Szwecki rząd chce, aby więcej dzieci imigrantów odwiedziło Muzeum Auschwitz

Auschwitz

Rząd Szwecji ogłosił zwiększenie środków na organizację wyjazdów edukacyjnych do Muzeum Auschwitz na temat Holokaustu i antysemityzmu dla uczniów pochodzących z innych kultur, w tym z krajów muzułmańskich.

Rząd szwecji chce uchronić dzieci przed rosnącym antysemityzmem

.W tym roku na ten cel przeznaczonych ma zostać dodatkowo 1 mln koron (88 tys. euro).

Premier Ulf Kristersson oraz minister kultury Parisa Liljestrand odwiedzili w piątek szkołę podstawową w zamieszkanej przez imigrantów dzielnicy Akalla w Sztokholmie. Politycy spotkali się z grupą uczniów, którzy jako pierwsi w tej placówce odbyli jesienią 2023 roku podróż do byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.

„Chcemy, aby więcej nastolatków mieszkających w dzielnicach wrażliwych pod względem socjalnym i ekonomicznym mogło wziąć udział w tego rodzaju wyjazdach” – podkreślił Kristersson na zorganizowanej w szkolnej bibliotece konferencji. „Żadne z dzieci nie powinno dziedziczyć uprzedzeń swoich rodziców” – dodał.

Kristersson przypomniał, że po ataku palestyńskiego Hamasu na Izrael z 7 października ubiegłego roku wielu Żydów nie czuje się w Szwecji bezpiecznie.

Forum Historii Żywej zorganizuje wycieczki do Muzeum Auschwitz

.Minister Liljestrand w zauważyła, że do szkoły w Akalla uczęszczają dzieci oraz młodzież pochodząca z kilkudziesięciu krajów. „Mamy w Szwecji społeczeństwo wielokulturowe, jest ono spolaryzowane bardziej niż kiedykolwiek. Liczymy, że wyjazdy do miejsc pamięci o Holokauście staną się również pretekstem do rozmowy o szwedzkiej demokracji i naszych wartościach” – zauważyła.

Według dyrektora szkoły podstawowej w Akalla Tomasa Anderssona poza wycieczką do Polski program edukacyjny obejmuje szereg zajęć przed wyjazdem oraz po powrocie. „Uczestnikami jest młodzież z różnych kultur oraz środowisk, a w przypadku większej liczby chętnych odbywa się losowanie” – podkreślił.

Rząd Szwecji zapowiedział również aktualizację wydanego 25 lat temu podręcznika na temat Holokaustu w związku z koniecznością aktualizacji współczesnych kontekstów.

W Szwecji wycieczki do Muzeum Auschwitz organizowane są przez podlegające rządowi Forum Historii Żywej oraz Szwedzki Komitet ds. Walki z Antysemityzmem

Polscy dyplomaci ratowali Żydów przed Zagładą

.Podczas gdy Szwecja podejmuje starania, by młodzież zagrożona wpływami antysemityzmu poznała historię ofiar Auschwitz, warto przypomnieć Polaków, którzy bohatersko ratowali Żydów przed koszmarami obozów. Byli to między innymi polscy ambasadorzy, o których na łamach Wszystko co Najważniejsze Mordecai PALDIEL, były wieloletni dyrektor w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie. Kierował on organizacją, która w latach 1984-2007 przyznała tytuły „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata kilkunastu tysiącom osób z całego świata.

W swoim artykule pisze, że po upadku Polski na początku II wojny światowej kilka polskich placówek dyplomatycznych w innych państwach nadal prowadziło działalność. W szwajcarskim Bernie ambasador Aleksander Ładoś oraz jego dwaj główni współpracownicy Stefan Ryniewicz i Konstanty Rokicki rozpoczęli szeroko zakrojoną operację ratowania polskich Żydów. Punktem wyjścia było pozyskanie kilkudziesięciu paragwajskich dokumentów od Rudolfa Hügli, berneńskiego konsula Paragwaju. Na dokumenty te naniesiono nazwiska polskich Żydów jako rzekomych obywateli Paragwaju i odpowiednio je opieczętowano, dzięki czemu niektórym Żydom zamieszkującym część Polski znajdującą się pod okupacją sowiecką udało się uciec do Japonii. Tam z kolei polskie przedstawicielstwo wystawiło im prawdziwe paszporty, z którymi udali się do innych krajów.

„Był to dopiero początek bardziej intensywnych działań na rzecz pomocy Żydom znajdującym się nie tylko w Polsce, ale również w innych okupowanych przez Niemcy państwach. Aby uchronić ich przed wywózką do obozów śmierci, posłużono się fałszywymi paszportami krajów Ameryki Łacińskiej, głównie Paragwaju. Okaziciele takich paszportów trafiali do specjalnych niemieckich obozów jako zakładnicy, których nazistowski reżim miał nadzieję wymienić na Niemców przebywających w różnych państwach latynoamerykańskich” – dodaje autor.

Rozpoczętą przez polską ambasadę operację koordynowało dwóch zamieszkałych w Szwajcarii żydowskich działaczy zajmujących się akcjami ratunkowymi – Abraham Silberschein, kierownik oddziału Światowego Kongresu Żydów, odpowiedzialnego za operacje ratunkowe, oraz Chaim Eiss z ortodoksyjnego ruchu Agudat Israel. Zaangażowani byli również Isaac i Recha Sternbuch z nowojorskiego komitetu znanego jako Vaad Hatzalah. Ważną rolę w fałszowaniu paszportów odegrał ponadto żydowski pracownik polskiej placówki dyplomatycznej Juliusz Kühl.

Co więcej, kiedy Ładoś dowiedział się, że Niemcy kwestionują wiarygodność latynoamerykańskich paszportów okazywanych przez – w większości polskich – Żydów przebywających tymczasowo w niemieckim obozie Vittel w okupowanej Francji, wysłał 19 grudnia 1943 r. pilną depeszę do Tadeusza Romera, polskiego ministra spraw zagranicznych w Londynie, usilnie prosząc o interwencję, dzięki której latynoamerykańskie placówki w Berlinie potwierdziłyby prawdziwość dokumentów. Prośbę uzasadniał tym, że „wystawiono je wyłącznie w celach humanitarnych, aby ratować ludzi przed pewną śmiercią… Sprawa jest bardzo pilna”. W następnych miesiącach Ładoś wysyłał jeszcze inne prośby, w tym do przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w Genewie.

„Polska ambasada w Bernie okazała Żydom ogromną pomoc także dzięki wykorzystaniu specjalnej stacji radiowej do przekazywania tajnych wiadomości na temat sytuacji Żydów w krajach okupowanych przez Niemców. Również i to stanowiło naruszenie szwajcarskiej polityki neutralności podczas wojny. Isaac Lewin z żydowskiej organizacji Agudat Israel, który otrzymywał wiadomości wysyłane poprzez polski konsulat w Nowym Jorku, stwierdził po wojnie, że Ładoś zasługuje na to, aby jego imię zapisano złotymi zgłoskami w księdze przypominającej przyszłym pokoleniom o próbach niesienia pomocy nieszczęsnym ofiarom nazizmu” – pisze Mordecai PALDIEL.

Autor przypomina, że 13 października 1943 r. minister spraw zagranicznych Szwajcarii Marcel Pilet-Golaz wezwał Aleksandra Ładosia do złożenia wyjaśnień na temat operacji z fałszywymi paszportami. Jak odnotował, „zwróciłem mu uwagę, iż zauważyliśmy, że członkowie ambasady i pracownicy konsularni prowadzą działalność wykraczającą poza ich kompetencje i zakres obowiązków… Dlatego podjęliśmy interwencję”. Ładoś odpowiedział rozgniewany, że jego rząd nie przyjmie szwajcarskiego protestu, ponieważ cała akcja ma charakter ściśle humanitarny. Poza tym posiadacze sfałszowanych paszportów nie chcieli przedostać się do państw, na które dokumenty były wystawione, ale po prostu uniknąć deportacji do obozów śmierci.

„Nie istnieją dokładne dane na temat liczby Żydów, którzy skorzystali z przeprowadzonej przez polską placówkę w Bernie operacji, ale według wszelkiego prawdopodobieństwa można mówić o tysiącach osób” – zaznacza Mordecai PALDIEL.

Prowadząc obszerne badania na ten temat, były ambasador RP w Szwajcarii Jakub Kumoch ustalił do tej pory nazwiska 3262 osób, z których około 796 przeżyło. Jeżeli jednak wziąć pod uwagę to, że na wielu paszportach widnieli również członkowie rodzin, całkowita liczba osób objętych operacją może dochodzić nawet do 8 tysięcy, w tym od 2 do 3 tys. ocalałych. Prace nad szczegółowymi wyliczeniami ciągle trwają.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 stycznia 2024