Wojciech KWIATKOWSKI: Między prawem zwyczajowym a amerykańską Konstytucją

Między prawem zwyczajowym a amerykańską Konstytucją

Photo of Wojciech KWIATKOWSKI

Wojciech KWIATKOWSKI

Doktor nauk prawnych, autor licznych opracowań z zakresu prawa i polityki Stanów Zjednoczonych, m.in. pierwszej w Polsce monografii na temat Systemu Rezerwy Federalnej. Jest także autorem autorem monografii naukowych dotyczących procesu sądowego w USA i ławy przysięgłych.

Obrona Nicolasa Maduro zapewne będzie przedstawiać sprawę jako sąd kapturowy o z góry ustalonym werdykcie — argumentując, że brak realnej możliwości zapewnienia bezstronnej ławy przysięgłych i pełnego due process ośmiesza amerykański wymiar sprawiedliwości i poważnie nadwyręża jego wiarygodność w oczach całego świata. Obecnym władzom USA bardziej niż na szybkim uznaniu go za winnego i skazaniu na wieloletnie więzienie zależy chyba jednak na tym, by proces się toczył, a Maduro był daleko od Wenezueli – pisze Wojciech KWIATKOWSKI

.W pierwszych dniach stycznia 2026 roku siły zbrojne USA przeprowadziły skoordynowaną operację na terytorium Wenezueli, w wyniku której doszło do pojmania prezydenta tego kraju oraz jego żony i ich przetransportowania do Stanów Zjednoczonych w celu postawienia przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Prezydentowi Nicolásowi Maduro przedstawiono w sądzie akt oskarżenia obejmujący zarzuty wieloletniej konspiracji w celu międzynarodowego przemytu kokainy do Stanów Zjednoczonych, narkoterroryzm polegający na świadomym finansowaniu i wspieraniu organizacji uznanych za terrorystyczne, w szczególności FARC, udział w zorganizowanej strukturze przestępczej wykorzystującej aparat państwowy, pranie pieniędzy pochodzących z przestępstw narkotykowych, korupcję na najwyższych szczeblach władzy, a także przestępstwa związane z posiadaniem i użyciem broni palnej. Konstrukcja aktu oskarżenia opiera się na założeniu, że działalność ta miała charakter systemowy i była prowadzona z wykorzystaniem zasobów państwowych, co prowadzi do przedstawienia państwa jako narzędzia przedsięwzięcia przestępczego o charakterze transnarodowym.

Nie odnosząc się do dalekosiężnych celów politycznych administracji Donalda Trumpa w związku z tym przedsięwzięciem (obejmujących m.in. dążenie do ograniczenia wpływów Chin i Rosji w Ameryce Łacińskiej, oddziaływanie na podaż wenezuelskiej ropy naftowej, przeciwdziałanie narkobiznesowi, odcięcie Kuby od istotnych źródeł dochodów oraz względną stabilizację tego państwa w celu ograniczenia presji migracyjnej na Stany Zjednoczone), na płaszczyźnie prawnej wskazać można dwa problemy. Pierwszym jest tzw. „immunitet głowy państwa”, który w ocenie wielu został przez administrację Trumpa podeptany, drugim natomiast przysługujące Nicolasowi Maduro prawa, jakie wynikają bezpośrednio z Konstytucji amerykańskiej.  

Co się tyczy immunitetu urzędującej głowy państwa, którego naruszenia miały się dopuścić władze Stanów Zjednoczonych to na wstępie należy zauważyć, że nie istnieje żaden traktat, który kompleksowo i wprost tworzyłby taki immunitet wobec jurysdykcji karnej obcych państw. Jego istnienie to raczej norma prawa zwyczajowego, ukształtowana przez praktykę państw oraz orzecznictwo międzynarodowe, przede wszystkim Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. W wyroku Arrest Warrant z 2002 r. MTS wyraźnie potwierdził, że urzędujące głowy państw (oraz inne najwyższe organy państwowe, jak ministrowie spraw zagranicznych) korzystają z pełnego immunitetu osobistego (immunity ratione personae) przed jurysdykcją sądów krajowych innych państw, który obejmuje zarówno funkcje prywatne, jak i oficjalne. Immunitet ten nie chroni osoby przywódcy per se, lecz zabezpiecza zdolność państwa do nieskrępowanego funkcjonowania w relacjach międzynarodowych jako suwerennego podmiotu prawa, zapewniając, że podstawowe funkcje państwowe nie zostaną zakłócone przez zewnętrzne, jednostronne działania sądowe lub wykonawcze.

Z tego względu immunitet ten pozostaje formalnie niezależny od uznania międzynarodowego czy oceny legalności procesu wyborczego – to, czy państwo lub grupa państw uznaje wyniki wyborów, nie determinuje samego faktu sprawowania urzędu i związanych z tym immunitetów. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli Stany Zjednoczone czy Unia Europejska odmawiały uznania wyniku ostatnich wyborów prezydenckich w Wenezueli i podważały demokratyczną legitymację Nicolása Maduro, to w dniu ujęcia nadal pozostawał on de facto i de iure urzędującą głową państwa, wykonując swoje funkcje i reprezentując Wenezuelę na arenie międzynarodowej, a zatem – według ogólnie akceptowanych zasad prawa zwyczajowego – korzystał z immunitetu jurysdykcyjnego.

.Podejmowane obecnie działania rządu federalnego wobec Maduro trudno uznać za formalne uchylenie tego immunitetu, ile raczej za jego faktyczne obejście. W literaturze i praktyce międzynarodowej często przywołuje się w tym kontekście przypadek Manuela Noriegi i interwencji USA w Panamie w 1989 r. Przeprowadzona wówczas operacja „Just Cause”, miała na celu obalenie władzy Noriegi — będącego faktycznym, choć niekonstytucyjnym, liderem Panamy — i doprowadzenie go przed oblicze amerykańskiego sądu na Florydzie celem oskarżenia o przestępstwa narkotykowe. Noriega, mimo że sprawował rzeczywistą kontrolę nad państwem, nigdy formalnie nie był uznany przez USA za głowę państwa i nie pełnił urzędu prezydenta zgodnie z konstytucyjnymi procedurami, a USA nadal uznawały za prezydenta Panamy innego polityka. Z tego powodu jego roszczenie immunitetu przed amerykańskim sądem federalnym zostało odrzucone — zarówno ze względu na brak formalnego statusu głowy państwa, jak i z faktu, że sam akt obalenia i pojmania Noriegi nastąpił w rezultacie ingerencji militarnej USA na terytorium suwerennego państwa. Sąd stwierdził, że sam fakt sprawowania faktycznej władzy nie przekłada się automatycznie na immunitet, skoro Noriega nie był uznany jako konstytucyjny przywódca przez własne państwo ani przez Stany Zjednoczone — oraz że immunitet taki stanowi przywilej, który kraj może przyznać lub odmówić. 

Warto także zaznaczyć, że w realiach amerykańskich to konstytucyjny porządek wewnętrzny wyznacza zakres i sposób obowiązywania norm prawa międzynarodowego, a nie odwrotnie. Zasada ta została potwierdzona w orzeczeniu Sądu Najwyższego USA z 2008 roku w sprawie Medellín v. Texas, w którym sąd stwierdził, że orzeczenia MTS nie mają bezpośredniej mocy obowiązującej w amerykańskich sądach, jeśli nie zostały implementowane ustawowo przez Kongres, nawet gdy Stany Zjednoczone są formalnie związane danym zobowiązaniem. Traktaty międzynarodowe wywołują skutki bezpośrednie jedynie, gdy mają charakter self-executing lub zostały ustawowo wdrożone, natomiast orzeczenia sądów międzynarodowych nie wiążą sądów krajowych bez wyraźnej decyzji władzy ustawodawczej. W praktyce oznacza to, że sądy federalne mogą stosować jurysdykcję karną zgodnie z prawem krajowym, nawet jeśli prowadzi to do potencjalnego naruszenia zobowiązań międzynarodowych USA, przy czym ewentualna odpowiedzialność pozostaje kwestią między państwami i nie podlega kontroli sądów krajowych.

Wątek immunitetu będzie na rozprawie sądowej łączony przez prawników zapewne Nicolása Maduro z instytucją habeas corpus. Jako konstytucyjny środek prawny pozwala ona osobie pozbawionej wolności zakwestionować przed sądem amerykańskim zarówno legalność zatrzymania, jak i jurysdykcję organu, który ją przetrzymuje. Tu jednak ważna uwaga – należy zakładać, że Maduro będzie powoływać się na habeas corpus nie tylko w kontekście przysługującego mu — jako urzędującej głowie państwa — immunitetu osobowego, lecz również wskazując na bezprawność pozbawienia wolności wynikającą ze sposobu jego ewentualnego zatrzymania lub przymusowego sprowadzenia do USA. Argumentacja ta napotka jednak na utrwaloną w orzecznictwie amerykańskim linię, zgodnie z którą sposób pozyskania oskarżonego, nawet poprzez naruszenie suwerenności państwa trzeciego, co do zasady nie wpływa na prawo sądu amerykańskiego do jego osądzenia.

Już w sprawie Ker v. Illinois (1886) Sąd Najwyższy uznał, że uprowadzenie z terytorium obcego państwa nie pozbawia sąd jurysdykcji, a stanowisko to zostało potwierdzone w Frisbie v. Collins, gdzie podkreślono, iż Konstytucja nie wymaga, aby winny, prawidłowo skazany, mógł uniknąć sprawiedliwości tylko dlatego, że został postawiony przed sądem wbrew swojej woli. Linia ta, znana jako doktryna Ker–Frisbie, ogranicza także zakres ochrony wynikającej z habeas corpus, sprowadzając ją do badania legalności samego zatrzymania i jurysdykcji sądu, a nie do oceny naruszeń prawa międzynarodowego przy sprowadzeniu oskarżonego. Potwierdzeniem tego podejścia jest również sprawa United States v. Alvarez-Machain, w której uznano, że nawet rażące naruszenie suwerenności państwa trzeciego nie niweczy postępowania karnego przed sądem amerykańskim, choć w szczególnych przypadkach — jak wobec urzędującej głowy państwa — mogą pojawić się odrębne bariery w postaci immunitetu osobowego.

Na tle tych prawnych zawiłości pojawia się drugi problem związany tym razem z obowiązkiem zapewnienia oskarżonemu przez władze amerykańskie „rzetelnego procesu sądowego” (due process) w rozumieniu Konstytucji USA. W praktyce oznacza to szereg gwarancji, z których jedynie celem przykładu przywołać można dwa najjaskrawsze w tej wyjątkowej sprawie tj. prawo do „bezstronnej ławy przysięgłych” oraz „klauzulę konfrontacyjną”. Co się tyczy ławy przysięgłych to w sprawie tak głośnej, z ogromnym zasięgiem medialnym i wyraźnym kontekstem politycznym jak proces Nicolása Maduro, prawdopodobieństwo, że znaczna część potencjalnych przysięgłych już ukształtowała sobie opinię — pozytywną lub negatywną — na podstawie medialnych przekazów, politycznych interpretacji czy publicznych debat, jest wyjątkowo wysokie. W takich okolicznościach problem nie ogranicza się do wiedzy o sprawie, lecz dotyczy zdolności przysięgłych do wykluczenia uprzedzeń i podjęcia obowiązków z „czystą kartą”, co może skutecznie uniemożliwić zapewnienie pełnej rzetelności procesu.

Tego rodzaju problemy z due process mogłyby skłonić obronę do wniosku o zmianę venue — czyli najogólniej o przeniesienie procesu do innego okręgu lub stanu w nadziei na znalezienie ławy mniej „skażonej” uprzedzeniami związanymi z mediami. Jednak w sprawie o tak wyjątkowym zasięgu i znaczeniu politycznym zmiana miejsca procesu wiele nie pomoże i nie rozwiąże zasadniczego problemu tj. braku bezstronności ławy w sprawie o takim profilu, ponieważ skala uprzedzeń nie ogranicza się do jednego regionu, lecz ma charakter ogólnopaństwowy i międzynarodowy.

Co się tyczy wynikającego z VI Noweli do Konstytucji prawa do konfrontowania świadków oskarżenia (Confrontation Clause) to gwarancja ta nie odnosi się wyłącznie do dowodów osobowych w wąskim znaczeniu, lecz obejmuje również określone kategorie dowodów rzeczowych. Ma przy tym charakter ściśle procesowy i dowodowy – chroni ona oskarżonego przed skazaniem w oparciu o dowody których wiarygodność nie może zostać zweryfikowana w drodze bezpośredniego skonfrontowania przed sądem. W sprawie o tak silnym komponencie wywiadowczym i transnarodowym,  realizacja tego prawa napotka na szczególne trudności. Z dużym prawdopodobieństwem należy założyć, że znacząca część materiału dowodowego zgromadzonego przez Departament Sprawiedliwości USA opiera się na źródłach niejawnych, informatorach lub dokumentach sporządzonych poza salą sądową.

Trudności te ulegają dalszemu spotęgowaniu w świetle funkcjonujących w prawie amerykańskim mechanizmów ochrony informacji niejawnych, w szczególności Classified Information Procedures Act (CIPA). Ustawa ta, wypracowana na gruncie procesów szpiegowskich i terrorystycznych, modyfikuje sposób przeprowadzania discovery (fazy przedprocesowej wymiany dowodów między prokuraturą a obroną) w sprawach obejmujących informacje niejawne. CIPA nie zmienia zasad dostępu do dowodów, lecz pozwala sądowi na wprowadzenie zabezpieczeń, redakcji, podsumowań lub substytutów dokumentów niejawnych – nawet gdy materiały są istotne dla obrony. W praktyce oznacza to, że w sprawach obejmujących materiały wywiadowcze lub tajne źródła — jak w procesie Maduro — wymiana dowodów może się znacząco wydłużyć, a obrona otrzymuje często streszczenia lub parafrazy zamiast oryginałów. W efekcie sąd przestaje pełnić rolę neutralnego arbitra w klasycznym modelu kontradyktoryjnym, a staje się filtrem pośredniczącym między egzekutywą a obroną. To zaś wzmacnia argument, że nawet formalnie poprawne postępowanie karne może w tej sprawie nie spełniać materialnego standardu rzetelnego procesu, zwłaszcza w sytuacji, gdy granica między dowodem karnym a materiałem polityczno-wywiadowczym pozostaje wyjątkowo cienka.

.Mając to na uwadze obrona Maduro zapewne będzie przedstawiać sprawę jako sąd kapturowy o z góry ustalonym werdykcie — argumentując, że brak realnej możliwości zapewnienia bezstronnej ławy przysięgłych i pełnego due process ośmiesza amerykański wymiar sprawiedliwości i poważnie nadwyręża jego wiarygodność w oczach całego świata. Obecnym władzom USA bardziej niż na szybkim uznaniu go za winnego i skazaniu na wieloletnie więzienie zależy chyba jednak na tym, by proces się toczył, a Maduro był daleko od Wenezueli oraz by był izolowany od niedawnych gości, wysłanników i polityków z Chin i Rosji.

Wojciech Kwiatkowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 stycznia 2026
Fot. Adam GRAY / Reuters / Forum