Koniec wojny w Kongo po trzech latach?

Władze Demokratycznej Republiki Konga (DRK) i przedstawiciele rebelianckiego Ruchu 23 Marca (M23) zobowiązali się, że do 18 sierpnia podpiszą porozumienie pokojowe – poinformowała agencja Reutera. Deklaracja w tej sprawie to najważniejszy punkt umowy, którą obie strony zawarły 19 lipca w stolicy Kataru, Dosze.
Koniec wojny w Kongo?
.Według Reutersa, który uzyskał wgląd w treść podpisanej umowy, przedstawiciele obu stron zadeklarowali, że właściwe porozumienie pokojowe będzie przedmiotem dalszych negocjacji. Ogłoszona 19 lipca umowa jest kolejnym krokiem na drodze do zakończenia walk we wschodniej części DRK. W konflikcie zginęło dotąd co najmniej kilka tysięcy osób.
Minister spraw zagranicznych Kataru Mohammed Al-Chulaifi powiedział, że przyjęta w sobotę deklaracja „kładzie podwaliny pod nowy etap partnerstwa między różnymi elementami społeczeństwa w Demokratycznej Republice Konga”. W marcu katarskie władze pośredniczyły w spotkaniu prezydentów DRK i Rwandy, Felixa Tshisekediego i Paula Kagame. Obaj wezwali wówczas do zawarcia natychmiastowego i bezwarunkowego zawieszenia broni.
USA zainteresowane eksploatacją kopalin we wschodnim DRK
.W sprawę zakończenia konfliktu mocno zaangażowały się Stany Zjednoczone. Prezydent Donald Trump nie krył zainteresowania możliwością eksploatacji kopalin na wschodzie DRK przez amerykańskie firmy. Z inicjatywy USA 27 czerwca pierwszą umowę pokojową podpisali w Waszyngtonie ministrowie spraw zagranicznych DRK i Rwandy, Therese Kayikwamba Wagner i Olivier Nduhungirehe. Czerwcowe porozumienie zakłada między innymi, że w ciągu 90 dni Rwanda wycofa swoje wojska ze wschodniej części DRK, a władze w Kinszasie i Kigali w tym czasie stworzą ramowy program współpracy gospodarczej.
W rozpoczętej w styczniu ofensywie rebelianci z M23 przy wsparciu ok. 7 tys. żołnierzy armii rwandyjskiej zajęli rozległe obszary dwóch prowincji DRK położonych nad jeziorem Kiwu. Znajdują się tam bogate złoża surowców mineralnych, m.in. tantalu, złota, kobaltu, miedzi i litu. Kinszasa zarzuca rebeliantom próbę przejęcia kontroli nad kopalinami. Dowództwo M23 zapewniało, że celem kampanii była ochrona ludności Tutsi przed Hutu, którzy schronili się na wschodzie DRK po ludobójstwie w Rwandzie z 1994 r. i dwóch wojnach, które były jego następstwem.
Krajobraz geopolityczny Afryki przechodzi radykalne zmiany
.To, co dzieje się obecnie, jest kolejnym epizodem długiej serii wstrząsów geopolitycznych, które miały miejsce w tej części świata w ostatnich latach. Francja, była potęga kolonialna, która stara się utrzymać swoje wpływy, staje w obliczu coraz bardziej otwartej konkurencji ze strony Chin, a przede wszystkim Rosji. Rosja ma tradycję infiltracji krajów afrykańskich od czasów sowieckich, postrzega osłabienie Francji jako okazję do rozszerzenia swojej strefy wpływów kosztem Zachodu i zdobycia bogactwa tych krajów. Rosja dąży również do rozwoju sieci handlowych i wojskowych poprzez instalację baz i obecność grup paramilitarnych, a także do eksportu swojego przemysłu nuklearnego i gazowego.
Rosyjska retoryka schlebia afrykańskiej goryczy i niechęci do Francji. Prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin, regularnie wygłasza hasła, które można określić jako dekolonialne i antyzachodnie. Na przykład na ostatnim szczycie Rosja-Afryka porównał „walkę Afryki o wolność” do „walki ZSRR o wolność”, dodając, że to Zachód (zwłaszcza Francja) jest odpowiedzialny za trudności, jakich doświadczają kraje afrykańskie. Ta retoryka, która staje się coraz wyraźniejsza, jest podejmowana i powtarzana przez rosyjskie sieci wpływów w krajach będących celem Moskwy. Tak było w szczególności w Mali, gdzie w 2021 r. doszło do zamachu stanu i przejęcia władzy przez juntę wojskową, która nie zawahała się „zaprosić” rosyjskiej grupy paramilitarnej „Wagner” (nazwanej tak przez Jewgienija Prigożyna i Dmitrija Utkina w hołdzie dla słynnego kompozytora, ponieważ był on ulubieńcem Adolfa Hitlera) do zastąpienia francuskich żołnierzy sił Barkhane, którzy walczyli z organizacjami islamistycznymi w Sahelu, w szczególności z Al-Kaidą Islamskiego Maghrebu i Państwem Islamskim w Wielkiej Saharze. W 2022 r. Francja została zmuszona do zakończenia operacji Barkhane i ewakuacji swoich baz, które zostały natychmiast zajęte przez najemników Wagnera. W trakcie tego procesu wagnerowcy rozpowszechniali kłamstwa o rzekomym zaangażowaniu Francji w zbrodnie wojenne, narażając życie żołnierzy Barkhane.
Wrogość wobec Francji jest również widoczna w Nigrze, gdzie demonstranci skandują hasła na rzecz Rosji. Moskwa wzmocniła już swoją obecność w Republice Środkowoafrykańskiej, Libii i Sudanie, ale także w krajach Maghrebu, zwłaszcza w Algierii. Ten szybki postęp zaczyna niepokoić Francję, której wpływy w Afryce kurczą się z roku na rok w wyniku bezsilności jej kolejnych przywódców. Oprócz osłabienia sojusznika (Francja i Polska są członkami Unii Europejskiej i NATO) Polska ma kilka powodów do zaniepokojenia tym, co dzieje się w Afryce.
.„Wzrost niepokojów na kontynencie, zwłaszcza na zachodzie i północy, może uderzyć w handel między Polską a tymi krajami, zwłaszcza Nigerią, która podpisała umowę o współpracy wojskowej z Moskwą w 2021 r. i obecnie toczy krwawą wojnę z islamistyczną organizacją Boko Haram” – zaznacza Nathaniel GARSTECKA, redaktor Wszystko co Najważniejsze.
Artykuł dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/nathaniel-garstecka-kontynent-afrykanski/
PAP/MJ