Tobiasz BOCHEŃSKI: Polska na miarę naszych ambicji

Polska na miarę naszych ambicji

Photo of Tobiasz BOCHEŃSKI

Tobiasz BOCHEŃSKI

Poseł do Parlamentu Europejskiego X kadencji. B. wojewoda łódzki i wojewoda mazowiecki.

Ryc. Fabien Clairefond

My, Polacy, mamy wszelkie zdolności, umiejętności, doświadczenia i potencjał, by zająć miejsce wśród najwyżej rozwiniętych, najbogatszych i najbardziej wpływowych narodów świata – pisze Tobiasz BOCHEŃSKI

.Na naszych oczach porządek światowy ulega najpoważniejszym zmianom od upadku ZSRR. U zarania lat 90. ukształtował się znany nam ład. Dziś kruszeje i jest podmywany w zastraszającym tempie. To nie tylko gra USA i Chin. To fundamentalna zmiana, na którą polska elita polityczna musi odpowiedzieć, ponieważ mamy do czynienia z rewolucją, która jest dla Polski zagrożeniem, a dzięki odważnej, aspiracyjnej polityce może być szansą. Obserwowany i opisywany koniec globalizacji, niekwestionowanego prymatu amerykańskiego oraz świata, w którym od siły ważniejsze są normy prawa międzynarodowego, dotknie każde państwo i każdego człowieka. Wpływamy na wzburzone wody, zatem potrzebujemy: mądrego i utalentowanego kapitana, sprawnej i zdyscyplinowanej załogi, a także statku, którym można sprawnie manewrować pośród wielkich, groźnych fal polityki międzynarodowej.

Musimy sami ze sobą być szczerzy i uczciwi: Polska przez ostatnie 30 lat awansowała dopiero z grona państw biednych do średniej ligi europejskiej. Przebyliśmy długą drogę dzięki talentom i ciężkiej pracy Polaków, lecz nie zajęliśmy miejsca naszych marzeń i aspiracji. Sami siebie widzimy wśród liderów, największych, najbogatszych i najbardziej liczących się państw. By przebyć ten dystans, musimy wydobyć się ze statusu politycznej półperyferyjności, w którym znajdujemy się od przeszło 200 lat.

Musimy powrócić na nasze miejsce: niekwestionowanego lidera Europy Środkowo-Wschodniej, którego siła polityczna, gospodarcza i kulturalna promieniuje na cały geograficzny pomost pomiędzy Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym. By ten geopolityczny cel osiągnąć, musimy zdobyć się na ambitną politykę międzynarodową, reformę państwa, dalsze ugruntowanie wzrostu gospodarczego i wskoczenie na falę rewolucji technologicznej odbywającej się przy udziale AI.

.Znajdujemy się w niezwykle trudnej sytuacji międzynarodowej. Na wschodzie imperialna Rosja dąży do rozszerzania swej władzy i próbuje utrzymać się na quasi-mocarstwowej pozycji poprzez zarządzanie relacjami z Chinami i Zachodem. Z polskiego punktu widzenia Rosja w dzisiejszym kształcie jest wrogiem. Nasze interesy są absolutnie sprzeczne, a zważywszy, że dla Rosjan każda sfera aktywności państwowo-społecznej jest rodzajem broni w walce o imperium, to trudno dziś wyobrazić sobie nawet neutralne relacje między naszymi państwami. Tego rodzaju sąsiedztwo nakłada na nas obowiązek nie tylko budowania i utrzymywania dużych oraz nowoczesnych sił zbrojnych, ale również przebudowania służb i instytucji państwowych, by osiągnęły odporność wobec różnego rodzaju hybrydowych zagrożeń płynących ze wschodu.

Musimy posiadać wszelkie zdolności antycypowania ataków i odpowiadania na nie pod tzw. progiem wojny. Imperializm rosyjski kosztuje nas obecnie 4 proc. PKB w samych wydatkach na obronność, które muszą zostać poniesione, byśmy mogli zwiększyć nasze zdolności militarne, budując ultranowoczesny przemysł obronny i zapewniając obronę cywilną z prawdziwego zdarzenia. Aby osiągnąć te cele, musimy zmienić prawo, zmodernizować procedury zarządzania państwem, zwiększyć efektywność wydatkowania środków budżetowych, przebudować bądź zlikwidować wiele instytucji. Potrzebujemy dokonania audytu państwa z punktu widzenia wymogów realizacji polskiej racji stanu na arenie międzynarodowej.

Na Zachodzie mierzymy się z wyzwaniem innego rodzaju. Jako członkowie UE i NATO musimy prowadzić aktywną politykę obrony podmiotowości Rzeczypospolitej i Europy Środkowo-Wschodniej. W przekonaniu, że to właśnie państwo narodowe zapewnia pomyślność, musimy zwalczać wszelkie koncepcje federalizacji i centralizacji Unii Europejskiej. Przeciwny scenariusz oznaczać będzie utrzymanie politycznej i gospodarczej peryferyjności Polski oraz popadnięcie w zarząd Berlina. Bruksela z każdym rokiem staje się coraz bardziej zależna od nacisków – coraz mniej konkurencyjnego – przemysłu niemieckiego. Jeżeli myślimy o wielkim polskim kapitale, wynalazczości, podmiotowości i odgrywaniu większej roli w regionie, to nie możemy zgodzić się na politykę europejską prowadzoną w interesie najbogatszych państw z dawnej 15. Ich interesem jest utrzymanie dominującej pozycji, co stoi w oczywistej sprzeczności z polskimi aspiracjami.

Te dwa wyzwania, rosyjskie i europejskie, pozostają w bezpośrednim związku z budowaniem oraz utrzymywaniem relacji transatlantyckich. USA są najsilniejszym mocarstwem wolnego świata. Jak każde imperium, mają swoje geopolityczne cele. Nie wszystkie pozostają w zgodzie z polskimi interesami. Niemniej pamiętając lekcję śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, iż Polska na arenie międzynarodowej znaczy tyle, ile znaczy w Europie Środkowo-Wschodniej, powinniśmy wykorzystywać sojusz polsko-amerykański do licytowania naszej pozycji wzwyż względem Brukseli i Moskwy. Nasza polityka zagraniczna musi zostać okrojona ze wszelkich kompleksów i zaściankowości. Nie może być dłużej licytacją ładnych zdjęć premiera i ministra spraw zagranicznych na eleganckich salonach. Ze względu na nasze ograniczone zasoby musimy skoncentrować naszą uwagę na kluczowych kierunkach i konsekwentnie realizować wcześniej przyjęte założenia.

.Naszą dyrektywą wschodnią winno być: Rosja jak najdalej od naszych granic, Rosja odłączona politycznie i gospodarczo od Zachodu, im słabsza Rosja na świecie, tym lepiej dla Polski. W związku z tym musimy utrzymywać bliskie polityczne stosunki ze Szwecją, Finlandią, państwami bałtyckimi i Grupą Wyszehradzką. Polską koniecznością jest blisko współpracować z Rumunią i Bułgarią oraz żywo interesować się sytuacją polityczną w Mołdawii. W sposób naglący zachodzi konieczność przemyślenia naszej strategii względem Białorusi, która w sensie geograficznym stanowi bramę prowadzącą ze wschodu na nizinne tereny Rzeczypospolitej. Budowanie politycznej synergii między wymienionymi państwami stanowi tak samo ważny element naszej strategii, jak wspieranie wysiłku zbrojnego państwa ukraińskiego.

Myśląc o relacjach politycznych nie możemy zapominać o więzach gospodarczych. Instytucje państwowe muszą wcielić się w rolę promotorów polskiego biznesu poza granicami. Kierunki ekspansji gospodarczej muszą pozostawać w korelacji z wektorami politycznymi, tak by budować szeroko rozumianą polską siłę nacisku. W związku z tym musimy zmienić nie tylko myślenie polityków, urzędników i przedsiębiorców, ale również zbudować nowoczesną dyplomację gospodarczą oraz strategię eksportowo-inwestycyjną, która będzie dopełniała strategię dyplomatyczną.

Zważywszy na wyzwania geopolityczne stojące przed nami, mamy za zadanie dokonać trzech reform o fundamentalnym znaczeniu: prawnej, fiskalnej i militarnej. Bez modernizacji w tych trzech sferach nie uczynimy z państwa narzędzia zdolnego zapewnić pomyślną przyszłość narodowi.

Konieczna reforma prawna wymaga działań wieloaspektowych. Wszyscy doskonale widzimy, jak wymiar sprawiedliwości stał się elementem gry politycznej, a część sędziów postanowiła włączyć się w bieżące spory. Wciąż znajdujemy się na granicy anarchii prawnej ze względu na prawniczy rokosz wobec władzy ustawodawczej i wykonawczej w latach 2015–2023. Jednym z najważniejszych jego elementów jest zanegowanie przez niektórych sędziów konstytucyjnej hierarchii aktów prawnych, dotychczas przyjętych zasad wykładni i tradycyjnego oraz powszechnego pojmowania prawa w Polsce w duchu pozytywizmu prawniczego.

Reforma prawa musi przemodelować system sądownictwa poprzez przywrócenie podziału władz i zasady ich równowagi. Dziś mamy do czynienia z kroczącym procesem zawłaszczania przez sądy władzy przez stosowanie tzw. wykładni rozszerzającej, dzięki której sędziowie wykraczają poza normy prawne ustanowione w konstytucji i przepisach prawa powszechnie obowiązującego. Zreformowanie tego systemu jawi się jako zadanie palące i niezwykle trudne. Nie jest to jednak koniec misji stojącej przed władzami Rzeczypospolitej. Prawo będące systemem norm i zasad regulującym wszelkie stosunki publiczne oraz prywatne w państwie ma moc zarówno niszczącą, jak i budującą.

Skonstruowane w sposób skomplikowany, dotknięte inflacją aktów prawnych, sprzeczne, często ulegające zmianom, wprowadzające nadmiar instytucji może stawać się siłą ograniczającą bądź wręcz blokującą rozwój i zdolności państwowe. Niestety, z taką sytuacją mamy do czynienia w naszej ojczyźnie. Ten stan rzeczy wynika z nawarstwienia przeszłych zjawisk (m.in. brak dekomunizacji, rozliczenia z postkomunizmem) i dzisiejszej mody, pochodzącej z Brukseli, a wyrażającej się w uporze odpowiadania na wszelkie zjawiska polityczno-społeczne za pomocą tworzenia nowych regulacji. Polska potrzebuje: prostego, klarownego systemu podatkowego; kodyfikacji oraz ujednolicenia poszczególnych gałęzi prawa administracyjnego; skrócenia i uproszczenia postępowań sądowych; reformy sądownictwa administracyjnego. Jednocześnie konieczne jest podjęcie wysiłku zmierzającego ku zbudowaniu nowych instytucji publicznych, pozwalających skutecznie obsługiwać rację stanu, zarówno na arenie międzynarodowej, unijnej, jak i wewnętrznej.

W latach rządów Prawa i Sprawiedliwości został podjęty wielki wysiłek uzdrowienia finansów publicznych. Odbyło się to w dwóch wielkich krokach: pierwszy obejmował sferę budżetową (uszczelnienie pobierania podatków, ściganie przestępstw skarbowych itd.), drugi wprowadzał w ramach Polskiego Ładu solidarnościowy i progresywny (a nie jak wcześniej: degresywny) system podatkowy. Obie wielkie reformy pozwoliły odmienić politykę społeczną, gospodarczą i inwestycyjną w Polsce. Dzięki nim Prawo i Sprawiedliwość mogło wprowadzić wielkie programy społeczne, takie jak 500 czy 800 plus. Jednocześnie uruchomiono największą w historii Polski strategię inwestowania w samorządach (np. drogi powiatowe i gminne, żłobki, wodociągi, infrastruktura szkolna, remonty szkół) i w skali makro (np. budowa autostrad, dróg szybkiego ruchu czy CPK). Te reformy muszą być kontynuowane w celu dokonania odwrotu od polityki zadłużania Polski przez rząd Donalda Tuska i zwiększenia konkurencyjności i innowacyjności gospodarki.

.Budowa silnych, licznych i ultranowoczesnych sił zbrojnych stanowi dla Polski geopolityczną konieczność. Musimy wrócić na drogę poważnych zakupów z czasów, gdy prezes Jarosław Kaczyński był wicepremierem do spraw bezpieczeństwa. Kluczowe w tej sferze jest budowanie polskiego przemysłu zbrojeniowego. Wydawanie 4 proc. PKB na obronność powinniśmy wykorzystać jako koło zamachowe gospodarki i wsparcie dla rodzimej innowacyjności. W ten sposób będziemy mogli stać się w ciągu dekady ważnym eksporterem sprzętu wojskowego. Jednocześnie musimy uchronić się od uzależnienia od wpływu Niemiec, które dążą do dominacji przemysłowej poprzez forsowanie unijnych zakupów takiego sprzętu. Silne Wojsko Polskie wspierane przez bazę industrialną stanowi najważniejszą polisę bezpieczeństwa i kartę przetargową w czasie zmian w ładzie światowym.

Jestem głęboko przeświadczony o konieczności wdrożenia polityki aspiracyjnej. My, Polacy, mamy wszelkie zdolności, umiejętności, doświadczenia i potencjał, by zająć miejsce wśród najwyżej rozwiniętych, najbogatszych i najbardziej wpływowych narodów świata. By ten cel osiągnąć, musimy przebudować państwo, prowadzić asertywną politykę i zdobyć się na wielkie inwestycje prorozwojowe. CPK, regulacja rzek, rozbudowa portów, elektrownie atomowe, wydobycie oraz eksport surowców, ekspansja ekonomiczna w Europie Środkowo-Wschodniej, innowacyjność – to przykazania, których nie możemy łamać, jeżeli chcemy być podmiotem, a nie peryferiami.

Tobiasz Bocheński

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 30 stycznia 2026