W Szwecji ruszyła kampania o NATO przeciwdziałająca dezinformacji

szwecja

W Szwecji wystartowała w czwartek rządowa kampania na temat NATO w kanałach cyfrowych i mediach społecznościowych, mająca przeciwdziałać dezinformacji. Przekaz w wersji m.in. po arabsku ma dotrzeć również do imigrantów.

Informacje o tym, co NATO oznacza dla szwedzkiego społeczeństwa

.”Nie jest to polityczne formowanie opinii, ale oparta na faktach informacja: czym jest NATO, i co oznacza dla Szwecji i szwedzkiego społeczeństwa” – podkreślił minister obrony cywilnej Carl-Oscar Bohlin.

Odpowiedzi można znaleźć np. na pytanie, czy na terytorium Szwecji rozmieszczona zostanie broń jądrowa: „Rząd nie widzi takiej potrzeby, aby miało to miejsce w czasie pokoju”.

Kampania w mediach społecznościowych

.Jak dodała, Charlotte Petri Gornitzka, dyrektor Urzędu ds. zarządzania kryzysowego (MSB), który wraz z wojskiem realizuje przekaz, kampania skierowana jest do grupy docelowej osób w wieku 16-25 lat oraz – w innej wersji – do ogółu społeczeństwa. Informacje o NATO mają być dostępne po szwedzku, angielsku, arabsku oraz persku na takich platformach jak Facebook, Instagram, Snapchat, YouTube, Twitch.

Na razie nie jest jeszcze pewne, czy kampania o NATO trafi na popularny wśród nastolatków chiński serwis TikTok. Urząd MSB ma już tam jednak swoje konto z innymi poradami pod adresem Lilla Krisinfo (dosł. mała informacja kryzysowa), skierowane do dzieci.

Szwecja stała się 32. członkiem NATO 7 marca po ponad 200 latach neutralności na skutek rozpoczęcia przez Rosję wojny wobec Ukrainy. Wejście do Sojuszu Północnoatlantyckiego poparły wszystkie partie w parlamencie oprócz dwóch niewielkich: skrajnej Partii Lewicy oraz Partii Ochrony Środowiska – Zieloni. Z badań opinii publicznej wynika, że za dołączeniem do NATO opowiedziało się 66 proc. społeczeństwa. Odsetek przeciwników utrzymuje się na poziomie 20 proc.

Błędy i iluzje Zachodu

.Od początku wojny na Ukrainie wielu komentatorów postawiło diagnozę, że Zachód przeliczył się co do Rosji – która jest przecież stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa. O tych zawiedzionych iluzjach pisze we „Wszystko co Najważniejsze” prof. Antoine Arjakovsky.

„Przez długi czas wśród zachodnich elit rządzących dominowały tak zwane »realistyczne« lub »pragmatyczne« diagnozy sytuacji geopolitycznej w Europie Wschodniej” – komentuje. – „Do tego stopnia, że w przededniu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę francuskie służby wywiadowcze były przekonane, że nie może do niej dojść. Dyrektor wywiadu wojskowego, generał Eric Vidaud, musiał opuścić swoje stanowisko w marcu 2022 r. za niewystarczające ostrzeżenie rządu o ryzyku na Ukrainie.”

„Nastroje rusofilskie od dawna istnieją w części tradycyjnej, a nawet tradycjonalistycznej Francji, z której wywodzą się niektórzy oficerowie: taka »Święta Rosja«, serce wyimaginowanego słowiańskiego świata, byłaby rodzajem cywilizacyjnego sojusznika przeciwko wojowniczemu islamskiemu Południu; w niektórych umysłach zapanowało pomieszanie zalet władzy, pojęcia logicznie kultywowanego w wojskowym establishmencie, z rodzajem fascynacji autorytaryzmem rosyjskiej demokracji; poprzez źle pojęty patriotyzm niektórzy hołdują ideałowi »suwerenizmu« Francji, której różni polityczni promotorzy żywią organiczną niechęć do projektu silnej, zjednoczonej Europy i silnej więzi transatlantyckiej. Te dwa punkty, ponieważ razem stanowią środek ciężkości bezpieczeństwa zachodnich demokracji, są priorytetowym celem Władimira Putina; inni – niekiedy ci sami – wykształcili antyatlantyckie nastroje, często podsycane brakiem wiedzy o NATO, a czasem frustracją związaną z tym, że przyszło im pracować w środowisku tej organizacji, nie zawsze opanowując jej subtelności, kody, a czasem nawet język roboczy, co jest warunkiem wstępnym, aby móc się w niej realizować.”

„Dramatyczne konsekwencje krótkowzrocznego »realizmu«, którego główną cechą jest oderwanie od wszelkiej metafizyki, a zatem i etyki, nie dały na siebie długo czekać. Kilka dni przed 24 lutego 2022 r. prezydent Francji i kanclerz Niemiec udali się do Moskwy w przekonaniu, że prezydent Rosji nie zaatakuje Ukrainy. Samozwańczy eksperci od Rosji, byli ministrowie i akademicy odpowiedzialni za doradzanie europejskim przywódcom, wszem wobec głosili, że inwazja na Ukrainę nie jest racjonalna i dlatego do niej nie dojdzie. Jednak w następnym miesiącu Josep Borrell, szef europejskiej dyplomacji, przyznał, że europejskie elity nie chciały uwierzyć w to, co amerykańskie służby wywiadowcze mówiły im o rychłej napaści na Ukrainę. Wielu tak zwanych ekspertów realistów jest teraz zmuszonych przyznać się do swojej ślepoty, ale niewielu jest takich, którzy próbują zrozumieć, jak i dlaczego mogli przez kilka dziesięcioleci mylnie oceniać osobowość Putina. To dlatego ani Angela Merkel, ani Nicolas Sarkozy, mimo że w 2008 r. byli odpowiedzialni za odmowę Gruzji i Ukrainie rzeczywistego przystąpienia do NATO, a tym samym za wydanie ich na pastwę jawnym imperialistom Kremla, nie przyznali się do swoich błędów” – uważa profesor.

PAP/Daniel Zyśk/Wszystko co Najważniejsze/JT

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 marca 2024