Jak Ukraińcy wpływają na polski rynek pracy?

Ukraińcy, czy w ogóle cudzoziemcy, pracują przede wszystkim tam, gdzie Polacy nie chcą już pracować – powiedział ekspert Pracodawców RP Piotr Rogowiecki. Zaznaczył, że wszelkie zmiany w przepisach o zatrudnieniu powinny być odpowiednio wcześnie i jasno zakomunikowane.
Jak Ukraińcy wpływają na polski rynek pracy?
.Uchwalona w 2022 r. ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy dała uchodźcom z tego kraju swobodny dostęp do polskiego rynku pracy – nie potrzebują oni zezwoleń ani oświadczeń, by legalnie pracować w Polsce. Wystarczy, że Ukraińcy, którzy przybyli do Polski od 24 lutego 2022 r., zawnioskują o nadanie numeru PESEL, a ich pobyt w naszym kraju jest uznawany za legalny.
Specustawa była wielokrotnie nowelizowana. W ostatnich zmianach m.in. uzależniono otrzymywanie świadczeń rodzinnych, np. 800 plus, od zatrudnienia. Z kolei od 1 stycznia 2026 r. cudzoziemiec wnioskujący o nadanie numeru PESEL będzie musiał stawić się w urzędzie osobiście.
Obecne przepisy specustawy, które zostały podpisane przez prezydenta Karola Nawrockiego 26 września, będą obowiązywały do 4 marca 2026 r. Jak zapowiedział szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki, jest to ostatnia ustawa dotycząca takiej formy pomocy Ukraińcom, jaką podpisuje Karol Nawrocki. Tłumaczył to tym, że trzeba zacząć traktować obywateli Ukrainy tak, jak wszystkich obcokrajowców.
Co by było gdyby Ukraińcy wyjechali z Polski?
.Jak wynika z ostatnich informacji, MSWiA pracuje nad projektem o wygaszeniu rozwiązań wynikających ze specustawy. Według opublikowanych na początku grudnia wstępnych założeń projektu część przepisów ma zostać zachowana i przeniesiona do ustawy o ochronie cudzoziemców. Chodzi m.in. o PESEL UKR, który pozostanie sposobem potwierdzania legalnego pobytu.
Ekspert Pracodawców RP Piotr Rogowiecki zwrócił uwagę w rozmowie, że zmiany w przepisach muszą być odpowiednio wcześnie i jasno zakomunikowane. Jak tłumaczył, przygotowanie się do nowego prawa to zadanie zarówno dla samych Ukraińców, jak i pracodawców i urzędów. – Nie każdy Polak śledzi zmiany prawne, a tym bardziej nie robią tego obcokrajowcy – wskazał Piotr Rogowiecki.
Zauważył jednocześnie, że jeśli wskutek regulacji prawnych Ukraińcy wyjechaliby z Polski, to „nasz potencjał gospodarczy i rozwojowy byłby zakłócony”. – To nie jest jakiś wymysł czy polityka, to są fakty – powiedział ekspert. Zwrócił uwagę, że około 80 proc. Ukraińców w naszym kraju jest aktywnych zawodowo, co czyni Polskę ewenementem w skali europejskiej. – Dla porównania w Czechach jest to 48 proc., a w Niemczech – 25 proc. Jeżeli więc ktoś twierdzi, że Ukraińcy są w Polsce na socjalu i nadużywają naszego systemu, to jest to nieprawda – podkreślił.
Ukrainy stanowią około 5 proc. wszystkich pracujących w Polsce
.Dodał, że w debacie publicznej czasami przedstawiana jest nieprawdziwa teza, jakoby Ukraińcy zabierali Polakom pracę. – Ukraińcy, czy w ogóle cudzoziemcy, pracują przede wszystkim tam, gdzie Polacy nie chcą już pracować, co jest zjawiskiem normalnym, bo wraz z bogaceniem się społeczeństwa pewne zawody przejmują migranci. Często są to proste usługi, jak opieka nad osobami starszymi, gastronomia czy hotelarstwo. Podobnie Polacy wyjeżdżali do Wielkiej Brytanii czy do Niemiec i te prace podejmowali. To naturalne zjawisko – ocenił.
Zdaniem eksperta polityka migracyjna powinna opierać się przede wszystkim na pozyskiwaniu osób, których gospodarka potrzebuje. Musi być to odpowiednio zmapowane i monitorowane. Na koniec grudnia 2024 r. do ubezpieczeń społecznych w ZUS zgłoszonych było 1 mln 192,9 tys. cudzoziemców, rok wcześniej – 1 mln 127,7 tys., co oznacza wzrost o ponad 65 tys. osób. Najwięcej cudzoziemców pochodzi z Ukrainy, Białorusi i Gruzji. Jeszcze w 2008 r. w bazie ZUS-u było 16 tys. cudzoziemców, a pod koniec 2015 r. 185 tys.
Z raportu opublikowanego w marcu 2025 r. przez Bank Gospodarstwa Krajowego wynika, że obywatele Ukrainy stanowią około 5 proc. wszystkich pracujących w Polsce, przy czym najwięcej zatrudnionych jest w sektorze przemysłowym, budowlanym, usługach i transporcie. Z wyliczeń autorów raportu wynika, że – biorąc pod uwagę imigrację od roku 2013 do 2024 – Ukraińcy przyczynili się do wzrostu polskiego PKB w ostatnich latach od 0,5 do 2,4 proc. rocznie.
Siła tożsamości
.Dzisiejsza polityka Merza roztoczenia opieki nad państwem ukraińskim wpisuje się głęboko w tradycję niemieckiej polityki na wschodzie. Ale jeszcze głębiej i mocniej historycznie zakorzeniona jest wiara Ukraińców w to, że dzięki Niemcom i z pomocą Niemiec uda się im stworzyć i zachować własną państwowość, nawet jeśliby Moskwa i Polska – jak bywało w przeszłości – nie sprzyjały takiemu przedsięwzięciu – pisze Jan ROKITA
Gallup World Poll opublikował właśnie swój najnowszy raport z badań opinii publicznej na Ukrainie. Raport ów jest wyjątkowo interesujący z perspektywy polskiej polityki, choć ani o Polsce, ani o stosunkach polsko-ukraińskich nie ma w nim ani słowa. Oczywiście ten aspekt badania, na który zwrócono w świecie baczną uwagę – to świadectwo głębokiej odmiany poglądów Ukraińców na trwającą wojnę.
W ciągu dwóch ostatnich lat proporcje pomiędzy zwolennikami prowadzenia wojny aż do wyparcia okupanta z kraju i stronnikami negocjacji z Putinem za cenę utraty części terytorium odwróciły się niemal dokładnie o 180 stopni. O ile jeszcze nie tak dawno ¾ Ukraińców chciało walki aż do zwycięstwa, a ¼ negocjacji i rozejmu z Moskwą, o tyle dziś ¾ ukraińskiej opinii publicznej wspiera ideę rozmów pokojowych i ustępstw wobec Putina, a tylko mniej niż ¼ chce walki do zwycięstwa.
.Wynik ten unaocznia nie tylko oczywisty i najzupełniej racjonalny proces utraty przez Ukraińców wiary w możliwość wyparcia Moskali z kraju, uzasadniony dotychczasowym biegiem wypadków wojennych. Ale też, jeśli spojrzeć nań przez pryzmat wewnętrznej ukraińskiej polityki, jest (jakkolwiek brzmi to paradoksalnie) politycznym sukcesem prezydenta Zełenskiego, który swoją strategię potrafi skutecznie wpisywać w społeczne nastroje.
PAP/Karolina Kropiwiec/MJ






