Tomasz KOZŁOWSKI: Ostatnia bitwa prymasa

Ostatnia bitwa prymasa

Photo of Tomasz KOZŁOWSKI

Tomasz KOZŁOWSKI

Historyk, pracownik IPN oraz adiunkt ISP PAN. Specjalizuje się w historii NSZZ „Solidarność" i transformacji ustrojowej. Autor książek „Anatomia rewolucji" (2017) oraz „Koniec imperium MSW" (2019).

Kardynał Stefan Wyszyński od sierpnia 1980 roku wspierał rolników w staraniach o rejestrację swoich związków zawodowych – było to równoznaczne z rzuceniem wyzwania nie tylko władzom komunistycznym w Polsce, ale także samej Moskwie – pisze Tomasz KOZŁOWSKI

.W sierpniu 1980 r. przez Polskę przelała się gigantyczna fala strajkowa – w czasie jej kulminacji protestowało ponad 700 tysięcy osób. Oczy całego świata skupiły się na robotnikach, którzy rzucili wyzwanie komunistycznej władzy. Obradująca pod przewodnictwem prymasa Wyszyńskiego Rada Główna Episkopatu Polski wydała 26 sierpnia 1980 r. komunikat, w którym wyrażała „uznanie zarówno strajkującym robotnikom i ich komitetom, jak i władzom za to, że nie dopuściły do zaburzeń porządku publicznego”. Kościół prezentował się jako zwolennik pokojowych negocjacji i szukania porozumienia.

Prymas wiedział, że historyczne wydarzenia, które obserwował, odcisną niezatarte piętno na Polakach. Parafrazując Jana Pawła II – „zmieniło się oblicze ziemi”. Socjolodzy mogliby wskazywać, że strajki dały początek nowemu ruchowi społecznemu. Niezależnie od interpretacji, Wyszyński rozumiał zachodzącą zmianę i patrzył na nią bardzo szeroko – rozumiał, że dotknie ona nie tylko robotników.

We wspominanym wyżej komunikacie znalazły się znaczące słowa o niezbywalności praw do posiadania i władania ziemią. „Stosowanie tego prawa i stworzenie sprzyjających warunków rozwoju indywidualnym gospodarstwom rolnym uczyni je wydajniejszymi, umocni rodzinę, zwiąże lud z ziemią ojczystą, co wszystko służy polskiej racji stanu” twierdził Episkopat. Podkreślanie tego aspektu w sierpniu 1980 r. mogło dziwić. Przecież siłą napędową strajków byli robotnicy, nie rolnicy – skąd troska o sprawy wsi?

Zielona „Solidarność”

.Na samym początku września 1980 r. wzywał na nadzwyczajnej sesji członków Rady Głównej Episkopatu, aby bacznie obserwowali rozwój sytuacji, „na którą składają się ruchy robotników, chłopów, akademików, a nawet młodzieży licealnej”. Podpisanie porozumień sierpniowych otworzyło drogę do stworzenia we wrześniu 1980 r. jednego, ogólnopolskiego związku zawodowego, który przyjął nazwę „Solidarność”. Intuicja Wyszyńskiego okazała się jednak trafna: swoje związki zawodowe i niezależne organizacje chcieli zakładać także studenci i uczniowie, ale przede wszystkim – rolnicy. Na wsi powstały trzy największe organizacje: „Solidarność Wiejska”, „Solidarność Chłopska” oraz Związek Zawodowy Producentów Rolnych.

Biskup Bronisław Dąbrowski, sekretarz Episkopatu, informował Wyszyńskiego: „wieś budzi się i podnosi zadania. Chcą się zrzeszać w wolne związki zawodowe i bronić swych praw”. Kościół – rękami proboszczów – wspierał te inicjatywy. Informacje o zebraniach założycielskich rolniczych związków odczytywano z ambony, w razie potrzeby służono pomocą ich założycielom. Problem polegał na tym, że w przeciwieństwie do „Solidarności” robotniczej, związki zawodowe rolników nie chciały stworzyć jednej organizacji. Przyczyny były wielorakie: począwszy od różnic koncepcyjnych, skończywszy na kwestiach ambicjonalnych. Prymas robił, co w jego mocy, aby zakończyć ten podział.

Na początku lutego 1981 r. przyjął na audiencji przedstawicieli wszystkich trzech nurtów rolniczej „Solidarności”. „Tłumaczyłem im ich prawo istotne” – relacjonował Wyszyński w czasie posiedzenia Rady Episkopatu – „mają prawo równe jak i robotnicy, ich prawo jest wzmocnione przez to, że są właścicielami ziemi, za którą odpowiadają wobec Narodu. Ale mówiłem im, że najważniejsza sprawa to jest dobra organizacja”. Wyszyński upominał rolników, że powinni skupić się na współpracy. „Nie jest najważniejszą rzeczą, jak się będziecie nazywali” – upominał.

W czasie posiedzenia Rady Głównej Episkopatu, która odbyła się kilka dni po spotkaniu prymasa z rolnikami, biskup Ignacy Tokarczyk przekazywał dobre wieści. Tłumaczył, że wszystkie organizacje są coraz bliżej zjednoczenia. Jednak rozdrobnienie organizacyjne nie było jedynym problemem. Drugim, poważniejszy stanowił opór władz komunistycznych oraz Kremla.

Niet!

.Stanisław Kania, ówczesny I Sekretarz KC PZPR, mobilizował cały aparat partyjny i państwowy, aby nie dopuścić do rozwoju rolniczych związków. Robotnicy zarejestrowali „Solidarność” jeszcze w listopadzie 1980 r. i mogli działać legalnie – chłopom tego prawa odmawiano. Komuniści obawiali się, że na wsi może powstać ruch społeczny, który przekształci się w partię polityczną: nowe Polskie Stronnictwo Ludowe. Co więcej, Kania obiecał Sowietom, że nigdy nie dopuści do legalizacji rolniczej „Solidarności”.

W czasie posiedzenia przywódców państw Układu Warszawskiego, które odbyło się 5 grudnia 1980 r. w Moskwie, I Sekretarz KC PZPR grzmiał: „Przeciwnikowi nie uda się również, chociaż liczy na to, utworzyć organizacji zrzeszającej rolników indywidualnych”. Dla Kremla pomysł, że chłopi mogą tworzyć taką organizację, jawił się jako aberracja. Leonid Breżniew był zaniepokojony: nie dość, że w Polsce nie przeprowadzono pełnej kolektywizacji rolnictwa, to na horyzoncie pojawiała się wizja nowego PSL.

Rolnicy, przy wsparciu robotników, starali się przełamać opór władz. Na przełomie grudnia 1980 i stycznia 1981 r. zawiązano dwa strajki: w Ustrzykach Dolnych oraz Rzeszowie. Jednym z kluczowych postulatów stawiany przez obie grupy protestujących było wymuszenia na władzach zgody na legalizację rolniczych związków zawodowych. Po stronie ich stronie zaangażował się prymas, który wysłał na miejsce doradcę, a sam przystąpił do rozmów z władzami.

Prymas i I Sekretarz KC PZPR spotkali się 7 lutego 1981 r. w Natolinie. Trzygodzinne rozmowy nie przyniosły konkluzji. „Partia się broni przed Solidarnością wiejską, bo uważa, że dąży [ona] do stworzenia partii politycznej. Pozornie wysuwa interesy gospodarcze, ale główny cel ukryty to stworzenie partii. Tak myśli p. Kania” – tłumaczył Wyszyński członkom Episkopatu – „Usiłowałem go przekonać, że dla zmniejszenia napięć i dla równowagi społecznej trzeba przyznać rolnikom indywidualnym te same prawa, które mają pracownicy przemysłowi”. Ostrzegał, że w przeciwnym razie może dojść do niepokojów społecznych. Stanisław Kania pozostawał głuchy na te argumenty. Co więcej, podejrzewał Kościół o nieczyste intencje.

Kiedy prymas relacjonował spotkanie członkom Episkopatu, Kania tłumaczył członkom Biura Politycznego: „Nie na wsi się ten ruch zrodził, został wniesiony z zewnątrz, przez obce siły […] W sprawę >>Solidarności<< wiejskiej zaangażował się Kościół, który chce mieć własną partię polityczną nie tylko w mieście, ale i na wsi. Jeśli się cofniemy to należy oczekiwać, że uspokojenie nie nastąpi”. Wtórował mu generał Wojciech Jaruzelski, który za chwilę miał objąć stanowisko premiera: „Wyszyński, uznając >>Solidarność<< wiejską stworzył fakt polityczny. Trzeba się zastanowić, jak temu przeciwdziałać”.

Komuniści błędnie oceniali stanowisko Wyszyńskiego, którego największą troską, jak w sierpniu 1980 r., było pokojowe zakończenie konfliktu. Członkom Rady Głównej Episkopatu tłumaczył, co motywuje go do wspierania rolników: „ten ruch, jeżeli nie będzie miał poparcia Kościoła, wtedy może się włączyć w ruch wywrotowy”. Komuniści nie dopuszczali myśli, że prymas może dążyć do czegoś, co byłoby także im na rękę – ostatecznego zażegnania konfliktu na wsi, bez rozlewu krwi. Wyszyński miał rację nie tylko z etycznego punktu widzenia, był także dobrym strategiem politycznym. Rozwój wypadków potwierdził, że to on miał rację. Miesiąc później nierozwiązana sprawa rejestracji rolniczej „Solidarności” doprowadziła Polskę na skraj wojny domowej.

Próba sił

.Władze, mimo ostrzeżeń prymasa, nie ustępowały. 10 lutego 1981 r. Sąd Najwyższy orzekł, że brak jest podstaw do zarejestrowania „Solidarności Wiejskiej”. Kilka dni później rząd podpisał ze strajkującymi w Rzeszowie i Ustrzykach Dolnych porozumienie – nowy premier Jaruzelski poszedł na pewne ustępstwa, ale nie zgodził się na legalizację rolniczych związków.

Wyszyński pochwalił postawę protestujących: „Gdy czytałem przedmiot umowy podpisanej w Rzeszowie i Ustrzykach, zastanowiło mnie, że rolnicy, którzy mają moc swoich kłopotów, troszczyli się o prymat ducha Bożego, Ewangelii i Krzyża Chrystusowego w naszej Ojczyźnie, w nadziei, że stamtąd przyjdzie dla nas pomoc i zbawienie” – mówił do solidarnościowej delegacji.

Posunięcie Kani i Jaruzelskiego, mimo, że nie doprowadziło do legalizacji związku, wzbudziło niezadowolenie na Kremlu. Na początku marca 1981 polskie kierownictwo zostało zaatakowane przez Breżniewa na spotkaniu w Moskwie. Sowieci wskazywali, że Sąd Najwyższy rzeczywiście odrzucił wniosek o rejestrację, ale organizacja rolnicza nadal działa i rośnie w siłę. Ich obawy nie były bezpodstawne.

W dniach 8-9 marca 1981 r. w Poznaniu odbył się wielki zjazd zjednoczeniowy, na którym wszystkie organizacje rolnicze połączyły się w jeden związek: Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Powstała wielka organizacja, zrzeszająca nawet 800 tysięcy ludzi, która z punktu widzenia prawa była nadal nielegalna. Starcie z władzami było nieuniknione.

W marcu 1981 r. grupa rolniczych działaczy, wspierana przez robotniczą „Solidarność”, rozpoczęła okupację budynku Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Bydgoszczy. Ten protest miał być politycznym wsparciem dla Jana Rulewskiego, szefa bydgoskiego związku, który miał w czasie posiedzenia Wojewódzkiej Rady Narodowej upominać się o prawo rolników do legalnego działania. Sytuacja wymknęła się spod kontroli: 19 marca Rulewski, wraz z Mariuszem Łabentowiczem i Michałem Bartoszcze, zostali pobici przez milicjantów. Doprowadziło to do kryzysu na linii „Solidarność” – władze.

Kania był nieprzejednany: „nie było niczego, co by uzasadniało posądzenie o bicie przez funkcjonariuszy MO. […] [Trzeba] wyciągnąć wnioski dla praktyki, ponieważ akcja w Bydgoszczy może zmierzać do postawienia rządu na kolana i zarejestrowania >>Solidarności Wiejskiej<<”. To z kolei byłoby jego zdaniem groźne: „Zgoda na rejestrację >>Solidarności Wiejskiej<< dziś oznacza zgodę na wybory do Sejmu jutro, czyli pokojowy finał przejęcia władzy”.

Ostatnie zwycięstwo

.Ostatecznie obie strony – władze i „Solidarność” – cofnęły się znad krawędzi. Zawarto tak zwane porozumienie warszawskie. Komuniści zobowiązali się „przyspieszyć prace nad ustawą o związkach zawodowych tak, aby jej projekt mógł być wniesiony do Sejmu do końca kwietnia”. Na takie kompromisowe rozwiązanie liczył od samego początku prymas. Jeden z jego doradców, Romuald Kukołowicz wspominał: „dobrze się stało, że nie doszło do strajku generalnego. Ksiądz prymas obawiał się, że kiedy ludzie wyjdą na ulicę, to dojdzie do rewolucji, gdyż wszystkie rewolucje rozpoczynały się na ulicy. Wtedy władza odpowie użyciem siły i dojdzie do rozlewu krwi”.

Pod koniec kwietnia wynegocjowano z rolniczymi związkami porozumienie, w wyniku którego na początku maja wprowadzono odpowiednie rozporządzenia. 12 maja 1981 r. Sąd Najwyższy zalegalizował NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Michaił Susłow, członek sowieckiego Politbiura, stojący na czele komisji do spraw polskich, miał pretensje do władz PRL: „Kania obiecał, że się nie poddacie, że nie zarejestrujecie >>Solidarności<< wiejskiej. […] A jednak skapitulowano. W jakiej postawiliście nas sytuacji?”.

Kilka dni po wydarzeniach bydgoskich, 2 kwietnia 1981 r., prymas Stefan Wyszyński spotkał się z delegacją władz NSZZ RI „Solidarność”. W jego słowach pobrzmiewała nie tylko pochwała dotychczasowych osiągnięć, ale i wyraźne wskazanie dalszej drogi: konsolidacji struktur, formacji kadr oraz wzięcia odpowiedzialności za przyszłość swoją i wsi polskiej. Wydarzenia kolejnych tygodni – zamach na Jana Pawła II, a następnie śmierć samego prymasa – nadały tym słowom wymiar testamentu. Rejestracja „Solidarności” rolników indywidualnych jawi się w tym świetle jako jedno z ostatnich zwycięstw prymasa, odniesionych wbrew komunistycznym władzom oraz Moskwie.

Tomasz Kozłowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 kwietnia 2026