponad 400 muzeów z 90 krajów. Aż 57 proc. badanych instytucji zadeklarowało, że korzysta już ze sztucznej inteligencji, podczas gdy 55 proc. nie posiada jeszcze wewnętrznej polityki, strategii ani wytycznych dotyczących jej wykorzystywania. AI jest stosowana m.in. w administracji, tłumaczeniach, badaniu i dokumentowaniu zbiorów, przygotowywaniu wystaw oraz kontaktach z publicznością.

Temat znalazł się także w centrum tegorocznych działań UNESCO. Podczas MuseumWeek 2026 jednym z głównych haseł było „Museums, AI and the Future”. Technologia, która jeszcze kilka lat temu pojawiała się głównie podczas konferencji, wchodzi dziś do codziennej pracy instytucji kultury.

Miliony przedmiotów do uporządkowania

Najbardziej praktyczne zastosowania AI odbywają się daleko od sal wystawowych. Algorytmy mogą pomagać przy katalogowaniu zbiorów, rozpoznawaniu obiektów na zdjęciach, porządkowaniu danych. Przy milionach fotografii, dokumentów i eksponatów oznacza to ogromne przyspieszenie pracy.

Smithsonian Institution od lat wykorzystuje uczenie maszynowe przy pracy ze zdigitalizowanymi zbiorami. Jedne z wcześniejszych projektów obejmowały analizę setek tysięcy fotografii okazów botanicznych. Obecnie instytucja rozwija wykorzystanie AI także przy wzbogacaniu cyfrowych opisów i przeszukiwaniu kolekcji.

Podobny kierunek obrało Rijksmuseum w Amsterdamie. Jego internetowa kolekcja obejmuje setki tysięcy dzieł, książek i materiałów dokumentacyjnych. W 2025 roku muzeum uruchomiło wyszukiwanie wykorzystujące AI, które pozwala odnajdywać dzieła na podstawie podobieństwa kształtu, koloru, stylu czy rodzaju obiektu.

Dla użytkownika zmienia to sposób poznawania kolekcji. Nie musi znać nazwiska artysty ani tytułu obrazu. Może rozpocząć poszukiwania od rzeczy, która po prostu przypomina coś, co już zwróciło jego uwagę.

Muzeum zaczyna odpowiadać

Kolejny etap dotyczy bezpośrednio zwiedzających. AI może tłumaczyć opisy na kolejne języki, dopasowywać informacje do potrzeb odbiorcy, pomagać osobom z niepełnosprawnościami i odpowiadać na pytania dotyczące oglądanych obiektów. UNESCO wymienia chatboty i wirtualnych asystentów wśród rozwiązań już wykorzystywanych w sektorze muzealnym.

Dla dużych instytucji otwiera się możliwość stworzenia przewodnika dostępnego niemal bez przerwy i w wielu językach. Zwiedzający mógłby zapytać go, dlaczego średniowieczna figura trzyma konkretny przedmiot, czym różnią się dwa wiszące obok obrazy albo jak wyglądało życie osoby przedstawionej na portrecie. Wystawa może dzięki temu stać się bardziej dostępna dla człowieka, który przychodzi do muzeum bez wcześniejszej wiedzy.

Kto wybiera historię?

Właśnie tutaj zaczynają się pytania, które dla muzeów mogą okazać się ważniejsze od możliwości samej technologii. Każda wystawa jest wyborem. Ktoś decyduje, który przedmiot trafi do gabloty, jaki otrzyma opis, z czym zostanie zestawiony i jaki fragment jego historii zostanie przedstawiony odwiedzającym. Algorytm również dokonuje wyborów.

Jeżeli system poleca zwiedzającemu pięć dzieł spośród kilkuset tysięcy, tworzy własną ścieżkę przez kolekcję. Kolejność wyników, dane użyte do opisania obiektów i sposób działania modelu zaczynają wpływać na to, co człowiek zobaczy.

Wśród najważniejszych problemów związanych z wykorzystaniem AI w muzeach wymienia się dokładność historyczną, reprezentację różnych społeczności, prawa autorskie, przejrzystość działania systemów oraz odpowiedzialność za generowane treści.

Szczególnie delikatna jest kwestia kultur, których głos przez wiele lat był słabo obecny w muzealnych katalogach. Algorytmy uczą się na istniejących danych. Jeżeli wcześniejsze opisy zawierają uproszczenia, błędy albo perspektywę charakterystyczną dla konkretnej epoki, system może je później powielać na znacznie większą skalę.

UNESCO zwraca uwagę, że systemy AI mogą wzmacniać istniejące uprzedzenia i nierówności. Organizacja wskazuje dlatego na znaczenie różnorodności danych i przejrzystości. Głos człowieka nadal powinien zostawać kluczowy.  W muzeum ma to szczególne znaczenie. Opis przedmiotu może wpływać na sposób, w jaki całe pokolenia będą rozumiały kulturę, religię czy wydarzenie historyczne.

Historia potrzebuje kontekstu

Przedmiot muzealny rzadko mówi sam za siebie. Opis wymaga więc wiedzy wychodzącej daleko poza rozpoznanie tego, co znajduje się na fotografii. Właśnie dlatego UNESCO w swoich zasadach dotyczących etycznego wykorzystania AI podkreśla znaczenie ludzkiego nadzoru. Organizacja zachęca również do wykorzystywania sztucznej inteligencji w ochronie i udostępnianiu dziedzictwa kulturowego, przy zachowaniu różnorodności języków, tradycji i sposobów rozumienia świata.

Dla muzeów oznacza to również rozmowę ze społecznościami, z których pochodzą ich zbiory. Cyfrowy katalog może docierać dziś do ludzi znajdujących się tysiące kilometrów od przedmiotu przechowywanego w europejskim czy amerykańskim muzeum. Mogą oni posiadać wiedzę, której nigdy nie zapisano w starych kartach katalogowych.

AI potrafi przetwarzać ogromną ilość informacji. Jakość tych informacji nadal zależy od ludzi, którzy je zbierają, opisują i poprawiają. W świecie pełnym automatycznie generowanych treści szczególnie cenne stają się miejsca, które potrafią powiedzieć, skąd pochodzi informacja, kto ją sprawdził i na czym opiera się dana interpretacja. Taka odpowiedzialność dotyczy również samego korzystania z AI. Zwiedzający powinien wiedzieć, kiedy czyta opis przygotowany przez kuratora, kiedy korzysta z automatycznego tłumaczenia, a kiedy rozmawia z systemem generującym odpowiedzi.

Kto opowie przyszłym pokoleniom o przeszłości?

Muzea zmieniały się razem z technologią już wcześniej. Fotografia pozwoliła dokumentować kolekcje. Internet otworzył katalogi dla ludzi na całym świecie. Skanowanie 3D umożliwiło oglądanie przedmiotów bez fizycznego kontaktu z nimi. AI przyspiesza następny etap tej przemiany.

Wraz z tym rośnie znaczenie ludzi odpowiedzialnych za muzealne zbiory. Kuratorzy, historycy, konserwatorzy i społeczności związane z danym dziedzictwem dostarczają kontekstu, którego maszyna sama nie posiada.

Pytanie o AI w muzeum dotyczy więc czegoś większego niż nowego sposobu zwiedzania. Chodzi o autorstwo pamięci. Każde pokolenie porządkuje przeszłość na nowo, wybierając wydarzenia, przedmioty i historie, które uznaje za warte zachowania. Teraz po raz pierwszy w tym procesie na tak dużą skalę uczestniczą algorytmy.

Od sposobu, w jaki muzea nauczą się z nich korzystać, będzie zależało nie tylko to, co zobaczymy na ekranie podczas następnej wizyty. Będzie zależało również to, jaki obraz przeszłości zostanie przekazany ludziom, którzy przyjdą po nas.

Nina Zientarzewska

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 września 2026