Lubelski Lipiec 1980. Wtedy wszystko się zaczęło

W Lublinie uczczono 45. rocznicę strajku w lubelskim węźle kolejowym uczczono. Sparaliżowanie ruchu kolejowego należało wtedy do najważniejszych wydarzeń nazwanych później, jako Lubelski Lipiec. Fala strajków w 1980 r. objęła cały region, poprzedzając protesty na Wybrzeżu i powstanie Solidarności.

W Lublinie uczczono 45. rocznicę strajku w lubelskim węźle kolejowym uczczono. Sparaliżowanie ruchu kolejowego należało wtedy do najważniejszych wydarzeń nazwanych później, jako Lubelski Lipiec. Fala strajków w 1980 r. objęła cały region, poprzedzając protesty na Wybrzeżu i powstanie Solidarności.

Lubelski Lipiec 1980 roku

.W obchodach 45. rocznicy strajku w lubelskim węźle kolejowym wzięli udział m.in. związkowcy, przedstawiciele władz, parlamentarzyści, samorządowcy. Uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty pod pomnikiem Doli Kolejarskiej w pobliżu dawnej lokomotywowni.

W swoim przemówieniu doradca prezydenta Polski Marek Rymsza zwrócił uwagę, że był to protest pokojowy, podczas którego załoga przedstawiła wspólne racje. Podkreślił również siłę strajku kolejarskiego sprzed 45 lat. – W trakcie lipca ’80 strajk kolejarzy nie był pierwszym w regionie, ale gdy stanęły pociągi, to nie dało się dłużej tych protestów ukryć. Wówczas nie było mediów społecznościowych, internetu, media były całkowicie podporządkowane, a jak zabrakło pociągów, to stało się to nie do ukrycia. Zaczęto pisać, pojawiły się materiały – to było wielkie zwycięstwo strajku kolejarskiego, że media piszą o tym, co jest ważne dla ludzi, a niekoniecznie dla władzy – powiedział Rymsza.

W liście do zgromadzonych wojewoda lubelski Krzysztof Komorski zaznaczył, że uczestnicy Lubelskiego Lipca wykazali się wielką odwagą i solidarnością, otwarcie sprzeciwiając się złym warunkom pracy, panującej drożyźnie, nierównościom społecznym i reżimowi komunistycznemu. – Protest w lubelskim węźle kolejowym miał szczególny charakter; był to pierwszy w Polsce strajk kolejarzy o tak dużym zasięgu – zaznaczył wojewoda w liście odczytanym przez jego pełnomocnika ds. dialogu społecznego Dariusza Millera.

Przedstawiciele NSZZ „Solidarność” złożyli popołudniu również kwiaty pod Pomnikiem Wdzięczności przy ul. Droga Męczenników Majdanka oraz pod Pomnikiem Patrona Solidarności przy ul. Królewskiej. Po mszy o godz. 17.00 w Archikatedrze Lubelskiej zaplanowano galę 45-lecia, podczas której zostaną wręczone odznaczenia państwowe zasłużonym dla NSZZ „Solidarność”.

Kolejarze rozpoczęli protest 16 lipca 1980 r. w lokomotywowni, a potem zastrajkował cały węzeł. Ruch pociągów przez Lublin został zablokowany, a pociągi pasażerskie kończyły kursy pod miastem, skąd dowożono pasażerów komunikacją zastępczą.

Protesty w regionie rozpoczęły się 8 lipca w zakładach PZL Świdnik. Bezpośrednim impulsem do przerwania pracy była podwyżka cen w zakładowej stołówce, dlatego później mówiono, że „zaczęło się od kotleta”. Strajki objęły ponad 150 zakładów pracy i kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Trwały do 25 lipca.

Po raz pierwszy w PRL protestujący robotnicy pozostali w swoich przedsiębiorstwach, negocjowali z władzami i podpisywali porozumienia. Żądali podwyżek płac, poprawy warunków pracy, lepszego zaopatrzenia, ale także m.in. pociągnięcia do odpowiedzialności winnych marnotrawstwa i nadużyć, ograniczenia biurokracji, nowych wyborów do władz związków zawodowych, wolnej prasy. Wkrótce po wygaśnięciu protestów na Lubelszczyźnie wybuchły strajki na Wybrzeżu, gdzie korzystano z lubelskich doświadczeń.

Kreml chciał zduszenia „Solidarności” polskimi rękami

.Na łamach „Wszystko co Najważniejsze” regularnie ukazują się teksty historyków poświęcone m.in. sytuacji społeczeństwa w PRL i walce z systemem komunistycznym. W jednym z nich prof. Andrzej PACZKOWSKI, historyk, działacz opozycji demokratycznej, opisuje stosunek Sowietów do „Solidarności” w przeddzień podjęcia decyzji gen. Wojciecha Jaruzelskiego o wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Jak przekonuje, „Związek Radziecki miałby więcej strat niż korzyści z interwencji zbrojnej w Polsce na początku lat 80.”.

Jak podkreśla prof. Andrzej PACZKOWSKI, „stan wojenny nie tyle uchronił nas przed interwencją ZSRR, ile był w istocie realizacją postulatów Kremla polskimi rękami”.

„Prawdopodobieństwo interwencji wydawało się bardzo wysokie – jednak na krótko. Sowieci decydują się bowiem zaakceptować zawarte 31 sierpnia porozumienia między władzami PRL a strajkującymi robotnikami. Oznaczało to nie tyle próbę zakończenia kryzysu w sposób ewolucyjny, ile raczej zyskanie czasu na przygotowanie innego rozwiązania” – pisze historyk.

Dodaje ponadto, że „wbrew temu, co wielokrotnie powtarzał gen. Jaruzelski, stan wojenny, wprowadzony w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r., nie był więc sposobem na zapobieżenie interwencji wojsk Układu Warszawskiego (de facto wojsk sowieckich). W rzeczywistości interwencja miała być nie formą agresji bez uzgodnienia z polskimi władzami, ale operacją wykonywaną de facto wspólnie. To raczej generał nalegał na zapewnienie zbrojnej pomocy w sytuacji, gdyby sam sobie nie poradził” – cały tekst [LINK].

PAP/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 lipca 2025